www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
niedziela, 15 grudzień 2019
 
 
MIEJSCA. Skarszewy - Panina Góra, czakram? Drukuj E-mail
wtorek, 26 luty 2013
PANINA GÓRA, GM. SKARSZEWY. Piotr Madanecki, przyrodnik, naukowiec, pojechał z zbadać z nami wysokość największej na Kociewiu góry

Mierzymy wysokość dachu Kociewia





Dojazd do Paninej Góry przez Więckowy, Junkrowy i Zamkową Górę jest znacznie prostszy i wygodniejszy, niż dojazd bezpośrednio ze Skarszew (tak jechaliśmy tam w zeszłym roku). Do wsi Junkrowy ciągnie asfalt, a dalej gdzieniegdzie płyty jumbo czy coś w tym rodzaju. Dookoła widać urozmaicony, pagórkowaty teren. W Junkrowach można sobie obejrzeć dwie atrakcje – ładnie łamiący się dom i wrośnięte w drzewa ogrodzenia ewangelickiego cmentarza. Tak to szanujemy groby innych.
Od tej strony Panina Góra nie robi wrażenia, gdyż podjazd jest długi i łagodny. Po zostawieniu przed laskiem samochodu idzie się już na szczyt oznakowaną, turystyczną trasą. Przez gęstwę drzew i krzewów widać stąd daleko i głęboko w dole pradolinę Wietcisy. Z tej, chyba północnej strony Panina Góra ma bardzo ostre zbocze.
Wierzchołek jest płasko ścięty. Zupełnie jakby ktoś go tu specjalnie dostosował do jakiejś budowli. Ale nie przyjechaliśmy i nie przyszliśmy tu w poszukiwaniu zaginionego zamku, który podobno – jak mówią legendy i Sebastian Dadaczyński - kiedyś na niej stał. Przyszliśmy mierzyć wysokość.
Piotr Madanecki wyjmuje GPS-a. Dostrajanie trochę trwa. Zaczyna się obiecująco. Na tarczy ponad dwieście metrów. Po chwili jednak liczba spada – zupełnie jak na tarczy ciśnieniomierza. Stabilizuje się na poziomie około 164 metrów. Około, bo jak mówi Piotr, różne satelity podają różne dane, a GPS ma 6 metrów marginesu błędu.
- Do tego trzeba odjąć moją wysokość – mówi Piotr.
Hmmm... Spory ten margines błędu. A mówią, że satelita to ci dopiero!
Niemniej wychodzi, że Panina Góra i tak jest spora. Na razie nie mamy z czym porównywać. No, może z Czubnicą w Piecach, która ma 148 metrów.
Niestety, widok z Paninej Góry jest marny, bo z każdej strony zasłaniają drzewa. Są dwa wyjścia – ściąć drzewa albo zbudować wieżę widokową. W pierwszym przypadku nie pozwolą ekolodzy, w drugim... też ekolodzy. No i oczywiście ten nieustanny brak pieniędzy. Może namówić Centertel albo jakąś inną Erę? Od razu postawią.
Piotr myśli, że praca badawcza została już zakończona, ale nic z tego. Co znaczy wysokość góry względem poziomu morza? Nic. Najważniejsza dla trampa jest wysokość szczytu wobec jej podstawy. Musimy więc zejść po stromym zboczu i zmierzyć wysokość Wietcisy wobec poziomu morza, a potem odjąć uzyskane wartości. Proste.
Schodzimy, a właściwie to się ześlizgujemy po ubiegłorocznej butwi. Z dziesięć minut, nie więcej. Potem przez łąkę u podnóża góry i jest – rzeczka. Piotr znowu dostraja aparaturę i łapie satelity. Wychodzi...? Popatrzcie na zdjęciu.
Po tych badaniach podajemy wynik. Różnica między podstawą a wierzchołkiem Paninej Góry wynosi około 40 metrów. To mniej, niż wysokość wieży kościoła świętej Katarzyny w Starogardzie (49 m) i wieży Elektrociepłowni w Starogardzie (47).
Badania zakończone. Teraz się wspinamy. Po ostrym skosie. Idziemy jakimś parowem, czasami o bardzo ostrych zboczach. Prawie na górze trafiamy na drogę, która wiedzie sobie obok trasy naszego marszu, jakby z nas kpiąc.
Co to za góra, jeżeli można na nią wjechać samochodem? - zadajemy sobie pytanie. Miejmy jednak nadzieję, że nikt tu brykami nie jedzie, tym bardziej, że żyje tu dzika zwierzyna (przez moment obserwujemy ucieczkę sporego sarniaka). No i tym bardziej, że to czakram. W tym miejscu organizm musi się nastrajać w absolutnym spokoju. Zupełnie jak GPS szukający satelitów, których wcale nie widać.
Kamila Sowińska





GPS pokazuje wysokość przy Wietcisie. Fot. Kamila Sowińska


Czakram - Panina Góra

Tydzień temu w "Dzienniku Kociewskim" Dobrosława Lipska Szymczak opowiadała o maleńkim czakramiku, jaki znajduje się w jej ogrodzie. Dzięki niemu Dobrosława znajduje energię, by opiekować się ponad 200 gatunkami roslin, które tworzą rozmaite - w zależności od pory roku - kolorystyczne kompozycje. Dzisiaj część druga reportażu - o innym czakramie, jaki wskazała nam malarka.

Na Dachu Kociewia

Dobrosława Lipska Szymczak, przeglądając wykaz czakramów w Polsce w kolorowym magazynie, była wyraźnie zaskoczona - jednego, o potężnym promieniowaniu - nie ma! Są: Ostrów Lednicki (100 000 jednostek w skali Bovisa), Ślęża, Kraków - Wawel (7 kanałów energetycznych, 140 000 jednostek Bovisa), Odry (14 km od Czerska, 120 000 jednostek Bovisa), Białystok, Knyszyn i Supraśl, Tykocin i Święta Woda na Podlasiu. A gdzie jest Panina Góra koło Skarszew? Przecież tam promieniowanie ma ogromną moc!

No to jedziemy

Panina Góra? Nie słyszeliśmy o takim miejscu. Jak tam dojechać?
Trochę wstyd. Człowiek jeździ po regionie tyle lat, a o takim miejscu dowiaduje się od warszawianki, przyjeżdżającej sezonowo na Kociewie.
- To ogromne wzniesienie. Na szczycie krąg ziemi, pośrodku czakram. Tam, w tym środku, znajduje się źródło ogromnego promieniowania - opowiadała Dobrosława. - Dojeżdża się...

Nie wiemy, nie znamy

Przedwieczerz, ale jeszcze trzyma upał. Jadziemy - zgodnie ze wskazówkami Dobrosławy - przez Skarszewy, koło od dawna nieczynnego dworca PKP, przez tory kolejowe i w lewo. Zatrzymuję samochód. Na podwórku, w cieniu parasola, siedzi kilkanaście osób.
- Panina Góra?? - wzruszają ramionami. - Nie wiemy, nie znamy.
Nagle jednemu z nich, młodemu, wysokiemu, coś się przypomina.
- Aaaa, to tam, gdzie chodzą harcerze - mówi.
Po chwili tłumaczy. Trochę dalej uliczką i w prawo. Tam, nieutwardzoną drogą, ze dwa kilometry. Kiedy słyszą, że to czakram - gruczoł Ziemi - wybuchają śmiechem. Czegoś takiego jeszcze tu nie grali. Co to w ogóle takiego ten czakram?

Szef wie

Po chwili znowu stop. Jest droga, ale obok druga. Robotnicy tartaczku, zapytani o Paniną Górę, wzruszają ramionami.
- Tam jest szef - pokazują. - On wie.
Szef idzie w towarzystwie dwóch mężczyzn. Szef jest od tego, żeby wiedzieć, nie oni.
- Pojedzie pan tą drogą - wskazuje - do byłych PGR-ów, a potem w lewo. Z pięć kilometrów. Zresztą tę górę stąd widać. Tak, tak, tę zalesioną. Czy pan dojedzie? Możliwe, możliwe... Aha, po drodze nie ma żadnych zabudowań. Czakram? Pierwsze słyszę. Czasami jadą tam rowerami jakieś wycieczki.

Nikt o tym nie słyszał

Droga nierówna, ale jakoś się jedzie. Coraz wyżej i wyżej. Kilometrów chyba więcej niż pięć. I jest... ale Zamkowa Góra. Z zabudowaniami. Dzieci wyciągają z domu gospodarza Kołodziejczyka.
- Panina Góra? Przejechał pan. Ze 200 metrów do tyłu i drogą w górę, w las. Zaraz powiem synowi, żeby pojechał, bo po co błądzić. Czakram? Takie miejsce, gdzie promieniuje pozytywna energia jak na Wawelu? Oczywiście, że wiem, co to jest czakram. Ale na Paninej Górze? Tu nikt o tym nie słyszał. Może ktoś, kto się na tym zna, wie.

Coraz wyżej

Po chwili jedziemy z Piotrem Kołodziejczykiem. 200 metrów do tyłu i kawałek drogą pod górę. Teraz musimy wysiąść, bo robi się za duża stromizna (podobno można było jechać dalej, ale droga zarosła). Chłopak prowadzi pewnie, doskonale zna te tereny. Skończył odległa o pięć kilometrów szkołę w Więckowach, teraz będzie się uczył w gimnazjum w Skarszewach.
Po lewej stronie pokazuje się wśród liściastych drzew prześwit, a tam - aż dech zapiera. Prawie przepaść. Na dole wierzchołki drzew. Pradolina Wietcisy.
- To na pewno tu. O takim miejscu opowiadała tamta pani - mówię.
Ale Piotr nie przystaje. To jeszcze nie szczyt Paninej Góry. Idziemy coraz wyżej. Teraz pojawia się płaskie, koliste miejsce z wgłębieniem. To tu harcerze czasami palą ognisko.
No, wreszcie jesteśmy. I całe szczęście, bo złapała sapka. Jednak chłopak nadal jest bezlitosny.
- I to nie jest szczyt Paninej Góry - mówi.
Teraz pniemy się bardzo stromą ścieżką. Po chwili jesteśmy na - czemu by tego tak nie nazwać? - Dachu Kociewia - najwyższej - jak mówi absolwent szkoły w Więckowach - górze w północnej Polsce po Wierzycy. Tu podobno było jakieś grodzisko. Zresztą są różne legendy.
Robię zdjęcia, czuje się jak Wojciech Cejrowski w Andach. Widok wspaniały. A czy to czakram?
...Zapomniałem wahadełka!

Od myszy do cesarza

W dół schodzi się łatwiej. W Kamiennej Górze rolnik Kołodziejczyk i jego żona jeszcze raz mówią, że tutaj nikt nie słyszał, by Panina Góra była czakramem. A energetyzować to owszem, oni się tam swojego czasu energetyzowali.
Śmieją się. Są pogodni, uprzejmi. Mieszkają tu długo, mają 50-hektarowe gospodarstwo. I jak to na wsi, walczą o przetrwanie. Nadal. Bo już się okazało - te wszystkie dotacje z Unii Europejskiej nic w życiu polskiego chłopa nie zmieniły. Jest jak było, czyli w myśl powiedzenia - "Od myszy do cesarza wszyscy żyją z gospodarza".
A czakram? Coś w tym musi być, jeżeli o tym miejscu wiedziała warszwianka z Kleszczewa.
Powrót przez Junkrowy jest łatwiejszy i krótszy. Coś to miejsce - taka myśl się kołacze po głowie - jest przez naszych słabo rozreklamowane.
Tadeusz Majewski


 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!