www.mamboteam.com
 
wtorek, 22 październik 2019
 
 
Ks. Zdzisław Ossowski - o sobie i Osieku Drukuj E-mail
niedziela, 22 październik 2006
Zdumiewać może łatwość w osiąganiu celu. Ale to pozory. Często wyczuwa się w nim potężne napięcie, cho
ciaż wyraz twarzy tego nie zdradza. I ten papieros jeden za drugim. Dokąd zmierza? W tych notatkach nie ma odpowiedzi na to pytanie. Zresztą czy on to wie? Może sam szuka w tym co robi drogi?







Ks. Ossowski. Dzieła wybrane

Przypomnieć o mateczniku

Kościółek w Gorzędzieju nad Wisłą. Ludzie zajeżdżają na sympozja o historii i architekturze. - Tam moja działalność miała wymiar duszpasterski i historiotwórczy - wspomina ks. Ossowski.
Wkrótce pojawił się wymiar trzeci. Jakby ksiądz ujrzał drapieżne zło III RP. O katolickiej nauce społecznej i gospodarce wolnorynkowej wykładali  m.in. H. Gronkiewcz-Waltz i A. Olechowski. - Chodziło o integrację środowisk biznesowych i zapoznanie ich z problematyką przekształceń własnościowych i modelem prowadzeniem przedsiębiorstwa. To było po 1989 r., dopiero uczyliśmy nowej rzeczywistości określonej słowami  RYNEK, KONKURENCJA, ZYSK. Chodziło mi o to, aby ci ludzie umieli współpracować, a nie się zwalczać. I żeby stawiali sobie pytanie: Jak stosować reguły gospodarki wolnorynkowej, zachowując w sobie uniwersalne wartości świata, z którego wyrośli. Etykę zawodową, moralność, pokorę. Bo w takim świecie się je traci. Biznesmeni zapominali o religijności. Dla nich sukces, wielki zysk, był tak oszałamiający, że zapomnieli o mateczniku - rodzinie i religii.
To były lata 1992 - 96. W kościółku powstało sanktuarium Wojciechowe. Tędy św. Wojciech wędrował na północ.

Rzeczom nadać nazwiska
W 1996 ks. Ossowski przyjeżdża do Osieka objąć parafię. Ta w Gorzędzieju zamazała się jakby w tle. Osiek - spora wioska w Borach, sympatyczni ludzie. Ksiądz, historyk sztuki, lustruje kościół p.w. św. Rocha. Z 1865 r., neogotycki. Zapuszczony. - Nie mogłem nawet poczęstować księży kawą, bo nie było stołu i krzeseł. Wyposażenie kościoła, od monstrancji do ołtarza, pochodzi stylistycznie z jednego dnia. To idealny obiekt do nauki poglądowej o XIX w., niestety, zupełnie zignorowany przez badaczy... XIX w. - niby niedawne czasy, a w Osieku nie można odtworzyć nawet nazwisk wykonawców ołtarza, budowniczych, donatorów. Więcej wiemy o XIV i XV w. niż o XIX. Minęło kilka anonimowych pokoleń i teraz budujemy historię kościoła jakby od nowa, nadając poszczególnym rzeczom imiona i nazwiska fundatorów. Tak powstały witraże autorstwa prof. Krystyny Pawłowskiej z UJ, wykonawstwa Lesława Heine z Krakowa, opatrzone nazwiskami rodów, i 14 stacji drogi krzyżowej. Fundatorzy są emocjonalnie związani z kościołem, bo pozostawili tu kawałek dorobku opatrzony nazwiskiem. To powrót do tradycji. Przyszłe pokolenia nie będą już miały wątpliwości, historię odczytają na tabliczkach.

Rzeczy kryjące tajemnicę
Wieża, więźba dachowa, dach, dachówka, tynki, miedziane opierzenia, położenie stropu, instalacje, malowanie, rekonstrukcja ławek - to kolejność prac  remontowo-konserwatorskich. Ogrzewana posadzka i wyposażenie wnętrza. Ołtarze poddane konserwacji i wyzłoceniom. - To trzeba było zrobić z szacunku dla historii. - Za każdą z tych rzeczy kryje się tajemnica, trud, talent. I rzesza ofiarodawców.
Nowa organistówka, hotel na 30 miejsc ze zniszczonej, stojącej przy plebanii obory.
Pewnego dnia rozmawiamy.  - Wykopaliśmy dwie studnie. Z jednej jest pobór wody z ziemi, druga oddaje ją do jeziora. Ta z ziemi ma dodatnią temperaturę. Podgrzewa się ją jeszcze prądem. Maszyna pobiera te plusy i rozprowadza w pomieszczeniach kościoła, hotelu i plebanii - na twarzy księdza maluje się zadowolenie.
Skąd u niego ten pomysł? Oryginalna "drobnostka" za 200 tys. zł. W 2004 obok kościoła powstaje kaplica przedpogrzebowa. W stylu kościoła.
W krótkim czasie powstało neogotyckie centrum Osieka.  - Wszystko co powstaje, powinno być mu podporządkowane - uważa ks. proboszcz.

Centrum św. Rocha

- Miało być sanktuarium św. Rocha,  patrona chorych,  całego świata medycznego. Ale biskup uznał, że to przedwczesne. Więc posługujemy się nazwą Centrum św. Rocha. Sanktuarium to święte miejsce, które musi się cieszyć kultem patrona. Na Kociewiu poza Piasecznem nie ma oprócz Osieka takiego miejsca, które skupiałoby tylu ludzi związanych tradycją, nabożeństwami do świętego Rocha, ruchem pielgrzymkowym, jarmarkami.
Sprowadzenie relikwii św. Rocha z Wenecji przesz parafian było ukoronowaniem starań o sanktuarium. - To był wieczór. Mieszkańcy Osieka i okolic tłumnie witali ich z pochodniami.

Wywiozłem całą szkołę

Renowacje, budowy, dzieła materialne. Ale były też dzieła inne. Dwa razy w roku ksiądz jeździ w góry z dzieciakami, gronem ministrantów i dziewcząt obsługujących festiwal. - Mają narty, zjeżdżają. Raz miałem nawet 250 osób. W 1997 r. wywiozłem całą szkołę  do Mikoszewa. A pod Łodzią było ponad 200 osób. To robiłem parę lat. Bez odpłatności.

Koncepcje rodziły się na plebanii
Pierwszy Ciemnogród miał się odbyć w Gorzędzieju w 1996 r. - Z uwagi na moje przejście do Osieka impreza została przeniesiona tu. Osiek stał się stolicą prawicy - ROP-u, środowiska Gazety Polskiej, UPR-u. Zwołał ich Wojciech Cejrowski. Na plebanii rodziła się koncepcja, budowano zaplecze finansowe. W 1997 r. powstał Amfiteatr Łąkowy. Budowaliśmy go w czynie społecznym, zakładając, że imprezy będą tu na stałe. Ale po 4 latach Ciemnogród się wypalił. Jednym z jego elementów był Gospel, pierwszy w 1997 r. To już była moja koncepcja. Cejrowski głosił hasło "Osiek - kraina country". Chciał konkurować z Mrągowem.

Muzyka uniwersalna
- Gospel to nie muzyka Amerykanów, tylko Czarnych, którzy znaleźli się w Ameryce. Muzyka uniwersalna, bo dusza jest uniwersalna. To nie muzyka jakiejś ideologii, gdyż dusza ma ideologię wieczną. Gospel powstał w Osieku w sposób naturalny. W 1997 r. próbował nieśmiało zaistnieć w Amfiteatrze, teraz to już ósma edycja. Mamy patronaty ogólnopolskich mediów, współpracujemy z trzema telewizjami, z jedną publiczną - Program II, Pulsem i Trwam. Wykonawców około 700. Przez te dni przewija się ze 30 tys. ludzi.

Nie bój się marzeń

Amfiteatr służył 7 lat. Jest już za mały. Nie ma odpowiedniej infrastruktury. Ksiądz wymyślił wielki amfiteatru. Będzie. W tym roku powstały stawy.
- Istotniejszym powodem budowy stawów była potrzeba przeprowadzenia melioracji terenów zalewanych wodą od czasów PRL-u z uwagi na nieprzepustowość rowów - notuję i zastanawiam się, czy sobie kpi z czynników odpowiedzialnych za stan tych rowów. -  To zdecydowało o wystąpieniu do  Sapardu z wnioskiem o budowę stawów  i wykopie kanału łączącego je z jeziorem Kałębie (980 m. Prace zostały ukończone 1 sierpnia. W efekcie jest pożytek publiczny. Pomiędzy stawami stworzyła się powierzchnia na wybudowanie nowoczesnego amfiteatru z całą infrastrukturą i parkingami.
- Jak ksiądz to robi? - korci pytanie.
- Nie bój się marzeń.  Znajdą się możliwości, tylko trzeba najpierw być fantastą.

Odważnie myśleć o religii
Co jest dla niego ideą nadrzędną? Rozbudowa kościoła, festiwale, może - złośliwie - obecność w wielkim świecie?
- Słyszy się głos papieża o nowej ewangelizacji - odpowiada ks. Ossowski. -  Ja ten głos usłyszałem już parę lat temu. Wszystkie moje działania podporządkowane są zachowaniu treści współczesnej nauki Kościoła i dostosowaniu do niej nowej formy, która skupia młodzież. Takiej, która młodzieży pozwala o swojej religii odważnie myśleć, głośno o niej mówić i ją wyznawać, i która starszym parafianom z biegiem lat pozwala nabierać zaufania do inicjatyw kiedyś ekstrawaganckich, a dzisiaj coraz bardziej zrozumiałych. Ku temu służą festiwale, programy telewizyjne, również ta architektura, staroświeckie głoszenie kazań. Uważam, że mowa o nowej ewangelizacji to mowa o nowym człowieku, bez  jego przymiotników, klasyfikacji. Nowa ewangelizacja to różne formy dotarcia do jego wrażliwości, umysłu. Dlatego zgadza się w tym pojęciu proboszcz budowniczy, proboszcz duszpasterz, proboszcz organizator życia społecznego, kulturalnego. To mieści się w mojej koncepcji  pojmowania nowej ewangelizacji.

Dlaczego gospel

- Dlatego, że jest w treści i  formie bardzo prawdziwa, jak prawdziwy jest człowiek, który cierpi, ma wątpliwości. To nie muzyka tylko i wyłącznie pewności, jak katolicka, zakładająca, że Bóg jest taki a taki. W muzyce gospel jest prośba o łaskę serca, o to, żebym ja mógł do niego dotrzeć. Człowiek śpiewający gospel czuje się bardzo niegodny do rozmowy z Absolutem. Jest to muzyka kontaktu, modlitwy, nie pewności. Kto jest wszystkiego pewien, staje się zarozumiały. W wyznawaniu religii nie ma pewności, bo to graniczy z pychą. W religii musi być pokora. W tekstach gospelowach ona jest.
Tadeusz Majewski

Zdjęcia M.K.


 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!