www.mamboteam.com
 
poniedziałek, 14 październik 2019
 
 
Wielkie historie czasami zaczynają się niepozornie, np. od bardzo starej pocztówki! - cz. 2 Drukuj E-mail
piątek, 29 kwiecień 2016


Z FACEBOOKA. Na czym to żeśmy stanęli?

Aha! Na "Wielkie historie czasami zaczynają się niepozornie, np. od bardzo starej pocztówki!". Tak przedwczoraj zatytułowałem pierwszą część opowieści o Komorowskich. Sporo już w tej pierwszej części wyjaśniono, zwłaszcza jeśli idzie o zaprezentowaną pocztówkę i prezydenta III RP Bronisława Komorowskiego. Żeby jednak ciągnąć naszą opowieść, musimy nieco się cofnąć, bo dobra opowieść jest jak świetnie wyszkolona armia, która cofa się krok, żeby nabrać oddechu i po tym nagle ruszyć z nowym impetem, krzycząc – wpierrr-iod!

Pani W. Przynosi do kuchni opasły album z w znakomitej większości francuskimi pocztówkami. – Teść chciał go wyrzucić – mówi – ale teściowa, Odeta, wybroniła. Też była twarda, jak mama Albertyna. Kiedy album został wydobyty na wierzch, Odeta opowiedziała mi tę historię. Zaczyna się od Maksymiliana Komorowskiego.
Stop!
Patrzę na kilka pocztówek, jakie wyjąłem z albumu. Nie francuskich, a naszych, tfu, niemieckich. Na jednej z nich widnieje dumny napis: "Gasthaus Kolonial und Materialwaren-Hanlung von St. Komorowski" (co za dziwaczny język!). Czyli ta historia zaczyna się dużo wcześniej (może określi to Piotr Alfut) Przy okazji, na marginesie, pani W. wyjaśnia tajemnicę wąskotorówki w Wielkim Bukowcu na drugim ze zdjęć wsi z okresu zaborów.
– Te lorki szły z gospodarstwa leśnego Drewniaczki, ale tylko do torów kolejowych. Też opowiadała mi o tym teściowa Odetka. - Owszem, w centrum wsi, w podwórzu, była rzeźnia, ale nie o transport bydła tu chodziło, a o lód. Otóż przy każdym majątku istniała lodownia, przy majątku Drewniaczki też. W tych lodowniach, spiżarniach, gromadziło się lód i zasypywało trocinami. Lód wycinano zimą z jeziora w Czarnymlesie i wożono do Drewniaczek, a w drugą stronę wożono drewno do gorzelni przy pałacu w Czarnymlesie. Po co lód? Przecież wtedy nie było lodówek! To stare dzieje, ale ten sposób utrzymania zimna trwał wiele lat. Tafle lodu cięli jeszcze w czasach PRL-u do przedsiębiorstwa LAS (w Skórczu).... Podejrzewam, że ten (St. Komorowski) lub wcześniejszy miał bardzo dużo dzieci, bo pół wsi to rodzina – śmieje się pani W. – ...Pewnego dnia (kiedy, w którym roku, nie wiadomo???) trzech odważnych młodych bukowiaków, a wśród nich Maksymilian Komorowski, wyruszyło do Merlebach we Francji, do pracy w kopalni.
Wchodzę w Google i czytam: Freyming-Merlebach – miejscowość i gmina we Francji, w regionie Lotaryngia, w departamencie Mozela. Blisko granicy z Niemcami i Belgią.
Czy była to jakaś nadzwyczajna podróż? Nie. Z wielkiego Bukowca krok na dworzec kolejowy w Zelgoszczy (jest na pocztówce), stamtąd do Czerska, z Czerska do Berlina itd. Przecież wówczas cała Europa, włącznie z zaborem niemieckim czy tam pruskim, była świetnie skomunikowana liniami kolejowymi. Emigracja równie łatwa, jak dzisiaj boeingiem.
– I tam, Maksymilian poznał Francuzkę Albertynę – mówi, przerywa, zamyśla się, milczy pani W.
C.d.b.m.n.


 

 


Piotr Alfut
Piotr Alfut Na pewno napisze ale jutro.Cierpliwości
Piotr Alfut
Piotr Alfut Zgon Albertyny z parafii w Czarnym lesie
Tadeusz Majewski
Tadeusz Majewski A tak wygląda budynek lodowni przy pałacyku w Starej Jani

Barbara Maj
Barbara Maj Piękna lodówka Emotikon smile
 
wstecz   dalej »
REKLAMA



 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!