www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
poniedziałek, 21 październik 2019
 
 
TADEUSZ MAJEWSKI. W rytmie leśnego bluesa (VIII Mistrzostwa Świata w Kapele - pobocza - arch.) Drukuj E-mail
piątek, 07 wrzesień 2012
Powietrze tego lata
jest dziwnie ciężkie. Powinno się dla ożywienia sprzedawać kwas chlebowy. W Szlachcie również. A czemuż by nie? Tymczasem w centrum wsi nie możesz kupić nawet pepsi. - Sklep naprzeciwko zamknięty – informują panie w zakładzie fryzjerskim, szykujące sobie piękne koafiury. - Wszyscy są już na imprezie na Stadionie im. Włodzimierza Kuchty.
A nieprawda. Na stadionie na razie mało ludzi. Będą dojeżdżać ciurkiem – tak tu jest zawsze. Ciurkiem, ale w sumie wielu, parkując potem samochody przy drodze aż w lesie...



Stajemy przy
już chyba nie najdłuższej w świecie ławce i patrzymy, co nowego. O, jest. Stanowisko do strzelania z łuku. Nawet ładnie wygląda. Trzy baloty słomy, na nich tarcza. Są pierwsi chętni. Podchodzi do nas wójt gminy Barbara Tomczak.
- Czy ta ławka jest jeszcze najdłuższa na świecie?
- Chyba nie.
- Pytamy, bo nie ma tablicy informacyjnej, że to najdłuższa. Ostatnio widzieliśmy ją w Urzędzie Gminy.
Okazuje się, że tablica została zdemontowana, bo komuś nie podobały się napisy. Po prostu ją zdewastowali. A co do rekordu? Guinness nie informuje, że ktoś pobił.
Potem nam powiedzą, że pobili Chińczycy, chociaż to nie jest pewne. Ale raczej pobili, bo co to dla nich. Stanie ich milion, poczują się zmęczeni, każdy zrobi pół metra ławki, żeby sobie usiąść i już biją rekord nawet o tym nie wiedząc.

Godzina
13.00. Rozpoczęcie imprezy. Powietrze nadal ciężkie, chociaż dookoła lasy. Doktor Barszcz, który przed laty mówił, że w gminie Osieczna powietrze jest najzdrowsze, dziś się poprawia. Owszem, ale nie dla alergików. Jego syn, Jacek, za chwilę będzie prowadził konferansjerkę. Na scenie na razie rozgrzewka przed kolejnym, organizowanym przez Lokalną Grupę Działania „Chata Kociewia” Przeglądem Zespołów Folklorystycznych. Po tej chwili występują – seniorski zespół „Halka” z Osiecznej i dziecięcy „Gzuby i gzubki” i dzieci z Zespołu Szkół Publicznych w Szlachcie. Każdy otrzymuje mały podarunek od Barbary Tomczak i Stefana Galińskiego. Oprócz nich w skład jury wchodzi jeszcze Dariusz Szymański. Galiński przypomina i zaprasza wszystkich 9 września do Skórcza na finał tego wielkiego przeglądu. Tam dopiero wyjdzie, na ile interesujący jest dla nas kociewski folk. Ważne, bo z tym – byliśmy na kilku przeglądach (w Suminie, Smętowie i Osieku, był też w Starej Kiszewie) – jest różnie.

Poza konkursem
występuje zespół „Quadros” ze Zblewa.
- Dlaczego taka nazwa?
- Bo jest nas czworo – mówi lider zespołu Szymon Mania.
Ładują do samochodu sprzęt. Są rozgoryczeni. Mieli grać dłużej. Posiadają spory repertuar. Utwory popularne, z nowoczesnym podkładem muzycznym.
- Pani wójt zwróciła się do nas z prośbą, aby Zblewo „załadowało” program – mówi Marek Drews, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury ze Zblewa. - Wypadło na „Quadros”, ponieważ ludowa „Rodzina” nie mogła wystąpić.
Dyskutujemy o tych folkowych zespołach. Według młodych i ich menedżera – ojca Szymona, to nie ma wzięcia. Na takich występach widzowie się nudzą. Szkoda, że nie ma takiego przeglądu dla wszystkich, open: po prostu wychodzą na scenę i śpiewają. Takich talentów, jak ich wokalistka Magda Jaworska, jest wiele, tylko trzeba dać im szansę na sukces. A tak, pojawiają się i giną. Weźmy choćby Ewelinę z Jezierc, która kilka lat temu podczas Festynu Kociewskiego odważnie weszła na scenę i podbiła publiczność śpiewając pieśń o Titanicu. Gdzie ona jest? Albo gdzie się podziewa wspaniała wokalistka zespołu END z Kalisk?
- Ewelina jest na stażu w zblewskim banku – mówią Maniowie.
A w weekendy zapewne gra na weselach. Podobnie jest wiele innych telenciaków. Takie im zostały sceny.
- Czy pan wie, ile czeka się u nas w restauracjach na wesele? - pyta Beata.
- Dwa miesiące – strzelam.
- Dwa lata... Trzeba się zamówić dwa lata wcześniej.
Hmmm... Dwa lata. Aż nie chce się wierzyć. Przez dwa lata to z młodą parą może już być różnie.
- Ale oni płacą z góry – wyjaśnia Beata.

A oto prędka
rozmowa z Szymonem.
- Kontakt?
- Ten adres e-mail jest chroniony przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
- Nie uczestniczycie w przeglądzie, bo nie macie ludowych strojów. Rozumiemy, nie pasują do waszej muzyki. To dlaczego tu jesteście?
- Gościnnie. Mieliśmy grać dwie godziny, a graliśmy 45 minut. Istniejemy trzy lata. Gramy zarobkowo. Jestem twórcą zespołu.
- Kiedyś robiliśmy z tobą wywiad jako z człowiekiem – orkiestrą.
- Teraz jestem człowiek – zespół.
- Jest w powiecie jakiś przegląd dla was?
- Tylko w Skarszewach. Nie ma jak się pokazać. Dlatego wszystko ginie.
- Gdybyście przebrali się w stroje ludowe, to moglibyście powalczyć w tym przeglądzie...
- My nie lubimy występować w strojach.

W namiocie
Andrzej Grzyb oraz znany już kociewski fotograf Zenon Usarkiewicz rozpościerają mapę. Pan Andrzej wpadł na nowy pomysł – trzeba zrobić albumową ewidencję wszystkich gotyckich kościołów na Kociewiu, których mamy około trzydzieści. Dyskutujemy o gotyckich kościołach. Według Grzyba, niektóre z nich mają cechy romańskie, jak choćby ten w Kokoszkowach. Usarkiewicz w zeszycie dopisuje miejscowości z kościołami, których jeszcze nie miał - Rajkowy, Kościelna Jania.

Strzała z łuku
przeszywa powietrze bezszelestnie. W tarczę na słomie wbija się za to z przyjemnym wizgiem. Kolejka do łuku przez cały czas jest spora. Mężczyźni lubią strzelać. Nieco dalej stanowisko z paintballem. Tu dopiero są dźwięki. Zupełnie jak mlaśnięcia głodomora.
Karabiny wypożycza Wojciech Grubczak z Czerska.
- Ile kosztuje taka przyjemność?
- Dziesięć strzałów za 5 złotych.
Chwila ciszy. 50 groszy od strzału. Drogo. Ale klienci są.
- Od tego lata organizuję zawody – mówi Grubczak. - Jest to sport mało znany i na razie mało popularny, chociaż już istnieje Polska Liga Paintballowa. Staramy się propagować ten sport, również w Internecie, na stronie www.paintballczersk.com.pl To strona mojej firmy. Do zabawy oferujemy: maskę, umundurowanie, broń.
- Jakie są najpopularniejsze zabawy?
- Ochrona prezydenta. Pogoń za lisem, Jeden na jednego, Obrona twierdzy. Organizujemy też paintball leśny.
Do stanowiska po raz kolejny podchodzi z Kuba z Długiego. I po raz kolejny zamawia kolejkę. Strzela pewnie, w krótkich odstępach. Kuba Zawodowiec.
- Niech pan opowie, jakie są reguły Pogoni za lisem.
- Jedna osoba otrzymuje pełen magazynek kul – 200 sztuk. Reszta po 10. Lis ma szansę się obronić. Ma przewagę w amunicji...
- Czy podczas jednej zabawy jest tylko jedna gra?
- Nie, urządzamy kilka rozgrywek. W zależności od ilości wykupionych kulek.
- Zabawy?
- To mimo wszystko zabawa. Sport bezpieczniejszy niż siatkówka. Nie ma urazów.
- Karabinki są ciężkie?
- Załadowane ważą około 3 kilogramów. Zależy od broni.

Ignacy Stawicki
(tel. 605 060 625) jest w Szlachcie po raz kolejny.
- Była wystawa Zwierzyna Borów Tucholskich, teraz pokazuję zbiór Drzewo – Człowiek – Drewno. Wszystko na znaczkach i pocztówkach.
- Jestem z Tczewa, ale związałem się jako filatelista z Klubem kolekcjonera kultury kociewskiej - oddział Starogard.
- Z Tczewa... To pan nie jest Kociewiakiem.
Stwierdzenie jest przekorne, bo niedawno mówili nam w powiecie tczewskim, że Kociewie to bardziej w stronę Starogardu.
Stawicki zapewnia, że Tczew to także Kociewie.
- Mam zbiór Kociewie ze świętym Hubertem. Prywatnie jestem miłośnikiem myślistwa. Poza tym pracuję w „Gazecie Przemysłu Drzewnego”. W trakcie tej imprezy zorganizuję konkurs. Dzieci będą malować drzewa. Zwycięzców zaproszę na watę cukrową.
- Czy jest jeszcze zainteresowanie znaczkami?
- Maleje. Kiedyś w Starogardzie było pięciuset filatelistów, teraz jest stu i to osoby starsze. Młodzi się nie garną, to dla nich nic ciekawego.
- Ile jest kapliczek ze św. Hubertem?
- W małym Bukowcu (rzeźbił Jerzy Jakusz), w Opaleniu, w Kokoszkowach płaskorzeźba ze św. Hubertem... Stawiamy takie kapliczki, ksiądz odprawia mszę, a potem idziemy do lasu. Musi być trochę kultury, a nie tylko zabić i do gara!
Przy okazji Stawicki mówi o córce Kornelii, która brała udział w Mistrzostwach Świata w Seulu w pływaniu. Miała wówczas 15 lat.

Murawę przemierza
dumny, wysoki pan. Kazimierz Ossowski z Klaskawy, gmina Czersk.
- To pan produkuje miotły? Wręczano je na scenie jako nagrody?
- Produkuję. Robię ich w sezonie kilka tysięcy. Zimą, kiedy brzozy są już bez liści. Te, które pan widział, to miotły do ręki.
- Czy trudno zrobić taką miotłę?
- Trzeba mieć zdolności manualne. No i wprawa. Ostatnio zrobiłem z kolegą w ciągu dnia 500 sztuk. W to wchodziło ścięcie chrustu.
- Rzekł pan „miotła do ręki”. A są jeszcze do..?
- Do kija. Trzy razy wiązane. I musi być odpowiednia długość, i odpowiedni drut. Taka miotła jest lepsza od ryżowej na przykład w chłodni. Ryżowa w zimnie gubi plastik. Albo weź pan ryżową do zamiatania polepy, gdzie leżą ziarna zboża. Ryżowa wszystko pozabiera.
- Skąd to się panu wzięło, żeby robić miotły?
- Dziadek robił.
- Acha. To wszystko tłumaczy... Klaskawa. Kim wy się tam czujecie?
- My jesteśmy pośredni. Nie Kociewiacy, nie Kaszubi. Borowiacy.
- Nie sądzi pan, że na takiej imprezie powinien pan prezentować, jak się robi miotły? Nie byłoby to ciekawsze?
- Kiedyś był taki pokaz, ale to nie ja pokazywałem. To byłoby ciekawe.
- Dużo jest w Klaskawie rękodzielników?
- Jestem ostatnim. Syn już tego nie będzie robił, bo po co? Kiedyś kupowały kopalnie po tysiąc. Teraz miotacze to ostatni gatunek ludzi. Pan Bóg sobie z niego nic nie robi, dlatego robią miotły w niedzielę.
- A rzeźbiarzy w Klaskawie nie ma?
- Nie ma.

W jednym z namiotów
można obejrzeć wystawę zdjęć Romualda Koperskiego, muzyka, pilota, podróżnika, fotografa, dziennikarza, pisarza i nurka. Ostatnie duże wyprawy: pierwsza w historii udana ekspedycja samochodem na trasie Europa – Ameryka oraz samotny spływ gumowym pontonem syberyjską rzeką Leną od źródeł w Górach Bajkalskich do ujścia w Morzu Arktycznym (4500km) Za swoje dokonania zdobył statuę Kolosa i uzyskał tytuł podróżnika 1999 roku.
Zdjęcia fantastyczne. Skąd ta wystawa się tu wzięła? Czyżby Koperski pochodził z tych stron? Nie. Jakoś się wzięła... Szkoda, że zabrakło autora fotek.

I tak to się tu
wszystko snuje. Jak pogoda w Szlachcie, jak leśny, powolny z natury blues. Sporo stanowisk, jak co roku. Kulinarne – KGW, drzewka ogrodowe z Czarnej Wody itd. W tle jakby gra w kapele. Nikogo specjalnie nie obchodzą wyniki. No, może samych zainteresowanych, na przykład reprezentację Kalisk. Siedzi przygnębiona, bo straciła wywalczony rok temu tytuł drużynowego mistrza. Ale za rok będzie lepiej. Głowa do góry.
Tadeusz Majewski, współpraca Beata Włoch

















1. Na scenie gzuby i gzubki. Fot. Tadeusz Majewski
2. Magda Jaworska i Szymon Mania. - My się w ludowe stroje nie przebierzemy.
3. Mężczyźni lubią strzelać.
4. Ignacy Stawicki na tle ekspozycji znaczków.
5. Kazimierz Ossowski z Klaskawy z miotłą własnej produkcji.
6. Kuba Zawodowiec,
7. Śpiewa KGW z Osówka.
8. Na trybunie ja co roku gęsto.

Za piątkowym wydaniem Dziennika Bałtyckiego, Wirtualne Kociewie (wklejony 2.08.2007 r.




 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!