www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
środa, 30 wrzesień 2020
 
 
GRAŻYNA KOŚCIELNA. JAK OCALAĆ HISTORIĘ? Drukuj E-mail
wtorek, 17 grudzień 2013


Wszyscy już zeszli na dolny hol. Rozpoczęła się uroczystość. Na dworze stało mnóstwo absolwentów naszej szkoły… Myślę sobie dzisiaj, że tego, czego naucza mnie nasza szkoła, nie można wycenić, ani kupić. Moja szkoła nie uczy tylko geometrii, matematyki czy geografii, ale uczy nas, jak mamy żyć i za to wszystkim moim nauczycielom dziękuję.” A ja dziękuję uczniom, nauczycielom, pracownikom, rodzicom i gościom, że zaangażowali się w organizację IV Dnia Historii naszej szkoły, zwłaszcza panu Marianowi Lenz z Gdańska, który przybliżył postać swojej matki, Gertrudy Depczanki, jednej z pierwszych i najdłużej pracujących nauczycielek po pierwszej wojnie światowej.




















78 lat temu w grudniu w Mirotkach odbył się duży pogrzeb

W grudniu 1935 roku zmarł właściciel ziemski z Mirotek Jan Wojciech Górski. Ceremonii pogrzebowej w kościele parafialnym w Barłożnie przewodził ks. Kanonik Franciszek Jaruszewski, wieloletni przyjaciel dziedzica z Dobrcza. Dzisiaj w Mirotkach już prawie nikt nie pamięta (oprócz pani Klary Krefty i jeszcze kilku osób), jak wyglądał dziedzic. Najstarsi wiedzą, że stał w Mirotkach dwór, a w nim mieszkała rodzina Górskich. Gdy dziedzic umierał, to pan Stefan Żurawski z Gapicy miał cztery lata. Po dziedzicu pozostało trochę zapisanych przez jego rodzinę i mieszkańców Mirotek wspomnień, zdjęć, a także  archiwalnych informacji.

Dziedzic – dobrze wykształconym człowiekiem

Urodził się w 1859 roku. Był to okres zaborów. Jako dworskie dziecko zdobył dobre wykształcenie, gdyż polskie dwory dbały o wykształcenie swoich dzieci. Rodzicom zależało, aby miały nie tylko wiedzę ogólną, ale przede wszystkim znały: języki obce, literaturę polską, zasady dobrego wychowania, umiejętność konwersacji. Dziedzic był bardzo dobrze wykształcony. Ukończył Gimnazjum w Chełmnie, a potem studia rolnicze w Lipsku.

Czy to możliwe, że Polak kupuje ziemię od Niemca?

Pod koniec XIX  w. największa część gruntów wiejskich w Mirotkach należała do Juliusa Kurtiusa, Niemca ze Starej Jani. Od niego właśnie kupił majątek w Mirotkach Jan Wojciech Górski. Było to prawdopodobnie około 1889 roku.

                                                     Jak wyglądał dziedzic?

 Był przystojnym mężczyzną o niebieskich oczach, ciemnych, gęstych włosach i pięknym głosie. Był silny, wytrzymały i dobrze wygimnastykowany. Wokół swojego dworu miał porozstawiane urządzenia do ćwiczeń siłowych. Lubił pływać i jeździć konno. Miał duszę sportowca i dlatego nie palił papierosów i nie pił alkoholu. Swoim majątkiem nie tylko zarządzał, ale również fizycznie w nim pracował. Jako człowiek trzymał się czterech zasad: Polak, patriota, katolik i dobry gospodarz.

Organizator życia kulturalnego i oświatowego

Dziedzic organizował życie kulturalne i oświatowe w Mirotkach: bale, dożynki, polowania, naukę dla swoich dzieci i dzieci ze wsi, patronował małym formom literackim (teatrzyki, wieczory poezji). Był najbardziej wykształconym i światłym człowiekiem we wsi. Rozumiał, że można ocalić polskość tylko dzięki nauczaniu dzieci i młodzieży w ich ojczystym języku. Dlatego udostępniał pomieszczenia dworskie na naukę dla dzieci z folwarku i wsi. Latem dzieci uczyły się na werandzie, a zimą w antrejce. Z własnej inicjatywy sprowadził ze Lwowa polskie elementarze. Lwów należał do Galicji i był prężnym ośrodkiem polskości. Mieszkała tam siostra dziedzica – Tekla, której mąż prof. Wheer współpracował na płaszczyźnie naukowej z Marią Curie-Skłodowską. We dworze dzieci uczyły się języka polskiego, historii i geografii.

Dziedzic wielkim społecznikiem

Świadczą o tym funkcje, jakie sprawował na przełomie XIX/XX w. Należał do Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” i został prezesem „Gniazda pelplińskiego”. Celem „Sokoła” miało być zdobywanie coraz większej sprawności fizycznej i duchowej, a także rozbudzanie ducha narodowego. Stał na czele powiatowego oddziału „Straży” w Starogardzie Gdańskim, organizacji, która walczyła z germanizacją. Przez 23 lata ( 1908-1931) Jan Wojciech Górski pełnił funkcję prezesa Rady Nadzorczej Banku Spółdzielczego w Skórczu. Przypisuje mu się również powołanie kółka rolniczego w Mirotkach. W latach 1892-1921 był członkiem Towarzystwa Naukowego w Toruniu.

Dziedzic – darczyńcą gruntu szkolnego

Kiedy około 1902 roku trwały prace przy budowie kolei, pod budowę której zarekwirowano sporo jego ziemi, dziedzic postanowił oddać część swoich gruntów pod budowę szkoły. Dzięki temu, że jego przyrodni brat Tadeusz był inżynierem architektem, dziedzic miał  nawet gotowe plany oraz poparcie Juliusa  Kurtiusa.

Szkoła w Mirotkach pamięta o Janie Wojciechu

W grudniu 2009 r., w 150 rocznicę urodzin dziedzica odsłoniliśmy tablicę upamiętniającą jego osobę. Tablicę ufundował Bank Spółdzielczy w Skórczu. Od tamtego czasu corocznie organizujemy Dni Historii Szkoły. W ubiegłą środę odbył się IV taki Dzień. Uczniowie mieli okazję prezentować swoje umiejętności w konkursach: historycznym, literackim, plastycznym, a także w konkursie sprawnościowym  „Jestem sprawny, jak Jan Wojciech Górski”. 

O szkole, którą dziedzic sobie wymarzył, i w której od ponad stu lat dzieci się uczą,

 nasi uczniowie napisali:

 „Moja szkoła. Szkoła w Mirotkach, to nasz drugi dom, niech wie to każdy Niemiec, Polak i Rom. Gdy do niej chodzimy, to wielu mądrych rzeczy się uczymy. Gdy rozejrzysz się wokoło, to uznasz, że jest tu bardzo miło i wesoło. Dzięki niej mamy szansę się rozwijać i wiemy, jak piłkę siatkową odbijać. Nauczyciele, obsługa i dyrektor też są bardzo mili, dobrze o tym wiesz. Pilnie się uczymy i wiele zyskujemy: biegamy, liczymy oraz rysujemy. Każdy cię w tej szkole grzecznie przywita, a wielu uczniów codziennie jak kwiat tu rozkwita. Zasady etyki rozumiemy i w swoim życiu je stosujemy. Wspominać moją szkołę zawsze będę mile, nawet, gdy przyjdą trudne chwile. Za całe dobro szczerze, z serca jej dziękuję i ten wierszyk daruję” (Oliwia Torłop, klasa VI) Natomiast Kacper Janer z klasy IV napisał tak: „ Chodzę do szkoły, żeby uczyć się nie tylko polskiej mowy. Dowiaduje się na przyrodzie, jakie żyją istoty w wodzie. Moja ulubiona jest matematyka, lecz bardzo przyjemna jest również plastyka. Na Wf-ie biegamy, a na komputerach gramy. Na technice znaki drogowe wkrótce poznamy i egzamin na kartę rowerową bardzo dobrze zdamy. Nikt nie zaprzeczy, że w naszej szkole uczymy się dużo mądrych i pożytecznych rzeczy”.  Maks Laskowski napisał o szkole opowiadanie z dialogiem: „Pewnego dnia, jak codziennie, wyszedłem z domu do szkoły, ale nie był to zwyczajny dzień. W szkole miała miejsce uroczystość. Przekraczając jej  próg, zobaczyłem panią dyrektor Grażynę Kościelną. Biegała od gościa do gościa, witając serdecznie każdego. Poszedłem dalej, na pierwsze piętro do mojej sali nr 4, a tam byli moi rówieśnicy. – Cześć Maks! – wołają koledzy. – Cześć! – odpowiedziałem- dużo gości dzisiaj przybyło. – Tak – odpowiada Bartek. - Dzisiaj jest wspaniały dzień, nie sądzisz? – spytał Filip. – Tak – odpowiadam. – Chodźmy , bo apel się zaczyna – oznajmił Bartek.

Wszyscy już zeszli na dolny hol. Rozpoczęła się uroczystość. Na dworze stało mnóstwo absolwentów naszej szkoły… Myślę sobie dzisiaj, że tego, czego naucza mnie nasza szkoła, nie można wycenić, ani kupić. Moja szkoła nie uczy tylko geometrii, matematyki czy geografii, ale uczy nas, jak mamy żyć i za to wszystkim moim nauczycielom dziękuję.” A ja dziękuję uczniom, nauczycielom, pracownikom, rodzicom i gościom, że zaangażowali się w organizację IV Dnia Historii naszej szkoły, zwłaszcza panu Marianowi Lenz z Gdańska, który przybliżył postać swojej matki, Gertrudy Depczanki, jednej z pierwszych i najdłużej pracujących nauczycielek po pierwszej wojnie światowej. Gdyby pani Gertruda żyła, na pewno więcej powiedziałaby nam o Janie Wojciechu Górskim, który był nie tylko darczyńcą gruntu szkolnego, ale częstym gościem naszej szkoły w latach międzywojennych. Korzystajmy zatem z faktu, że mamy wokół siebie Seniorów, rozmawiajmy z nimi, zapisujmy, aby ocalać historię, jak robi to z wielką pasją wielu autorów związanych z naszym środowiskiem np. pan Krzysztof Kowalkowski, ks. Mariusz Łącki, pan Edmund Zieliński, a także pan Tadeusz Majewski, goszczący tego dnia w naszej szkole.

                                                                                                      Grażyna Kościelna

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



 
wstecz   dalej »
REKLAMA



 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!