www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
czwartek, 17 październik 2019
 
 
Gwizdy w Osiecznej Drukuj E-mail
niedziela, 31 grudzień 2006
W sobotnie, przedświąteczne popołudnie przy zapalonych świecach, opłatku i wigilijnych daniach spotkały się Panie z osieczeńskich Kół Gospodyń Wiejskich, by powspominać, jak to „drzewniej” na kociewskiej wsi w Święta bywało
 




„Gwizdy” – zwyczaj stary, nasz własny kociewski

By tradycja przetrwała
Pomysł zorganizowania takiego spotkania „chodził” po głowie pani Trudzi Tilsen i pani Zosi Kolasińskiej z Osiecznej już dawno. -  „Odkąd pamiętam, Święta Bożego Narodzenia były w naszej rodzinie czymś wyjątkowym, magicznym, choć na wsi była wtedy wielka bieda.  Ale były za to wspaniałe tradycje, bogate zwyczaje, takie jak nigdzie indziej na świecie! I takie wspomnienia zachowały się w sercu każdego z nas, dlatego chciałam, byśmy razem się spotkali i powspominali, jak to kiedyś bywało. I żeby przyszła na to nasze spotkanie młodzież – byśmy mogli właśnie im, najmłodszym pokoleniom opowiedzieć o tych tradycjach, bo dzięki temu one przetrwają. Dziś mało kto wie, co to były „gwizdy” na kociewskiej wsi czy też na czym polegał zwyczaj wyganiania starego roku. Dlatego zorganizowałyśmy to spotkanie” – opowiada pani Trudzia.

Stąd panie gospodynie zaprosiły pozostałe panie z Koła Gospodyń Wiejskich, zaprzyjaźnione gospodynie z Osówka oraz młodzież i dzieci z Osiecznej i w pięknie przystrojonej na tę okazję Sali przy UG. Wspomnieniom nie było końca. A wyjątkowe to były wspominki, bo pełne ciepła, humoru, ale też widocznej nostalgii i sentymentu za minionym czasem…





Gwizdy
A w prawdziwie świąteczny klimat spotkania pięknie wpisała się wspaniała wystawa starych zdjęć, przygotowana specjalnie na tę okazję pod hasłem „Dawna wieś kociewska”. Ze starych, pożółkłych fotografii spoglądały uśmiechnięte twarze osieczan sprzed prawie 100 lat. Przy żniwach, przed kościołem, przy koniach. Jedno zdjęcie wzbudzało szczególne zainteresowanie. Oto tajemniczy trzej królowie, z gwiazdką na koronie i trąbką za pazuchą! Zapytana o tę fotografię pani Trudzia z wyraźnym wzruszeniem zaczęła opowieść o „gwizdach”, czyli „gwiazdorach”, co to przed wojną, jak dziś kolędnicy, od chałupy do chałupy chodzili, by głosić dobrą nowinę…”Kiedy zaczynał się czas Adwentu, wtedy u nas, na wsi zaczynały się 'gwizdy'. Przebierało się za królów, worek się brało i rózgę, trąbki, skrzypki, harmonki, co kto miał i szło się od domu do domu. Śpiewało się i grało kolędy i się zarabiało.

Bo to były inne czasy – biedne, ludzie dawali co mogli – jeden jajka, jeden chleba dał, a inny kawał słoniny czy masło. A 'gwizdory' radość z tego wielką mieli, bo pracy nie było, a święta szły, tymczasem w domu wszystkiego brakowało” – opowiadała Pani Trudzia i podkreślała, że choć trudne to były czasy, to jednak inne niż dziś, bo choć biednie było, ale zawsze spokojnie i wesoło… No i śnieg na święta w Osiecznej czy Długiem był zawsze, nie tak jak teraz, a i gwiazdor nie przypominał tego współczesnego, w czerwonym ubraniu… Dawny, kociewski gwiazdor miał gruby kożuch, kawał kija w dłoni i worek na plecach, a drobne prezenty – np. pierniki - podkładał na parapety domów.
 
Kiedyś było inaczej
„Święta na naszej wsi zawsze były bardzo uroczyste. Nie mogło być inaczej. Przynosiło się z lasu choinkę, a że bombek nie mieliśmy, to z kolorowych gazet robiło się łańcuchy na choinkę, i świeczki woskowe na żabki. I byliśmy razem – to było najważniejsze…” - opowiadała pani Trudzia Tilsen o świętach w rodzinnym Długiem, pośród lasów i borów. I choć minęło już tyle lat, do dziś pamięta swój pierwszy prezent pod choinką – malutką świnkę z marcepanu, obchowywaną jak najcenniejszy skarb.



Podobnie jak pani Ela Hackert, która wspominała święta w rodzinnym Kocborowie. „Nie dostawaliśmy tylu prezentów, jak dzisiaj nasze dzieci. Ja pamiętam, że dostałam jedną pomarańcz. Tak, jedną, a byłam tak szczęśliwa, że długo nie mogłam się zdecydować – zjeść? nie zjeść? Aż w końcu z tej wielkiej radości zjadłam ją razem ze skórkami. Ale tę jedną pomarańcz i związaną z nią radość pamiętam  do dziś” - wspominałą pani Ela.
„Tak. Kiedyś było inaczej. Nauczono nas szacunku do najmniejszej kromki chleba, do wszystkiego i do każdego. Nie mieliśmy wtedy nawet od święta tego, co nasze dzieci mają dziś ot tak, na co dzień, zwyczajnie. To były inne czasy, ale zawsze bardzo serdeczne i rodzinne” – mówiła Pani Trudzia.

Patelnią w stary rok!
Pośród licznych wspomnień Świat Bożego Narodzenia sprzed lat, na sobotnim spotkaniu wspominano także o obrzędzie „wyganiania starego roku”. „Kiedy byliśmy mali, w naszym Długiem był taki właśnie zwyczaj. Znalazłam więc sobie i ja dzwoneczek specjalny do wyganiania starego roku, ale 'czapnął' mi go brat, a że tak bardzo chciałam wygonić ten stary rok, więc wymyśliłam sobie, że skoro nie mam dzwonka, to muszę znaleźć coś innego. I znalazłam! Patelnię mamy. Wzięłam ją i chodziłam po wsi waląc w nią łyżką. A tak bardzo waliłam, że cała byłam w sadzy z patelni – włosy, ubranie – wszystko! A kiedyś miało się tylko jedne 'stryfle', jedne 'buty'. Nie było gdzie tego szybko wysuszyć, oj był nie lada kłopot! Kiedy więc wróciłam do domu, jak mama mnie w tej sadzy zobaczyła – oj, to był bardzo, bardzo 'wesoły' stary rok… Cała byłam w sadzy, ale stary rok wygoniłam” – śmiała się pani Trudzia.

Takich opowieści jak ta młodzi osieczanie usłyszeli w to przedświąteczne, sobotnie popołudnie wiele. Mądrych, ciepłych i serdecznych, tak pięknie ukazujących to, co w tych świętach jest najważniejsze – by być razem, blisko siebie, cieszyć się sobą i narodzinami Bożej Dzieciny. I by potrafić się dzielić, mając nawet niewiele, i umieć cieszyć się z małych rzeczy. Bo Boże Narodzenie jest w sercu. I to jest właśnie największa Tajemnica tych świąt.

Z ciepłymi, świątecznymi serdecznościami
Magdalena Apostołowicz


Zdjęcia: 1/  W sobotnie, przedświąteczne popołudnie przy zapalonych świecach... 2/  Pani Trudzia: „Odkąd pamiętam, Święta Bożego Narodzenia były w naszej rodzinie czymś wyjątkowym, magicznym, choć na wsi była wtedy wielka bieda." , 3/  Jedno zdjęcie wzbudzało szczególne zainteresowanie. Fot i repr.  Magda Apostołowicz

Za magazynem Kociewiak - dodatek do piątkowego wydania Dziennika Bałtyckiego
 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!