WERSJA ARCHIWALNA SERWISU - KLIKNIJ TUTAJ, ABY ZOBACZYĆ WESJĘ AKTUALNĄ
Witamy na stronie Gmina Skórcz

Gmina Skórcz

Portal Wirtualne Kociewie
  Gmina
  Miejscowości
    Wszystkie
    Barłożno
    Czarnylas
    Gmina Skórcz
    Mirotki
    Miryce
    Pączewo
    Ryzowie
    Wielbrandowo
    Wielki Bukowiec
    Wolental
  Menu główne
   Główna
   Wiadomości

   Archiwum
   News
   Zarekomenduj nas
   Szukaj
   Tematy
   Top Lista
   Linki
   Wersje do druku
   Biorytmy
  Zobacz również
Pomorzanka na sprzedaż
Gminna Spółdzielnia w Skórczu sprzeda lub wydzierżawi czynną rozlewnię wody mineralnej “Pomorzanka”. ... :: więcej

Konkurs "Nasza wieś - naszą szansą"
Szanowni Państwo,Fundacja Wspomagania Wsi we współpracy z Bankiem Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych ogłaszają kolejny konkurs grantowy realizowany we wsiach i miastec ... :: więcej

DWOREK NA SPRZEDAŻ !
"Dwo ... :: więcej

  Kto jest online
Jest
4 gości i
0 użytkowników online

Jesteś niezalogowany. Możesz się zalogować, lub zarejestrować klikając tutaj.

  Login
 Nazwa użytkownika
 Hasło
 Zapamiętaj mnie

Jeszcze nie masz u nas konta? Możesz je założyć.
    Główna »  Mirotki  Szukaj  
 Wystawa poplenerowa    Artykuły
Po każdym zgrupowaniu, na przykład obozie harcerskim czy biwaku, zostaje smutek pustych pokoi albo wygnieciona po namiotach trawa z niedbale pozostawionym papierkiem. Pożegnanie artystów plastyków, którzy przebywali na od końca czerwca do 10 lipca na plenerze w Mirotkach, nie było smutne. Wręcz przeciwnie. Może nastrój pożegnań zależy od tego, co po sobie pozostawiamy?

Wielka wystawa w małych Mirotkach (tutuł prasowy)

O godzinie 13 obiad. Przed obiadem - bardzo osobiste, wzruszające  podziękowania dyrektor szkoły Grażyny Kościelnej każdemu z osobna. Po tym modlitwa. Ciche rozmowy przy talerzu. Na przykład na temat gościnności tutejszych mieszkańców, którzy udzielili im noclegów - Jerzego Flatau, Renaty i Zygmunta Radtke. Albo na temat rosnących tu roślin. Siedząca obok mnie pani z pieskiem wyraźnie się na nich zna. Plener oficjalnie zostanie uroczyście zakończony za 2 godziny.


Po obiedzie trochę wolnego czasu. Chodzimy od obrazu do obrazu, prosimy artystów, by wyjaśnili, co chcieli przez swoje dzieła powiedzieć. Bo z obrazem jak z wierszem. Pytanie - Co twórca chciał powiedzieć? - jest tu też całkiem na miejscu. (Inna rzecz, że poeta na temat swojego dzieła potrafi mówić dużo więcej.)
I mówią.

Alicja Grześkowiak opowiada o Wdzie, którą uwieczniła podczas wycieczki nad rzekę. Płótna żyją zielenią wody i lasu. I lśnią - farba już wyschła i można było ją pociągnąć werniksem. Trochę dziwne, że te obrazy nie powstały od początku do końca na miejscu, tam, nad wodą. Okazuje się, że nad rzeką powstał szkic, podmalówka, a w Mirtokach już reszta - tu zaczęła się zabawa w nasycanie kolorów, cieni, światła. A wydawało mi się, że malarz bierze sztalugi i łapie wszystko - barwy, kształty, światło - na miejscu. Jak francuscy impresjoniści. Inna sprawa - czy ktokolwiek zdradza do końca tajniki swojego warsztatu?



Urszula Rybińska - pani z pieskiem i od ziół - zrobiła, pomijając akwarelki, wielki szkic pod gobelin. Widać ostrą linię ostu, kwiaty i liście mniszka lekarskiego, obok chyba krwawnik. Delikatne barwy i ołówkiem zaznaczone miejsca. Pokazują, w jaki sposób ma wędrować nić.


Jak się robi gobelin?
- Zaczyna od osnowy, kończy nicią - pada krótka odpowiedź.
Ale po chwili idziemy do innego pomieszczenia, gdzie wiszą dwa dużych rozmiarów gobeliny. Misterna robota, nieraz i pół roku pracy po kilka godzin dziennie. Pani Urszula pokazuje, jak kończy się na osnowie jedna barwa, zaczyna druga.
Zwiedzamy dalej poplenerową wystawę.




Ciekawe obrazki, wykonane na tekturze piórkiem, jakimiś farbami...   - Zygmunt Leśniowski nazywa swoje prace grafikami, co trochę dziwi. Ale mniejsza o to. Na trzech widać dworzec kolejowy w Mirotkach, na jednym po lewej od dworca krzyż z Chrystusem, na torach mnóstwo krzyżyków. Rosną jak i chwasty. Pan Zygmunt potrafi dokładnie i szeroko mówić o tym, co chciał powiedzieć. Wszechświat dla niego stał się czytelny - do czego dojrzał  -  bo do tego, jego zdaniem, się dojrzewa, a nie, że otrzymuje się jako dar łaski.

Między innymi dojrzewa się do umiejętności postrzegania w otaczających nas niby zwykłych obiektach Pana Boga. Jest on obecny w każdej pracy pana Leśniowskiego. I na każdym obrazku dosłownie plecie się gęsta sieć symboli. Najoczywistszymi symbolami są opuszczona stacyjka PKP i zarośnięte chwastami i krzyżami tory. Umarła stacja symbolizuje na przykład upadek Mirotek, odcięcie wsi od świata. Bo przecież z tej kiedyś żywej stacji mieszkańcy wyjeżdżali do miast, do znajomych. A dzisiaj nie każdy ma samochód. Krzyże - symbol cierpienia wynikającego z losu wsi po wejściu do Unii Europejskiej (czy to nie zbyt dosłowne?).




Potem, już na uroczystości otwarcia wystawy, artysta będzie nawet mówił o symbolice barw. Mnie się jednak wydaje, że obraz powinien sam do nas mówić, a symbole, kody, ukryte sensy? Są wszak po to, żeby odkrywał je, niczym tropiciel, wytrawny odbiorca.
Obok jedyna rzeźba - Chrystus z barankiem, ucznia szkoły pana Zygmunta z Wejherowa. Mocne cięcia dłuta, postać pełna ekspresji.
Krzysztof Graban dał tu kilka płócien. Ciekawie odmalował borowiackie gospodarstwa. Szkoda, że bez ramek, bo te pogłębiają obraz, zwłaszcza jeżeli to realistyczny pejzażyk.  Na otwarciu wystawy skromny pan Krzysztof, w przeciwieństwie do pana Zygmunta, o obrazach niewiele powie. Będzie natomiast chwalił plener jako coś, co go inspiruje do pracy. Nawiasem mówiąc, w tym małym środowisku krążyły opowieści, ile to też Graban ma płócien w domu, a niektóre z nich to prawdziwe perełki.

Eugenia Pawałowska ze Skórcza pokazała obrazek wykonany szpachlą. Na pewno doskonale by "siedział" w głębokich, pozłacanych ramach (niestety, u nas ramy są droższe od płócien).
I jeszcze jedno ujęcie stacyjki w Mirotkach. Hiperrealistyczne. Mocne kontury, mocne barwy. Przed stacyjką kryty powóz konny. Tak to mogło być, kiedy nadjeżdżał tu pierwszy pociąg.
A wszystkiemu temu przyglądał się z portretu Bernard Sieradzki - usytuowany między dwoma martwymi naturami - były kierownik szkoły, malarz. Zupełnie jakby patrzył na te prace. I jakby mówił, że dzieło sztuki wtedy dopiero nabiera wartości, kiedy pokryje je patyna iluś tam lat.

O godzinie 15 tłum ludzi. Wystawa dzieł sztuki w małych Mirotkach. Niby nic wielkiego, a jednak. Niby, bo przecież tu chodzi o sztukę patrzenia, najważniejszy z przedmiotów.
Tadeusz Majewski

Na podstawie tygodnika Kociewiak - dodatek do piątkowego wydania Dziennika Bałtyckiego.

 

Wysłany przez kociewiak opublikowano czwartek, 21 lipiec, 2005 - 09:15
 Wyślij ten artykuł do przyjaciela   Strona do wydruku    Artykuły  


Wystawa poplenerowa | Zaloguj/Zarejestruj się | 0 Komentarzy
Komentarze są własnością nadsyłającego. Nie odpowiadamy za ich treść.
 BiP

 ZDROWIE

 TURYSTYKA




 OFERTY REGIONU
“Polpharma” - Ośrodek Wypoczynkowy. Okazja!
Turnus taniej o 200 złotych ... :: więcej
Ocypel, Trzechowo - atrakcyjna oferta!
Atrakcyjnie nieruchomości na sprzedaż!... :: więcej
Wynajmę lokal
Lokal pod działalność handlowo-usługową o powierzchni 350 metrów kwadratowych... :: więcej
Wójt Gminy Kaliska ogłasza konkurs na stanowisko Menadżera Zdrowia - Kierownika Ośrodka Zdrowia w Kaliskach, na stanowisko Inspektora ds. projektów realizacyjnych i promocji gminy oraz na.... :: więcej

 REKLAMA

Kliknij

 Poprzednie artykuły
Piątek, marzec 31
·Przed budowa autostrady
środa, marzec 22
·Powiatowy Turniej KGW
Czwartek, marzec 16
·Jubileusz
Wtorek, marzec 14
·Pocztówka z początku XX w.
Poniedziałek, marzec 06
·WÓJT GMINY SKÓRCZ zaprasza
środa, marzec 01
·Ogłoszenie
Wtorek, luty 28
·RADNI III KADENCJI
Poniedziałek, luty 27
·Praca ewentualnie dla "mrówek"
Czwartek, luty 23
·ARCHIWALNE. Własny kąt
Wtorek, luty 21
·ARCHIWALNE. Tury drugiej tury
 Starsze artykuły


Copyright © 2003 - 2005 Media-Kociewiak
Teksty i zdjęcia prosimy przysyłać na adres - portal@kociewiacy.pl | Reklama
Webmaster - PioFal