www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
poniedziałek, 14 październik 2019
 
 
PRZEGLĄDARKA ARCHIWUM

ARTYKUŁ ARCHIWALNY
Tu będzie centrum

W rozmaitych planach zawsze kreślono tu jakieś centrum. Teraz będzie zjazd z autostrady



Na krzyżówce w Kopytkowie stoi ciekawy dom z drewna. Jest świetnie utrzymany. Starsi nazywają go z niemiecka „celhauze”.

- Kiedyś stawaliśmy przy nim na rogu i patrzyliśmy, który autobus będzie pierwszy – ten z Leśnej Jani (z kierunku Osieka), czy ten ze Starej Jani (z kierunku Skórcza) – mówi radny Rady Gminy Smętowo Roman Świderski. - Ponieważ w Kopytkowie autobusy dojeżdżały do dwóch przystanków PKS, to dla nas, którzy jechali do zbiorczej szkoły do Smętowa, było to ważne. Teraz mamy jeden przystanek... A sam domek? Jest z tysiąc osiemset któregoś tam roku. Pobierano w nim myto, pieniądze za przejazd.

Wynika  z tego, że już bardzo dawno temu było tu ważne skrzyżowanie, jeżeli postawili na rogatkach taki urząd. Potem powstał tu wielki pałac Von Plehna (Plena – mówią mieszkańcy), majątek z gorzelnią i 5-hektarowy park.

W PRL-u Kopytkowo było krótko nawet centrum pegeerowskiego Kombinatu Kociewie. Sztab oczywiście mieścił się w pałacu. Wybudowano bloki jak w mieście. Po transformacji powstała firma m.in. Janusza Paturalskiego Pakmet. Długo dawała pracę. Teraz w Kopytkowie będzie zjazd z autostrady.  

Radny wszystkich kadencji

Kilka zdań do naszego kociewskiego „Kto jest kim”.
Roman Świderski (ur. w  1959) jest radnym IV kadencji, i III i... nagle nas zbija z pantałyku. Okazuje się, że i II i I. A myśleliśmy, że w powiecie jedynie radny Stanisław Kubkowski z RM Starogard może się poszczycić takim  stażem. W czasach PGR-u był mechanikiem ciągników i maszyn w PGR-ze, a potem, po transformacji („było nas w tych ostatnich dniach bytu pegeerowskiego 180”) pracował w trzech firmach. Obecnie prowadzi sklep w swojej branży pod Kopytkowem. W latach 80. działał w „Solidarności” („wtedy z Kopytkowa do „Solidarności” należała prawie cała 300-osobowa załoga”). Mieszka w ładnie przerobionym mieszkaniu w bloku („tu wielu sobie tak poprzerabiało”).

Zaczyna się rozjaśniać
Zanim zaczniemy mówić o tym zjeździe z autostrady w Kopytkowie, kilka słów o sytuacji obecnej. Wielu nie ma pracy?
- Nie przesadzajmy z tymi miejscowościami popegeerowskimi, z tym mitem, że tu mieszkają ludzie niezaradni... Zaledwie kilkanaście osób by się nie zhańbiło pracą. Na pewno mniejszy procent niż w Starogardzie. Kilkadziesiąt procent dojeżdża Tczewa czy Gdańska do ciężkiej pracy. 

 A za granicę wyjeżdżają?
- Jeden jest w Szwecji, drugi w Wielkiej Brytanii. Poza tym wyjeżdżają do Niemiec, opiekować się starszymi.

Nie sądzi pan, że powinno się przeprowadzić dokładne badania, kto pracuje i gdzie?
- Teraz, kiedy przestają w Niemczech pracować na czarno, można by. Dzieki legalizacji pracy na Zachodzie może się ten obraz bezrobocia rozjaśnić.



A jakie zarobki są tu duże?
- Tysiąc złotych na rękę. Niektórzy mają najmniejsze płace. Do tego trzeba pamiętać, że sam dojazd z Kopytkowa do Smętowa – na pociąg przed godziną 5 rano - kosztuje 2,60 zł, bilet miesięczny w graniach 80 zł, pociąg ze Smętowa do Tczewa około 160 zł. Razem 250 złotych. Tak więc tydzień pracy często idzie na przejazd. Ale ludzie sobie jakoś z tym radzą. Do Smętowa dojeżdżają rowerami, czasami szykują się po kilku samochodami.O kopytkowskim pałacu w Strasburgu?

Macie tu w Kopytkowie wielkie bogactwo. Nie chodzi o zdewastowany pałac, ale wspaniały, choć zaniedbany park. Chyba macie... Jak to jest z tym parkiem, jeżeli idzie o własność?
- Myśleliśmy, że uda się go przejąć gminie, czyli wsi...- Nic nie można było zrobić. Gdy byłem radnym drugiej kadencji, wyszedłem z inicjatywą, by wydzielić popegeerowską stołówkę (to budynek przypałacowy z tego samego okresu) z gruntem i przeznaczyć na wiejską świetlicę. Można by tam robić wesela, spotkania z artystami, zajęcia rekreacyjno-sportowe itp., ale konserwator zabytków odpowiedział na piśmie, że jest to zespół  pałacowo-parkowy i ma pozostać w całości. Nawet się nie pokwapił przyjechać i obejrzeć. Mimo to świetlica tam działała, może ze dwa lata

A teraz czyja to jest własność?
-
Był przetarg, w którym uczestniczyły dwa podmioty. Wygrała jakaś pani. Przegrana strona doszukała się jakichś uchybień. Sprawa podobno oparła się o Strasburg.Powinien być wzór

Szkoda, że wieś nie próbowała jednak tego przejąć. Dziś społeczności lokalne sporo mogą zdziałać. Są programy odnowy wsi, ostatnio powstało stowarzyszenie „Chata Kociewia”, pojawiają się rozmaite programy dla wsi...



-
Tak, tworzy się coraz więcej ciał typu „Chata Kociewia”, które o te pieniądze występują, piszą programy, ale mi sie to nie podoba.Przez to wszystko podział unijnych pieniędzy staje się bardzo mętny i niesprawiedliwy. Coraz częściej dzieje się tak, że jedni dostają, a inni nie. 

A pan jak by dzielił?
- Rada gminy powinna dzielić. Przecież rady wybiera się w sposób demokratyczny, to po co tworzyć jakieś inne ciała i przez nie kierować pieniądze? Po co tworzyć inne gremia do zjadania tych pieniędzy. Jak bym dzielił? Powinien być prosty wzór. Piszemy w nim – co gmina ma. Oczyszczalnię, wysypisko, kanalizację i cos z innej infrastruktury. Wyliczamy współczynnik na mieszkańca. Potem mnożymy razy ilość mieszkańców. Wychodzi w tym wzorze, ile gmina ma dostać, żeby nadrobiła zapóźnienia wobec innych. To byłoby proste. Gminy, które już wszystko mają z infrastruktury, owszem, dostawałyby pieniądze na jakieś luksusy – np. wielkie sale gimnastyczne i inne - ale odpowiednio mniejsze. Taki wzór rozwiązałby wszystko. A tak? Wójt musi jeździć, płaszczyć się, pisać, uczestniczyć w konkursach. Prosty wzór spowodowałby też, że nie  mówiłoby się też o lobbingu  kaszubsko-trójmiejskim. 

Ciekawe.
- Plan będzie wisiał w sklepie

Autostradę już budują.
- W tym roku w Kopytkowie powstanie wielki front robót. Wie pan, jak będzie wyglądał dokładnie kopytkowski węzeł?- Obraz jest u wójta... Jak będzie, zobaczymy... 

Ale to zapewne zainteresuje mieszkańców.
- Nie wiem. Na zebraniach wiejskich jest mała frekwencja. Mamy tu z 500 pełnoletnich osób, a przychodzi z 50.

Ależ to znakomita frekwencja!
- Właściwie to chyba tak. W Smętowie przychodzi mniej... Co do tego węzła. Wiemy, czekamy, cieszymy się.  Ludzie mają nadzieję, że przy okazji znajdą pracę, jak powstaną tu jakieś stacje benzynowe, parkingi, może w tym zdewastowanym pałacu jakiś hotel.

Mówimy o tym ogólnodostępnym planie, bo może ktoś by chciał już się do jakiegoś przedsięwzięcia przygotować. Może nawet jeszcze kupić ziemię przy zjeździe.
- To co było do kupienia, zostało kupione... Zawnioskuję, że mieszkańcy wsi Kopytkowo chcą na tablicy ogłoszeń taki plan. Może najlepiej, gdyby wisiał w sklepie

 A po ile jest tu hektar?
- Tu nie wiem. W Borkowie sprzedawano hektar za 20 tysięcy złotych. 

Jakie będzie Kopytkowo za 10 lat?-
- Najpierw trzeba powiedzieć, że przez ostatnie kilkanaście lat mimo wszystko miejscowość bardzo się  zmieniła. Sprywatyzowano PGR, nastąpiło uwłaszczenie mieszkań, ludzie je poprzerabiali. A co w przyszłości? Kopytkowo rzeczywiście będzie centrum. Tym bardziej, że stacja kolejowa w Smętowie się degraduje. A pociągi też będą jeszcze wycinać.

Na podstawie magazynu Kociewiak - piątkowe wydanie Dziennika Bałtyckiego




INNE DANE
DATA PUBLIKACJI: 2006-02-28 10:14:00
SERWIS: smetowo.kociewiacy.pl




UPIEA v. 0.7
© Piotr Madanecki 2006
 
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!