www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
piątek, 23 czerwiec 2017
 
 
W 57. rocznicę wielkiej bitwy pod Starogardem! Drukuj E-mail
czwartek, 26 maj 2016


Żal, że pozostały tylko pale na Jamertale! (nie wiem, dlaczego dzisiaj mówi się Jamertal - my w dzieciństwie mówiliśmy Jamertale)
-
Film "Krzyżacy" Aleksandra Forda, szczególnie sceny na świeżym powietrzu, w dużej mierze kręcono na Kociewiu - w Kolinczu, Rywałdzie, Godziszewie i bliziutko pod Starogardem, na terenie dzisiejszego jeziorze Kochanka.
 
Wojska przed bitwą pod Grunwaldem wychodziły z lasku na zapleczu Stada Ogierów w Starogardzie, inną scenę kręcono pod Kolinczem.
To, że Aleksander Ford w 1959 r. zadecydował o tym, by wiele scen kręcić na Kociewiu, nie było przypadkiem. Mamy piękne krajobrazy, pasujące do Sienkiewiczowskich opisów i mieliśmy Stado Ogierów, gdzie można było trzymać ponad 250 koni z całej Polski (i nie tylko) uczestniczących w scenach batalistycznych. Mamy w lesie jezioro Jamertale, na którym zbudowano gród Juranda ze Spychowa. Tuż obok zbudowano Bogdaniec - rodzinną siedzibę Maćka i Zbyszka z Bogdańca.
Ford z całą ekipą przyjechał na Kociewie w lipcu 1959 r. Wszystko do kręcenia filmu było już przygotowane. Stado Ogierów także. Prawie wszyscy pracownicy zostali zaangażowani do pracy przy filmie - w różnych rolach, nie tylko aktorskich.
-
Mieczysław Herman był w 9-osobowej drużynie przybocznej Juranda, grał Tatara, nawet dublował Niemczyka, grającego Fulco de Lorche. Do tej drużyny wybrano go z setek chłopów z całej Polski. Reżyserowi bardzo zależało na wysokich, dobrze zbudowanych statystach, potrafiących jeździć konno. On oczywiście umiał - po wojnie uczestniczył w wielu zawodach jeździeckich. Statystów wybierano z wszystkich 19 stad ogierów w Polsce. Herman uczestniczył w samym centrum filmowych zdarzeń. Siedział dniami w Spychowie, brał udział w potyczkach Juranda z Krzyżakami, był przy nim, gdy Zbyszko przywiózł Danusię i krzyczał "na pohybel", gdy chcieli bić z zemsty Krzyżaków. Dobrze pamiętał też samobójczą scenę Zygfryda de Loewe, bo odprowadzał go do granicy, która była blisko... w Godziszewie. Ludzie opowiadali, że drzewo, na którym Krzyżak się powiesił, nadal stoi, a tymczasem nigdy nie stało. To była stara grusza, wycięta niedaleko domu Hermana.
Filmem żyło całe Stado Ogierów i Starogard.
W lasach, w stronę Kolincza, są idealne spady, pagórki wręcz stworzone do scen galopu. Były "zarzucone" starymi korzeniami. Aby je oczyścić, najęto sporo ludzi. Sprowadzono nawet więźniów ze Starogardu, którzy lasy podkopywali i oczyszczali.
W realizację filmu zaangażowani byli też wszyscy okoliczni mieszkańcy i to czasami w ciekawy sposób. Gdy w Kolinczu kręcono sceny zakończone śmiercią Danusi, rolnik musiał nawet wyciąć zboże, aby zrobić przejście dla orszaku. Był akurat lipiec 1959 roku. Nie żałował. Nikt niczego nie żałował. To było wielkie przeżycie dla wszystkich. Herman uczestniczył w nakręcaniu tej sceny, stał tuż przy Zbyszku i Danusi.
Kazimierz Konkel uczestniczył jako statysta w "Krzyżakach", między innymi w najważniejszej, w bitwie pod Grunwaldem. Wyglądał jak prawdziwy rycerz, choć zbroję miał z plastiku i drewniany miecz. Topory były gumowe, żeby ludzie się nie pozabijali. Prawdziwe miecze i zbroje mieli tylko pierwszoplanowi aktorzy.
Stosowano najróżniejsze triki, oczywiście nie tak nowoczesne jak dzisiaj. Krew zastępowano sokami, martwych jeźdźców dublowały kukły. Konie, które miały być martwe, usypiano, tak by spały jeszcze 2-3 godziny po bitwie na polu. Pod "nieżywego" rumaka wsuwano jeźdźca i kręcono krwawe sceny. Zdarzało się, że konia usypiano na amen. Były trzy, cztery takie przypadki. Nie przez błąd - jeden złamał nogę, inne już nie nadawały się do hodowli i można było je uśpić.
Praca przy filmie nie była łatwa. Czasami cały dzień statyści czekali w lesie na swoją kolej i się nie doczekali. Skracali sobie czas grą w karty. Gdy przychodziło do kręcenia scen, nie było zabawy. To była ciężka praca. Każdą scenę kręcono trzy razy, po czym wybierano najlepsze ujęcia. Herman wspominał: - Wracałem wieczorem do domu zmęczony i dosłownie czarny. Tak się kurzyło na planie. Ale co tam. Człowiek się umył i szedł do świetlicy w 'stadninie'. Wieczorem już mogliśmy zobaczyć sceny nakręcone danego dnia. To było przeżycie, człowiek siebie szukał. Czasami było widać tylko plecy.
Wtedy aktorzy nie umieli jeździć konno - opowiadał Herman. - Czego można się nauczyć przez miesiąc? Chyba tylko wsiadania i spadania z konia. Niemczyk w ogóle nie umiał jeździć, to go zastępował. Również w scenie wjazdu przedstawicieli króla polskiego na zamek w Malborku. I tu ciekawostka. Na zamku nie kręcono żadnych scen znanych z filmu. Wszystkie sceny w środku kręcono w studiach filmowych w Łodzi.
W Stadzie Ogierów wojsko zbudowało dla filmowców całe miasteczko z prawdziwym, oficerskim kasynem. W tamtym czasie Starogard i okolice były namiastką Hollywood. W scenie z niedźwiedziem, by ratować Maćka, Zbyszko zasadził się w kocborowskim parku (?! - tu moja wątpliwość - T.M.). Przygotowano w klatce dwa niedźwiedzie. A bobra Jagienka upolowała w parku oliwskim.
-
Opracowałem (Tadeusz Majewski - na Facebooku) na podstawie reportażu Jacka Legawskiego pt. "O Kociewiaku co Niemczyka dublował" (zamieszonym w prowadzonym przeze mnie tygodniku "Kociewiak" - magazynowy dodatek "Dziennika Bałtyckiego"), opublikowany też w portalu Kociewiacy.pl (24 maja 2006) Niestety, znajduje się w części archiwalnej (pozostałości po awarii portalu). Materiał ten - myśleliśmy być może naiwnie - miał doprowadzić do nowej ekranizacji "Krzyżaków", oczywiście na Kociewiu! Aha, jeszcze jedno - na niektórych zdjęciach Herman zaznaczył siebie krzyżykiem.




























 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!