www.mamboteam.com
 
poniedziałek, 15 październik 2018
 
 
Zamordowani nauczyciele z gminy Smętowo Drukuj E-mail
czwartek, 03 maj 2007
Okoliczności aresztowania i śmierci nauczycieli z gminy Smętowo
Regina Kotłowska
Frąca  2002



Ziemia kociewska ma wielowiekowe tradycje oporu wobec germańskiego nacisku. Jej mieszkańcy zmagali się z nim nie tylko podczas ostatniej wojny, czy lat zaboru pruskiego, ale już o wiele wcześniej w latach krzyżackiej zawieruchy.       
    Lata germanizacji tych ziem za czasów osławionego Bismarcka, parcelacja polskich majątków i osiedlanie na nich Niemców, zniesienie polskich szkół, zakaz używania języka ojczystego, niedopuszczanie młodzieży do szkół wyższych – to tradycyjne środki niemieckiego „kulturkampfu”, którego ukoronowaniem stała się hitlerowska okupacja.
    Podbój Polski w 1939 r. stanowił pierwszy etap zdobywania przez Niemców owej „przestrzeni życiowej” dla niemieckich osadników na wschodzie. Zapoczątkował on politykę gwałtownej germanizacji tego kraju, przede wszystkim zaś ziem wcielonych do Rzeszy, w tym także Pomorza. Podstawowym elementem takiej polityki miała stać się eksterminacja warstw traktowanych przez Hitlera jako przywódcze, a więc inteligencji. Decyzję taką podjęto jeszcze przed wybuchem wojny. Na odprawie wyższych  dowódców 22.VIII.1939 r. oddziały SS podjęły się m. in. zadania likwidacji polskiej inteligencji.
    Już w 1938 roku niektórzy Niemcy na Pomorzu w ramach tzw. „Akcji Inteligencja” przygotowywali listy „wrogich” Niemcom Polaków, przeznaczonych do wywózki czy likwidacji. Sprawy usunięcia ludności polskiej z „korytarza” i Wielkopolski do Polski Centralnej gdańska organizacja NSDAP omawiała 24.VIII.1939 r. Mniejszość niemiecka uprawiała wywiad na rzecz Trzeciej Rzeszy.  W gminie Smętowo jej szkolenia odbywały się na dworze Niemca Plehna w Kopytkowie, który jednocześnie od 5.IX.1939 r. był powiatowym zwierzchnikiem  starogardzkiego Selbstschutzu. Ofiarami terroru, który rozszalał się na całym Kociewiu od pierwszych tygodni września 1939 r. padali codziennie ludzie „skatalogowani” przez komisję tzw. Volksgerichtu w cztery zasadnicze grupy:
1.reichs- i volksdeutsche,
2.warstwa pośrednia /”Zwischenschicht”/ - tj. obywatele pochodzenia niemieckiego, którzy za czasów Polski przedwrześniowej ulegli częściowej polonizacji i przeznaczeni byli do zniemczenia,
3.Polacy przeznaczeni do wysiedlenia,
4.grupa przeznaczona do  zlikwidowania /”zu likwidieren”/, tj. skazani na śmierć lub co najmniej obóz koncentracyjny1
Na tej ostatniej liście umieszczono polską inteligencję – nauczycieli, duchownych, artystów, aktywistów polityczno – społecznych, także Żydów oraz jednostki aspołeczne, a więc kryminalistów, przestępców, wreszcie psychicznie i fizycznie chorych.
Szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Reinhardt Heydrich 8.IX.1939 r. oświadczył wręcz, że „ludzi należy rozstrzeliwać i wyniszczać natychmiast bez dochodzeń”. Polecił też grupom operacyjnym policji bezpieczeństwa , aby likwidację polskiej warstwy przywódczej zakończyć do 1 listopada 1939 r.
Dekret Hitlera z 7.X.1939 r. o umacnianiu niemczyzny, zapowiadający utworzenia Komisarza Rzeszy do Umacniania Niemczyzny i powołujący na to stanowisko Reichfurera SS i Naczelnego Szefa Policji Niemieckiej Heinricha Himmlera, dawał Niemcom prawo usuwania ludności polskiej z jej ziem. Zastępcą i poełnomocnikiem na Okręg Gdańsk – Prusy Zachodnie 7 listopada mianowany został Wyższy Dowódca SS i Policji Grupenfurer Richard Hildebrandt.
W ślad za tym, na terenie okręgu Rzeszy, Albert Forster w jednej ze swych pierwszych instrukcji wydanej w połowie Października 1939 r. pod tytułem: „Zasady postępowania na obszarach zajętych przez oddziały niemieckie” zalecał między innymi: ujęcie i internowanie polskich przywódców i intelektualistów, zwłaszcza nauczycieli”.
Uznając nauczycieli jako element szczególnie niebezpieczny okupant hitlerowski przyczynił się do szczególnych strat, jakie poniosła na tym polu oświata polska.

Masowe aresztowania rozpoczęły się 12 października 1939 r., najpierw w Skórczu, a potem w innych miejscowościach.. W Skórczu też zorganizowany został przejściowy – tymczasowy obóz odosobnienia. Zlokalizowano go w zabudowaniach tartacznych położonych na  skraju miasta, gdzie bliskość Borów Tucholskich umożliwiała dokonywanie morderstw i egzekucji bez jakichkolwiek świadków. Komendantem tego obozu był SS-man Oskar Urlich z Wielbrandowa.
Pierwszych aresztowanych nauczycieli internowano właśnie w pomieszczeniach tegoż tartaku, tuż przy stacji kolejowej. Łącznie z całego powiatu zgromadzono w Skórczu w dniach od 12 do 19 pażdziernika 1939 r. około 64 nauczycieli, w tym także kobiety. Tutaj obrabowano ich ze wszystkich przedmiotów, takich jak zegarki, pierścionki, nawet chusteczki do nosa. Pod eskortą służby pracy /Arbeitsdienstu/ pędzono aresztantów do rąbania drzewa, zamiatania ulic w Skórczu i wykonywania innych prac fizycznych. W ten sposób chciano upokorzyć nauczycieli. W obozie nie było podłóg i więźniowie leżeli w nocy wprost na ziemi. Warunki sanitarne i higieniczne były fatalne. Latryna była prymitywna i brudna. Wygłodzeni więźniowie już w pierwszych dniach pobytu w obozie zapadali na zdrowiu.

19 października 1939 r. nauczyciele zostali przewiezieni do więzienia w Starogardzie. „Aresztowane ofiary były bite do nieprzytomności, tak że zakrwawione twarze męczenników trudno było nieraz rozpoznać” – zeznaje Więckiewiczowa./2 Zachowanie gestapowców  wskazywało na to, że byli pijani. Ustawionym po obu stronach korytarza więźniom kazano paść na posadzkę , gdzie deptano po nich butami, bito kolbami i szpicrutami./3 Torturowano ich przez szereg godzin zarzucając, że „razem z przeklętymi księżmi podburzali lud, a w serca dzieci wpajali nienawiść do Niemców”. Przy wrzaskliwych i zjadliwych drwinach umieszczono nauczycieli w osobnych celach. W tym czasie SS – mani wchodzili do celi i znęcali się nad więźniami. Nauczyciel Jan Kaczmarek mówi, że „mnie ... strasznie pobito i przypuszczam, że ten sam los spotkał moich kolegów, gdyż słyszałem w sąsiednich celach rozpaczliwe wołanie.”/4

/.../bicie i torturowa gimnastyka nie ustawały. Jedynym odpoczynkiem było oparcie czoła o ścianę, z rękami założonymi na plecach, z nogami odstawionymi od ściany około 1 metra. /.../ Bito nas do krwi, przemocą wsadzano głowę do naczyń kloacznych, nie dawano możliwości wystąpienia celem załatwienia potrzeb fizjologicznych, wreszcie – około 20-tej godziny – kazano nam zrobić przysiad z wyciągniętymi ramionami, by powtórzyć słowa: „Wir sind als Polen geboren und wollen als Polen sterben” /Urodziliśmy się Polakami i chcemy jako Polacy umierać/./.../ Oto zeznania Alfonsa Kulinga
 – ocalałego nauczyciela z Osiecznej./5
Nazajutrz, tj. 20 pażdziernika 1939 r. rozpoczęła się likwidacja nauczycieli. Po wyprowadzeniu z cel z podniesionymi rękami podzielono na grupy. Nauczyciele o zmasakrowanych częstokroć twarzach, zmaltretowani fizycznie i duchowo, nie zdolni do stawiania żadnego oporu.

Zeznanie nauczyciela Jana Kaczmarka przedstawiają straszny obraz tej gehenny:

„/.../ wyprowadzono nas z podniesionymi rękami i podzielono już wtedy na dwie grupy. Ja znalazłem się w tej grupie, którą jako pierwszą załadowano na samochód. Ilu nauczycieli znajdowało się na samochodzie – nie wiem, względnie nie przypominam sobie. Samochód był jednak tak pełny, gdyż dla braku miejsca musiałem z tyłu klęczeć. Samochód ten następnie wyjechał z dziedzińca więziannego w kierunku lasu szpęgawskiego. W czasie tego konwoju pilnowali nas uzbrojeni i umundurowani SS-mani W lesie samochód skręcił na dość obszerną polanę, gdzie w odległości 80-ciu do 100 metrów wykopany był grób około 12 metrów długości, 4 metry szerokości i 2 głębokości. Przy wyjściu z samochodu wysiadłem jako najbliższy wraz z kierownikiem szkoły Polikarpem Niklewskim z Kokoszków i Józefem Paszkiem z  Czarnego Lasu. Spód grobu pokryty był zwłokami ludzkimi przysypanymi już piaskiem, przy czym po widocznej jednolitej garderobie, a mianowicie po czarnych spodniach wszystkich pomordowanych, domyślam się, że mogli to być księża.
Stwierdzam stanowczo, że w pomordowanych nie rozpoznałem żadnego z kolegów nauczycieli, gdyż zwłoki znajdujące się w grobie były pokryte piaskiem, a po drugie transport, którym jechałem, był pierwszym transportem nauczycieli. Mojej trójce kazano wejść do grobu i położyć się jeden obok drugiego. W tym momencie zauważyłem, że po rogach stali SS-owcy z gotową bronią do strzału. Gdy leżeliśmy czekając na śmierć, kolega mój nauczyciel Paszek zawołał: „Niech żyje fuhrer!”. W następstwie tego jeden z SS-owców oświadczył nam, że „to was, świnie, uratowało” i kazał nam wyjść z grobu....dowiedziałem się od tego Paszka, że już w więzieniu został ...pouczony, że używając tego hitlerowskiego pozdrowienia, może uratować życie...”`/6

Nauczycieli załadowano na trzy ciężarówki. Jedna z nich była do tego stopnia przepełniona, że ostatni w niej musieli klęczeć, a byłego inspektora szkolnego ze Starogardu, 72 – letniego Juliana Odyję, przywiązano do dachu wozu.
Oprawcy przed wyjazdem na plac egzekucji upijając się  dodawali sobie animuszu. Ofiarom kazano rozbierać się z marynarek i butów do spodni i koszul. Podchodzili oni do grobów trójkami. Pod lufami karabinów skazańcy schodzili do grobu i na drgających niekiedy ciałach swych poprzedników kładli się na brzuch z rękami złożonymi na czole. Następował ostatni akt tragedii – strzał w kark u nasady głowy. Tych, którzy nie padli od kul, wykańczano uderzeniem w głowę kolbą lub innym narzędziem, czasem grzebano bez dobijania.
Egzekucji towarzyszyły krzyki, lamenty, płacz, albo żarliwa, błagalna modlitwa.

W czasie jej wykonywania przyszedł ze Starogardu rozkaz wstrzymania rozstrzeliwań. Nauczyciele z ostatniej ciężarówki z przyczyn dotąd nieustalonych wrócili  z powrotem do Starogardu. W ten sposób z przeznaczonych na zamordowanie ponad 60 nauczycieli zginęło 42.

Zamordowani wówczas zostali następujący nauczyciele z terenu obecnej gminy Smętowo i jej najbliższej okolicy:
Paweł Grzonka – kierownik szkoły w Leśnej Jani
Marian Oelberg – kierownik szkoły w Lalkowach
Adolf Szykowski – kierownik szkoły w Rynkówce
Brunon Wittstock – kierownik szkoły w Lisówku

Równie tragiczne były losy kierownika szkoły w Czerwińsku Jana Kosznickiego. Został on aresztowany przez miejscową policję niemiecką i osadzony w więzieniu w Nowem nad Wisłą. Po wielodniowych przesłuchaniach, połączonych z torturowaniem został 9 listopada 1939 roku przewieziony do lasu w miejscowości Górna Grupa w okolicach Grudziądza i tam rozstrzelany.
Natomiast Maria Małolepsza do czasu wybuchu wojny była kierowniczka szkoły w Bukowinach. Wspominano, że wielu mieszkańców okolicy szukając schronienia w pierwszych dniach wojny i licząc na rychły jej koniec zamieszkało w ukrytej w lesie szkole w Bukowinach. Kiedy stracili nadzieję, że wojna szybko się skończy, wrócili do swoich domów. Maria Małolepsza   zwolniona  przez okupanta z kierowania szkołą i podjęła pracę zarobkową u niemieckiego leśniczego, Krauzego w Przewodniku. Potem pracowała fizycznie w majątku miejscowego Niemca w Rynkówce.
Z bliżej nieznanych powodów, najprawdopodobniej za posiadanie polskich książek, została aresztowana przez Niemców w dniu 16 listopada 1944 r. i przetrzymywana na posterunku policji w Osieku. Mimo, że nie przedstawiono jej tam żadnych zarzutów, po kilku dniach wyprowadzona została do lasu w rozstrzelana w okolicach gajówki Frąca.
Jej mogiłą na cmentarzu parafialnym w Lalkowach opiekują się uczniowie tutejszej szkoły.
Historia tragicznych losów nauczycieli okolic Smętowa  na tle regionu kociewskie jest tym bardziej przejmująca, że byli to w większości ludzie młodzi, głęboko wierzący w sprawiedliwość, której ideały wpajali swoim uczniom. Oderwano ich brutalnie od rodzin. Osierocili żony i dzieci, często bardzo małe. Stawiając się na niemieckie wezwania na posterunkach policji byli całkowicie nieświadomi czekającego ich losu.
Nie przedstawiono im żadnych zarzutów, nie postawiono w stan oskarżenia. Nie było sądu, wyroku. Byli przekonani o swej niewinności, ale w świetle niemieckiej polityki stanowili element szczególnie niebezpieczny...



Biografie

Paweł Grzonka
nauczyciel szkoły w Leśnej Jani
zginął za Polskę
zamordowany przez hitlerowców
w październiku 1939 r.
Cześć Jego pamięci.

Taki napis można przeczytać na pamiątkowej tablicy zawieszonej na budynku dziś już nieczynnej szkoły w Leśnej Jani.
Niewiele wiadomo o jego życiu. Przybył do Leśnej Jani i objął stanowisko kierownika szkoły pod koniec lat trzydziestych. Mieszkańcy wsi zachowali go w pamięci jako człowieka ogólnie szanowanego i lubianego.
    Aresztowany 12 października 1939 r. Osadzony najpierw w obozie przejściowym w Skórczu. Tam pracuje na terenie miasta wykonuje różne prace porządkowe. Przewieziony 19 pażdziernika do starogardzkiego więzienia. Poddany torturom i szykanom.  Przewieziony do Lasu Szpęgawskiego i rozstrzelany 20 pażdziernika 1939 r.
    18 czerwca 1961 r. na budynku szkoły odsłonięto ku jego czci tablicę pamiątkową, a nieznany autor zadedykował mu takie strofy:

„Za to Cię zabili, że byłeś nauczycielem
i wpajałeś miłość do Ojczyzny
Zginąłeś w Szpęgawsku, jak innych wielu,
Zostawiając dla nas smutnych wspomnień blizny.”



Kosznicki Jan
Kierownik szkoły w Czerwińsku.

    Urodził się 6.VII.1892 r. w Żukowie, powiat Kartuzy. Rodzice jego byli rolnikami. Po ukończeniu szkoły powszechnej zdał egzamin do Seminarium Nauczycielskiego w Kwidzyniu. Tam uzyskał świadectwo dojrzałości i dyplom nauczyciela tymczasowego publicznych szkół podstawowych.
    Najpierw zaczął pracować w szkole w Ostrowitem w powiecie Chojnickim. Kilka lat później został powołany przez Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu na stanowisko kierownika szkoły w Czerwińsku. Tutaj pracował do chwili aresztowania przez hitlerowców, tj. do października 1939 r.
    Był dobrym kierownikiem, wspaniałym pedagogiem. Jako nauczyciel historii i języka polskiego miał głęboki szacunek dla tradycji narodowych i języka ojczystego, oraz szeroko rozumiane pojęcie sprawiedliwości.
    Po aresztowaniu został przewieziony do więzienia w Nowem nad Wisłą. Przez wiele dni poddawany przesłuchaniom i torturom.
    Rozstrzelany 9.XI.1939 r. w lesie pod Górną Grupą w okolicach Grudziądza. Miał 47 lat. Osierocił żonę i dzieci.


Małolepsza Maria
Kierowniczka szkoły w Bukowinach.

    Urodziła się w 1898 r. Pochodziła z rodziny robotniczej. Ukończyła szkołę powszechną, a potem kursy przygotowujące do zawodu nauczyciela. Początkowo zatrudniona jako nauczycielka tymczasowa. Po zdaniu egzaminu praktycznego otrzymała posadę nauczycielki stałej.
    Od 1928 r. została powołana do objęcia funkcji kierowniczki szkoły w Bukowinach. Pełniła ją nieprzerwanie aż do wybuchu wojny.
    Podczas wojny pracowała u niemieckiego leśniczego Krauzego w Przewodniku, a potem w majątku Niemca w Rynkówce.
    Aresztowana 16.XI.1944 r. Nie przedstawiono jej żadnych zarzutów ani powodu aresztowania. Przetrzymywana przez kilka dni na posterunku policji w Osieku. Stamtąd wyprowadzona do lasu. Rozstrzelana w okolicy gajówki we Frący. Miała 46 lat.
 Pochowana na cmentarzu parafialnym w Lalkowach.


Oelberg Marian
Kierownik szkoły w Lalkowach.

    Urodził się w 1905 r. w Tucholi. Tam też ukończył szkołę powszechną.  W 1926 r. podjął naukę w miejscowym Seminarium Nauczycielskim, które ukończył dwa lata później.
    Od 1.IX.1928 r. aż do wybuchu wojny był najpierw nauczycielem, u boku Aleksandra Winkela, a potem kierownikiem szkoły w Lalkowach. Najstarsi mieszkańcy wsi zachowali go w swej pamięci jako człowieka dobrego i spokojnego. Zofia Rogowska wspominała: „Gdy była brzydka pogoda i pan Marian nie mógł wrócić do domu, to zawsze nocował u mojej prababci. Miał tam przygotowany przez nią pokój i zawsze napalone w piecu. Było posprzątane i czekał przygotowany posiłek.”
    Mieszkanie rodziny Oelbergów mieściło się w oddalonej o 2,5 km Frący,
Gdzie jego żona, Irena, była nauczycielką i kierowniczką szkoły o niższym poziomie organizacyjnym, tj. jednoklasowej. Miał dwóch synów: Ryszarda i Andrzeja, z których jeden zginął w czasie okupacji, a drugi po wojnie utopił się w morzu podczas wycieczki szkolnej.
    Pracując zawodowo uzupełniał swoją wiedzę pedagogiczną. Złożył wymagane przepisami egzaminy i został mianowany nauczycielem stałym, a następnie kierownikiem szkoły w Lalkowach.
    W środowisku cieszył się dobrą opinią i dużym autorytetem wśród kolegów nauczycieli. Przez kilka lat pełnił społecznie funkcję rejonowego płatnika. Był aktywnym członkiem Związku Nauczycielstwa Polskiego. Uczestniczył w życiu społecznym wsi, biorąc udział w pracach samorządu wiejskiego.
    Wojna zastała go na miejscu pracy. 13 października 1939 r. doręczono mu wezwanie do stawienia się na posterunku policji niemieckiej w Skórczu. Tam został aresztowany i osadzony w obozie tymczasowym. 19 Października przewieziono go do więzienia w Starogardzie.
    20 października, zmaltretowanego fizycznie i duchowo, przewieziono ciężarówką do Lasu Szpęgawskiego. Tutaj został rozstrzelany i pochowany w zbiorowej mogile. Miał 34 lata.
W kronice szkolnej pod datą 20.IX.1962 r.  czytamy: „W celu upamiętnienia śmierci tysięcy nauczycieli w całej Polsce, a w szczególności kierownika tutejszej szkoły zamordowanego w roku 1939, kol. Oelberga Mariana, staraniem Inspektora Szkolnego kol. Falkowskiego Edmunda i kierownika tutejszej szkoły /Zbigniewa Weiss/ odsłonięto marmurową tablicę pamiątkową.”
    Na uroczystości obecni byli członkowie najbliższej rodziny Oelberga – jego żona i dwaj bracia.



Szykowski Adolf
Kierownik szkoły w Rynkówce.

    Urodził się 17.IV.1910 r. w Barłożnie. Ojciec jego był robotnikiem rolnym. Gdy ukończył szkołę powszechną rozpoczął naukę w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Grudziądzu.
Po jego ukończeniu w 1934 roku otrzymał posadę nauczyciela tymczasowego w Karszanku, a rok później powierzono mu stanowisko nauczyciela kierującego q Bobowie.
    W 1938 r. na własną prośbę przeniesiono go do szkoły w Rynkówce i mianowano jej kierownikiem. Poza pracą zawodową był instruktorem harcerskim i przez cały czas prowadził drużynę harcerską. Był członkiem Ligi Morskiej i Kolonialnej.
    Funkcję kierownika szkoły w Rynkówce sprawował do chwili aresztowania przez hitlerowców w dniu 13 października 1939 r. Osadzony w obozie przejściowym w Skórczu. Przewieziony 19 października do starogardzkiego więzienia. Rozstrzelany w Lesie Szpęgawskim 20.X.1939 r. Pochowany w zbiorowej mogile. Miał 29 lat.
Tablicę pamiątkową ku jego czci na budynku szkolnym w Rynkówce odsłonięto 28.X.1961 r.



Wittstock Brunon
Kierownik szkoły w Lisówku.

    Urodził się 5.XI.1905 r. na Warmii. Pochodził z rodziny chłopskiej.
Ukończył szkołę powszechną i rozpoczął naukę w Seminarium Nauczycielskim w Grudziądzu. Maturę pedagogiczną zdał w tym seminarium w 1926 r.
    Od 1.IX.1926 r. otrzymał posadę nauczyciela tymczasowego w Lisówku. Po zdaniu egzaminu kwalifikacyjnego powierzono mu funkcję kierownika tej szkoły. W pracy wyróżniał się sumiennością i obowiązkowością. W życiu domowym był mężem i ojcem. Słynął ze swej koleżeńskości i uczynności. Pracował do czasu wybuchu wojny.   
    13 października 1939 r. otrzymał polecenie stawienia si       e na posterunku żandarmerii w Skórczu.  Tam aresztowany i osadzony w obozie przejściowym w Skórczu. Dalsze losy były podobne do losów innych nauczycieli. 19 października przewieziono go wraz z innymi do więzienia w Starogardzie, a następnego dnia do Lasu Szpęgawskiego. Rozstrzelany 20.X.1939 r. Miał 34 lata. Osierocił żonę i dwóch nieletnich synów.

Opracowanie: Regina Kotłowska
 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!