www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
środa, 03 czerwiec 2020
 
 

ARTYKUŁ ARCHIWALNY
Pinczyn. Budują świetlicę

Pinczyn, wieś licząca prawie dwa tysiące mieszkańców, ma znakomite tradycje kulturalne. Sięgają one bardzo dawnych czasów. Wielki rozkwit kultury zanotowano tu w latach 60., kiedy to siłami społecznymi pobudowano tu wspaniały jak na tamte czasy Wiejski Dom Kultury. W okresie zmiany ustroju WDK został wydzierżawiony, a działalność kulturalna stanęła na amen. Cztery lata temu władze gminy postanowiły przebudować obiekt i urządzić w nim gimnazjum.

Przez te 4 lata pusty obiekt ulegał szybkiej dewastacji. Teraz mieszkańcy wsi wzięli sprawy w swoje ręce i w ekspresowym tempie odnawiają – co?
Oczywiście z powrotem Wiejski Dom Kultury

Praca wre

Sobota, już ciemno. Pora seriali - Klanu, Plebanii, M jak miłość. Tymczasem w byłej sali widowiskowej wre robota. Betoniarka mieli swoje, murarze tynkują, światło żarówek odbijają się w świeżo zamontowanych wielkich oknach z pcv. Zaskakują porządne stalowe dźwigary, mające trzymać na sobie drewniany sufit.

- To remont sali widowiskowo-konferencyjnej – mówią sołtys Kazimierz Ossowski i działacz LZS-u Hubert Modrzejewski. - Tak się z grubsza nazywa drugi etap Programu Odnowy Wsi. Pierwszy, budowa placu zabaw przy przedszkolu, zakończył się w ubiegłym roku.

Co warto tutaj przypomnieć – Pinczyn za swój projekt zdobył w tym roku pierwsze miejsce w województwie w Programie.

Idziemy do domu sołtysa pogawędzić na ten temat.

Czynem społecznym

- Wiejski Dom Kultury powstał w latach 60. czynem społecznym – opowiada pan Hubert. - Wówczas działała tu pani Jadwiga Zagórska, wielki społecznik. Przejęła to po Władysławie Smukale

- Władysław Smukała, choć nie miał wielkiego wykształcenia – dopowiada Wacław Ossowski, dyrygent pińczyńskiej orkiestry dętej - miał wiejskie podejście. Działał tu społecznie w okresie międzywojennym i zaraz po wojnie.

- Ten WDK jak na tamte czasy to było coś niebywałego – ciągnie dalej Hubert Modrzejewski. - Sala na 15 m długa, na 10 szeroka, scena - 10 m szeroka, bodajże 8 m długa. Pani Zagórska potrafiła zmobilizować. Nie było rolnika, żeby nie uczestniczył w budowie. Podjeżdżali furmankami, z łopatami, grabiami. Mury, więźbę dachową zrobiliśmy w czynie społecznym...

Są zdjęcia?

- Niestety, nie ma żadnych zdjęć. Szkoda.

Za naczelnika Damaszka

WDK był ewenementem w skali powiatu. Mówimy nie tylko o obiekcie, ale i o działalności.

- Zwłaszcza jak nastał naczelnik Bernard Damaszk. Wcześniej nie było kogoś prowadzącego na etacie. Za Damaszka została zatrudniona Grażyna Drgas i się zaczęło. To ona założyła Klub Seniora. Pani Anna Juraszewska prowadziła zespoły teatralne. W WDK spotykało się Koło Gospodyń Wiejskich. Grałem wtedy w tenista stołowego i w nogę – opowiada pan Hubert. - Całą zimę dwa razy w tygodniu chodziliśmy do szkoły. Tutaj trudno było pograć, bo jak jedna sztuka się skończyła - Gwałtu co się dzieje, to od razu grali następną (tej drugiej nie pamiętam). Taki ciągły ruch. Grażyna była aktorką i działaczką. Zespół teatralny liczył od 15 do 20 osób.

Co z tego zostało? Wspomnienia. I pani Anna Juraszewska, która z chórem Relax przechodziła przez ten czas z salki na salkę, aż w końcu znalazła miejsce u księdza kanonika Henryka Mindykowskiego.

W czasach peerelowskich organizowano też słynne pinczyńskie dyskoteki, na które przyjeżdżała nawet młodzież z Gdańska. WDK na tych dyskotekach zarabiał. Pieniądz szły na LZS-y, KGW i dla strażaków. Z tych środków pobudowano na przykład remizę.

Zmieniamy system
Nastał kapitalizm i WDK jakoś nie mógł się w nim odnaleźć. Owszem, był klub, prowadziła go Zofia Burczyk, były też dyskoteki, ale to już nie było to. A mieszkańcy? Chcieli czegoś takiego, co było, niby mieli takie same koncepcje, ale diabeł tkwił w szczegółach.

- Odbyło się potężne zabranie. Na sali - ful, ponad 300 osób – mówi sołtys. -

Chcieliśmy, żeby WDK funkcjonował tak jak kiedyś, ale chcieliśmy też czegoś nowego. Były zbierane oferty. Zrobiliśmy coś w rodzaju przetargu na sposób prowadzenia w myśl zasady - my dajemy obiekt, ktoś przedstawia swój program, rada sołecka akceptuje lub nie.

- Młodzież do Brus jeździła, widziała inaczej zorganizowane dyskoteki, ogromne sale, inna muzykę – zauważa Mirosław Ćwikliński, który zajmuje się w Pinczynie “w ramach prywatnych” kołem kulturystycznym (pomimo swoich lat wyrwie 200 kg): – Oni chcieli to u nas, bo tu była już przytupaja.

- Gwoźdź do trumny wbiły wandale – młodzież, która zaczęła dewastować otoczenie.

- Bo nie było zabezpieczone. Młodzież nie jest zła – dyskutują panowie.

W sumie ze starego sentymentu została Zosia. Prowadziła sklep, robiła

Dyskoteki i trzymała klucz do zimnej sali, gdzie piec już dawno zapomniał, jak wygląda węgiel.

- Inna sprawa, że nie było siły przebicia naszych radnych w gminie. A szkoda, przecież sołtyska była wiceprzewodniczącą rady.

Budujemy gimnazjum

Cztery lata temu powstała koncepcja adaptacji WDK na gimnazjum i Zosia zakończyła działalność.

- Każdy widział, że dobudowa skrzydła do istniejącej szkoły mniej by kosztowała niż przebudowa WDK. Poza tym jakże tu budować gimnazjum bez zaplecza kuchennego?

- Z tego wszystkiego zbudowano ośrodek zdrowia.

- Około cztery lata temu zapadła decyzja o przebudowie obiektu na gimnazjum. Wtedy Zosia zrezygnowała i to stało puste. Rzekomo wchodziły ekipy budowlańców, niby coś robili. A co robili...? Dewastowali, zrywali tynki, poniszczyli ściany bez jakiejś myśli, nowe ściany, ponad 3-metrowej wysokości, postawili prosto na posadzce, bez fundamentów; toż to jakby postawić na lodzie.
- Zniszczono scenę. 80 centymetrów była podniesiona w stosunku do podłogi. Na tym była drewniana podłoga z budka suflerą. To wszystko zostało rozwalone.

Budujemy teraz my

Nastał nowy wójt, nowa rada. Koncepcja gimnazjum upadła. Powstała nowa

rada sołecka w składzie: sołtys Kazimierz Ossowski, Mirosław Ćwikliński, Henryk Mikołajewski, Marian Wiśniewski, Hubert Modrzejewski. Ci mocno weszli w temat. Dwaj pozostali – Marian Bollin i Andrzej Engler nie za bardzo.

Nowa rada sołecka zdiagnozowała sytuację domu kultury. Inna grupa robiła wcześniej projekty do Pomorskiego Programu Rozwoju Wsi.

– Przejrzeliśmy ten projekt rozwoju. Tam była w planie budowa parkingu przy stacji PKP, a nic o domu kultury. Zaproponowaliśmy odbudowę domu kultury.

- I znowu było zebranie wiejskie. Tym razem przyszło koło setki. Nasza myśl była poddana pod uwagę i zaakceptowana. Wniesiono poprawki do projektu, zmieniono zadanie.

Zamienimy słowa w czyny

Wzięli się za robotę. Henryk Smukała wykonał w czynie społecznym wiązary stalowe, czyli przęsła wzmacniające sufit, elektryk Józef Sobol wykonał instalację elektryczną, Tadeusz Wiczanowski – murarz wytynkował “komplet”, Mieczysław Szulkowski przywiózł dwie wywrotki żwiru, Krzysztof Stopa użyczył betoniarkę, Jan Wildman podarował żwir, Jan Ossowski z firmy Pilex ma dać sufit z drewna. No i ci wspaniali murarze - Jerzy Czapiewski, Maksymilian Guziński, Bogdan Kozłowski, Paweł Nadolski.

- Nie ma mieszkańca Pinczyna, który by powiedział nie, jak się zwracamy o pomoc.

- 100 godzin przepracowałem.

Wyjdziemy z ruin

- Kiedy weszliśmy do środka sali, zastaliśmy obraz konkretnej dewastacji. Jeszcze ten obraz jest. Najładniejsze miejsce zabrał nam Polmed. Cześć i chwała, że jest ośrodek w Pinczynie, ale... tam mieścił się elegancki klub. Można było pomyśleć z powrotem o scenie, ale jakże tu myśleć, kiedy zupełnie zniszczona? Nic to, będzie tam, za ścianą, może izba pamięci, może salka komputerowa.

Realizujemy pierwszy etap

Odbudowa WDK została podzielona na trzy etapy. Pierwszy – odbudowa głównej sali.

- I to musi być wybiałkowane, czyli zakończone do końca listopada. Wartość? 30 tys. zł z puli Urzędu Marszałkowskiego, 15 procent udziałów gminnych, 10 procent udziału Rady Sołeckiej, pozostała część od sponsorów i wykonawstwo we własnym, społeczeństwa zakresie. W drugim etapie chcielibyśmy “pociągnąć” dalsze pomieszczenia – toalety, kotłownię, no i dwa pomieszczenia w miejscu, gdzie była scena. Ogrzewanie? Chyba węglowe, ale to się zobaczy. Może i dobrze, że nie ma pieca. Dach zostanie pokryty blachodachówką. Trzeci etap – elewacja i zagospodarowanie terenu, ognisko, grill, ewentualnie jakiś amfiteatrzyk.

- Pozostali panowie patrzą na mówiącego z lekkim rozbawieniem. Marzenia?

Taka jest nasza wizja
- Będzie dom kultury z prawdziwego zdarzenia. Z remizy zostanie przeniesiona biblioteka. Taka jest nasza wizja.

Panowie delikatnie poruszają też sprawę lokalizacji ośrodka Polmedu.

- To wspaniale, że starsze panie mogą na miejscu skorzystać z usług lekarzy, ale może uda się ponegocjować z Polmedem na temat zmiany lokalu. Przecież ten WDK powinien odzyskać to, co na skutek zmiany systemu stracił.

Panowie, a co będzie po ukończeniu odbudowy WDK?

- Będzie ogłoszenie. A jak się pojawi jakiś człowiek, żeby poprowadzić, popatrzymy przez trzy miesiące, jak będzie pracował. A jak się nie sprawdzi, to wek. Bo ten WDK powinien pójść w godne ręce.

Tadeusz Majewski





INNE DANE
DATA PUBLIKACJI: 2003-11-17 00:27:53
SERWIS: zblewo.kociewiacy.pl




UPIEA v. 0.7
© Piotr Madanecki 2006
 
 
Top! Top!