www.mamboteam.com
 
wtorek, 15 październik 2019
 
 
Ależ niesamowite historie przy zdjęciu zwykłego baraku!!! Drukuj E-mail
niedziela, 29 maj 2016


Wiele nieco starszych osób doskonale pamięta ten stojący niegdyś przy ulicy Gdańskiej w Starogardzie barak. Pełnił funkcję dworca PKS. Wczoraj zamieściłem na Facebooku (Fb Tadeusz Majewski) galerię zdjęć Starogardu z okresu PRL-u. Zdjęcie, na którym widać barak, wywołał lawinę wspomnień i rozmaitych informacji. Niżej przekopiowuję dyskusję na Fb.


  • Tadeusz Majewski 11/ Trwające ponad miesiąc przygotowania do pochodu 1-majowego w szkole Podstawowej nr 7. W głębi baraki mieszkalne (to mój opis zdjęcia - T.M.)
  • Tadeusz Majewski Grażka Kapcińska No właśnie, dworzec PKS! A nie wie Pani do kiedy on był? Mam relację Henryka Gussmanna, który mieszkał w baraku przy ul. Gdańskiej. Chyba chodzi o te barak/baraki: http://kociewiacy.pl/gminy/starogard_gdanski/index.php...
  • Małgorzata Glanert Przy ul Wybickiego ,między Gdańską a Wojska Polskiego stały baraki po jednej i drugiej stronie w latach ok. 1954-55. Straż pożarna je spaliła, tak zwane odszczurzanie miasta. Został tylko ten jeden, który był w najlepszym stanie .A ten ostatni to w PKS będę pamiętać .
  • Tadeusz Majewski Małgorzata Glanert No to w jakich barakach mieszkali ci ludzie, o których mówi w tekście Henryk Gussmann: "Baraki do 1960 roku były cztery. W jednym baraku mieszkało 6 rodzin. Z mojego baraku pamiętam (liczę od prawego skrzydła) Dziczkowie, Sznaza, my, Olszewscy, Skowrońscy (między innymi Bronek Skowroński), Jabłońscy." Większość z tych rodzin – ich dzieci – nieraz spotkam.
  • Małgorzata Glanert Czytałam biografię P. Gussmanna i tylko z jednym nie zgadzam się. W 1960 już były pierwsze wykopy pod bloki i na Wojska i Wybickiego . AP. Gussmanna też pamiętam, bo z moich okien był widok aż do Gdańskiej. I wszyscy biegali razem.
  • Tadeusz Majewski Małgorzata Glanert A do kiedy i w jakiej części tam był dworzec PKS?
  • Małgorzata Glanert Nie jestem pewna ok 1968 - 71 r był zlikwidowany .
  • Wojtek Mokwa W tych barakach w czasie wojny mieszkał z rodziną druh Józef Grzybek. To tam Niemcy zrobili łapankę i zabrali zdaje się kilkunastu mieszkańców. Część z nich wróciła, a dziesięciu Niemcy rozstrzelali w lesie przy drodze do Ciecholew.
  • Wojtek Mokwa Poza tym we wspomnieniach druha Antoniego Górskiego i Jasia Wałaszewskiego pojawiają się baraki przy Gdańskiej, w których podczas wojny mieszkali jeńcy zatrudnieni przy budowie "berlinki"
  • Tadeusz Majewski Wojtek Mokwa Takie baraki, a tyle w nich historii. Muszę odgrzebać reportaż o Janie Wałaszewskim. Szeroko mi opowiadał o pomocy, jaką udzielali jeńcom. Tosiek zresztą też.
  • Wojtek Mokwa Ja mam artykuł ze "Świata Młodych" gdzie Jasiu z Tośkiem dali wywiad Emotikon smile
  • Michał Majewski Dworzec PKS przetrwał w tym baraku do czerwca 1977. Pamiętasz, bracie, jak weszliśmy tam nocą przez uchylone okno, żeby pospać w miękkich, skórzanych fotelach gdzieś na zapleczu?
  • Michał Majewski Było to latem 1970 albo 71, o ile dobrze pamiętam.
  • Michał Majewski Na stronie http://website.pks-starogard.pl/ znalazłem tekst, który przyjemnie się czyta: Historia powstania i rozwoju PKS w Starogardzie Gdańskim S.A.

    Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Starogardzie Gdańskim S.A. powstało
    ...Zobacz więcej
    PKS Starogard Gdański...
    website.pks-starogard.pl|Od: Administrator
  • Tadeusz Majewski Michał Majewski Nie bardzo pamiętam, ale sobie przypomnę Emotikon smile Super fotka. Rewelacja! Emotikon smile
  • Stary Starogard Gdański dodał(a) 10 nowych zdjęć do albumu PKS STAROGARD GDAŃSKI.

    Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej S.A. w Starogardzie Gdańskim powstało 1 stycznia 1950r. jako Placówka PKS w Starogardzie Gd., w wyniku reorganizacji przedsiębiorstw:
    - „Międzynarodowi Ekspedytorzy C. Hartwig S.A.” w Gdyni,
    - Spółdzielni „Spedytor”.
    Placówka w owym czasie świadczyła usługi wyłącznie w przewozach towarowych na terenie
    powiatu, mając do dyspozycji 7 samochodów ciężarowych i 2 ciągniki.
    Głównym zadaniem Placówki PKS był:
    - rozładunek wagonów na stacji kolejowej w Starogardzie Gd.,
    - przewóz mąki z terenu powiatu,
    - obsługa mleczarń,
    - przewóz materiałów budowlanych.
    Pierwszym kierownikiem Placówki był Antoni Wieczorkiewicz
    Placówka PKS w Starogardzie Gd. organizacyjnie podlegała Ekspedyturze Towarowej PKS
    w Gdańsku.
    Załoga składała się z 24 osób: 10 kierowców, 2 pomocników kierowców, 1 brygadzisty,
    7 ładowaczy,4 pracowników biurowych.
    Rozwój budownictwa mieszkaniowego, rozbudowa zakładów przemysłowych na terenie miasta,
    wiązało się z koniecznością rozwoju Placówki PKS w Starogardzie Gdańskim, zarówno w
    przewozach towarowych jak i pasażerskich.
    Podpisano umowę ze Starogardzkimi Zakładami Spirytusowymi na załadunek i przewóz
    wyrobów monopolowych.
    W kolejnych latach podpisano umowy na świadczenie usług z: Zakładami Farmaceutycznymi
    „Polfa”,Gazownią Miejską,Hutą Szkła,Fabryką Obuwia„Neptun”,P.Z.G.S.i działającymi na terenie miasta przedsiębiorstwami budowlanymi. W związku z tym, zwiększono ilość taboru i osób do ich obsługi. Świadczyliśmy usługi także poza powiatem.
    W 1956r. uruchomiono komunikację autobusową. Pierwotnie powstały trzy linie autobusowe, które dojeżdżały do miejscowości Kokoszkowy, Freda i Stadnina.
    Z każdym kolejnym rokiem przybywało nowych linii autobusowych, a do ich obsługi mieliśmy autobusy marki Star 50 i 51 oraz San.
    1 stycznia 1960r.Placówka Terenowa została przemianowana w Oddział Państwowej
    Komunikacji Samochodowej w Starogardzie Gdańskim z Placówkami Terenowymi w Tczewie,
    Gniewie i Kościerzynie.
    Oddział organizacyjnie podlegał Wojewódzkiemu Przedsiębiorstwu PKS w Gdańsku.
    Oddział w Starogardzie Gd. zajmował się komunikacją autobusową, przewozami ładunków i spedycją.

    W drugim półroczu 1960r. siedziba Oddziału PKS w Starogardzie Gd.została przeniesiona do nowego budynku przy ul. Pomorskiej 14.
    W Oddziale PKS zatrudnionych było (stan na koniec 1960r.): 351 pracowników w tym
    304 fizycznych i 47 biurowych,posiadany tabor przedstawiał się następująco: 21 autobusów,
    94 pojazdy ciężarowe i 50 przyczep,3 pojazdy dostawcze,2 pojazdy ciężarowe dostawcze.
    We wrześniu 1964r. w Oddziale PKS w Starogardzie Gd.i w Placówce w Kościerzynie utworzono szkoły przyzakładowe, przygotowujące uczniów do zawodu mechanika i kierowcy.
    Naukę w szkołach rozpoczęło 25 uczniów.
    Rok 1965 charakteryzował się dynamicznym rozwojem transportu autobusowego.
    Rozbudowano zaplecze techniczne, powstała myjnia mechaniczna, sekcja spedycyjna, która zajmowała się załadunkiem i rozładunkiem wagonów.

    W 1966r. z powodu rosnącego zapotrzebowania na przewóz osób, przystosowano drewniany barak przy ul. Gdańskiej 18 do funkcji dworca autobusowego.
    W 1967r. utworzono Placówkę Terenową w Czarnej Wodzie z zajezdnią dla pojazdów ciężarowych
    i autobusów PKS. Podpisano umowę z dyrekcją Zakładów Płyt Pilśniowych na dowóz pracowników.

    1 kwietnia 1971r. Placówka Terenowa w Tczewie została samodzielnym Oddziałem PKS z Placówką w Gniewie.
    W 1972r. rozpoczęły się przygotowania do budowy nowego dworca autobusowego w Starogardzie Gd. i rozbudowy dworca w Placówce PKS w Kościerzynie.
    W 1975r. w Oddziale PKS w Starogardzie Gd. było zatrudnionych 840 pracowników w tym 394 kierowców.
    Zwiększono liczbę kursów autobusowych na przewóz dzieci i młodzieży do szkół w ramach
    podpisywanych stałych umów ze szkołami.
    5 czerwca 1977r. oddano do użytku nowy dworzec autobusowy w Starogardzie Gd., wybudowany przy dużym udziale całej załogi PKS z 11 stanowiskami odjazdowymi i własną stacją paliw.
    Zostały znacznie poprawione warunki pracy pracowników i obsługi podróżnych.
    Z dniem 1 marca 1983r. zgodnie z ustawowymi ustaleniami, uległo likwidacji Zjednoczenie PKS w Warszawie.
    W ramach nowych struktur organizacyjnych nasz Oddział wszedł w wyniku połączenia Przedsiębiorstwa PKS w Gdańsku z innymi przedsiębiorstwami w kraju, do Ogólnokrajowego Przedsiębiorstwa Państwowego pod nazwą: Krajowa Państwowa Komunikacja Samochodowa.
    Dyrekcją Okręgową była KPKS w Gdańsku.
    1 lipca 1990r. KPKS w Starogardzie Gdańskim została samodzielnym Oddziałem pod nazwą: Przedsiębiorstwo Państwowej Komunikacji Samochodowej pod nadzorem Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej w Warszawie.

  • Tadeusz Majewski Michał Majewski A dlaczego myśmy tam weszli? Nie mieliśmy gdzie spać?!
  • Michał Majewski No tak, dokładnie - nie mieliśmy gdzie spać. I daję głowę, że to było wtedy, kiedy przyjechaliśmy do Starogardu na rowerach ze Szczytna. Początkowo próbowaliśmy pospać na ławkach (były tam ławki wtedy!) na stadionie w Kocborowie, ale zaczął deszcz padać i przykrycie z rowerów nie wystarczyło. Cholera... Nie pamiętam, gdzie zabezpieczyliśmy rowery na czas noclegu w baraku.


  • Tadeusz Majewski Ależ niesamowite historie przy zdjęciu zwykłego baraku!!! Piszą m.in. Wojtek Mokwa i Michał Majewski , przytaczamy też opowieść Henryka Gusmanna. Tę napisała na czacie, poruszona opowieściami, pani H.W. Jest to historia bardzo smutna i wzruszająca. Liczę, że znajdzie się ktoś, kto pomoże pani H. W..

    - Witam Panie Tadeuszu. Po przeczytaniu tekstu o dh Grzybku dowiedziałam się więcej szczegółów o śmierci brata mojej babci. Był nim Jan Gendzierski. Rodzina mojego ojca mieszkała w tym baraku przy ulicy Gdańskiej tuż przed wojną. Niestety, nie mam już możliwości zapoznania się z historią z "pierwszej ręki. Babcia już dawno nie żyje, a mój ojciec niechętnie opowiadał o tamtych czasach. On również już nie żyje. Wszelka dokumentacja i zdjęcia z tamtych czasów spłonęły w powstaniu warszawskim. Mój ojciec z rodzicami i swoim rodzeństwem przeprowadził się w 1937 albo 1938 roku do Warszawy.
    Jeśli miałby Pan jakąkolwiek dokumentację dotyczącą tego tematu, byłabym wdzięczna za jej udostępnienie. To moje korzenie. Szukałam w Internecie informacji, ale niestety dziadek nie powrócił z wojny. Babcia po powstaniu wróciła do Starogardu razem z dziećmi, właśnie do mieszkania przy Gdańskiej. Mieszkała tam do 1962 roku. Pozdrawiam
    - Spróbuję się czegoś dowiedzieć w środowisku historyków. (...)
    - Z góry już dziękuję. Może uda mi się w ten sposób więcej dowiedzieć o moim pochodzeniu. Z tego co wiem, kuzynem mojego ojca był nasz prezydent śp. Stefan Karbowski. Niestety ojciec nie utrzymywał z nim bliższych kontaktów, a szkoda. Lubię historię, a tym bardziej jeśli ona dotyczy mnie osobiście. Chciałabym, aby moje dzieci i wnuki znały swoje pochodzenie i historię naszej rodziny...
    Od 1958 roku ten budynek jest również związany z moimi losami. Wychowałam się w nim, biegałam po ogródku, pamiętam budowę szkoły i jak zabrano nam ogródki i miejsce zabaw. W 1967 roku we wrześniu było otwarcie szkoły podstawowej wtedy "siódemki". Z tego co pamiętam, w tym budynku mieszkały rodziny, Biesków, Czapskich, Zwiefków, Kraskich, Stryjków, Słomińskich, czyli moja rodzina. Bodajże w 1968 na początku roku wszystkie rodziny zostały przeniesione do innych mieszkań i przebudowano ten budynek na dworzec autobusowy. Mogę się mylić. Byłam wtedy dzieckiem i nie za bardzo mnie to wszystko interesowało. Może Pan zamieścić tę historię. Może ktoś się jeszcze zgłosi i dopisze dalszą część. Pozdrawiam

  • Piotr Kaminski Boisko Szkoły Podstawowej nr 7, barak jako dworzec PKS przy ul. Gdanskiej, a historia tego baraku - był to stalag dla żołnierzy prawdopodobnie francuskich lub angielskich, barak wzorowany na barakach ze Stutthof
  • Tadeusz Majewski Piotr Kaminski Też myślałem, że ten barak powstał w okresie okupacji, ale proszę przeczytać tekst wyżej - okazuje się, że stał już przed wojną. Inne komentarze są przy tym samym zdjęciu w bloku zdjęciowym - u góry po prawej. Są też zdjęcia dworca PKS
  • Piotr Kaminski Panie Tadeuszu, dziękuję za info. Przyznam, że moja wiedza z przekazów rodzinnych dociera do czasu z II wojny, co wcześniej było to się tu dowiedziałem.

  • Spojrzałem na wcześniejszy post i mam ksero tego artykułu o Landowskim, ale tam nie ma daty, ale artykuł mam.
    A co do Grzybka, żyje jeszcze pani Irena Lemańczyk siostra Józefa Grzybka, nie wiem w jakiej jest kondycji, ale kilka lat temu nagraliśmy Jej wspomnienia na spotkaniu z harcerzami.
    No i książka Milewskiego o Grzybku:
    fragment: wspomina Franciszek Schnaze - mieszkałem przy ul. Gdańskiej, barak 11, gdzie mieszkała prawie sama ludność robotnicza. Mieszkali ze mną wtedy trzej moi synowie: Leon, Franciszek i Jan, a najstarszy syn , Bernard, mieszkał w baraku 13. Dnia 12 września 1939 roku, kiedyśmy już spali, mogło być około godz 22-23, zbudziło nas walenie do drzwi i hałas. Do izby wpadli umundurowani hitlerowcy i kazali wszystkim wyjść. jednym z Niemców był młody Munchau. Kiedy wyszedłem na podwórze, zauważyłem, że otoczone były wszystkie baraki przez kilkudziesięciu Niemców i wszyscy ludzie zostali w ten sposób wypędzeni. Tylko kobietom i dzieciom pozwolono pozostać w mieszkaniu.
    Musieli się wszyscy ustawić w rzędzie. Niemcy oświetlali poszczególnych latarkami i wybierali niektórych, każąc im stanąć w innym szeregu. Między innymi wybrano synów moich - Bernarda, wówczas lat 36, i Jana, lat 19. Z tego pierwszego rzędu odliczono 10 i kazano im wejść na samochód ciężarowy. Między nimi znajdował się mój syn Jan. Dalszych kilkunastu, między którymi znajdował się mój syn Bernard, odprowadzono, wszystkim innym zaś kazano pójść do mieszkań ...
    nazajutrz, dnia 13 września wrócił syn Bernard i opowiadał że te partię, w której się znalazł, odprowadzono do więzienia, gdzie został pobity .... Nie domyślaliśmy się, co się stało z pierwszą partią, w której był syn Jan .... zaczęły krążyć pogłoski, że ową partię zabito w lesie .....
    Miejsce zbrodni odkryte zostało zupełnie przypadkowo. Ze Starogardu wybrała się grupa chłopców w stronę Kokoszkowych, by zobaczyć samolot, który tam miał spaść w wyniku katastrofy. ... jakież było ich zaskoczenie, skoro zamiast skrzydlatego wraka ujrzeli na niewielkiej polanie śródleśnej wstrząsający widok zmasakrowanych ciał ludzkich. W niedzielę po aresztowaniu udałem się po południu wraz z żoną do lasu pod Kokoszkowy, gdzie znaleźliśmy zwłoki owych dziesięciu zabranych na samochód. Zwłoki leżały w różnych pozycjach blisko siebie, tylko Gędzierski leżał kilka metrów dalej w krzaku. pamiętam leżącego na wznak Józefa Grzybka z rozbitą czaszką ... Syn mój Jan leżał na boku z opuchniętym uchem i zakrwawioną szyją .... Inni, którzy ze mną byli, również rozpoznali swoich.... Nie pochowaliśmy swoich, ponieważ mieliśmy strach. Słyszeliśmy, że Niemcy postawili straż ....

  • Jacek Ozimek Baraki w istocie były już przed wojną. Tam własnie mieszkała rodzina dh Józefa Grzybka. Niedaleko zaś znajdował się słynny ogród Państwa Cichańskich, który sąsiadował chyba z obozem jenieckim. Z historii starogardzkiego harcerstwa wiemy, że spora grupa harcerzy właśnie przez ogród Państwa Cichańskich docierała do owego obozu i przekazywała znajdującym się tam jeńcom informacje o ruchach wojsk, jedzenie, papierosy. Jakby co, to są zdjęcia angielskich jeńców tam właśnie więzionych. Grupa harcerzy opisana jest przez J. Milewskiego, ale pamiętam, jak o niej opowiadał m.in J. Wałaszewski. Była to tzw. grupa harcerzy starszych, w odróżnieniu od harcerzy młodszych, na czele której stał A. Górski. W grupie wspomagającej jeńców byli m.in M. Babińska drużyna im. E.Platter, jej brat był drużynowym 1 drużyny im T. Kościuszki, Cz. Szarmach - harcerz 2 drużyny, Ossowski, Kalkowski, Kędzierski - 2 drużyna im. J. Poniatowskiego itp. Jak wspomniałem, zachowały się zdjęcia więźniów tego obozu...ufff sporo tego
  • Jacek Ozimek Co do Jana Gendzierskiego, to wspomina się tę osobę w Księdze Imiennej Strat Ludzkich II wojny światowej. W nocy z 12 na 13 września 1939 osoba o tym nazwisku, ur. 15.05.1920 roku, została zamordowana w pierwsze egzekucji, w której zginął m.in J. Grzybek, Z. Halbe i in. Łącznie zamordowanych zostało 10 osób. Wiadomo również, że mialo to związek z aresztowaniami, których dokonano m.in w owych barakach.
 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!