OSIEK. DIAMENTOWE GODY
piątek, 20 kwiecień 2007
Osiek. 4 kwietnia państwo Bożena i Władysław Borowiczowie obchodzili Diamentowe Gody


Różne pory życia


- Doczekaliście 60-lecia – mówiła wójt gminy Osiek Stanisława Kurowska, która odwiedziła Jubilatów w ich domu. - To wspaniały jubileusz w Wielkim Tygodniu. Obcałowała leżącą w łóżku panią Bożenę, złożyła życzenia panu Władysławowi. A my z tej wielkiej okazji zrobiliśmy zdjęcia i napisaliśmy tekst o ich pracowitym życiu.

Bibliotekarka
Jubilaci mają za sobą długie i pracowite życie (pan Władysław ma 93 lata). Pani Bożena od 1959 r. pracowała jako bibliotekarka w Gromadzkiej Bibliotece Publicznej w Osieku, liczącej wówczas ponad tysiąc książek. Przejęła te placówkę po dwóch latach zawieszenia. Najpierw musiała uporządkować księgozbiór (panował "totalny bałagan"), potem skatalogować i zaprowadzić karty czytelnicze. Pomagał jej w tym mąż. Była też odpowiedzialna za prawidłowe funkcjonowanie filialnych punktów bibliotecznych, mieszczące się w szkołach w Kasparusie, Trzebiechowie, Skórzennie, Karszanku, Wycinkach, Głuchem, Jeżewnicy i Bukowinach. Najgorsza do przetrwania była w biblitece zima. Jeden piec kaflowy nie ogrzewał pomieszczenia z nieszczelnymi oknami. Nieraz hulał po izbie wiatr. O łazience mogła tylko pośnić. Kiedy musiała skorzystać z toalety, biegła do domu. Niewygody w pracy rekompensowali jej czytelnicy, których było przeszło czterystu. Najwierniejsi? Helena Gładkowska, Gertruda Dejna i Czesława Mianowska. Po 22 latach pracy w biblitece pani Bożena przeszła na emeryturę.

Nauczyciel
Pan Borowicz to wieloletni nauczyciel i drugi po wojnie po Józefie Kłosie kierownik szkoły w Osieku. Oto jego - tak to określmy – ścieżka zawodowa.
Seminarium Nauczycielskie pan Władysław ukończył w 1934 r. w Wejherowie. Z dyplomem w kieszeni marzył o przyzwoitej posadzie. Niestety, ze względu na kryzys gospodarczy, otrzymał bezpłatną praktykę, którą odbył w Szkole nr 1 i Szkole nr 3 w Starogardzie (przed wojną były w mieście tylko cztery szkoły – dwie żeńskie i dwie męskie). Myślał, że ta praktyka da mu już glejt do normalnej pracy, ale gdzie tam. Otrzymał pismo: „Tytułem odbytej praktyki nie może Pan rościć sobie pretensji do płatnej posady. Inspektor J. Mucha". Ale 1 września uśmiechęło się do niego szczęście - zstąpił nauczyciela chorego na gruźlicę. w szkole w Semlinie. W tej wsi rodzice pana Władysłąwa prowadzili ponad dwudziestohektarowe gospodarstwo. Otrzymał pracę "na gębę", odebrał od sołtysa klucz, przygotował klasę. Zarabiał 120 zł miesięcznie. Za pensję mógł kupić rower (inne porówania – 1 metr sześcienny drewna opałowego - 8 złotych, tyle samo 50 kilogramów zboża). Potem pracował w szkole w Pałubinku, a tuż przed wojną w Kaliskach.

Kierownik w Osieku
16 maja 1945 r. Władysław Borowicz objął kierownictwo szkoły w Kościelnej Jani. To był dla niego koszmarny okres. Wszystko zniszczone, co z drewna – spalone. Sam nosił krzesła i ławy znalezione we wsi lub podarowane przez mieszkańców. Za zboże, jakie znalazł z sołtysem w majątku stolarz robił ławki. Kościelną Janię wspomina też dobrze. Tu się zakochał i w niedługim czasie ożenił z młynarzówną, Bożeną Kowalską. W 1954 r. zaproponowano mu objęcie szkoły w Pinczynie, Barłożnie lub Osieku. Wybrał Osiek, który go urzekł. Poza kierownikiem pracowało tu wtedy sześciu nauczycieli. Tygodniowy wymiar godzin przed wojną i długo po wojnie wynosił 30 godzin. Kierownik posiadał zniżkę – jedna godzina od każdego nauczyciela. Borowicz uczył historii i geografii, hospitował nauczycieli i sam prowadził dokumentację szkolną. Był także… płatnikiem. Przywoził ze Starogardu pociągiem do Skórcza, a rowerem do Osieka pieniądze w skórzanej teczce i wypłacał pensje wszystkim nauczycielom w gminie.

Wielki społecznik
Pan Władysław był też społecznikiem. Przez szereg lat pracował w Radach Narodowych Gminy, w Radach Nadzorczych Gminnej GS, PZGS, WZGS, pełnił funkcję kuratora sądowego nad warunkowo zwolnionymi z więzienia. To on reaktywował działalność Biblioteki Gromadzkiej w Osieku, Zorganizował Fundusz Wczasów Pracowniczych. Obowiązków miał bardzo dużo, a zarabiał grosze. Aby utrzymać rodzinę na średnim poziomie, wykształcić dzieci, zapełnił budynki gospodarcze zwierzętami i ptactwem. To samo zresztą robili inni okoliczni kierownicy szkół.

Świetny psycholog
Był świetnym psychologiem. Po paromiesięcznej wnikliwej obserwacji początkującego nauczyciela, po kilku hospitacjach, rozmowach, wystawiał bezbłędną opinię adeptowi. Mobilizował młodego nauczyciela do podnoszenia kwalifikacji. Sam w 1962 r. ukończył studium nauczycielskie. Zawsze elegancki, wymagał dbałości o wygląd u swoich podwładnych. Poza wiedzą cenił u nauczyciela kulturę osobistą, pogląd na życie, szczerą postawę. Powtarzał, że praca nauczyciela jest posłannictwem, a zadaniem nauczyciela jest nie tylko przekazanie wiedzy, ale przede wszystkim wychowanie. Dziecko jest wspaniałym, wnikliwym obserwatorem i nie może występować rozbieżność między słowami a czynami nauczyciela.
W związku z wprowadzoną w 1973 r. reformą szkolną pan. Borowicz, jako że nie posiadał studiów wyższych, z końcem roku szkolnego musiał zaprzestać prowadzenia szkoły w Osieku. Powołano do życia Zbiorcze Szkoły Gminne i już od stycznia mianowano nowych dyrektorów. Kombinowano, co zrobić z panem Borowiczem i jemu podobnymi kierownikami. W kraju było takich wielu. Odesłać go na emeryturę nie można było, bo nie pozwalał na to jego wiek. A więc do skończenia 60. roku życia, do 31 października, przez dwa miesiące skazany był rowerem dojeżdżać do oddalonego o 5 km Skórzenna. O tej końcówce pracy woli nie opowiadać.

Na emeryturze
Prawie przez 18 lat otrzymywał małą emeryturę. Dopiero po przemianach, od 1991 r., kiedy doliczono mu okres pracy sprzed wojny, ma większą. Wcześniej za działalność społeczną otrzymał odznaczenia: Srebrny Krzyż Zasługi, Odznakę Komisji Edukacji Narodowej, Krzyż Kawalerski Odrodzenia Polski.
Czuje się spełniony zawodowo i rodzinnie. Jest szczęśliwy. Dzieci się usamodzielniły, powodzi im się dobrze Wnukowie umilają dziadkom czas. Mimo swoich lat jest pełen wigoru. Interesuje się polityką (oczywiście uczestniczył w ostatnich wyborach), życiem społecznym, szkołą, kościołem, parafią i gminą. Dużo czyta, rozwiązuje krzyżówki, pracuje w ogródku, do niedawna prowadził samochód (a ma 93 lata). Był aktywnym członkiem Solidarności Polskich Kombatantów. Uczestniczył w życiu towarzyskim, spotykał się z przyjaciółmi. Cieszy się, gdy coś się udaje innym. Może dlatego, że sam przeszedł twardą szkołę życia.
Oprac. Tadeusz Majewski


1. Dostojni Jubilaci wraz z najbliższa rodziną. Fot. Tadeusz Majewski


2. Wójt gminy Osiek Stanisława Kurowska i Władysław Borowicz. Fot. Tadeusz Majewski

Za piątkowym wydaniem Dziennika Bałtyckiego