www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
niedziela, 20 październik 2019
 
 
Mecz poza boiskiem - Grom Brzoza Kleszczewo [ARCHIWALNE] Drukuj E-mail
piątek, 31 październik 2014


Społecznicy. - Zawsze się udzielałem, ale kiedy dają medale, wolę stać z boku – mówi jeden z nich Dariusz Brzoza [materiał archiwalny z 2004 r.]
Mecz poza boiskiem (lipiec 2004)

 

Dariusz Brzoza urodził się w 1961 r. w Zblewie. Mieszkał m.in. w Klonówce. W piłkę za dużo nie grał, bo na wsi nie było na to czasu (tym bardziej, że miał 12 rodzeństwa). Jego pierwszą pasją były gołębie (są zresztą nadal). Były od małego, od czasu, kiedy ojciec wsadzał go do wielkiego gołębnika w stodole. Tak wielkiego, że nawet ptaka nie mógł złapać. Ważne zdarzenia w życiu: zdobycie mistrza stolarstwa i tapicerstwa, wojsko, ślub, otwarcie zakładu Stolarsko-Tapicerskiego “Brzoza” w Starogardzie w 1989 r. Był wtedy najmłodszym rzemieślnikiem w mieście. I niekończące się zdarzenia – trwająca do dzisiaj przygoda z piłką.

 


Zaczęło się od ALPN

Dariusz Brzoza: - W 1992 r. w Rokocinie powstała Amatorska Liga Piłki Nożnej (ALPN). Inicjatorem był Marek Gutjar. Drużyny reprezentowały firmy: Smok, Jafra, Jawor, Gomel, Abimel, Broker i moją. Cztery stolarskie. Za sprawą Henia Świadka w Rokocinie na piachudrach zbudowano boisko. Na masztach podczas meczy każdy wieszał swoją flagę. Chodziło o zabawę, spotykania pracowników, po meczu ognisko. Tak było do 1995 r. Pod 2 latach doszedł zespół, który zaczął wprowadzać zawodników z zewnątrz i płacić im za wygrane mecze. To zepsuło koleżeńską atmosferę, zaczęła się ostra rywalizacja. Po trzech latach Henio Świadek wpadł na pomysł, by z chłopaków grających w naszych drużynach utworzyć ligową. I tak powstała Polanka Rokocin. Właściciele firm byli sponsorami.

Dzisiaj Brzoza nie ocenia tych zmian krytycznie. Cóż, to był proces, naturalny bieg zdarzeń Coś często zaczyna się od zabawy, a kończy na czymś całkiem poważnym. – W Rokocinie poznaliśmy, co to jest sportowa rywalizacja i rywalizacja między menedżerami – podsumowuje.

 


Taka była ambicja

Powstała normalna ligowa Polanka, a amatorskie drużyny z Rokocina przeszły do amatorskiej ligi w Starogardzie.

- Nieraz na naszych meczach na bocznym boisku było więcej kibiców niż na Wierzycy. Niektórzy przychodzili rano, kiedy zaczynały się pierwsze mecze, a wieczorem szli do domu... Jawor zawsze nas lał – przyznaje Brzoza po chwili. Jawor, bo tę drużynę i jego, Brzozę, sporo będzie później łączyć. I dzielić.

- Przyszliśmy z ALPN Rokocin do Starogardu już w zmienionych składach. I z wolą osiągnięcia sukcesu. Zabawa zeszła na odległy plan. W mieście były silne zespoły, na przykład Agros czy Stamo. Niby amatorska liga, ale niektórzy kupowali zawodników. Taka była ambicja. U mnie ligowe szlify miał jedynie bramkarz Jarosław Łepek. Jawor miał już asów. Moja drużyna dwa razy zdobyła puchar i superpuchar. Pierwszy w 1997 r. Z Jaworem rywalizowaliśmy ostro.

To było dla Brzozy ciekawe uczucie, mieć swoją drużynę. Prywatną, amatorską, ale zawsze. Kupował stroje, obuwie, na koniec sezonu urządzał elegancką zabawę dla zawodników z rodzinami.


Przeprowadzka do Kleszczewa

W 1997 r. Zbigniew Świadek połączył ligową Polankę z Rokocina ze swoim amatorskim Jaworem i wycofał się z amatorskich rozgrywek. Tu Dariusz Brzoza ma żal. Wszak dotąd cały czas w miarę możliwości sponsorował Polankę. Poczuł się odsunięty. Ale stało się, jak stało.

- Grałem jeszcze rok w amatorskiej. W 1998 r. dostałem propozycję przejścia do Gromu Kleszczewo. Przyjechał z tym Darek Kamiński, mój zawodnik, który przeprowadził się do Kleszczewa i zaczął grać w Gromie, i Krzysztof Jankowski, ówczesny prezes tamtejszego klubu. Pojechałem do Kleszczewa z moją drużyną. Postawiłem warunek: jak wygrają z moimi, to zostanę. Grom przegrał 2:3, a ja... zostałem.


Goniłem Jawor

Polanka Rokocin Świadka grała w A-klasie. Kiedy mu podziękowali za współpracę z Polanką, przyszła chęć pokazania, że on też potrafi coś zrobić. Zaczął klecić team. Z zawodników, którzy byli u niego i tych z Kleszczewa powstał jeden z mocniejszych A-klasowych zespołów. Wówczas ściągnął trenera Romana Wohlerta, który zastąpił Darka Bedlę. Po wzmocnieniu drużyny Grom w 1999 r. wywalczył awans do V ligi. Rok po Jaworze. Na możliwości Kleszczewa, gdzie nie ma 1000 mieszkańców, V liga to było coś (w IV lidze gra tylko Wierzyca Starogard). W V w tym sezonie, 2003/04, grały tylko Skarszewy, Sokół Zblewo, Smętowo i właśnie Kleszczewo.

- Z rocznym poślizgiem Goniłem Jawor. Znowu graliśmy przeciwko sobie. Goniłem teraz w normalnej lidze. Najpierw w A-klasie, potem w V lidze.

 


Pojedynek menedżerów

Brzoza: Dla mnie to była męska rywalizacja menedżerów... Ja, gdy się uprę, to nie ma, że nie dam rady... Polanka – Jawor wzmocniła się. Chcieli awansować do IV ligi. Próbowali dwa lata, byli blisko. A potem się rozpadli.

Razem zaczynali, razem walczyli. Potem on stworzył zespół w Kleszczewie i sam awansował, i jest do dzisiaj. Ba, dzisiaj Grom ma już dwie drużyny młodzieżowe (tę drugą otwierają w tym roku, rocznik 1994).

- Tymczasem Polanka Jawor została wymazana z mapy. W głosie Dariusza jest odrobina satysfakcji, ale więcej żalu. - Szkoda, że nie prowadziliśmy tego, Polanki Rokocin, razem.


Podoba mi się to

Grom to nie jest jego prywatny zespół. Gmina daje pieniądze i on też. To LZS Grom Brzoza Kleszczewo. Poza tym są inni sponsorzy, jego koledzy. W 1999 r. został prezesem.

- Dlaczego to robię? Podoba mi się to i z przyzwyczajenia. Z drugiej strony - ci chłopacy byli warci, by to wtedy wziąć. Młodzież się garnęła.

Dzisiaj Dariusz Brzoza czuje się menedżerem, działaczem, kto tam wie kim jeszcze. Z balkoniku niedokończonej siedziby klubu w Kleszczewie filmuje każdą minutę meczu. - Gdybym miał ludzi i pomoc, zjednoczyłbym wszystkie kluby w gminie w jeden. A jest ich siedem: Kleszczewo, Pinczyn, Zblewo, Bytonia, Borzechowo, Radziejewo i Jezierce. I oczywiście gdybym miał pieniądze, bo piłka nożna to kosztowna sprawa. No i do tego potrzebne byłoby zrozumienie wszystkich. Bez zespołowego działania w futbolu nie ma sukcesu. Tak jak w Kleszczewie. Trudno byłoby coś zrobić bez działaczy, zarządu (obecnie w składzie: wiceprezes Sławomir Żur, kierownik klubu Kazimierz Ksepka, skarbnik Ireneusz Liebrecht i członek Sławomir Wesołowski).

Lekcja futbolu

I oto cała historia. Zaczynająca się od zabawy, w którymś tam momencie całkiem poważna. A ta Polanka Rokocin była kuźnią menedżerów – można by powiedzieć. Szkoda tylko, że gdzieś po drodze te siły się rozeszły, bo tak blisko było do powstania pierwszej silnej prywatnej drużyny piłki nożnej. Ale i tak wielkie brawa Wam wszyscy, Panowie.

Tadeusz Majewski


 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!