www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
wtorek, 07 kwiecień 2020
 
 
Wspomnienie pani Marii Drukuj E-mail
niedziela, 18 czerwiec 2006

Zelgoszcz, nadanie imienia szkole. Chwila na wspomnienia. Na scenę wchodzi Maria Pacek z domu Łukasiewicz, znana starogardzianom z pracy w oświacie. Okazuje się, że mieszkała przy ulicy Bosej w... Zelgoszczy. Zaczyna mówić o życiu Andrzeja Grubby. Sporo z tego to jej osobiste wspomnienia. Zebrani słuchają i słuchają. Chyba najpiękniejsze wspomnienia mają o nas nasi przyjaciele z lat dzieciństwa – myślę sobie. I potem proponuję pani Marii, że tę jej wypowiedź zamieścimy w gazecie, bo są niezwykłe.

Jaka była uczennica tej szkoły i starsza koleżanka Andrzeja dostąpiłam zaszczytu wygłoszenia laudacji na okoliczność nadania naszej szkole jego imienia. Z wielkim wzruszeniem to czynię.

Czcigodni i szanowni goście. Pozwólcie mi rozpocząć tę pochwałę Andrzeja Grubby od osobistych wspomnień. W tym miejscu i w tych okolicznościach nie może być inaczej.

Kiedy patrzę przed siebie i sięgam pamięcią wstecz, widzę w tej szkole, na tym boisku drobnego chłopca z blond włosami o wesołych oczach. To Andrzej, który z gromadką kolegów biega z piłką po boisku, rzuca lewą ręką do pustej bramki lub biegnie po rozbiegu i skacze w dal. Przypominam sobie popołudnia tu, w Domu Ludowym, w miejscu, gdzie zaczynał się zelgoski pingpong. Mały Andrzej był tu, wśród nas, tu urósł. Był jednym z nas.

Urodził się 14 maja 1958 roku w Brzeźnie Wielkim jako drugi z synów Ludomiry i Alojzego Grubbów. Gdy miał 4 lata, rodzina państwa Grubbów przeprowadziła się z Brzeźna Wielkiego do Zelgoszczy. Pan Alojzy został wieloletnim dyrektorem tej szkoły, a pani Ludomira była nauczycielką nauczania początkowego, wuefu oraz prowadziła kółko taneczne. Andrzej wraz z rodzicami, bratem i siostrą mieszkał w szkole. Jego pokój znajdował się tam, gdzie dziś jest gabinet dyrektora. Jego ulubionym miejscem zabaw było boisko, wtedy znacznie mniejsze. Obserwował zajęcia starszych kolegów. Mały drobny i bardzo żywy zawsze był blisko sportu. Grał w piłkę ręczną, nożną i uprawiał lekkoatletykę. Najwięcej czasu poświęcał jednak piłce ręcznej. Rzucał piłkę lewą ręką. W „Głosie Wybrzeża” z tamtych lat znalazłam zapis: "W turnieju wojewódzkim dla wiejskich szkół podstawowych największą sympatię widzów zaskarbił sobie filigranowy Andrzej Grubba z Zelgoszczy, który został uznany najlepszym technikiem turnieju". Został wtedy królem strzelców. Kapitanem tego zespołu był jego starszy o trzy lata brat Jurek, grali też Wojtek Grudziński, Mirek Doering, Zenek Klin. Komentując tę dawna notatkę Andrzej po latach przyznał, że miał niezły rzut z lewej ręki i dobrą wyobraźnię przestrzenną.

Jego pierwszą nauczycielką była mama, zawsze przebywająca bardzo blisko. Była w domu, była też jego "Panią" w szkole. Andrzej był pilnym i ambitnym uczniem, chętnie chodził do szkoły. Lubił nie tylko wuef, nauczył się szybko czytać i pisać. Z nauką nigdy nie miał kłopotów, choć molem książkowym nie był. Jego mama wspomina, że połykał książki o Dzikim Zachodzie.

Dorastając w rodzinnym klimacie sportowym coraz chętniej uciekał na boisko. Kiedy w jednej z klas szkolnych dzięki staraniom jego ojca stanął w poprzek klasy stół do pingponga, Andrzej najpierw przyglądał się wprawkom starszych, a wkrótce stając na palcach łapał rakietkę. Tak się zaczęła jego przygoda. Po południu, po lekcjach, czasem do późnych godzin wieczornych w tej klasie zbierali się chętni, aby pograć w pingponga. Pamiętam, że stół ten pojawił się też w tak zwanym Domu Ludowym. Zelgoskie dzieci i młodzież spędzała tam chętnie wolny czas. Tu, u boku ojca, w towarzystwie starszego brata Jurka, Andrzej bardzo wcześnie zaczął poznawać zasady gry w pingponga. Pamiętam, jak domagał się gry ze starszymi kolegami i koleżankami. Sięgając brodą do stołu, zręcznie grał z nimi, a nie lubił przegrywać.

Ten czas po latach Andrzej tak wspominał: "Mój brat grał mi ciągle tuż za siateczkę. Nie byłem w stanie sięgnąć, więc podpierałem się na silniejszej ręce, a rakietkę przerzucałem do prawej. Miałem ciężki, wietnamski sprzęt, więc musiałem sobie wypracować takie uderzenie, przy którym angażowałem całe ciało. Zostało mi ono na lata i było kluczem do wielu poważnych pojedynków. Ten bekhend narodził się w Zelgoszczy, a służył dobrze do końca zawodowe kariery".

Dziecięca zabawa w pingponga przerodziła się powoli w sportową rywalizację. Zelgoski pingpong, którego ojcem był ówczesny kierownik szkoły, tata Andrzeja, zaczął być widoczny w powiecie. Dowodem na to było zarejestrowanie drużyny tenisistów stołowych LZS Zelgoszcz do klasy B (a grało trzech Grubbów: Alojzy, Jerzy, Andrzej i Lidia Bielecka).

Pierwszym poważnym sukcesem, o którym Andrzej często wspominał, było pokonanie przez Andrzeja słynnego w powiecie Mariana Mroczka. Po tym zwycięstwie kierownik klubu „Agro-Kociewie” Gerard Podolski zaproponował mu grę w Starogardzie. Tu rozpoczęła się kariera sportowa Andrzeja Grubby. Dojeżdżając o godzinie 5 rano autobusem PKS do Starogardu marzył o tym, aby być lepszym niż najlepsi w powiecie. Marzył też, aby móc dłużej pospać.

I tak chłopiec z małej Zelgoszczy rozpoczął wspinaczkę na szczyt sportowej kariery. Równolegle z tenisem grał w piłkę ręczną, nożną i uprawiał lekkoatletykę. W tamtych czasach szkolnych skakał powyżej 5 metrów w dal. Najlepszy był jednak w rzucie oszczepem. Jego wynik 42,25 metra, uzyskany na stadionie AWF-u w Oliwie, dał mu tytuł mistrza Wybrzeża młodzików. Nie mniejszy talent wykazywał w piłce nożnej.

Po ukończeniu szkoły podstawowej w roku 1973 rozpoczął naukę w gdańskiej "Topolówce". Czas ten wspominał tak: "Topolówka" cieszyła się reputacją szkoły o wysokim poziomie nauczania. Byłem dumny, że mogłem uczyć się w liceum dopieszczanym takim komplementem. Moja klasa o profilu biologiczno-chemicznym okazała się być potwierdzeniem tej tezy: zdecydowana większość moich współczesnych współklasistów ukończyła studia, najczęściej zresztą medyczne. Dzisiaj, już jako mieszkaniec Sopotu, przejeżdżam czasami ulicę Topolową we Wrzeszczu aż do samej góry, by powspominać lata szkolne w klasie pani prof. J. Makarewicz. A były to dla mnie lata trudne i... fajnie spędzone w dobrej szkole!".

W latach (1973-76) reprezentował AZS Uniwersytet Gdański, a w latach 1976-85 barwy klubu AZS-AWF Gdańsk. W 1977 roku odnosi największy sukces juniorski - na centralnych igrzyskach w Łodzi wywalcza trzy złote medale. Niestety, jako "źle urodzony" nie pojechał na mistrzostwa świata juniorów. Dwa lata później już jako senior w międzynarodowych mistrzostwach w Czechosłowacji pokonał Węgra, Niemca i czarnoskórego Anglika. Znalazł się w pierwszej dwudziestce Europy. W 1979 roku Polska po raz pierwszy awansowała do europejskiej elity, superligi. To właśnie dzięki meczom superligi, transmitowanym przez telewizję, tenis stołowy zyskał nobilitację w oczach opinii publicznej, a nazwisko Grubby z Zelgoszczy trafiło do wszystkich domów w Polsce.

Po ukończeniu gdańskiej "topolówki" został studentem Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku - Oliwie, na kierunku nauczycielskim (zakładając, że będzie kolejnym, bo czwartym nauczycielem w rodzinie). Na pierwszym roku był najlepszym studentem i sportowcem. Średnia 4,9. Nauką, jak powiedział, zajmował się serio, a trening był dla niego zawsze ważny. Potem, z uwagi na liczne wyjazdy, zdecydował o przejściu na indywidualny tok studiów. Studia ukończył obroną pracy magisterskiej w roku 1987. Bez problemu uzyskał dyplom niemieckiej szkoły trenerów. Niemiecka Komisja uznała, że na temat tenisa stołowego wie więcej od niej.

Nie do gry z historią

Andrzej Grubba ożenił się z koleżanką, piłkarką ręczną Lucyną Galus, która jest 75-ciokrotną reprezentantką Polski w piłce ręcznej. Miał dla kogo żyć, ma dwóch synów Tomasza i Macieja. W połowie lat 80. wyjechał do Niemiec. Był trenerem jednej z najlepszych drużyn. Miał w tym czasie dwa domy - jeden w Sopocie, drugi niedaleko Grenzau. Był Kociewiakiem, czuł się silnie związany ze swoją ojczyzną. Była też i duża ojczyzna - Polska. Tę miał w sercu zawsze. Też wtedy, gdy mieszkał w Niemczech.

Niemcy bardzo chcieli, by grał dla nich. Chcieli wyposażyć go w lepsze obywatelstwo, zmienić mu imię na Andreas. Stanowczo odpowiadał: „Jestem Polakiem ze Starogardu Gdańskiego zakontraktowanym w niemieckim klubie do gry w Bundeslidze, a nie do gry z historią". Po dwuletnim pobycie w Niemczech wrócił do Gdańska. W 1998 roku zakończył występy przy stole pingpongowym.

Szanowni słuchacze. Oto w wielkim skrócie sportowe sukcesy Andrzeja Grubby.

W 1988 r. zadebiutował na Igrzyskach Olimpijskich w Seulu. Tutaj warto nadmienić, że jako jeden z nielicznych sportowców w Polsce startował trzykrotnie na igrzyskach olimpijskich, właśnie w Seulu, w Barcelonie i w Atlancie. Na arenie międzynarodowej święcił triumfy jako zdobywca 15 medali podczas mistrzostw świata i Europy. Jest zwycięzcą turnieju TOP 12 w roku 1985 oraz zdobywcą Pucharu Świata w roku 1988. Andrzej Grubba to najbardziej utytułowany polski tenisista stołowy. W swej błyskotliwej karierze 34 razy zdobył tytuł mistrza Polski (w tym 12 razy w grze singlowej). Jego osiągnięcia zostały uhonorowane tytułem Sportowca Roku 1984.

Wymieniając jego wielkie sportowe sukcesy i odznaczenia warto podkreślić to, że był wielokrotnie nagradzany przez władze krajowe i światowe nagrodami „Fair Play” za dżentelmeńską postawę. Głośnym echem odbił się jego postępek na olimpiadzie w Barcelonie. W grze podwójnej z Leszkiem Kucharskim sędzia ogłosił już zwycięstwo Polaków. W tym momencie Andrzej przyznał się do niedozwolonego zagrania w tenisie palcem i... 12 punktów zdobyli rywale. Za ten szlachetny niewątpliwie czyn Andrzej dostał nagrodę Fair Play przyznawaną przez Polski Komitet Olimpijski.

Ten „chłopiec z Zelgoszczy” wyprowadził polski tenis stołowy ze świetlicy na salony. Nazywano go czarodziejem przy stole, Napoleonem sportu. Posiadał nieskazitelną technikę gry, miał wspaniały zmysł techniczny. Był niesamowicie ambitny i pracowity.

W naszych wspomnieniach zostanie przede wszystkim bezgranicznie dobrym i skromnym kolegą, zawsze uśmiechniętym i pomocnym. Wrażliwym i odpowiedzialnym człowiekiem.

Nawet wtedy, kiedy był już wielkim sportowcem, był sobą, odwiedzał kolegów i ich znał.

Po krótkiej i ciężkiej chorobie, po wygraniu wielu ostatnich piłek, po zdobyciu 15 medali mistrzostw świata Europy, po sprawdzonej sympatii i przyjaźni do nas wszystkich Andrzej Grubba pomimo wielkiego wysiłku przegrał ostatni pojedynek z ciężką chorobą.

Odszedł 21 lipca 2005 roku.

Jestem pewna, że jest tu gdzieś blisko, tu na boisku, widzi nas i uśmiecha się do nas

i chce nam przypomnieć, że:

„Chyba tak to się zaczyna.

Od chłopięcych marzeń.

Od płaczu po pierwszej porażce.

Od wygranej w klasie.

Od wygranej w szkole.

Od mistrzostwa Polski.

Żeby wejść na jakiekolwiek szczyt

trzeba chcieć i umieć marzyć”.

Tak, Andrzeju. My tu, w tej szkole, zaczniemy marzyć.

Zdjęcia: Maria Pacek wygłasza laudację. Zjęcie Andrzej Grubby w Izbie Pamięci Szkoły. Już w tym wieku był sportowym zadziorą. 3. To wielki zaszczyt mieć takiego patrona. Fot. i repr. Tadeusz Majewski

 
wstecz
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!