www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
sobota, 31 październik 2020
 
 
GRAŻYNA KOŚCIELNA. Wspomnienia uczniów z edukacyjnego wyjazdu do Karpacza Drukuj E-mail
niedziela, 17 czerwiec 2012
Nasza szkoła w Mirotkach w maju zorganizowała dla uczniów czterodniowy, edukacyjny wyjazd do Karpacza.

Wyjazd miał na celu, między innymi, wskazać zdrowe i przyjemne sposoby spędzania wolnego czasu poprzez aktywność fizyczną, poznawanie historii oraz piękna ojczystej przyrody. Po powrocie nasi uczniowie opisali swoje wrażenia. Oto one:





















Wycieczka do Karpacza

Nie mogłam doczekać się wycieczki do Karpacza. 21 maja o godzinie 22 rodzice przywieźli mnie pod szkołę w Mirotkach. Trudno było rozstać się z rodzicami i rodzeństwem. Jechaliśmy około ośmiu godzin do Karpacza. W końcu dotarliśmy do celu. Mieszkaliśmy w pensjonacie ,,Morion”, gdzie były pokoje piękne, czyste i zadbane. Mieliśmy czas na rozpakowanie się i odpoczynek po podróży. 22 maja wyruszyliśmy z pensjonatu podekscytowani i zaciekawieni, co też dalej będziemy robić. Okazało się, że trzeba rozpocząć wędrówkę i to pod górę. Ciężko było wejść do sztolni w Kowarach, ale po drodze były pocieszające tablice, na których były teksty takie jak: ,,Zmęczony?”, ,,Jeszcze trochę” i w końcu ,,Dotarłeś do celu!” Gdy byliśmy w kopalni Kowarach, to podziwiałam tam stare sprzęty, ubrania, wózki do wożenia kamieni i odświętne, przepiękne ubrania górników. Z Kowar pojechaliśmy do Parku Miniatur. Były tam fascynujące budynki, ale wielokrotnie pomniejszone. Ukazywały najwspanialsze budowle Dolnego Śląska. Następnie powędrowaliśmy do Western City, czyli do westernowego miasteczka. Gdy zaczynaliśmy zdobywać punkty, to zaczął akurat padać deszcz, lecz po chwili wyszło słońce i mogliśmy wracać do zdobywania punktów. Po aktywnym pobycie w Western City wróciliśmy do pensjonatu. Następnego dnia rano najedliśmy się i zrobiliśmy kanapki na drogę. Wiedzieliśmy, że czeka nas ciężki dzień, bo będziemy zdobywać Snieżkę. Pierwszy etap mieliśmy podjechać na wyciągu krzesełkowym. Bałam się wsiąść na wyciąg, ponieważ krzesełko nie zatrzymuje się, ale pan pomógł wsiąść i wytłumaczył jak się wysiada. Po wjeździe krzesełkiem na Kopę zdobywaliśmy szczyt Śnieżki. Było ciężko, ale sił nam dodawały piękne widoki. Byłam dumna z siebie, że udało mi się wejść na szczyt. Ze Śnieżki poszliśmy do Kościoła Wang. Kościół Wang był zbudowany na kształt statku wikingów i to, co ciekawe, to bez użycia gwoździ. Następnego dnia poszliśmy do Zamku Chojnik, w którym było pięknie, lecz trudno się na niego wchodziło. Na samej górze Chojnika były przecudowne widoki. Następnie zwiedzaliśmy dwa piękne wodospady Szklarki i Kamieńczyk. Wróciliśmy do pensjonatu na obiadokolację, a potem poszliśmy się wykąpać i spać. W nocy chłopaki wzięli pasty i wysmarowali wszystkim dziewczynom klamki od drzwi. W ostatni dzień poszliśmy do muzeum zabawek, gdzie były zabawki stare, młodsze, z Polski i innych państw. Następnie byliśmy w muzeum sportu i turystyki. Były tam zdjęcia piłkarzy Polskich i zagranicznych. Najfajniejszy był całoroczny tor saneczkowy ,, Kolorowa”. Byliśmy też w Mc’ Donalds i najedliśmy się na drogę do domu. W końcu zobaczyłam moją rodzinę. Miło było patrzeć jak rodzeństwo cieszy się z prezentów. Chciałabym jeszcze raz przeżyć taką przygodę. Michalina z klasy IV

Jak to było w Karpaczu

Był późny wieczór 21 maja. Właśnie o tej porze wyjechaliśmy spod szkoły w kierunku Karpacza. Bardzo trudno było mi się rozstać z mamą na tyle dni, ale dałam jakoś radę. Gdy wyruszyliśmy, to myślałam, że w autobusie nie zasnę, a okazało się, że tak mocno spałam, że aż chrapałam, no i się wyspałam.

Dzień I

Nareszcie jesteśmy! Gdy dotarliśmy, to wszyscy patrzyli przed siebie, bo już przed nami było widać te piękne góry. Jechaliśmy jeszcze dobry kilometr do domu wczasowego ,,Morion". Tam właśnie mieszkaliśmy przez 4 dni. Kiedy już się zakwaterowaliśmy i trochę odpoczęliśmy, to wyruszyliśmy na miasto. W okolicach Morionu było pełno zabytków i bardzo dużo sklepów. Wszystko było bardzo drogie, dlatego trzeba było mądrze wydawać pieniądze. Następnie znowu wróciliśmy do Morionu, chwila odpoczynku i wyruszyliśmy w góry. Były to Kowary. W Kowarach znajduje się nieczynna kopalnia. Gdy weszliśmy do środka, to musieliśmy ubrać kaski. Pan przewodnik mówił o wielu rzeczach jakie działy się w tej kopalni. Zobaczyliśmy różne kamienie np. szlachetne. Obejrzeliśmy także pokaz laserowy, który opowiadał o tym, jak Amerykanie spuścili bombę atomową na dwa Japońskie miasta. Potem udaliśmy się do Parku Miniatur. Były tam najważniejsze zabytki Dolnego Śląska, oczywiście wszystkie w miniaturze. Następnie pojechaliśmy do miasteczka Western City. Były tam różne atrakcje i konkursy. Przez chwilę padał deszcz, ale potem zaświeciło słońce. Mogliśmy skorzystać ze wszystkich atrakcji. Po zabawie oglądaliśmy przedstawienie o napadzie na bank w tym miasteczku. Gdy się skończyło, to pojechaliśmy do Morionu na obiadokolację. Po wieczornej toalecie poszliśmy spać.

Dzień II

Rano oczywiście śniadanie. Naszym głównym zadaniem w tym dniu było zdobycie najwyższego szczytu Karkonoszy - Śnieżki. Najpierw doszliśmy do wyciągu krzesełkowego, żeby pojechać na Kopę, a potem dalej pieszo na Śnieżkę. Wdrapywanie na Śnieżkę było męczące, ale daliśmy radę. Na szczycie góry odpoczęliśmy trochę. Potem powrót w dół! Gdy byliśmy na dole, to nie mogliśmy uwierzyć, że byliśmy na samym szczycie. Potem udaliśmy się do kościoła Wang i znów do Morionu jeść i spać.

Dzień III

Trzeciego dnia udaliśmy się na zamek Chojnik. Był on bardzo wysoko. Gdy weszliśmy na wieżę tego zamku, to bałam się, bo mam lęk wysokości. Po zejściu z Chojnika ruszyliśmy znowu w górę, aby zobaczyć dwa piękne wodospady: Szklarka i Kamieńczyk. Zachwyciły mnie swoim pięknem.

Dzień IV (ostatni)

Rano z koleżankami byłyśmy wkurzone, ponieważ chłopcy na zieloną noc posmarowali nam klamkę jakąś pastą. W ostatni dzień odwiedziliśmy jeszcze dwa muzea. Muzeum zabawek i sportu. A potem poszliśmy na „Kolorową” pojeździć na torze saneczkowym. Było super! W Karpaczu było bardzo fajnie i przepięknie, ale to się musiało skończyć. Nawet się stęskniłam za mamą. Po drodze weszliśmy na obiad do Mc Donalds. Alicja Manuszewska


Moje wrażenia z pobytu w górach

Późno wieczorem 21 maja wyruszyliśmy spod szkoły w Mirotkach. Zważając na godzinę 23:00, każdy z nas próbował zasnąć w autobusie. Spałam zaledwie dwie godziny, a oczy same mi się zamykały, lecz z rana z uwagą przyglądałam się drzewom oraz powoli wyłaniających się górom. Były przepiękne. Każdy próbował wypatrzeć Śnieżkę, na którą mieliśmy wejść następnego dnia. Do pensjonatu Dom Wczasowy „Morion” dotarliśmy o godzinie 08:00. Tam zjedliśmy śniadanie, które wcześniej ze sobą zabraliśmy. Najedzeni wyjechaliśmy do Kowar, gdzie zwiedziliśmy sztolnię w w nieczynnej już kopalni. Tam również obejrzeliśmy prześliczny pokaz laserowy, który miał nam pokazać, jak wyglądał wybuch bomb atomowych w Nagasaki i Hiroszimie. Następnym celem naszego zwiedzania był Park Miniatur - zabytków Dolnego Śląska. Każdy z nas był zachwycony ślicznymi zamkami, pałacami, Świątynią Wang oraz Śnieżką. Potem byliśmy w Western City w Ściegnach. Zobaczyliśmy tam scenkę, która przedstawiała przyjazd nowej dostawy złota do miasteczka i napad na ten transport. Dostaliśmy także bilety, które uprawniały nas do korzystania z różnych atrakcji, np. Pal Męczarni, Rzucanie Nożem, Przejażdżka na koniu. W pewnym momencie rozpadało się, więc poszliśmy do Saloonu. Chłopacy poszli na byka, który coraz szybciej się okręcając, zrzucał ich ze swojego grzbietu. Następnie wróciliśmy do pensjonatu i tam siedzieliśmy w swoich pokojach.

Na drugi dzień ja i koleżanki z mojego pokoju wstałyśmy o 06:00, choć śniadanie było o półtorej godziny później. Po śniadaniu razem z przewodnikiem wjeżdżaliśmy wyciągiem krzesełkowym na Kopę i zaczęliśmy wspinać się na Śnieżkę. Na najwyższym szczycie Karkonoszy w Sudetach było schronisko i każdy, kto chciał, mógł kupić sobie pocztówkę oraz coś zjeść, wypić i odpocząć po męczącej, długiej drodze. Po zejściu ze Śnieżki pokonywaliśmy drogę do Świątyni Wang, gdzie po drodze mijaliśmy trzy schroniska. Jedno z nich nazwane „Samotnia” znajdowało się w pobliżu pięknego jeziorka, a za nim góry. Dopatrzyliśmy się, że leżący na nich śnieg tworzy obrazy państw i kontynentów. Utrwaliliśmy to zjawisko na zdjęciach. Do pensjonatu wróciliśmy bardzo zmęczeni o godzinie 17:00, a godzinę później była kolacja. Po powrocie do swojego pokoju dowiedziałam się, że jest dyskoteka, lecz ja na nią nie poszłam. Gdy dziewczyny wróciły z imprezy, to ubrane w piżamy rozmawiałyśmy razem do godziny 23 :30, a potem zasnęłyśmy.

Gdy trzeciego dnia zjedliśmy śniadanie, to pojechaliśmy na miejsce, skąd rozpoczęliśmy wędrówkę w górę na zamek Chojnik. Dotarliśmy aż na jego wieżę. Z niej było widać panoramę Karpacza, okolic i śliczną roślinność. Następnie zwiedziliśmy dwa przepiękne wodospady. Przy jednym z nich, który nazywał się Kamieńczyk, to nasi koledzy dostrzegli w wodzie pistolet, każdy się wtedy zastanawiał, kto mógł go tam zgubić. Ja myślę, że to była zabawka, która wypadła jakiemuś małemu chłopcu. Po jakimś czasie pojechaliśmy do Muzeum Ziemi. Był tam zbiór minerałów i skał, a następnie wróciliśmy do „Moriana” na kolację i sen.

Czwartego dnia śniadanie mieliśmy trochę później, więc pozwoliłyśmy sobie wstać o godzinie 07:00. Nudziło nam się, bo obudziłyśmy się w naszym pokoju dużo wczesniej, więc zważając na to, że był to ostatni dzień na wycieczce, zaczęłyśmy pakować swoje rzeczy. Po dobrych dwóch godzinach poszliśmy do Muzeum Zabawek oraz Muzeum Sportu i Turystyki. Następnie wszyscy wybraliśmy się na tor saneczkowy, a potem na obiad w Mc' Donaldzie. Gdy dotarliśmy do Barłożna, to pożegnałam się z nowo poznanymi koleżankami z Zelgoszczy i wysiadłam przywitać się z mamą.
Jagoda Szczepańska




Wspomnienia z wycieczki do Karpacza

Późnym wieczorem 21 maja o 23:00 wyruszyliśmy spod naszej szkoły autokarem do Karpacza. Podróż trwała ok. 9 godz. z przystankami. Chociaż było ciemno i nie mogliśmy podziwiać widoków, to i tak mile spędzaliśmy czas rozmawiając ze sobą.

Dzień I (22maja, wtorek)

O godz 8:00 dojechaliśmy do Karpacza. Rano po zakwaterowaniu się w hotelu Morion wzięliśmy swój własny prowiant i pojechaliśmy do Parku Miniatur, gdzie oglądaliśmy i podziwialiśmy przecudne konstrukcje miniatur różnych zamków i kościołów. Wykonane one były z niesamowitych rodzajów drewna i kamienia. Następnie pojechaliśmy do Western City. Było tam pięknie nie tylko wystrój był typowo zachodni, ale także atmosfera jak na Dzikim Zachodzie. Pani dała nam bilety, dzięki którym mogliśmy korzystać z różnych atrakcji takich jak: jazdy konnej, przejazdu kolejką, strzelnicy Indiańskiej, rzutu nożem i rzutu włócznią. Kolejnym punktem naszej wycieczki było zwiedzenie Kopalni w Kowarach. Do kopalni szliśmy piechotą. Dostaliśmy kaski i poszliśmy za przewodnikiem, który opowiadał i pokazywał nam zabytki związane z kopalnią. Potem o godz. 17:00 wróciliśmy zmęczeni do hotelu.



Dzień II (23 maja, środa)

Wczesnym rankiem o godz.7:30 jedliśmy śniadanie. Po zjedzeniu śniadania spotkaliśmy się z przewodnikiem przed Morionem i wyjechaliśmy w kierunku Śnieżki na wyciąg krzesełkowy. Gdy dotarliśmy do miejsca, to pan przewodnik pokazał nam, w jaki sposób posługiwać się krzesełkiem wyciągowym. Wjazd był niesamowity! Podziwialiśmy uroki i piękno gór. Jechaliśmy 16 minut, a kiedy już skończyliśmy jazdę, to pomaszerowaliśmy na Śnieżkę, kilkakrotnie zatrzymywaliśmy się w schroniskach. Na początku wchodzenia na Śnieżkę było łatwo, ale z czasem ubywało nam energii. Trasa robiła się coraz trudniejsza. Weszliśmy jednak wszyscy na szczyt i z góry zobaczyliśmy wspaniały widok. Widzieliśmy też, że na szczycie Śnieżki jeszcze leżał śnieg. Byliśmy bardzo podekscytowani, że zdobyliśmy Śnieżkę i na pamiątkę nauczycielki zrobiły nam zdjęcie. Później zeszliśmy ze Śnieżki i poszliśmy pieszo w kierunku Świątyni Wang. Jest to szczególna świątynia, ponieważ do jej budowy nie użyto gwoździ. Wewnątrz Świątyni znajdowały się różne zabytkowe obrazy i rzeźby. Po zwiedzeniu Świątyni poszliśmy na przystanek i przyjechał po nas autobus i zawiózł nas do pensjonatu, gdzie czekała na nas obiadokolacja.

Dzień III (24 maja, czwartek)

Po śniadaniu ze stołu szwedzkiego wybraliśmy się do zamku Chojnik. W zamku usłyszeliśmy historię o księżniczce Kunegundzie. Weszliśmy nawet na szczyt zamku. Potem podziwialiśmy wodospad Kamieńczyk. Wodospad zachwycał swym wyglądem i odgłosem. Następnie pojechaliśmy do wąwozu Szklarka i podziwialiśmy drugi wodospad. Zwiedzenie Muzeum Ziemi było następnym punktem wycieczki. Zobaczyliśmy tam przeróżne kamienie. Po powrocie zjedliśmy pyszną obiadokolację.

Dzień IV (25 mają, piątek)

O 8.00 rano zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy się i opuściliśmy pensjonat. Poszliśmy zwiedzić Muzeum Zabawek, w którym były lalki i zabawki z różnych stron świata zebrane przez Henryka Tomaszewskiego, założyciela i dyrektora teatru pantomimy we Wrocławiu. Po zwiedzeniu go powędrowaliśmy do Muzeum Sportu i Turystyki. Tam mieliśmy okazję zobaczyć najstarszy sprzęt sportowy jeszcze sprzed pierwszej wojny światowej. Były tam też medale i puchary sportowców oraz karykatury piłkarzy. Wszyscy bardzo czekaliśmy, aby pozjeżdżać saneczkami po całorocznym torze, który nazywa się 'Kolorowa”. Dlatego byliśmy bardzo zadowoleni i chcieliśmy to powtórzyć. Po opuszczeniu Karpacza zjedliśmy obiad w Jeleniej Górze i wyjechaliśmy w drogę powrotną. Dotarliśmy do Mirotek o 2 w nocy, gdzie czekali na nas rodzice. Wrażeń było moc. Miałam co opowiadać w domu.
Wioleta Gackowska, kl. VI



 
wstecz   dalej »
REKLAMA



 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!