www.mamboteam.com
 
niedziela, 20 październik 2019
 
 
Osiek 1999 r. - Wywiad z organizatorem "Ciemnogrodu|" Drukuj E-mail
niedziela, 20 kwiecień 2008

Już w tym wieku (60 lat) powinienem mieć luz, żyć spokojnie, a tu ciągle trzeba być kwestarzem - mówi Stanisław Cejrowski, organizator „Ciemnogrodów"

Można zaryzykować twierdzenie, że „Ciemnogród" to najoryginalniejsza impreza rozrywkowa w Polsce. Muzyka plecie się tu z satyrą polityczną, biznes z wielkimi wskazaniami moralnymi, rodzimy folk z folkiem światowym itp.



Po trzech edycjach „Ciemnogrodu" zrodziły się wątpliwości, czy będzie w tym roku (co miało związek z wyborem nowych władz, traktowanych przez niektórych jako lewicowe). Wątpliwości bezzasadne. Z przyjemnością potwierdzamy, że Zlot Ciemnogród '99 na pewno się odbędzie. Na temat Zlotu i na inne tematy rozmawiamy z Suwerenem Zlotu Stanisławem Cejrowskim.

Kwestarz (tytuł prasowy - Gazeta Kociewska)

Stanisław Cejrowski: „ Wyprowadziłem Jazz Jamboree z klubu studenckiego przez Filharmonię Narodową do Sali Kongresowej, byłem 22 razy dyrektorem tego festiwalu i wypracowałem formułę, która obowiązuje do dzisiaj. Inne moje festiwale to Old Jazz Meeting, Międzynarodowe Spotkania Wokalistów Jazzowych Lublin - Zamość, Międzynarodowe Spotkania Pianistów Jazzowych w Kaliszu, Jazz Jantar (aktualnie nie istnieje). Bardziej mnie rozpoznają jako człowieka polskiego jazzu. A jeżeli chodzi o „Ciemnogród", to najczęściej rozpoznają mój głos, mówiąc: Jaki pan ma podobny głos do tego Cejrowskiego z «WC Kwadransa». Komentuję to krótko: Głos należy do mnie, a on go ma po mnie. Wszak jest moim najbliższym krewnym.

Czytelnicy "GK" pytają nas, czy w tym roku będzie Zlot "Ciemnogród" '99 w naszym Osieku. Mało się pisze na ten temat i rodzą się wątpliwości.

- Oczywiście, że Zlot będzie. Nie zaistniała taka sytuacja, by mówić, że nie będzie. Pomimo zmiany wójta i Zarządu Gminy współpraca z władzami gminy trwa. Wszyscy pracujemy na to, aby promować Kociewie. Myślę tu o Stowarzyszeniu Bór, Wydawnictwie Pomorskim, pani Bruckiej z Tczewa i oczywiście o ks. proboszczu dr Zdzisławie Ossowskim.

Władze Osieka niektórzy uważają za lewicowe bądź lewicujące. Jak się panu z nimi rozmawiało na temat organizacji satyrycznej imprezy wymierzonej w lewicę?

- Na pierwszym spotkaniu z Zarządem Gminy, gdy dowiedziałem się, że przewodnicząca Rady Gminy i wójt mieszkają w Głuchem, zażartowałem, że Osiek ogłuchł. Wzbudziło to ogólną wesołość. To są normalni ludzie. Nigdy nie rozmawiałem o poglądach politycznych. Staram się realizować założony do 2000 r. plan współpracy z wszystkimi, którzy chcą promować nie tylko gminę Osiek, ale i Kociewie.

Współpraca z wójtem i innymi pracownikami gminy układa się bardzo dobrze. Wszyscy chcą, żeby tegoroczna impreza nie była gorsza od poprzedniej . Myślę też, że mieszkańcy Osieka doskonale wiedzą, że w Polsce nazwa „Ciemnogród" nie kojarzy się z ciemniakami. „Ciemnogród" stał się - dzięki odwróceniu znaczenia tego słowa - określeniem dumnym, symbolem tego, co w tradycji polskiej umożliwiło nam jako narodowi przetrwanie, symbolem tego, co jest stałe, prawe i wieczne.

W jaki sposób władze gminy pomogą przy organizacji imprezy? Czy będą partycypować w kosztach?

- Zgodnie z moją propozycją Zarząd Gminy podjął uchwałę o partycypowaniu w kosztach Zlotu i obiecał wszechstronną pomoc przy jego realizacji. Chciałbym tu podkreślić, że trzydniowa impreza w Osieku to zespół kilkudziesięciu różnych zdarzeń - koncerty w Amfiteatrze Łąkowym, zawody surfingowe, sprawnościowe, codzienne zabawy taneczne, spotkania z ciekawymi podróżnikami i politykami, rajdy kolarskie.

Będzie oczywiście „WC Kwadrans" na żywo, ekstra impreza pod nazwaniem „To my Kociewiaki", jarmark kociewski, wystawa zwierząt hodowlanych i wiele, wiele innych. Z nowości - odbędą się warsztaty muzyczne dla tych, którzy uprawiają muzykę country inie tylko. Pod koniec Zlotu w Amfiteatrze Łąkowym zostanie odprawiona msza polowa pn. .Jutrznia" ze specjalnie przygotowaną liturgią. Oczywiście-jak dotychczas - cały Zlot będzie imprezą rodzinna.

Bardzo nam się podobał - bez względu na nasze poglądy - polityczny charakter „Ciemnogrodu ". Była to jedyna w Polsce taka impreza. Czy teraz też będzie polityka?

- Z tego co wyżej powiedziałem wynika, że impreza nie zatraci swojego jedynego w swoim rodzaju charakteru, wypracowanego przez minione trzy lata.

-Dlaczego pan, człowiek światowy, organizator wielkich imprez, robi tutaj tę imprezę?

- Idea była jedna. Chodziło o wylansowanie Borów Tucholskich, o uświadomienie Polsce, że Bory Tucholskie to największy kompleks leśny, zamieszkiwany przez najwspanialszych ludzi - Kociewiaków. Na mój użytek mam definicję, kto to jest Kociewiak. Kociewiak to trochę lepszy Kaszub. Wiem, że stolicą Kociewia nieustająco chce być Starogard, ale na pewno od kilku lat serce Kociewia bije w Osieku, szczególnie w drugiej połowie sierpnia, kiedy odbywa się odpust św. Rocha i oczywiście Zlot „Ciemniogród".

Dlatego to robię, bo jestem rodowitym Kociewiakiem, urodzonym w Skórczu, z rodziców, którzy pochodzili z Wolentala i Osieka. (Wara wam „antki" od naszego pięknego Kociewia.) Tu przy okazji parę słów o nierzetelności dziennikarzy. W pewnej lokalnej gazecie ukazały się wypociny pt. „Osiek. Rozprawa między wójtem a plebanem", gdzie „dziennikarz" Zbigniew Gabryszak napisał, że mieszkam w Osieku. Chciałbym, ale jest to wierutna nieprawda. Jeżeli inne wypowiedzi, zawarte w tym artykuliku, są równie „prawdziwe", to proszę red. naczelnego pisma, aby zamiast pióra temu dziennikarzowi wręczył miotłę. Albo nie. Ponieważ jestem z natury rzeczy człowiekiem łagodnym, mimo tego - jak sądzę - potknięcia dziennikarskiego, zapraszam autora na tegoroczny „Ciemnogród" do Osieka. Wtedy chętnie z nim porozmawiam osobiście na różne tematy.

Ale pan nie odpowiedział na moje pytanie: dlaczego pan to tutaj robi. Jest pan romantykiem ? A może jest to taki romantyzm jak u Balzaca, który pisał powieści i marzył o pieniądzach...

- W Stowarzyszeniu Jazzowym pracowałem prawie 30 lat. Uświadomiłem sobie, że moja funkcja - tak jak Breżniew w KPZR w Moskwie, tak ja w Warszawie pełniłem funkcję sekretarza generalnego PSJ-tu (na świecie wtedy było dwóch sekretarzy generalnych: Breżniew i ja!) - więc uświadomiłem sobie po latach pracy w tym PSJ-cie, że żaden ze mnie sekretarz generalny.

Byłem głównie kwestarzem. Funkcja moja wymagała tego, żeby od różnych instytucji, przedsiębiorstw itp. wyciągać pieniądze na finansowanie jazzu. I to mi pozostało. Tę funkcję kwestarza nadal wykonuję, ale już w innych warunkach. Motywacja? Mam grono przyjaciół pracujących w show biznesie. Jako organizator wielkich imprez masowych w Polsce zawarłem z nimi coś w rodzaju zakładu, że głęboko na prowincji, na wsi, zorganizuję dużą imprezę o zasięgu ogólnopolskim.

To było takie wyzwanie zawodowe. I udowodniłem, że nie jestem bufonem; udowodniłem robotą, że faktycznie takie postanowienie można zrealizować. Pokazałem, że w pewnym sensie jestem najlepszy. Tu nie ma pieniędzy z tego. Byłyby, gdyby „WC Kwadrans" szedł w telewizji. Dużych imprez na świecie nie robi się na tym etapie bez "wspomagania" zewnętrznego. W Szwajcarii w Montrux jest największy na świecie festiwal jazzowy do tego stopnia już skomercjonalizowany, że emitują własne pieniądze.

Robię to, bo taka jest moja natura. Coś człowiek musi robić. A w którymś momencie zaczyna się pomysł na tyle sprawdzać, że gromadzi się grono i mogą tę imprezę kontynuować, a ja mogę robić coś innego. Tu też jest satysfakcja, jak moja impreza zaczyna żyć swoim życiem.

Czy pan nie sądzi, że na skutek najazdów na Osiek podczas „Ciemnogrodów" wielkich indywidualności zburzył się jakiś powolny, wielopokoleniowy, tradycyjny rytm życia w tej wiosce? Innymi słowy: czy to było i jest tym ludziom potrzebne?

- W młodości czytałem dużo naturalistów i pozytywistów polskich i głównie z Żeromskiego nauczyłem się, że jeżeli inteligent może coś z siebie dawać mniej przygotowanej społeczności (w tym przypadku osieckiej, gdzie spędzałem w dzieciństwie wakacje u dziadków), społeczności nieprzygotowanej na otwarcie się na zewnątrz i niemającej kontaktów na zewnątrz, to trzeba na jej rzecz pracować, proponować jej przejęcie w swoje ręce spraw, których nikt za nich nie załatwi. Chodzi o wyrwanie ich z marazmu, z narzekania na to, że my „nie możym", „my nie chcim". Chodzi o sprowokowanie ich do wyjścia z domów i nieoglądania telewizji. Czy jest w tym coś złego?

Czy dostał pan w życiu medal?

- Odznaki jakieś tam dostawałem, na przykład Zasłużony Działacz Kultury. Był też srebrny medal za zasługi dla pożarnictwa. Były i poważniejsze. Srebrny krzyż zasługi za działalność w jazzie, Zasłużonemu Opolszczyźnie za współorganizację festiwalu piosenki, Honorowy Medal im. Krzysztofa Komedy, Amerykanie przyznali mi Who's Who in Jazz. Mam też Honorową Odznakę Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego jako jego współzałożyciel, Honorową Złotą Tarkę za dorobek w dziedzinie jazzu tradycyjnego w Polsce i za granicą.

Pytałem o medal, gdyż Kociewiacy panu go nie przyznali np. na 800-lecie. Czy Starogard kiedyś chciał pomóc panu w organizacji „Ciemnogrodów", niewątpliwie doskonale promujących nasz region?

- Jak dotąd można mówić o najgorszej współpracy, pomijając „Gazetę Kociewską". Ale w tym roku zaczęło się to zmieniać. Rozmawiałem z pracownikami starostwa odpowiedzialnymi za promocję regionu i kulturę w powiecie starogardzkim. Obaj młodzi panowie są pełni entuzjazmu i energii.

Rozmawiał Tadeusz Majewski



 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!