Janusz Skaliski - przewodniczący RG Bobowo o gminie
wtorek, 11 grudzień 2007
Nasze prognozy. Tu wyrośnie podmiejski Starogard
(wywiad z przewodniczącym Rady Gminy Bobowo)
Tu na razie jest wierzbisko


Drogi tu się plączą niesamowicie. Aż się wierzyć nie chce, że to tak blisko Starogardu!




Do luźno stojącego
w pejzażu domostwa przewodniczącego Rady Gminy Bobowo Janusza Skalskiego dojechać można z centrum Jabłówka liczącą z półtora kilometra drogą na Grabowiec. Jest nieutwardzona, ale samochód znosi ją w miarę dobrze. Wybierając ten szlak będziesz mijał laski, bagienka i luźno stojące zagrody z domami o przypadkowych bryłach. Za torami kolejowymi relacji Starogard - Skórcz, po których od lat nie jechał pociąg, ujrzysz po prawej były „Tourist Center”, a obecnie "Rezydencję Leśną", leżącą nad uroczym jeziorkiem na tle wysokiego lasu. Hmmm... „Rezydencja Leśna” - ośrodek wczasowy, który co roku ma problemy z wejściem w sezon. W przyszłym roku podobno będzie otwarty, ale tak mówią tu od kilku lat. Po lewej zobaczysz wielki elewator w Jabłowie. Przed tobą natomiast zamajaczy wysoki las, w którym ma swój myśliwski dworek Dick Bosma. Niestety, ten mieszkający od lat Holender wystawił w Internecie swoją nieruchomość na sprzedaż. Szkoda, że chce nas opuścić. Był niezłym ambasadorem Kociewia. Zredagowaną w dwunastu językach stroną internetową i rajdami konnymi sławił w świecie Mysinek i naszą kociewską ziemię.

Można wybrać
inną drogę. Pojechać do Jabłowa, skręcić w prawo za owymi martwymi torami i odważnie ruszyć też nieutwardzoną drogą grabowiecką, trzymając się skraju wyżej wspomnianego lasu, leżącego na granicy powiatów starogardzkiego i i tczewskiego. Przy tej drodze, beznadziejnej dla zawieszenia twojego samochodu, zobaczysz sporo zmian. Ludzie już zwietrzyli, że warto tu budować - pejzaże ładne, szalejąca w okresie wegetacji przyroda, czyste powietrze, woda na oczka ogrodowe tuż pod ziemią, czego można jeszcze chcieć? W lesie przed samym Grabowcem już ktoś buduje okazałą willę. W przyszłości (jakiej, nie wiadomo) takich willi będzie tu mnóstwo. Na wysokości tej willi, żeby dojechać do domostwa przewodniczącego, trzeba skręcić w drogę w prawo – właśnie w owoą półtorakilometrową drogę do Jabłówka... Co jeszcze. Acha. Wszędzie przy tutejszych drogach rosną charakterystyczne pejzażu gminy bobowo rosochate wierzby. 

Janusz Skalski urodził się
w 1960 roku w Człuchowie. Po ślubie – w latach 1982 - 1989 – mieszkał w Nowej Cerkwi u teściów na gospodarstwie. W Jabłówku, w gminie Bobowo, zamieszkał w 1963 roku. - Bo ja wiem, czy jestem rolnikiem? - zastanawia się. - Trochę tu, na ojcowiźnie, jestem gospodarzem. W sumie mam 6 hektarów z bagnami i nieużytkami. Zawodowo? Świadczę usługi w „Polhramie”, jako pracownik firmy "Strażnik". Żona, Bożena, pracuje w szpitalu. Dzieci – Agnieszka (23 l.) i Justyna (22 l. – już mężatka) – mieszkają w Irlandii. Agnieszka pojechała 2 lata temu, a Justyna teraz, w listopadzie. W lutym chce wrócić.
Skalski pracuje też jako przewodniczący w Radzie Gminy Bobowo.

Rozmawiamy w sobotę,  
paskudną, szarą, wilgotną. Pan Janusz częstuje irlandzkimi cukierkami.
- Niektóre są całkiem dobre, a niektóre... pies by nie zjadł – mówi.
Zależy więc, jak się w tym pudełku trafi. W pokoju stoją piękne kwiaty. Też z Irlandii. Skalscy otrzymali je na 25-lecie pożycia małżeńskiego, które obchodzili 10 listopada.

- Jak to się stało, że został pan przewodniczącym Rady Gminy Bobowo?
- Gmina istnieje od 1991 roku. W 1994 roku sołtys Jabłówka Bogdan Łaski namówił mnie do kandydowania i od tamtego roku do dzisiaj jestem radnym. Przeszedłem w radzie wszystkie szczeble. W radzie drugiej kadencji byłem przewodniczącym komisji oświaty, w radzie trzeciej kadencji byłem członkiem zarządu, w radzie czwartej kadencji – wiceprzewodniczącym Rady Gminy, a teraz, w radzie piątej kadencji, jestem przewodniczącym.

- Gmina Bobowo jest mała i nie widać jakichś dużych zmian. Wybudowaliście szkołę. Może nie warto było oddzielać się od gminy Starogard? Inna sprawa, że jak byliście w gminie Starogard, to też tu niewiele się działo. Narzekano, że gmina Starogard traktuje część bobowską jak peryferie.
- Moim zdaniem dobrze się stało, że panowie Jan Spich, Edward Kaliszewski, Józef Kamrowski i Klemens Engler walczyli o tę gminę. Ale rzeczywiście jest mała (nie weszły do niej Dąbrówka, Jabłowo i Lipinki Szlacheckie) i to się mści – jest biedna. Fundusze gminy są niewielkie. To śmieszne, ile mieszkańcy tak zwanego subregionu nadwiślańskiego, a więc i naszego powiatu, otrzymają na osobę z funduszy europejskich w latach 2007 – 2013. 82,71 euro, a więc 330 złotych. Pomnóżmy to razy ilość mieszkańców w gminie, w naszym przypadku około 2,5 tysiąca, i na tak zwane twarde inwestycje wychodzą malutkie pieniądze.

- Te wielkie pieniądze idą na wielkie zadania, na przykład na autostradę A-1. Co to znaczy "na inwestycje twarde"?
- Drogi, kanalizację, wodociągi...


Przewodniczący Rady Gminy Bobowo Janusz Skalski z pieskiem Majką. Fot. Tadeusz Majewski

Mała gmina – małe inwestycje
- Mówimy o drogach gminnych, a więc tych, którymi się do pana dojeżdża. Będziecie tu budować drogę?
- Chcemy zbudować drogę Jabłowo – Jabłówko - Grabowiec – Smoląg – Bobowo. Razem z 6 kilometrów. Ma to być wspólna inwestycja z gminą Starogard. A więc od szosy nr 229 wzdłuż lasu. Tam jest spory ruch. Ludzie, kiedy się dowiedzieli, że ma powstać ta droga, zaczęli budować. Poza tym tu wszędzie jest duży ruch, bo wszyscy mają samochody, niektórzy nawet po trzy. Teraz ta droga jest brzydka ze względu na dziury.

- Czy ta droga już jest realizowana? Ktoś robi jakiś projekt?
- Planu jeszcze nie ma. Nie jest możliwe, żebyśmy zaczęli ją budować w 2008 roku. Ma, ogólnie mówiąc, powstać do 2017 roku.
Małą gmina, to i inwestycje idą powoli. Ale wybudowaliście szkołę.
- Zaczęliśmy ją budować, kiedy zostałem radnym. Dużej gminie byłoby łatwiej budować. Mamy w tym roku tylko 300 tysięcy złotych na wodociagi, 60 tysięcy na kanalizację (w Jabłówku – kolektor ma iść z Dąbrówki przez Jabłówko do istniejacej oczyszczalni ścieków w Jabłowie).

- Dąbrówka i Jabłowo to sołectwa leżące w gminie Starogard. A Bobowo jest skanalizowane?
- Nie. Żadne sołectwo w gminie jeszcze nie zostało skanalizowane... Na kanalizację całej gminy są potrzebne potężne pieniądze. Na Bobowo – 4,9 mln złotych, na Wysoką – 2,7 mln, na Grabowo 2,4 mln złotych. W sumie około 10 milionów złotych. Przy budżecie gminy 6,27  mln zł, z czego na inwestycje mamy około 0,5 mln złotych. Z tego spłacamy jeszcze kredyt zaciągnięty na budowę szkoły. 75 tysięcy złotych rocznie.

- Myślałem, że ta droga z Jabłówka przez Grabowiec będzie już realizowana. A hala sportowa? Czy to też wstępna koncepcja?
- Ma być pełnowymiarowa, z trybunami. Oglądaliśmy taką w Pruszkowie... Tu już zostały zrobione odwierty geologiczne przy szkole. W budżecie na 2008 rok mamy zarezerwowane 43 tys. zł, na 2009 – 200 tysięcy.

- A hala ma kosztować ze 2 miliony złotych. Nie macie pieniędzy.
- Ale przyjdą. Gminy, które nie mają jeszcze hali sportowej, mają możliwość pozyskania dodatkowych pieniędzy.

- Gmina jest mała, nie ma więc pieniędzy. Nie można budować w inny sposób? Na przykład samemu?
- Drogi ludzie sami nie wybudują. Na to są potrzebne potężne środki.
- A ta droga to warunek rozwoju gminy. Gdyby ta droga, a raczej szosa (bo przecież droga jest, a mówimy o przyszłej szosie) powstała, to od razu wzrostałby wartość działek. Ile tu kosztuje ziemia pod budowę?
- Za drogą mam 74 ary ziemi nieużytkowanej. Można by podzielić na 5 – 6 działek, żeby miały więcej niż 1000 metrów kwadratowych. Jest woda, prąd, a więc teren uzbrojony. Myślę, że metr kwadratowy powinien kosztować z 5 – 6 złotych. Ale ja nie mam zamiaru sprzedawać... Tu, na Grabowcu była działka licząca 54 ary. Sprzedali ją za 45 tysięcy złotych. Oczywiście mówimy o działkach uzbrojonych, budowlanych, nie rolnych. Ostatnio Agencja Nieruchomości Rolnych ogłaszała przetarg na dwie działki w Grabowcu  - 36 arów za 3,5 tysiąca cena wywoławcza, 91 arów za 8,6 tys. To są przyzwoite ceny. Ludzie tutaj mówią: Kupiłem, bo kiedyś pójdzie szosa.

- W gminie Bobowo było kiedyś spokojnie. Od pewnego czasu już nie. Dochodzi do konfliktów między radnym Feliksem Witką a wójtem. O co teraz chodzi?
- Radny Felkiks Witka na przedostatniej sesji dał wniosek zobowiązujący przewodniczącego Rady Gminy o powiadomieniu prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Jest to związane ze zbyt późnym rozpoczęciem inwestycji rozbudowy Gminnego Ośrodka Zdrowia. Przez to opóźnienie gmina straciła, gdyż poszły w górę ceny materiałów budowlanych. Witka wyliczył, że straty wynoszą 250 tys. złotych.
- Dobrze wyliczył?
- Opóźnienie było spowodowane wszystkimi procedurami: ogłoszeniem o przetargu, pracami przygotowawczymi, opracowaniem projektu, zezwoleniamia itp. A ceny? Teraz zmalały.
- I co pan na ten wniosek?
- Rada zleciła komisji rewizyjnej przeprowadzenie kontroli w tym zakresie.

Jedziemy z powrotem
do przyszłej szosy Jabłowo – Grabowiec -  Smoląg – Kamanowo – Bobowo. Krętą malowniczą drogą. Kiedyś wyrośnie tu podmiejski Starogard. Warunek – szosa. I z każdą dziurą w drodze telepie się pytanie: czy nic się u nas nie da się zrobić bez pieniędzy unijnych?
Tadeusz Majewski


Ta droga przechodząca malowniczo przez Grabowiec, ma być szosą. Skąd tylko na to zadanie wziąć pieniądze? Fot. Tadeusz Majewski