www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
środa, 13 listopad 2019
 
 
EUROPA TO TU w Dąbrowie Drukuj E-mail
czwartek, 04 wrzesień 2014
W imieniu Telewizji Gdańsk i własnym zapraszam do wzięcia udziału w plenerowym nagraniu programu telewizyjnego EUROPA TO TU na temat rozwoju obszarów wiejskich. Nagranie odbędzie się w najbliższy wtorek, 10 lipca, o godz. 10 w miejscowości Dąbrowa w gminie Kaliska. Miejsce zbiórki – świetlica w Dąbrowie, przewidywany czas nagrania – 3 godziny (...) Podpisano: wójt gminy Kaliska Antoni Cywiński


Dąbrowa,
gm. Kaliska. Leży przy berlince, ale do centrum jedzie się uliczką w bok. Przy skrzyżowaniu, przy kapliczce stoi strażak. „Dzień dobry” – „Dzień dobry”. Parkuję wóz naprzeciw świetlicy. W świetlicy już sporo osób. Są m.in. wójt Cywiński, wójt gm. Zblewo Krzysztof Trawicki, Lech Kolaska – przewodniczący Pomorskiej Izby Rolniczej, prof. Andrzej Kaleta – socjolog z UMK, Marian Firgon – prezes LGD „Chata Kociewia”, sołtysi, dyr. szkoły w Pinczynie Iwona Loroch, dyr. GOK w Kaliskach Danuta Zaremba... Są też faceci w ciemnych kurtkach z jakże znanym logo TVP. Wchodzi Brain – sympatyczny Murzyn, współprowadzący program. Jest też red. Maria z Radia Z (potem jego partnerka). W rogu salki tworzy się polowy gabinet kosmetyczny. Wybrani wcześniej bohaterowie cierpliwie poddają się zabiegom upiększającym. Ludziska robią sobie zdjęcia w towarzystwie Briana. Kawka, ciasteczka, oczekiwanie. Podobno oni tam gdzieś w jakimś budynku robią atelier. Miało być w plenerze, ale wybrano wariant deszczowy.





Antoni Cywiński i Lech Kolaska w naprędce urządzonym gabinecie kosmetycznym. Fot. Tadeusz Majewski



Sympatyczny Brian. Czyżby powtarzał swoją rolę? Fot. Tadeusz Majewski

Wreszcie
idziemy w deszczu w stronę jednej z zagród. Przed bramą stoi biała ciężarówka z napisem „TVP Telewizja Polska dla Ciebie, blisko Ciebie”. Wygląda surrealistycznie na tle Dąbrowy. Z podwórza widok jeszcze bardziej zaskakujący. W stronę stodoły wiedzie ścieżka z desek ułożonych na błocie. Tak że, człowieku, możesz przejść do stodoły suchą stopą. Do stodoły? Jeden z jej wielkich otworów zamienił się w nowoczesne dzieło sztuki, groteskowo wyglądające w zderzeniu ze stojącym obok ciągnikiem, szarymi ścianami pustaków i eternitem na dachu. Zupełnie, jakoby do stodoły na chwilę wpadli kosmici.

Jesteśmy

w środku. Wcześniej wyznaczeni eksperci – prof. Andrzej Kaleta, wójt Cywiński, Aldona Łoś – szefowa od ODR-ów i Leszek Szymański z Agencji Restrukturyzacji Rolnictwa siadają na krzesłach stojących na prowizorycznej scenie. W publikę zostają wkomponowani wyznaczeni wcześniej goście, którzy będą o czymś mówić. Reszta publiki to tło. Pięć kamer, kilkunastu ludzi przy nich, do tego red. Maria Stepa (ma gołe ramiona, brrr.., w takim chłodzie) i Brian Scott, jacyś ludzi ogarniający całość tego wszystkiego, zapewne też na zewnątrz technicy – proszę, ile taki program wymaga personelu – myślę sobie. Hau, hau, hau – od czasu do szczeka elektroniczny burek (psa w Dąbrowie nie znaleźli?). Wszystko się dłuży. Ludzie z telewizji przesadzają publikę, przestawiają sprzęt, wymieniają nad naszymi głowami uwagi. - Odwróć się do Briana, Krzysiu... Pan Gołąbek... pan Kolaska... Będzie jazda... Może trochę przesunąć kamerę... Wszystko jest robione bez emocji, profesjonalnie....

Jazda,

czyli się zaczyna. Spokojnie – niezupełnie na żywo. Red. Maria i red. Brain idą na kamerę. Widzowie klaszczą identycznie, jak we wszystkich show tv, szczeka elektroniczny burek.
Rozpoczyna się debata europejska na temat obszarów wiejskich. Witamy unijnych ekspertów. Towarzyszy nam europejska ekipa z Bornholmu... (rozglądam się dookoła, gdzie ta ekipa – nie ma, ale jest duży monitor przy ścianie stodoły; zapewne ekipa z Bornholmu będzie się z nami łączyć na żywo drogą satelitarną)... Bornholm, Bornholm.... - gdzie to jest. Trzeba było, głąbie, uczyć się geografii... Zasadnicza kwestia: wieś stoi przed wyborem, czy zostać, czy ją opuszczać. Prof. Kaleta, jako pierwszy wywołany do tablicy, mówi, że w Polsce mamy wieś na poły nowoczesną, rozwijająca się w wielu kierunkach... Głos – przerywnik: - Nie ma koni, nie ma krów, rolnicy są w zdecydowanej mniejszości. Prof. dalej: Rolnictwo na wsi to tylko dodatkowe źródło dochodów, wieś jest znakomitym miejscem do życia. Wyniki badań mówią, że zdecydowana większość Polaków chciałaby mieszkać na wsi. 6 lat temu zahamowaliśmy odpływ ludności z wsi do miast.

Kaleta jest profesorem, więc zapewne ma rację. Zresztą to wyniki badań. A jak to jest w gminie Kaliska? - pada pytanie. Wójt Cywiński, na marginesie – były student prof. Kalety – mówi, że młodzi wyjeżdżają, a wracają słabo. Musimy dla nich coś stworzyć.
Red. Maria znowu dopytuje się o krowy, kozy i konie. Macie?
Ekspert Aldona Łoś ma na temat wsi inne zdanie niż prof. Kaleta. Wieś jest tradycyjna, a nie tak nowoczesna, jak ją naszkicował profesor. Szymański próbuje zerwać z tym uogólnianiem. Są dwie kategorie wsi – te blisko metropolii, z mikroprzedsiębiorczością, i te oddalone od metropolii, umownie mówiąc popegeerowskie (nóż mi się w kieszeni otworzył), a gospodarstwa też są różne: od 20 ha na Kaszubach średnio po 700 ha w Słupskiem. Potem padnie też zdanie, że co innego wioski na Kaszubach i Kociewiu, z kiepską ziemią IV i V kl., a co innego wioski na Powiślu i Żuławach, gdzie ziemia jest OK.


Idziemy po deskach do studio w stodole. Fot. Tadeusz Majewiski


Ostatnie uzgodnienia prowadzących. Fot. Tadeusz Majewski


Widzowie – jedni w charakterze statystów, inni jako „goście”. Fot. Tadeusz Majewski


Zapraszamy częściej – zdaje się mówić wójt Cywiński stojący przy wozie TVP. Chętnie dopowiem: Częściej do tej gminy, bo ma naprawdę czym się pochwalić. Ale z jednym motywem, a nie z czymś tak rozwlekłym i wyreżyserowanym. Fot. Tadeusz Majewski

Chwila
oddechu. Red Maria... A teraz – jaka jest wieś na Bornholmie. Patrzę z ciekawością, co będzie. Kto też wyskoczy z ekranu w stodole w Dąbrowie, może jakiś hologram. Jak zadziałają hipersuperłącza satelitarne. A tu masz... red. Maria opowiada, co teraz będzie w programie z Bornholmu. Tamtejszy ekspert Henry Jaspersen powie, że Bornholm jest wyspą, pracuje tam ze 250 farmerów, kiedyś było znacznie więcej, a będzie ze stu. - Umówmy się, że państwo to oglądali, ja tego nie powiedziałam – kończy pani redaktor...

I dalej
toczy się dyskusja. Pani Aldona stwierdza, że na wsi są gospodarstwa specjalistyczne i rodzinne, które stawiają na ekologię, ale też na usługi, turystykę, gastronomię.
Wizja rolnictwa na Bornholmie nie musi być naszą. Owszem, mamy kierunek – gigantyzacja rolnictwa (co w efekcie daje żywność o fatalnych parametrach jakościowych), ale mamy też inny trend – powrót do tradycji – tak mniej więcej ciągnie profesor. - Mówiąc jednak o wsi, nie można wszystkiego sprowadzać do rolnictwa. Dziś ogromna większość mieszkańców wsi nie ma nic wspólnego z rolnictwem. Ich celem jest ochrona dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego.

Po chwili eksperci dywagują, co to są obszary wiejskie i w ogóle wieś. Według niektórych definicji to wszystko, co jest poza aglomeracjami, a gdzie przypada na 1 km kw. mniej niż 100 osób. Jeżeli jest więcej niż sto, to mamy już do czynienia z obszarem miejskim. Definicje są różne, gdyż te obszary się zmieniają. Kiedyś wieś można było jednoznacznie kojarzyć z rolnictwem. Dziś - zdecydowanie nie. Zadania, jakie stoją przed mieszkańcami dzisiejszych obszarów wiejskich, mają status absolutnie priorytetowy. Idzie o ochronę dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego, bez czego nie można wyobrazić sobie aglomeracji. Dziedzictwo to oczko w głowie Unii Europejskiej. Można, mówiąc też o obszarach wiejskich, brać inne kryteria, m. in. poziom wykształcenia. Otóż na obszarach wiejskich – w jednostkach administracyjnych do 20 tys. mieszkańców – zaskakująco podobny jest poziom wykształcenia. Wynosi on procent (1%). Powyżej tych 20 tys. ten wskaźnik rośnie i wynosi 10, 12, 15 procent. W sumie profesor stwierdził, że obszary wiejskie to zdecydowana większość Polski, ok. 70 procent.

I znowu
przerywnik. „Hiperłącza”. Pani Maria opowiada, że teraz w programie będzie rolnik, który nie dał rady utrzymać się na wsi. Po chwili padają pytania, jak to jest u nas. Lech Kolaska zdecydowanie ze wsi nie ma zamiaru uciekać. Ktoś mówi, że w jego wsi było 50 rolników, teraz jest z 10. Ci zostaną, bo są w stanie wyżyć. Inni odejdą... Stwórzmy odpowiednie warunki zamieszkania, komunikację, system komunikacji. Rolnicy szukają dochodów tworząc gospodarstwa agroturystyczne... Gość Adam Pozorski z Dunajek: - Staram się nie odejść do miasta, wykorzystać piękny teren, konie, zwierzęta też mam. - Aby mieszczuch mógł odróżnić krowę od psa – żartuje chyba Brian.

I tak dalej. Nagle zaskakuje wszystkich Cywiński. Na 1200 rodzin w gminie Kaliska (niecałe 5000 osób) rolnictwo jest zasadniczym źródłem dochodu tylko dla około 20!!! kwatery to też temat niewspółmiernie nagłośniony do skali tego ruchu, bo jest ich w gminie też ze 20. Mówienie, że wieś to będą tylko kwatery to nieporozumienie.
Zwróćcie uwagę, moi Czytelnicy, że dopiero teraz padają konkrety. Gdyby tak jeszcze wójt Cywiński miał dokładne dane, kto czym się u niego w gminie zajmuje, jaki jest procent wyższego wykształcenia, to wyszłoby, że nie jest ona żadnym obszarem... wiejskim, biorąc za kryterium rodzaj pracy. W samej tylko Dąbrowie znaleźlibyśmy producenta drewnianych domów, budowlańców, handlowców i warsztaty samochodowe...



Kosmici w stodole w Dąbrowie? Fot. Tadeusz Majewski

Teraz
toczy się dyskusja na temat nauki. To wiedza jest czynnikiem rozwoju, a nie same pieniądze. Nie zgadzam się z tezą, że mamy powszechny dostęp do nauki na wsi – profesor. - Wskaźniki co do wykształcenia są zawsze gorsze, bo nie ma tego powszechnego dostępu. Fakty: na wsi wykształcenie wyższe ma 3,5 procent, a powinno być 35. Czego należy uczyć? Wzmocnić wykształcenie ogólne. Bez tego nie ma możliwości funkcjonowania w biznesie. Jak to zrobić? Przez kształcenie ustawiczne, przez Internet. Dzięki Internetowi można poznać świat. Jak się zna świat, zwiększa się aktywność.

Przerywnik,
znowu włączone „hiperłącza”. Red. Maria. Popatrzmy na gminę Kaliska. W każdym sołectwie są świetlice. Byliśmy w Iwicznie, w której mieszkańcy zbudowali świetlicę i cieszą się z tego, gdzie mieszkają.
Brian żartem do Leszka Kulińskiego, wójta Kobylina: - Pan jest gwiazdą dzisiaj... Ci Czarni mają szczególny humor.
Pytanie: Czy takie świetlice to jest pomysł na ożywienie wsi?
Profesor na to nie odpowiada. Dalej mówi o wiedzy. Wiedza jest czynnikiem decydującym. Ta wiedza musi do nich dojść. Potrzebna jest doskonała sieć, łączność internetowa...
Cywiński: - W Kaliskach 18 osób ukończyło podyplomowe studia socjologii przez Internet, czyli studiując na odległość.
Profesor: Mieszkańcy wsi mają dostęp do Internetu w 15 procentach, a miast w 40. Do tego na wsi jest wolny internet. Potrzebne są szybkie pasma.
Sercem wsi – świetlica – uparcie mówi red. Do Mariana Firgona: - Pan jest liderem wsi. A z zawodu? - Urzędnikiem. Firgon mówi o Programie Odnowy Wsi i programie Leader +. O tym, że nadrzędnym celem tych programów jest aktywizacja mieszkańców wsi. To nie jest tak, że wieś czeka na worek z pieniędzmi. Pieniądze są sprawą wtórną. Sołectwo w tych programach nie dostawało pieniędzy, jeżeli nie miało trzech liderów. Musza być na wsi liderzy, którzy doprowadzają do zmian. Ożywienie jest dopiero przed nami. Cywiński zauważa, że 7 lat to za mało, żeby mówić o zmianie rzeczywistości. Ale do dodaje, że z Ameryki dostał przestrogę: Tylko nie róbcie tu Ameryki. Róbcie tu zmiany na swój sposób, kierując się uczuciem do tej ziemi.

Koniec
nagrań. Wychodzimy na dwór. Dyskusje. Przy furcie stoją dwaj znajomi mieszkańcy Dąbrowy. Klną. Niech by ci z telewizji tu zamieszkali - mówią. Coś mi błyska we łbie. Co? Oczywistość. Przecież w programie nie było nikogo z przedstawicieli... hm... obszarów wiejskich. No tak, no tak, ale to musiało być tak wyreżyserowane, bo idzie w świat. To nie jest program Drzyzgi. Jednak z drugiej strony – jak się tak reżyseruje, to wchodzi się na bardzo duży pułap abstrakcji...

Ludzie z tv zwijają sprzęt. Za chwilę odjadą. Za chwilę rozjadą się dwa zupełnie obce sobie światy, których absolutnie nie zbliżył ten program.

Jadę
z Krzychem Kłosem do Pieców (gmina Kaliska), do jego posesji w centrum wsi. Dom jest jakby tymczasowy. Po obszernym podwórzu bezczelnie łażą kury zielononóżki i kaczki pekińskie. Inżynier Krzychu śmieje się, że mieszkańcy wsi przychodzą do niego po jajka. Prowadzi mnie do piwnicy – pracowni. Komputery, komputery firmy DELL i cyfrowe urządzenia do druku. Włącza kompa i wchodzi do Internetu. Po chwili oglądamy jego i moje strony www. Łącze działa błyskawicznie. Jak moje.
Gdzie masz serwer? – pyta Krzychu.
- W Gdańsku, w „Zieleniaku”. A ty?
- W Paryżu. Kaleta miał rację... Bez szybkich łączy niewiele da się zrobić.

Tadeusz Majewski
Dziennik Bałtycki, Kociewiacy.pl [alias WIRTUALNE KOCIEWIE]
14.07.207 r.

WIĘCEJ ZDJĘĆ NA FACEBOOKU















 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!