WERSJA ARCHIWALNA SERWISU - KLIKNIJ TUTAJ, ABY ZOBACZYĆ WESJĘ AKTUALNĄ
Witamy na stronie Starogard Gdański

Starogard Gdanski

Portal Wirtualne Kociewie
  Tematy
    Wszystkie
    Bibliteka Miejska
    Gazety
    Historia
    Kocborowo
    Kościoły
    Nad Wierzycą
    Rynek
    Stado ogierów
    Starogard
    Szkoły - historia
    Ul. DH Grzybka
    Wspomnienia
    Zakątki
    Życie
  Menu główne
   Główna
   Wiadomości

Działy
   Do wydruku
   Archiwum
   News
   Zarekomenduj nas
   Szukaj
   Wyślij newsa
   Tematy
   Top Lista
   Linki
  Kto jest online
Jest
5 gości i
0 użytkowników online

Jesteś niezalogowany. Możesz się zalogować, lub zarejestrować klikając tutaj.

  Login
 Nazwa użytkownika
 Hasło
 Zapamiętaj mnie

Jeszcze nie masz u nas konta? Możesz je założyć.
    Główna »  szkoły - wspomnienia  Szukaj  
 Gimnazjum dwu narodów    Artykuły
Wysłany przez kociewiak opublikowano czwartek, 23 luty, 2006 - 09:06

Motto:
P
oczątek zastanawia -
Przystępujemy doń z zapałem
Chociaż ostrożnie:
Tak -jak się wchodzi w nieznajome morza

Fragment wiersza „Roztropność początku" z tomiku „Pan pejzażu" Jana Majewskiego

 Przypadający w tym roku, uroczyście obchodzony (8-10.09) jubileusz 120-lecia istnienia gimnazjum starogardzkiego ma dla Kociewia szczególne znaczenie.

W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia w umysłach ówczesnych światłych i majętnych obywateli miasta zrodziła się myśl powołania do życia szkoły mającej ambicję przygotowania do studiów wyższych młodzieży z regionu Kociewia. Bogacącemu się mieszczaństwu pruskiemu, kociewskiemu, a także pochodzenia żydowskiego przyświecały szczytne cele. Fundatorzy gmachu gimnazjum przy obecnej ulicy Hallera 34 umieścili w dniu oddania go do użytku (17.04.1884 r.) nad jego głównym wejściem napis: „Gott und den Musen dem Vaterland sie dieses Haus auf immer zuerkannt" („Bogu i muzom i ojczyźnie dom ten na zawsze przeznaczon").

Zaszczytu odsłonięcia tablicy państwowego gimnazjum, noszącego u swego zarania imię Królewskie Fryderykańskie Gimnazjum w Starogardzie, dostąpił jego pierwszy dyrektor, dr Heinze. Drugim, na krótko, został Wilhelm Wapenhensch. Po nim, od roku 1890 do 1904, dyrektorował dr Domke. Kolejnym dyrektorem został Robert Eins. Człowiek o wielkich zaletach duchowych, cieszący się uznaniem społeczności miasta. Zasłużył się w sprawie rozbudowy i doboru kompetentnego grona pedagogicznego. Gdy obejmował swe odpowiedzialne stanowisko, gimnazjum liczyło 204 uczniów różnych nacji i wyznań.

Z liczby tej 63 uczniów było katolikami, co odpowiadało mniej więcej liczbie uczących się dzieci z rodzin polskich. Spośród wielu z nich należy wymienić: Władysława Balewskiego, braci Bogdana i Wojciecha Jacobsonów, Antoniego Kowalskiego, Bolesława Paluchowskiego, Klemensa Przewoskiego. Przyjaźnie, zawarte w okresie nauki pomiędzy Polakami i Niemcami, przetrwały lata. Trzeba w przededniu jubileuszu o tych kilku faktach z początku działalności zasłużonej dla regionu placówki oświatowej pamiętać.

W artykule redakcyjnym „Zapisków Kociewskich" (nr 1-2,2000 r.) napisano: „(...) Zbliżamy się przecież do II Kongresu Kociewskie-go, który ma ocenić stopień realizacji uchwały kongresowej sprzed 5 lat, określić kondycję Kociewia u progu XXI w. i wyznaczyć perspektywę naszego być albo nie być w lokalnej przestrzeni pomorskiej, w kraju, a może już w zjednoczonej Europie ojczyzn."

Jak dalekosiężny wpływ wywarła działalność starogardzkiego gimnazjum na mieszkańców Kociewia, można prześledzić na jednostkowym, wszak zapewne nieodosobnionym, przykładzie.
W roku 1904 jedna z wielodzietnych rodzin starogardzkich (ośmioro dzieci) straciła swego męża i ojca, Hermana Adolfa, murarza z zawodu, budowniczego m.in. szpitala przy ul. Hallera. Wdowa po nim, Franciszka, zostawszy bez środków do życia, jęła się wszelkich prac w zakresie prasowania, prania bielizny, firan, serwetek. Jednym z pierwszych klientów jej zakładu został dyrektor gimnazjum, dr Heinze. Pracowitość wdowy, solidność, słowność i uczciwość świadczonych usług zjednywały jej coraz to nowych klientów.

Wśród rodzin korzystających z jej usług byli m.in. Wiechertowie, Munchałowie, Goldfarbowie, Nagórscy. Nic więc dziwnego, że wśród gromadki dorastających dzieci, z których najstarsze dziewczęta, uczennice pruskiej szkoły podstawowej, po lekcjach stawały przy desce do prasowania lub ramie do prężenia. Obcując na co dzień z klientelą z wyższych, małomiasteczkowych sfer, kształtowały swoją świadomość, myśląc o podjęciu w przyszłości nauki w renomowanym gimnazjum.
Jednakże walka o byt, zwłaszcza pogorszenie się sytuacji materialnej z chwilą wybuchu I wojny światowej, odsunęły na dalszy plan marzenia młodzieńcze, napawając je uczuciem melancholii.

Zmianę przygnębiających nastrojów miał przynieść rok 1920 i uzyskanie przez Polskę, po latach zaborów, upragnionej niepodległości. Dotarła ona na ziemię kociewską wraz z wkroczeniem Błękitnej Armii pod dowództwem gen. Józefa Hallera. Jednak na naukę w polskim gimnazjum było już za późno. Dorastającym sierotom nie dane-było się kształcić.

W wolnej Polsce klientela zakładu usługowego poszerzyła się o pierwszego dyrektora gimnazjum, Puppela, a następnie o Bruskiego i innych znanych i szanowanych starogardzian: Raszeję, Hermanna i miejscowych kupców.
W roku 1934 z okazji jubileuszu 50-lecia oddania do użytku gmachu przy ul. Hallera odsłonięte w jego wnętrzu tablicę upamiętniającą absolwentów gimnazjum z lat 1887-1914, poległych w latach I wojny światowej. Wśród nich byli m.in. Lothar Eins, syn pierwszego dyrektora, dwóch synów sędziego Kopischa i trzech synów powiatowego radcy szkolnego Kakuta. Po roku 1945 tablicę usunięto.

W okresie międzywojennym w gimnazjum tradycyjnie uczyła się młodzież różnych wyznań.

Od roku 1940, już po zbrodniach popełnionych przez faszystów na ludności polskiej i mniejszości żydowskiej, m.in. w Szpęgawsku, Piaśnicy i innych miejscach kaźni, po opuszczeniu gmachu przez wojsko wznowiona została działalność dydaktyczna. Na czele gimnazjum zwanego „Oberschule" stanął dyrektor Bruno Zerull. On również stał się klientem obrosłego w tradycję mieszczącego się niedaleko gimnazjum, tuż nad „Fersą", zakładu krochmalenia kołnierzyków w białym domku przy ul. Chojnickiej 18.

Dziś w tym miejscu znajduje się skwer i pomnik poświecony Florianowi Ceynowie. Wprawdzie od roku 1938 założycielka firmy, Franciszka, już nie żyje, ale po niej przejęły zakład jej córki Salomea i Marta oraz wnuczka Urszula. One to, borykając się z trudami dnia codziennego - samotne kobiety - podczas gdy ich bracia i mężowie walczyli na różnych frontach II wojny światowej, często po przeciwnych liniach frontu, opiekowały się gromadką dzieci kolejnego pokolenia Kociewiaków. Marzyły, jak ich rodzice, o lepszym losie dla swych pociech. Droga ku temu wiodła, czuły to instynktownie, przez gimnazjum.

Tymczasem „Frau Helga", żona dyrektora Zerulla, przynosząc stosy koszul, półkoszulków i kołnierzyków do prasowania, wymieniała z właścicielkami zakładu uwagi na temat toczącej się wojny. Pierwsze dwa lata pełne były sukcesów „Wehrmachtu" na wszystkich kierunkach natarcia. Po porażce stalingradzkiej w 1943 roku na twarzy pani Helgi zagościł smutek, wręcz trwoga o dalsze losy jej rodziny i ojczyzny.

Podczas gdy ona zwierzała się ze swych trosk, jej małżonek, pedagog starej daty, absolwent Seminarium Pedagogicznego w Hannowerze, trzymający w dłoni staroświecką laseczkę ze srebrnym uchwytem w kształcie lwiej głowy, oparty o balustradę stalowego mostu, spinającego swoim półkolistym przęsłem brzegi Wierzycy, wpatrywał się z lubością w odbijającą się w czystych jeszcze wówczas wodach Wierzycy zachodnią przysadzistą fasadę starogardzkiej XIV-wiecznej fary. Do jego uszu dochodził brzęk pił stolarskich z sąsiadującego z mostem zakładu stolarskiego Brunona Holza. Pod mylącym szyldem firmy istniejącej od XIX w. „Bau und Mobel Tischlerei" (stolarnia budowlana i mebli) produkowano w ścisłej tajemnicy wyposażenie wnętrz dla łodzi podwodnych, które wypływały na swe krwiożercze łowy z gdyńskiej stoczni wojennej. Może dyrektor rozmyślał o rychłym końcu swej kariery pedagogicznej w tym tak odległym od rodzinnego Hannoweru małym miasteczku na rzeką „Fersą"? Wkrótce musiał opuścić swe spokojne, jak na czasy wojny, stanowisko, o czym nie omieszkała poinformować Kociewiaczki od żelazka z „duszą" jego zatroskana żona. Dyrektor Zerull po wielu przeżyciach wojennych zmarł w Hannowerze w roku 1969 w wieku 72 lat.

Pomimo piętrzących się trudności starogardzką „Oberschule" w roku 1943 opuściło 130 abiturientów.

O nauce w jej murach marzył przedstawiciel trzeciego pokolenia Kociewiaków, których byt uzależniony był w pewnej mierze od chlebodawców rekrutujących się spośród elit białych kołnierzyków: nauczycieli, urzędników, księży, fabrykantów, przedstawicieli wolnych zawodów obowiązywało noszenie białych koszul, sztywnych kołnierzyków, mankietów itp. (cdn.)

Hubert Pobłocki

 Wyślij ten artykuł do przyjaciela   Strona do wydruku    Artykuły  
Gimnazjum dwu narodów | Zaloguj/Zarejestruj się | 0 Komentarzy
Komentarze są własnością nadsyłającego. Nie odpowiadamy za ich treść.
TURYSTYKA




OFERTY REGIONU
“Polpharma” - Ośrodek Wypoczynkowy. Okazja!
Turnus taniej o 200 złotych ... :: więcej
Ocypel, Trzechowo - atrakcyjna oferta!
Atrakcyjnie nieruchomości na sprzedaż!... :: więcej
Wynajmę lokal
Lokal pod działalność handlowo-usługową o powierzchni 350 metrów kwadratowych... :: więcej
Wójt Gminy Kaliska ogłasza konkurs na stanowisko Menadżera Zdrowia - Kierownika Ośrodka Zdrowia w Kaliskach, na stanowisko Inspektora ds. projektów realizacyjnych i promocji gminy oraz na.... :: więcej

REKLAMA

Kliknij

Pozostałe artykuły

Zobacz również
Pomorzanka na sprzedaż
Gminna Spółdzielnia w Skórczu sprzeda lub wydzierżawi czynną rozlewnię wody mineralnej “Pomorzanka”. Obiekt ten znajduje się na działkach o łącznej powierzchni 3737 ... :: więcej

Renault co tydzień
Uprzejmie informujemy Gości naszych portali, że w portalu głównym - www.kociewiacy.pl - od 12.08&nbsp ... :: więcej

DWOREK NA SPRZEDAŻ !
"Dworek ... :: więcej


Poprzednie artykuły


Copyright © 2003 - 2005 Media-Kociewiak
Teksty i zdjęcia prosimy przysyłać na adres - portal@kociewiacy.pl | Reklama
Webmaster - PioFal