www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
środa, 16 październik 2019
 
 

ARTYKUŁ ARCHIWALNY
Tomaszewo. Sołtys Jolanta Gdaniec o wsi

Każde państwo ma swoje miejsca przygraniczne, leżące nieraz w całkiem zaskakujących miejscach. Podobnie jest z przygranicznymi miejscami gmin. W gm. Zblewo takim sołectwem jest Tomaszewo, któremu bliżej do Pogódek niż do stolicy gminy – Zblewa. I nie ma tu asfaltu, co dzisiaj jest już rzadkością

Gdzie jesteśmy

Stary dom i nowy dom. Przed frontem starego, jak w skansenie, leżą starannie poukładane kamienie. Lat temu ile? 100, 200? Prawdziwy polbruk, czyli polny bruk. Andrzej Gdaniec odgarnia od nas psy. Zaprasza do domu. Żona Jolanta, sołtys Tomaszewa, zaraz przyjedzie. – Jestem stąd – mówi pan Andrzej. Po chwili precyzuje. – Mój pradziadek, Marchewicz, przeprowadził się tutaj z Nowego Dworca, niedaleko leżącej osady, której dawno już nie ma... Jesteśmy na końcu gminy Zblewo. Do Pogódek są tylko 4 km. Tomaszewo należy do pogódzkiej parafii p.w. Piotra i Pawła w Pogódkach. Poczta - też Pogódki. A do Zblewa mamy 9 km. Nie ma utwardzonej drogi. Najbliżej, 2 km stąd, w Jeziercach zaczyna się twarda droga.

Sołectwo zamieszkuje... 27 osób. Dzieci o dziwo w Tomaszewie się rodzą. W ostatnich 2 latach przybyła ich szóstka.

Domów zaledwie siedem
Jest pani Jolanta.
Tomaszewo. Maleńkie, wśród lasów i pól, bez dojazdu, to co to za sołectwo?
- Jest od dawna.
To krótkie stwierdzenie zamyka sprawę. Pani Jolanta jest sołtysem pierwszy raz. Przed nią 45 lat sołtysował Bronisław Szturmowski, syn Piotra – posła na sejm, zamordowanego przez Niemców w Pogódkach. Grób Piotra znajduje się w lesie w Kobylu niedaleko Pogódek.
- Chciałam być sołtysem. Ktoś to musi robić. Ale co tu można robić i z kim? Domów stoi zaledwie siedem. Nie liczę Robakowskich i Tomaszewskiej z Gdańska, bo oni nie mają stałego meldunku.

Tu ziemia ma wartość
No proszę, ci z Gdańska dotarli nawet i tutaj. Postawili dacze. Jedna, pod strzechą, wygląda imponująco. Ale inni już się tak prędko nie wybudują. – Nie ma działek pod zabudowę. Ziemia należała kiedyś do PGR Kleszczewo, potem podlegała pod Agencję Własności Rolnej Skarbu Państwa. Ale już dawno została kupiona przez rolników.
- Rolnicy ziemię chętnie wzięli, tym bardziej, że dobra, od III do V klasy.
Gdańcowie mają jej ponad 10 ha i coś dzierżawie.

Kiedyś mieszkało tu 100 osób
Tomaszewo było znacznie ludniejsze, bo o jakie pięć gospodarstw. Może to mało - pięć, ale w każdym domu mieszkało po 10 – 11 osób. W sumie we wsi mieszkało ponad 100 osób. Pan Andrzej pamięta, mieszkał tu od małego. Pani Jolanta pochodzi z Pogódek.
Pytamy o stary dom.
- W tym starym domu mieszkali dwaj kuzyni i dwie kuzynki mojej mamy – opowiada pan Andrzej. - Dwie siostry i dwóch braci. Nikt nie założył rodziny. My pobraliśmy się w 1980 r. I to gospodarstwo zapisano nam. W 1987 r. zaczęliśmy budować nowy dom. W najgorszym czasie.

Piękne odludzie 
Nie chcecie stąd uciec? Przecież to straszne odludzie?
- W żadnym razie! - niemal wykrzykuje pani Jolanta. - Mogliśmy budować się w Pogódkach albo w Niemczech. Ale tu jest najpiękniej. Tu dla mnie najważniejszy jest kontakt z naturą.
Pani jest romantyczką?
- Może i tak. Nieraz zatrzymam samochód, by posłuchać ptaki. W ogóle zwierząt tu żyje bez liku. W domu hodowaliśmy jelonka. Bocian wyrzucony z gniazda żył tydzień. Karmiliśmy go pincetą. Grzałam go poduszką elektryczną, ale nic z tego. Bociany badają, ile wystarczy w okolicy futru. Jak jest za mało, to wyrzucają.

Jak można pić kawę samemu?
Na początku było trudno. Nie wyobrażała sobie, że można żyć na takim odludziu, pić kawę samemu. Szczególnie zimą. – Ale zima też ma swój urok. Zwłaszcza jak zawieje. A że zimno? W domu ciepło, jak jest się zapobiegliwym.
 A kino, teatr?
- Od czasu do czasu jedziemy na wystawę. Byliśmy na Malczewskim w SCK, ja byłam na Pianiście z koleżanką. Książki i gazety czytamy, ale nie takie brukowce. Ja coś poważniejszego, poradniki, mąż fachowe, na przykład o pszczelarstwie. Zresztą ja też to czytam.

Swojski chleb i inne
Gdańcowie hodują 50 świń rocznie, dwa razy do roku bydlaka, kurczaki, kaczki, indyki, perlice, gołębie, dwie krowy, pszczoły itd. - Raz do roku kupujemy 50 indyków i na Święta Bożego narodzenia wędzimy na trocinach z liściastych drzew indycze piersi. Piekę chleb na serwatce, mam mąkę żytnią pszenną, bułeczki. Nieraz poczęstuje maślanką z sokiem – malinowym czy wiśniowym. Cały czas mam twaróg. Nie rozumiem mieszkańców wsi, którzy narzekają, a nie umieją korzystać z tego, co mają. My jesteśmy samowystarczalni. Nie kupuję mięsa. Robię smalec z różnymi dodatkami, z czosnkiem, cebulą, suszoną śliwką, jabłkiem, majerankiem. Do tego sól, pieprz. I oczywiście zostają skwareczki.
Widać, że w pani Jolancie (z wykształcenia pracownik administracyjno-biurowy) i w panu Andrzeju (technikiem rolnikiem) jest miłość do wsi i do natury. Zarazili nią dzieci. Jeden z synów Arek (22 l.) też jest technikiem rolnikiem i pracuje z nimi na gospodarstwie. Radek (20 l.) skończył liceum techniczne w i chce zostać leśnikiem. Jest jeszcze córka (10 l.) – chodzi do szkoły w Kleszczewie, i Tomek (6 l.).

Przyszłość
Dom jeszcze nie jest wykończony i trzeba szukać dodatkowych źródeł dochodów. Na przykład w agroturystyce. - Kurs mam, świadectwo też. Byłam na wycieczkach. Widziałam te wymuskane gospodarstwa, trawniki. Kury nawet nie ma, a pies w kojcu. Agroturyzm to powinno być coś innego. Żeby ktoś, kto przyjedzie, miał kontakt z naturą, zwierzętami.
Pani Jolanta marzy o takiej kwaterze. - Warunki są tu wspaniałe – mówi. - Znajomi przyjeżdżają tu na każdy urlop pod namiot. I patrzą w gwiazdy. Bo w Trójmieście ich nie widać. A lokal? Oczywiście ten stary dom obok. Pełen tajemnic i wiekowych mebli, między innymi łóżka ze szlabanem! (łóżko z szufladami z boku do rozłożenia).

Według artykułu zamieszczonego w Tygodniku Kociewiak – środowe wydanie Dziennika Bałtyckiego

Zdjęcia

1. W starym domu jest mnóstwo antyków. Mebli, drewnianych walizek, zdjęć. Są nawet wiekowe majtki z klapą i mufka, któą prezentuje pani sołtys. .

2. Pan Andrzej przed starym domem. Część podwórka przed frontem domu jest wyłożona polnymi kamieniami.

3. Zwierząt tu mnóstwo. W powrotnej drodze do Jezierc zdjęliśmy dwa tokujące żurawie.

 





INNE DANE
DATA PUBLIKACJI: 2004-05-06 11:27:55
SERWIS: zblewo.kociewiacy.pl




UPIEA v. 0.7
© Piotr Madanecki 2006
 
 
Top! Top!