www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
niedziela, 17 listopad 2019
 
 
Złapał się za głowę, że trzech maratończyków z małej wioski! Drukuj E-mail
sobota, 22 kwiecień 2017


Mariusz Kowalewski (31 l.) pracuje w firmie Ciecholewski Wentylacje, Szymon Skalski (26 l.) pracuje w stolarni, Paweł Hermann (21 l.) uczy się w Akademii Marynarki Wojennej. Spotykamy się w Bytoni, gdzie mieszkają. Dlaczego nic o was nie wiem? - chce mi się zapytać. - Myślałem, że znam tu prawie każdego, kto w czymś się wyróżnia.


Zaczynamy o początkach. Te są zwyczajne – jak u każdego chłopaka. Kopanie futbolówki, następnie marsze i biegi na orientacje, a potem jakiś – mówiąc w przenośni – sportowy odlot – daleko, dalej, coraz dalej. Może dlatego mało kto o nich tu wie?


Nasz pierwszy Ekstremalny Rajd na Orientację Harpagan

Paweł: Miałem wtedy 16 lat. Kondycja nie była taka jak teraz. Zrobiliśmy jedną pętlę, 50 km, i na drugiej doszliśmy do 67. km. To bieg na 100 km najkrótszym wariantem przejścia, ale w rzeczywistości jest więcej, bo zawsze trafisz na jakieś jeziorko, bagna i musisz omijać i robi się dłużej.

Szymon: Ukończyłem Harpagana cztery razy. W Kościerzynie, Czarnej Wodzie, Redzikowie koło Słupska, w Kwidzynie, gdzie byłem 8. w klasyfikacji generalnej... To są nasze początki. Zaczęło się od marszu na orientacje. To nas rozbiegało. Po kilku startach zobaczyliśmy, że stajemy się lepsi dzięki większemu doświadczeniu i wybieganym kilometrom. Dorastaliśmy. Narzuciliśmy sobie treningi.

Trening do maratonu. Fot. Jakub Ossowski


Fot. Mariusz Kowalewski


Mamy tu wspaniałe warunki do biegania

Mariusz: Biegaliśmy po naszych lasach. Znaleźliśmy w internecie plan treningowy. Celem było przebiegniecie 30 minut ciągłego biegu. Zaczęliśmy od 2-minutowego biegu, a potem zwiększaliśmy liczbę minut. 30-minutowy nieg na początku wydawał się abstrakcją. Po pewnym czasie odkryliśmy: kurcze, można biec godzinę, półtorej, więcej.

Opracowana przez nas i wyliczona Trasa Dwóch Jezior.


Szymon: Mamy tu wspaniałe warunki do biegania i do urządzania dużych zawodów. Dwa piękne jeziora - Niedackie i Ostrowie – w sumie 20 km. Start musi być szeroki i jest. Są piękne widoki, na przykład jezioro z górki albo o godz. 16 zachodzące słoneczko. Meta mogłaby być na wysokości ośrodka w Twardym Dole.

Szymon: Do maratonu w Warszawie zaczęliśmy się przygotowywać od października. Biegaliśmy po 300 km i to było fajne. Październik, listopad. Pracowałem w tartaku...

Paweł: Pracowaliśmy fizycznie. Po pracy braliśmy latarki i w trasę.


W Warszawie czuliśmy się jak gladiatorzy

Paweł i Szymon: W zeszłym roku debiutowaliśmy w maratonie - ORLEN Warsaw Maraton.

Mariusz: Dla mnie był to szósty maraton.

Paweł: Tam są Niesamowite emocje. W Warszawie podczas Narodowego Święta Biegania w maratonie uczestniczyło prawie 8 tysięcy ludzi, a równolegle odbywał się bieg na 10 km. Kibice stali wszędzie, nawet na moście, tłumy. Czuliśmy się jak gladiatorzy. Jest niesamowity doping. Biegniesz, ten doping cię niesie, a przez głowę przewijają się jak film te wszystkie treningi, kiedy padało, kiedy biegliśmy w śniegu, kiedy podczas biegu za Małym Bukowcem słyszeliśmy dziki. Mamy tu trzy podbiegi. To nam daje przewagę, gdyż mnóstwo ludzi biega po płaskim, na przykład w miastach.

Z medalami maratońskimi. Fot. Alicja Herman


Paweł: Przebiegłem w 3:04,22 (odpowiednio Szymon i Mariusz: 3:28,41, 3:38). Ten maraton był podpięty pod mistrzostwa Polski. Biegli Kenijczycy, Etiopczycy, Ukraińcy, biegł też Henryk Szostek, najlepszy spośród Europejczyków. Byliśmy na niezłych pozycjach, ale istotniejsze było to, że przed tym maratonem udało mi się porozmawiać z panem Jerzym Skarżyńskim. Debiutujemy – mówimy. A skąd wy jesteście? - zapytał. - Z Bytoni, małej miejscowości na Pomorzu. Złapał się za głowę, że trzech maratończyków z małej wioski. Że trzech gości dzień dzień robi po 20 km na treningach opierając się na jego książce, w miesiącu od 300 km w górę, a Mariusz po 450.

Mariusz: W 2014 r. zrobiłem 4016 km. Trasy wyliczyliśmy jadąc rowerem. Mamy różne trasy - 20 km, 15, 10 km.


Szymon Skalski w Biegu Grodzisko Owidz


Plany? Chcemy startować... Gdzie? Różnie

Szymon: Plan na ten rok jest taki, żeby wystartować w mistrzostwach świata w Finlandii w biegu na orientację.

Paweł i Szymon: I w Harpaganie, i w Maratonie Solidarności.

Paweł: Chcę też wystartować w Selekcji – już 18. edycja. W zeszłym roku starowałem, ale nie wyszło. Selekcja to elitarna gra terenowa wzorowana na selekcji do jednostek specjalnych. Najpierw jest preselekcja, podczas której ludzie z sił specjalnych wybierają 100 najlepszych zawodników i oni potem przez 5 – 6 dni rywalizują w Drawsku Pomorskim. Sprawdzają sprawność fizyczną, psychiczną, wiedzę historyczną i wojskową, jak sobie radzisz ze stresem. Żeby wziąć udział w tej zabawie, nie trzeba nic płacić, ale nic się nie wygrywa oprócz satysfakcji i uścisku dłoni majora.


Trzech ninja. Fot. Jakub Ossowski


Mariusz: Po moim pierwszym maratonie (42,195 km), 15 sierpnia 2012 r., już wiedziałem, że maraton to nie jest dla mnie granica, że stać mnie na więcej. Każdy dystans powyżej maratonu jest ultramaratonem. Zacząłem biegać powyżej 100 km w górach. Już dwa razy ukończyłem zawody w górach – w 2013 r. 110 km w czasie 18,36. Zająłem 45. miejsce na 122 osób i 4. miejsce w kategorii wiekowej M-20, i w 2014 też w lipcu w Lądku Zdroju – 130 km w 22,18. W generalce miałem 23. miejsce na 64, w kategorii M-30 już 5. na 17 zawodników. W czerwcu 2014 r. ukończyłem bieg na 151 km ze Szczecina do Kołobrzegu - 151 km w czasie 30,19.

W tym roku będę biegł w lipcu na 240 km, w sierpniu na 71 km w Tatrach, we wrześniu czeka mnie 100 km w Krynicy Zdroju. Jeżeli ukończę te trzy biegi ultra, to będę miał możliwość wystartowania w zawodach we Francji.

Tadeusz Majewski

Więcej o trzech maratończykach na ich blogu starworms.blogspot.com

Data publikacji: 1 marca 2015 r.





 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!