www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
czwartek, 21 wrzesień 2017
 
 
EUGENIUSZ CHEREK. 110. rocznica strajku szkolnego w Kasparusie Drukuj E-mail
poniedziałek, 08 maj 2017


Opisanie strajku szkolnego w Kasparusie, jego przebiegu, zajść, a także konsekwencji wynikających z walki o mowę polską, jest niezwykle trudne bez uwzględnienia sytuacji politycznej w Prusach, a także uwarunkowań panujących w samej wsi i parafii.

 

Tło

Pod koniec XIX w. teren zaboru pruskiego charakteryzował się nasiloną polityką germanizacyjną, antykościelną i antypolską. Polityka antypolska najbardziej uwydatniała się w ustawodawstwie szkolnym. Władze szkolne uważały, że germanizacja będzie najskuteczniejsza poprzez wprowadzenie nauki religii w języku niemieckim. W 1872 r. zlikwidowano nadzór duchowieństwa nad szkołami elementarnymi, powierzając je świeckim inspektorom szkolnym. Kontrola nauczania została powierzona pruskim urzędnikom. Latem 1873 r. kolejne zarządzenie ograniczało używanie języka polskiego w szkole wyłącznie do lekcji religii i śpiewu kościelnego na najniższym stopniu nauczania. Zniesiono naukę czytania i pisania w języku polskim w starszych klasach. Ostatecznie naukę języka polskiego zlikwidowano w 1887 roku. Należy także zaznaczyć, że nauczycielami byli przeważnie Niemcy wyznania ewangelickiego. Wielkie znaczenie w walce o mowę polską wywarły gazety polskie takie jak: „Pielgrzym”, „Gazeta Grudziądzka”, „Gazeta Toruńska”, a także „Gazeta Gdańska” . Oprócz polskich gazet, ważną rolę w agitacji przeciwko wyrugowaniu z nauczania języka polskiego odegrało niższe duchowieństwo.




W Kasparusie w owym czasie nie było kościoła. Miejscowość należała do parafii osieckiej, gdzie posługę duszpasterską pełnił ks. Jan Olszewski, inicjator założenia wielu towarzystw działających przy parafii. W 1900 r. założył spółdzielnie „Kupiec”, w 1904 r. Bank Ludowy, którego był prezesem. Szczególny nacisk towarzystwa kładły na dostarczanie dzieciom i dorosłym elementarzy, książek i gazet. Organizowano wieczornice, przedstawienia. To wszystko podtrzymywało polską tradycję, kulturę, a także ideę wychowania narodowego.
Wydarzenia na Pomorzu z przełomu 1906/1907 roku poprzedziły patriotyczne wiece w Starogardzie, Pelplinie, Czersku, Tucholi i w Lalkowach.
Sytuacja w „przeddzień strajku” w Kasparusie wyglądała następująco. Murowana szkoła w Kasparusie, zbudowana w 1876 r., nie różniła się niczym szczególnym od innych pruskich szkół zbudowanych tym okresie. Do szkoły chodziło 132 uczniów, w tym 118 narodowości polskiej. Kierowniczą funkcję pełnił wówczas pochodzący z rejencji Dűsseldorf Rudolf Schrötter, drugim nauczycielem był 24-letni Gustaw Bressler, pochodzący z miejscowości Flederborn (obecnie Podgaje, województwo wielkopolskie). W szkole znajdowała się agencja pocztowa. Prowadziła ją żona kierownika Pelagia Schrötter zd. Firyn. Leśniczym w pobliskiej leśniczówce był Paweł Huhs, wachmistrzem osieckiej żandarmerii - Paweł Braun, wójtem - Adolf Werkmeister, który urzędował w pobliskim Błędnie, sołtysem - Piotr Rocławski. Na czele rady szkolnej stał Antoni Kłomski. Sklep kolonialny i oberżę prowadził Herman Steege, który w 1901 r. sprowadził się tu z Wolentala. W oberży pracowała jego żona Anna zd. Meisner. W pobliskiej Szladze młyn wodny i tartak posiadał Ferdynand Dohrau, który sprowadził się tu z Hanoweru w 1880 roku. Wieś liczyła 326 mieszkańców.




Z przytoczonych danych wynika, że najważniejsze funkcje w gminie Osiek pełnili Niemcy, mimo że obszar ten zamieszkiwała prawie wyłącznie ludność polska. Należy także dodać, że rząd pruski wspomagał przywilejami nauczycieli zatrudnionych na ubogich kresach II Rzeszy. Generalnie mogli oni otrzymywać nagrody pieniężne za dobre wyniki w nauczaniu, ale ustawa z 20.03.1903 r. przyznawała nauczycielom specjalny dodatek od 120 do 200 marek rocznie po 5 latach pracy na terenach zamieszkałych w większości przez Polaków. Stawiało ich to w gronie ludzi bogatych i uprzywilejowanych.
Przed wybuchem strajku w Kasparusie występowały liczne antagonizmy pomiędzy rdzenną ludnością polską a nauczycielami. Nawet powiatowy inspektor szkolne H. Rewie ze Starogardu podczas procesu mieszkańców Kasparusa zeznawał, że Schrötter od wielu lat nie ciszył się sympatią tutejszej społeczności. Podobne scysje miały miejsce miedzy mieszkańcami polskiego pochodzenia z leśniczym Pawłem Husem. Szczególnie leśniczy „prześladował” stolarza Stanisława Pankowskiego, który po procesie został skazany na rok więzienia, popadł w obłęd i zmarł w młodym wieku. Wydaje się, że w takich okolicznościach w szkole mógł zaistnieć strajk, jednak nikt wówczas nie przypuszczał, jak okrutne będą jego konsekwencje.



Przebieg strajku w Kasaprusie

Do rozpoczęcia strajku na terenie parafii Osiek, do której należał Kasparus, przyczynił się osiecki ks. Jan Olszewski. W swoich homiliach popierał dążenie dzieci do używania języka polskiego na lekcjach religii.

Przebieg wydarzeń z początku 1907 r. najbardziej oddają dokumenty z procesu mieszkańców Kasparusa. Natomiast wspomnienia strajkujących uczniów, spisane niemal 60 lat po tych wydarzeniach, są niekiedy rozbieżne.

Na początku stycznia 1907 r. u gospodarza Tomasza Grabowskiego w Kasparusie spotkali się ojcowie dzieci z księdzem Olszewskim i zadecydowali o konieczności wystąpienia dzieci w obronie języka polskiego. Z wyników sądowego dochodzenia dowiadujemy się, że strajk rozpoczął się 8 stycznia 1907 r. Po wejściu nauczyciela do klasy powitały go po polsku słowami: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Zaskoczony Schrötter, odpowiedział: „Dzieci, was obowiązuje przy pozdrawianiu niemiecki. Wychodzę z klasy, a kiedy wrócę, macie pozdrowić mnie po niemiecku”. Nic takiego się nie stało i nauczyciel wpadł w szał - zaczął bić trzcinką oporne dzieci. Biciu towarzyszyły wyzwiska. Uczniowie byli nieugięci. Płacząc nadal odpowiadali po polsku. Taka sytuacja powtarzała się w kolejnych dniach.

W niedzielę po pierwszych dniach strajku odbyło się zebranie Kriegervereinu, związku weteranów wojny prusko-francuskiej 1870-1871, do którego należał nauczyciel Schrötter. Prawdopodobnie na tym zebraniu zapadły decyzje, by dzieci postraszyć bronią. Dzieci nadal strajkowały. Pewnego dnia na biurku Schröttera pojawiła się broń. Z dokumentów procesowych wynika, że broń Schrötter pożyczył ją od leśniczego Huhsa.

Zachowanie pedagoga wywołało poruszenie wśród uczniów. Schrötter zamknął drzwi klasy na klucz, by uczniowie nie mogli wydostać się na zewnątrz. Dzieci wykorzystały więc jedyną drogę ucieczki, oknami wydostały się na zewnątrz. Pobiegły do swoich domów poinformować rodziców o tym zajściu. Po kilkunastu minutach przed szkołą zaczęli gromadzić się rodzice. Ojcowie na czele z Andrearczykiem, Barbarczykiem, Daggą, Grabowskim, Kamińskim, Kłomskim, Koseckim, Pankowskim, Rocławskim, Suwalskim wyważyli drzwi do klasy, rozbroili nauczyciela, a broń przekazali sołtysowi Piotrowi Rocławskiemu. W międzyczasie żona Schröttera, Pelagia, zatelefonowała na posterunki żandarmerii w Osieku, Skórcz, Osiu i Czarnej Wodzie. Po godzinie przybył żandarm z Osieka Paweł Braun. Niebawem przybyli kolejni, łącznie 12 żandarmów, 8 z komendy powiatowej w Starogardzie. W wyniku tych wydarzeń dzieci przestały przychodzić na zajęcia szkolne. Żandarmi musieli więc doprowadzać dzieci do szkoły, gdzie były znowu bite. Kazano im pisać po 100 razy w języku niemieckim: „Auf dem w Wege nach und ven der Schule darf nich polnisch gesprochen werben” („Na drodze do i ze szkoły nie wolno mówić po polsku”).


W we wsi rozeszła się wieść, że i drugi nauczyciel Gustaw Bressler posiada rewolwer. Mieszkańcy udali się do Antoniego Kłomskiego, który pełnił funkcje Przewodniczącego Dozoru Szkolnego. Kłomski wraz z około dwudziestoma ojcami wtargnął do szkoły. Bressler nie chciał dobrowolnie oddać broni i wymierzył ją w Kłomskiego grożąc, że go zastrzeli. Ten jednak się nie przestraszył, odwrócił wymierzoną lufę i zabrał broń Bresslerowi. Następnie tłum udał się do sołtysa Piotra Rocławskiego, któremu przekazano broń.

W tym czasie do Kasparusa przybył wójt Adolf Werkmeister, wezwany telefonicznie przez Pelagię Schrötter. Nie czekając na żandarmów ojcowie potraktowali nauczycieli kilkoma szturchańcami. Wójt z sołtysem udali się do szkoły, aby wysłuchać, co mają do powiedzenia nauczyciele. Następnie wójt kazał mieszkańcom rozejść się sprzed szkoły i udać się na salę do oberży Hermana Steege – vis a  vis szkoły. Tam każdy mógł złożyć swoje żale. Zdarzenia te miały miejsce w czasie zajęć szkolnych, gdy tymczasem na sali Franciszek Garbarczyk krzyknął, że nauczyciele znowu biją dzieci. Wrzawa wybuchła wśród mieszkańców, którzy czym prędzej udali się do szkoły pod wodzą Antoniego Kłomskiego. Za nimi podążał Werkmeister. Ggdy dotarł, zobaczył pod drzwiami klasy maltretowanego i znieważanego Schröttera, natomiast Bressler leżał już na ulicy, wyrzucony z klasy. Dopiero po energicznej interwencji wójta zaprzestano bić nauczycieli. Następnie ponownie wszyscy udali się do oberży Hermana Steege w celu wysłuchania sprawców napaści na nauczycieli. Przesłuchano rodziców – ojców. Po tych wydarzeniach dzieci w kasparuskiej szkole przestały strajkować.

 


 

W sądzie

Na mocy uchwały Izby Karnej Sądu Okręgowego w Gdańsku na dzień 12, 13, i 14 maja 1908 r. wyznaczono rozpoczęcie procesu przed Sądem Grodzkim w Starogardzie przeciwko 25 mieszkańcom Kasparusa oraz księdzu Olszewskiemu i osieckiemu organiście Dominikowi Czapiewskiemu.

Pierwszą konsekwencją strajku szkolnego w Kasparusie było postawienie przed Sądem Grodzkim w Starogardzie osieckiego proboszcza ks. Jana Olszewskiego oraz organistę Dominika Czapiewskiego. Księdza i organistę oskarżono o agitację do strajku w szkołach na terenie osieckiej parafii. Wśród powołanych świadków byli: starogardzki Landrat Hagen, powiatowy inspektor szkolny Rieve, wójt gminy Osiek Adolf Werkmeister, kierownicy szkół z Suchobrzeźnicy – Windorski, z Wycinek – Pauly, z Trzebiechowa – Jeschke, z Kornfelde – Dziarnowski. Zeznania składało także kilka osób z Osieka i okolic. Jednym z dowodów oskarżenia były kartki strajkowe, które rozdawano rodzicom, głoszenie kazań o charakterze narodowym, zaangażowanie osieckiego proboszcza w rozwój polskich towarzystw. Świadkowie rekrutujący się z urzędników zeznali, że ksiądz Olszewski od dłuższego czasu prowadził gorącą agitację na rzecz powrotu języka polskiego na lekcje religii, nawoływał do nieposłuszeństwa wobec pruskiej władzy. Inspektor szkolny Rieve zeznał, że osiecka parafia była centralą strajku szkolnego, ponieważ strajki trwały tam do połowy maja 1907 roku.

Sąd uznał winę oskarżonych i skazał ks. Olszewskiego na rok i 6 miesięcy wiezienia, organistę Dominika Czapiewskiego skazano na 6 miesięcy wiezienia. Ostateczny wyrok w tym procesie zapadł w Gdańsku 18 październik 1907 roku. Ksiądz Olszewski opuścił więzienie za wysoką kaucją, którą wpłacił jego wujek, dziekan nowski, do którego należała parafia Osiek, ks. Antoni Wolszleger. Konsekwencją całej sprawy było przeniesienie księdza Olszewskiego do niewielkiej parafii Szczodrowo koło Skarszew. Bynajmniej w całym procesie przeciwko księdzu nie chodziło o udowodnienie konkretnej winy, lecz przede wszystkim o pozbycie się osoby, która swoją działalnością przyczyniła się do zachowania polskości na terenie osieckiej parafii. Dlatego ksiądz otrzymał tak wysoką karę. Sąd nad nim miał wyłącznie polityczny charakter.

24 kwietnia 1908 r. przed sądem gdańskim stanęli Antoni Kłomski i Tomasz Grabowski. Oskarżono ich o czynną napaść na kasparuskich nauczycieli. W czasie procesu zeznawało około 40 świadków, ale nie zeznali niczego, co by mogło obciążyć oskarżonych. Świadkiem był także ks. J. Olszewski, a także dzieci szkolne z Kasparusa. Niestety wyrok sądu był niekorzystny dla oskarżonych. A. Kłomskiego skazano na 9 miesięcy wiezienia, a T. Grabowskiego na 6 miesięcy.

12, 13, 14 maja 1908 r. przed Sądem Grodzkim w Starogardzie rozpoczął się proces przeciwko 25 mieszkańcom Kasparusa. Oskarżono ich o zakłócanie porządku publicznego. Oskarżenie objęło następujące osoby: Juliusza Andrearczyka, Józefa Garbarczyka, Franciszka Bukowskiego, Feliksa Daggę, Franciszka Kamińskiego, Alojzego Koseckiego, Leona Makiełłę, Wojciecha Maryńskiego, Jana Mazurowskiego, Stanisława Pankowskiego, Ludwika Pawskiego, Franciszka Pokorzyńskiego, Aleksandra Alfutha, Franciszka Jezierskiego, Piotra Słomskiego, Piotra Marksa, Jan Grabowskiego, Józefa Mazurowskiego, Izydora Szarmacha, Józefa Wycichowskiego, Franciszka Borowickiego, Jana Grabowskiego, Krystiana Prekopa, Franciszka Rydzewskiego, Izydora Rocławskiego oraz Apolonię Dybel.

Obrońcami oskarżonych byli mecenas Jan Brejski i dr Łaszewski z Grudziądza. Wszyscy oskarżeniu przyznali, że byli obecni w szkole przy odbieraniu broni nauczycielom, zaprzeczali jednak, że brali czynny udział w tych wydarzeniach. Zabranie broni nauczycielom uważali za rzecz konieczną. Wśród osób, które zeznawały w tej sprawie, było wielu Niemców, nauczyciele, żona nauczyciela Pelagia Schröter, leśniczy Paweł Huhs, osiecki żandarm Paweł Braun, wójt Adolf Werkmeister. Zeznawał także sołtys Piotr Rocławski, oberżysta Herman Steege, listonosz Paweł Klammer i wielu innych. Zeznania tych świadków dotyczyły bardziej stosunków narodowościowych, panujących wówczas w Kasparusie, niż kwestii samych zajść. Przesłuchania trwały 3 dni. Obrońca J. Brejski domagał się, by sędziowie przy wydawaniu wyroku nie kierowali się względami politycznymi, a jedynie faktami dowiedzionymi. Zwrócił sądowi uwagę, że całe zajście było spowodowane obecnością broni w szkole i karaniem cielesnym uczniów.

Wyrok ogłoszono 16 maja 1908 r. uznając wszystkich winnych. Mieszkańcy Kasparusa otrzymali kary więzienia od 4 miesięcy do 1 roku oraz kary grzywny od 300 do 600 marek oraz pokrycie kosztów sądowych, które w przeliczeniu na osobę wynosiły około 200 marek. Wszyscy skazani złożyli apelację do Sądu Rzeszy w Lipsku. W apelacji skazani zwrócili uwagę na stronniczość sędziów. Poza tym wyrok ogłoszono wyłącznie w języku niemieckim. Mimo takich argumentów Sąd Rzeszy odrzucił apelacje, uznając za bezzasadną. Ponadto osądzeni zostali zobowiązani do pokrycia kosztów postępowania apelacyjnego.

Nałożenie wysokich kar finansowych doprowadziło wielu mieszkańców Kasparusa do skrajnego ubóstwa. Grzywny oraz opłaty związane z procesem dotknęły ludzi bardzo biednych, przede wszystkim chałupników i robotników leśnych.


Epilog

Tragiczne zajścia, bohaterstwo dzieci, postawa rodziców, ks. Jana Olszewskiego w obronie dzieci przed poniżaniem ze strony pruskich nauczycieli - to określenia oddające charakter strajku szkolnego w Kasparusie. Strajku, który na wiele lat utkwił w pamięci nie tylko mieszkańców Kasparusa, ale całego Pomorza. Więzienie i nałożone kary finansowe na długie lata dotkliwie przyczyniły się do ubóstwa i biedy wielu rodzin. Reperkusje strajku w Kasparusie miały także kolejne tło, bowiem Niemcy planowali w 1908 r. zbudować bitą drogę łączącą Zblewo ze Śliwicami, biegnącą przez Kasparus, oraz połączyć Kasparus z Osieczną utwardzoną drogą. Ponadto planowano połączyć koleją żelazną Ocypel ze Śliwicami. Drogi bite jak i kolej nie powstały. Prusakom udało się zniszczyć ekonomicznie tutejszą ludność.

Dopiero w 1914 r., tuż przed wybuchem I wojny światowej, Niemcy darowali mieszkańcom Kasparusa jeszcze niespłacone grzywny. Wynikało to z potrzeby rekrutacji młodych osób do niemieckiego wojska. Wielu uczestników strajku wcielono wówczas do niemieckiej armii.

W latach międzywojennych fakt uczestnictwa w strajku szkolny był powodem do dumy. 2-3 maja 1937 r. w 30. rocznicę strajków na Pomorzu w Czersku odbył się zjazd byłych uczestników strajku szkolnego z 1906/1907 roku. W komitecie honorowym znalazł się między innymi ks. Jan Olszewski i Jan Mazur z Jaszczerka koło Osieka, który z okazji zjazdu napisał wiersz „Na powitanie”


Witajcie, Wy męczennicy słusznej sprawy,

Co już w młodości szliście w bój,

W bój nieugięty, twardy, krwawy,

Niosąc ofiarnie trud i znój.


W tragicznych chwilach dusz udręki

Gdy wróg wam wiarę urwać chciał,

Niepomni na cielesne udręki,

Trwaliście silnie na kształt skał.


Wróg Wam nie zdołał wyrwać wiary,

Ani splugawić młodych dusz,

Choć się wysilał, sypał kary,

Wyście naprzeciw poszli burz.


A gdy już świt się zaróżowił,

I rozległ się pobudki ton,

Wyście stanęli znów gotowi,

By wolnej Polsce oddać plon.

Plon Waszych zwycięstw, Waszych dum.


Uczestnicy strajku otrzymali wówczas pamiątkowe dyplomy, przyznane przez Komitet Wykonawczy Strajku Szkolnego na Pomorzu 1906/1907, jako dowód uczestnictwa w strajku. Dyplomy takie otrzymali także uczestnicy strajku szkolnego w Kasparusie. Wiele dyplomów zostało zniszczonych, ukrytych przed wybuchem II wojny światowej z obawy na możliwe represje ze strony hitlerowskiego okupanta. Z Kasparusa zachowały się dyplomy przyznane Monice Michalskiej zd. Grzona oraz Annie Cichowej zd. Rydzeńska. Starzy mieszkańcy Kasparusa opowiadali, że przed wybuchem II wojny światowej przed kasparuską szkołą stał obelisk z tablicą, na której umieszczono nazwiska strajkujących uczniów. Obelisk i tablicę zlikwidowano przed wybuchem wojny, by nazwiska strajkujących nie dostały się w ręce okupanta.




W 1961 r. z inicjatywy kierownika szkoły w Kasparusie Andrzeja Sadowskiego, Towarzystwa Miłośników Ziemi Kociewskiej oraz władz partyjnych przed szkołą postawiono obelisk z tablicą z napisem „W 55 rocznicę strajku szkolnego 1906-1907 społeczeństwo Kociewia” . Budowy pomnika podjął się mieszkaniec Kasparusa Paweł Puchała, tablicę ufundowało TMZK. Odsłonięcia pomnika dokonał 26 listopada 1962 roku Michał Kaczan - przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej w Starogardzie. Jednocześnie Wydział Oświatowy w Starogardzie zdecydował o nadaniu imienia kasparuskiej szkole – „Uczestników strajku szkolnego w Kasparusie w 1906/1907 roku”. Do dzisiaj mieszkańcy Kasparusa mają w pamięci bohaterskie czyny swych przodków.







 
dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!