Ośrodek zdrowia. Prywatyzacja z przeszkodami
środa, 25 czerwiec 2008

Każdy sobie zdrowie skrobie

Proces likwidacji publicznej (czyli państwowej) służby zdrowia w Skórczu kręci się jak ta lala. Dosłownie i w przenośni. Miasto i gmina toczą spór o majątek likwidowanego ośrodka zdrowia. Spór może zakończyć się w sądzie



Wszystko zaczęło się od doktor Barbary Włuki, która przez wiele lat kierowała Publicznym Ośrodkiem Zdrowia w Skórczu.


Początek likwidacji

Pani doktor podjęła nieodwracalną decyzję przejścia na emeryturę. Wielokrotne prośby i błagania burmistrza Ryszarda Dąbka o to, aby jeszcze przez jakiś czas pokierowała Ośrodkiem, nie odnosiły skutku. Dodatkowo skomplikowała sytuację doktor Anna Andrukajtis, która nagle złożyła wypowiedzenie. Można rzec, że sytuacja stawała się dramatyczna. Jedynym etatowym lekarzem w Ośrodku zostałby doktor Piotr Andrukajtis, prywatnie mąż pani doktor.

To działo się na początku bieżącego roku. Działania burmistrza doprowadziły do tego, że Rada Miasta podjęła uchwałę o „prywatyzacji” Ośrodka Zdrowia, a likwidatorem państwowego Ośrodka został doktor Piotr Andrukajtis. Do czasu zakończenia procesu likwidacji doktorowi Andrukajtisowi powierzono także pełnienie obowiązków kierownika Ośrodka Zdrowia. Nowy p.o. kierownik Ośrodka Zdrowia zaczął działać skutecznie. Przede wszystkim nie dopuścił do odejścia z pracy swojej żony.

To wszystko działo się na początku bieżącego roku. Przez kilka miesięcy pan doktor spokojnie kierował i likwidował Ośrodek Zdrowia. Aż przyszedł dzień 30 maja.


Wypowiedzenie dzierżawy

W tym dniu – 30 maja - Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Skórczu otrzymał zaskakujące pismo od p.o. kierownika Ośrodka Zdrowia. Wypowiedzenie umowy dzierżawy pomieszczeń GOPS w terminie 3 miesięcy. Przypomnijmy, że GOPS zajmuje kilka pomieszczeń w budynku Ośrodka Zdrowia. Tego samego dnia wypowiedzenie trafiło na biurko Erwina Makiły, wójta gminy Skórcz.

- Jestem zaskoczony tym wypowiedzeniem, chociaż rozumiem działania pana doktora – mówi spokojnie Erwin Makiła. - Ostatnia umowa dzierżawy pomieszczeń w budynku Ośrodka Zdrowia była zawarta w 2000 roku. Stronami umowy byli kierownicy Ośrodka Zdrowia i GOPS. Z formalnego punktu widzenia wszystko jest więc w porządku. Aktualny kierownik Ośrodka Zdrowia ma prawo wypowiedzieć warunki umowy dzierżawy. Jest jednak jedno „ale”. I to duże „ALE”. Aby je wyjaśnić, muszę cofnąć się aż do 1992 roku. W tym właśnie roku dokonano podziału Skórcza na miasto i gminę. Powstały dwie odrębne jednostki samorządowe. Miasto Skórcz i Gmina Skórcz. Przy tym podziale dokonano także podziału majątku. Pół na pół. W ten sposób połowa budynku Ośrodka Zdrowia stała się własnością Gminy Skórcz.


Wójt bez aktu

- Ten stan rzeczy potwierdziły obie Rady (Rady Miasta Skórcz i Rady Gminy Skórcz) w 1999 roku – kontynuuje wójt. - Rada Gminy Skórcz w swojej uchwale przekazała nieodpłatnie miastu połowę budynku Ośrodka Zdrowia. Jednocześnie miasto wydzierżawiło dla gminy, także nieodpłatnie, pomieszczenia o powierzchni 26 metrów kwadratowych na zorganizowanie w nich Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Oczywiście opłacaliśmy koszty wszystkich mediów wykorzystywanych przez GOPS. Powiem więcej. Wykonaliśmy na koszt gminy wiele prac remontowo-modernizacyjnych w obiektach zajmowanych przez GOPS oraz przed obiektem. Wymieniliśmy okna i drzwi, naprawiliśmy schody i chodnik. I te prace otworzyły mi oczy na pewne sprawy. Otóż chcąc uzyskać wsparcie finansowe na pokrycie kosztów powyższych prac, musiałem okazać akt własności obiektu. Wystąpiłem do Wydziału Ksiąg Wieczystych o taki akt. I wtedy wyszło szydło z worka. Okazało się, że jedynym właścicielem budynku Ośrodka Zdrowia w Skórczu jest Miasto Skórcz. Poza plecami Gminy pozbawiono nas naszego majątku. Zrobiono coś całkiem niezgodnego z uchwałami obu Rad. To zrobiono w czasach, gdy burmistrzem miasta był Alojzy Kosecki. Teraz temat wraca ponownie. Skoro służba zdrowia w Skórczu ma zostać sprywatyzowana, to my jako Gmina mamy obowiązek dopominać się o uwzględnienie nas w tej prywatyzacji. Sytuacja jest nieco dziwna. Rada Miasta Skórcz poinformowała Radę Gminy Skórcz o zamiarze prywatyzacji służby zdrowia i poprosiła o opinie w tej sprawie.


Jesteśmy za, ale...

- Nasza opinia była pozytywna, ale zawierała stosowne zastrzeżenia dotyczące spraw majątkowych – ciągnie dalej wójt Erwin Makiła. - Dotychczas nie otrzymaliśmy żadnej formalnej odpowiedzi na nasze zastrzeżenia. Czekamy. Jedynym krokiem Miasta było wypowiedzenie nam dzierżawy pomieszczeń zajmowanych przez GOPS. Ja rozumiem, że jeżeli obiekt ma być przedmiotem prywatyzacji, to powinien być pozbawiony „bagażu”, bo przejmujący będzie zapewne chciał cały obiekt. Ten obiekt nie może zostać sprzedany. To jest dla mnie oczywiste. Jednak uważam, że Gmina Skórcz winna partycypować w korzyściach wynikających z jego dzierżawy przez nowy podmiot. Oczywiście, jeżeli nowy najemca uzasadni dobrem pacjentów konieczność opuszczenia pomieszczeń zajmowanych przez GOPS, to jesteśmy otwarci na wspólnie z Miastem znalezienie nowych pomieszczeń dla naszej opieki społecznej. Wiem, że takie pomieszczenia są na terenie miasta Skórcz... Reasumując - jako wójt uważam, że Gmina nie może zostać pozbawiona prawa współwłasności obiektów Ośrodka Zdrowia w Skórczu. Będziemy o to walczyć. Jeżeli zajdzie taka konieczność, to będziemy walczyć nawet na drodze sądowej. Tak rozumiem moje obowiązki jako wójta wobec mieszkańców gminy.


Spór bez ruchów

A co na to Ryszard Dąbek, burmistrz miasta Skórcz?

- Tak naprawdę to od pana redaktora dowiaduję się, że Gmina ma tego typu zastrzeżenia – informuje burmistrz. – Od czasu przekazania Radzie Miasta akceptacji związanej z planowaną prywatyzacją służby zdrowia w Skórczu wraz z zastrzeżeniami majątkowymi nie było żadnego ruchu ze strony Gminy. Ja przynajmniej nic o żadnym ruchu nie wiem. To taki swoisty spór bez ruchów. My jako Miasto jesteśmy organem założycielskim dla Ośrodka Zdrowia w Skórczu. Z naszego Ośrodka Zdrowia korzystają także mieszkańcy gminy Skórcz, bo Gmina nie ma swojej służby zdrowia. Powiem więcej. Mieszkańcy gminy korzystają także z naszego Miejskiego Ośrodka Kultury czy też z Miejskiego Przedszkola, bo Gmina Skórcz tego nie ma. Nie chcę tego komentować. Jeżeli chodzi o majątek, jaki stanowi budynek Ośrodka Zdrowia, to dla mnie sprawa jest jasna. Budynek ten jest w całości własnością Miasta. W chwili podziału administracyjnego Skórcza, czyli w 1992 roku, budynek ten był własnością Skarbu Państwa, a Ośrodek Zdrowia był prowadzony przez wojewodę jako zadanie rządowe. Zmiany nastąpiły po komunalizacji służby zdrowia. Wojewoda, decyzją z 25 listopada 1998 roku, przekazał budynek Ośrodka Zdrowia Miastu Skórcz. Ta decyzja wojewody była podstawą do zmian w Księgach Wieczystych i takie zmiany zostały dokonane.


Wyciąg burmistrza

Burmistrz pokazuje mi stosowny wyciąg z Ksiąg Wieczystych, w którym jest napisane, że właścicielem 0,2024 ha jest Miasto Skórcz.

- Tu nie ma ani słowa o Gminie Skórcz – mówi Dąbek. – Jeżeli wójt uważa inaczej to...

Burmistrz zawiesza głos i nie kończy zdania.

- Chciałbym, aby do końca sierpnia zakończone zostały sprawy związane z likwidacją Publicznego Ośrodka Zdrowia i aby został wyłoniony nowy podmiot, który w wynajmowanych obiektach będzie świadczył usługi podstawowej opieki zdrowotnej – dyktuje mi powoli, precyzyjnie Ryszard Dąbek. – Są to jednak sprawy trudne, jak sam pan widzi, i liczę się z „poślizgiem”.

Stanisław Sierko

UWAGA. Wyrazy: „miasto”, „gmina”, „ośrodek”, „rada” pisaliśmy w tym tekście wielką literą dla przejrzystości czytania.


Podpisy pod foto:

1. E. Makiła: - Gmina nie może zostać pozbawiona prawa współwłasności obiektów Ośrodka Zdrowia w Skórczu. Jeżeli zajdzie taka konieczność, będziemy walczyć nawet na drodze sądowej. Fot. Stanisław Sierko

2. R. Dąbek: - Budynek ten jest w całości własnością Miasta Skórcz. Fot. Stanisław Sierko

3. „Przedmiot” sporu - budynek Ośrodka Zdrowia w Skórczu. Fot. Stanisław Sierko