www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
poniedziałek, 11 grudzień 2017
 
 
PAULINA MAJEWSKA. Po przyjeździe z Anglii, siedząc zamknięta w czterech ścianach swojego pokoju. Drukuj E-mail
sobota, 10 czerwiec 2017


Po przyjeździe z Anglii, siedząc zamknięta w czterech ścianach swojego pokoju, karmiłam swój zły humor rozmyślaniem o tym, co ja właściwie będę robić w Starogardzie. Już w okresie, gdy chodziłam do liceum, marzyłam o mieszkaniu w Gdańsku lub jeszcze większym mieście. Nie wiem, dlaczego mnie tak ciągnęło do wielkiego świata. Z pewnością duże miasto daje więcej możliwości, ale zazwyczaj jest tak, że się z nich korzysta bardzo rzadko. Życie w Starogardzie? Przecież już posmakowałam wielkiego miasta, Greater Manchester!

W tym czasie, gdy czułam się taka osamotniona po rozstaniu z chłopakiem i Anglią, największym wsparciem była moja rodzina. Bardzo szybko poczułam się znowu potrzebna.

- Paula, chcielibyśmy wieczorem pobiegać. Zajęłabyś się dziećmi przez jakąś godzinkę? – Siostra z mężem postanowili wziąć się za siebie. Oczywiście. Nie ma problemu. A i tak nie miałam nic lepszego do roboty.

Dwa urwisy, lat 2 i 5, patrzyły na mnie, szczerząc zęby w szczerbatych uśmiechach. Dam radę, przecież pracowałam na oddziale dziecięcym. Lubię dzieci, wydaje mi się, że z wzajemnością. Usiadłam z nimi w namiocie rozstawionym na środku pokoju. Siostra wychodząc wręczyła każdemu do ręki kubeczek z jogurtem pitnym i wyszła. Dłuższą chwilę pobawiliśmy się klockami w trójkę, zapominając o całym świecie. Nagle starszy urwis wymyślił lepszą zabawę. Z wielką uciechą całą zawartość kubka wylał na głowę młodszego, który zaczął się drzeć wniebogłosy.

- O cholera – syknęłam. Młodszy nie przestawał się drzeć, a starszy w bardzo irytujący sposób dalej się cieszył z tego, co zmajstrował. Zaczął przeszukiwać, czym by tu jeszcze polać młodszego brata.

- Nie wolno! Nie-e! – w tym momencie oberwałam z kolejnego jogurtu prosto twarz. Na widok mojej miny młody zaczął uciekać, pokrzykując „nie złapiesz mnie!”. W końcu dorwałam urwisa, wzięłam na ręce, zaczęłam tłumaczyć, co zrobił źle. Z tłumaczeniem miałam problem, bo młodszy ciągle zawodził, wycierając ręką jogurt z głowy, a następnie o mebelki, a i starszy zaczął w trakcie tłumaczenia płakać, chyba bardziej z nudów, niż ze zrozumienia moich słów. W takiej sytuacji zastała mnie moja siostra z mężem, gdy wrócili z wieczornego joggingu. Chyba im już się odechciało biegać.

Dotychczas odwiedzałam moich siostrzeńców jedynie podczas krótkich urlopów w Polsce, raz na dwa – trzy miesiące. Teraz miałam okazję nadrobić stracony czas z bliskimi i odbudować relacje. Z czasem, po wspólnej zabawie, dzieci trzymały mnie za rękę, gdy już musiałam wracać, nie chciały mnie wypuścić. A i ja, mimo że nie zawsze były grzeczne, opuszczałam miejsce zabawy z ciężkim sercem.

Po kilku tygodniach od przyjazdu z Anglii znajoma wyciągnęła mnie na aerobik. Tak się wkręciłam, że zaczęłam chodzić na zajęcia regularnie we wtorki i w czwartki. Dodatkowo basen w soboty. W piątki grałam w tenisa stołowego. Jakież było moje zdziwienie, gdy koleżanka zadzwoniła do mnie:

- W Baszcie jest otwarcie wystawy. Masz ochotę się wybrać?

Po kilku tygodniach spędzonych w Starogardzie nie mogłam wyjść ze zdziwienia, że to miasto daje takie możliwości i się pięknie rozwija. Przed wyjazdem na studia do Gdańska to było zupełnie inne miejsce. Zaczęłam chodzić na wystawy, wernisaże. Robiłam wszystko, żeby odgonić od siebie myśli, że trzeba szukać pracy.

Zaczęłam się nawet rozglądać po ofertach dla pielęgniarki w internecie. Złożyłam podanie do pobliskiej przychodni. Pani z kadr spojrzała na mnie zza okularów i powiedziała:

- Szukamy pielęgniarki z grupą... - powiedziała.

- Jaką grupą? - nie zrozumiałam....

Całość w magazynie "Kociewiacy.pl"


@@@

Czasem zadaję sobie pytanie, gdzie jest mój dom? Czy w Anglii, w której pracuję i mieszkam, w której płacę podatki, która ponoć ma zapewnić mi w przyszłości emeryturę? Czy ten kraj jest moim domem?

Mówi się, że dom jest tam, gdzie serce, gdzie są najbliżsi, gdzie są twoje sny. Moje serce jest rozdarte na kilka kawałków. Kiedy jestem w Anglii, to śni mi się dom rodzinny w Starogardzie, śnią mi spacery po ścieżce do Starego Lasu, czasem śnię, że jestem ptakiem i lecę nad Jeziorem Borzechowskim, i widzę okalające jezioro lasy. Lecę i nagle wpadam do wody. Przerażona (przecież zaraz się utopię!), budzę się w swoim łóżku w Londynie. Wstaję ogarniam się, idę do sklepu. Patrzę na warzywa i owoce, niewątpliwie z upraw GMO, wspominam smak malinowych pomidorów od Malinowej Damy z targu w Starogardzie czy smak naszych truskawek.

Przyjeżdżając do domu rodzinnego, na Kociewie, śni mi się Anglia. Spacery po angielskich parkach czy praca. Niektóre sytuacje w domu opieki w Manchesterze czy szpitalu. Dlaczego się śnią? Powinno się oddzielać sprawy zawodowe, nie myśleć o pracy w wolnym czasie. Podziwiam pielęgniarki, które potrafią się tak po prostu odciąć. Jednakże wydaje mi się, że osoby, które wybrały ten zawód, cechuje, oprócz odporności psychicznej, duża wrażliwość i rozpamiętują zdarzenia, na przykład gdy pacjent czymś nas wzruszył, czy też był niemiły bądź zachowywał się nieprzewidywalnie. Często w naszej pracy spotykamy się z agresją ze strony pacjentów. Osobiście takich sytuacji nie lubię najbardziej. Długo siedzą mi w podświadomości i bardzo je przeżywam. Myślę, że nikt nie jest gotowy na coś takiego, gdy spotyka się z agresywnym zachowaniem, zwłaszcza kiedy daje z siebie wszystko, by pomóc i ulżyć w chorobie.

Wracając do tematu - gdzie jest dom. Przez długi czas próbowałam sobie go stworzyć w Anglii. Wyjechałam sama i do teraz uważam, że samotność na emigracji człowiekowi nie służy. Nie ma z kim porozmawiać o problemach dnia codziennego, z kim dzielić pasji czy po prostu wyjść do kina. Wraca się do domu, gdzie nikt na nas nie czeka. Ciężko też kogoś poznać, zaprzyjaźnić się. Dlaczego? Wielu rodaków i nie tylko wyjechało zarobkowo. Nastawieni na dobre pieniądze w krótkim czasie pracują po 6-7 dni w tygodniu.

Jak sobie radzić z samotnością na emigracji? Najlepiej nawiązać nowe znajomości. Ja zaczęłam ich poszukiwania w internecie. Zachęcona pozytywnymi opiniami koleżanek zaczęłam korzystać z portalu randkowego.

Chciałabym Wam przedstawić jedną z opowieści, związaną z moimi poszukiwaniami drugiej połówki. Na blogu jakpachniepiniadz.blox.pl znajdziecie dużo więcej wpisów opowiadających o perypetiach pielęgniarki na emigracji. Serdecznie zapraszam do lektury!

Specjalnie dla Ciebie


BLOG PAULINY - JAK PACHNIE PINIĄDZ - PRZEJDŹ


 
wstecz   dalej »
 
Top! Design by Mamboteam.com! Top!