www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
czwartek, 14 listopad 2019
 
 
STAR WORMS. II Maraton Gocki - obczaj te klocki Drukuj E-mail
środa, 15 kwiecień 2015


Mam sporą satysfakcję, gdyż dzięki mojemu reportażowi trzej maratończycy z Bytoni stali się rozpoznawalni. Swoje zrobił druk materiału w  "Kurierze Zblewskim" i internet. Teraz przymierzam się do napisania reportażu o nich do "Rejsów" wychodzących w ponad 100-tysięcznym nakładzie. 
Jeżeli "kupią" temat i wezmą tekst, trzej znakomici biegacze z Bytoni będą jeszcze bardziej rozpoznawalni. Póki co, internauci z zapałem czytają o nich na stronie Zblewa, na stronkach na Fb i na ich interesującym blogu, prowadzonym przez Szymona Skalskiego. Teksty Szymona są ciekawe, dowcipne, barwne, mają szalone tempo. Niech Was nie zrażają kolokwializmy - to jest  blog. Gratuluję Autorowi talentu literackiego. No i oczywiście gratuluję trzem maratończykom wielkich sukcesów, jakie odnieśli już w pierwszych tegorocznych zawodach. Tadeusz Majewski


STAR WORMS. II Maraton Gocki - obczaj te klocki

Wtorek, 31 marca 2015

Historyczna chwila - Pondżol na podium!

Po raz drugi udało nam się wystartować w maratonie Gockim w Wojtalu. W zeszłym roku zawody odbywały się jesienią, teraz organizatorzy postanowili przesunąć je już na marzec. Ma to swoje tzw. plusy dodatnie i ujemne - we wrześniu pogoda była fajniejsza, ale z pogodą to nigdy nie da się przewidzieć, no i we wrześniu jest już niemal po sezonie, a w marcu to dopiero wchodzimy w to wszystko. Dobra, co by nie było, pogoda się oczywiście musiała schrzanić, ale nie przeszkodziło to w zorganizowaniu po raz kolejny wspaniałych zawodów!

Kiedy tak biegaliśmy sobie w styczniu i lutym po naszych lasach i w głowach mieliśmy już start w Wojtalu, to wyobrażaliśmy sobie to tak: Będzie już całkiem niezła forma i słoneczko pewnie przyświeci, bo to już ta pora. Będzie fajny piknik. Tymczasem było wietrzysko i zimno. Dobrze, że nie padało. Co z tego, skoro i tak zawody ściągnęły do siebie około setki uczestników! To chyba niemal dwa razy więcej jak na pierwszej edycji! Wow, wow. Będzie rywalizacja! Większa niż we wrześniu.


Bulbazaur

Pondżol i ja postanowiliśmy wystartować w półmaratonie. Kosa się już w półmaratony nie bawi i oczywiście z grubej rury postanowił zapisać się na maraton. Pomimo że w tym miesiącu w nogach miał już... 400 km! Ale to jest właśnie Mariuszek.

Jak to zwykle z nami bywa, przed zawodami była jedna wielka niewiadoma. Stawialiśmy, że Pondżol będzie bił się o najwyższe laury, ja sam nie wiedziałem na co mnie stać - chciałem poprawić wrześniowy wynik, a Kosa to zawsze największa zagadka wszechświata. Podczas rozgrzewki spotykamy Grzegorza, który wyczytał o nas... w internetach! A to za sprawą artykułu, który niedawno ukazał się o naszym bieganiu. Hhaha, śmiechowo! Czyli jest wesoło, z głośników płynie lekko niczym na wiosennej chmurce muzyka Demisa Roussosa, kolejka do zapisów wije się niczym olbrzymi węgorz i jest na prawdę sympatycznie. Do startu pozostało niewiele.

(....)

Super sajan przemiana!!!!

Lecimy dalej, zaczynają się podbiegi. Kluczowy moment, bo do końca jakieś 6 km, a będzie trochę pod górkę. Ale nie szarpię, wolę przeczekać te górki równym tempem. Potem już końcówka, wbiegamy tuż przy mecie, ale przed nami jeszcze dwa km. Domyślam się, że Pondżol jest już na mecie, na pewno jest, ciekawe jaki ma czas? Teraz pora na mnie! Znowu jest doping rodzinki Pondżola, Ola cyka fotki, jest z górki, więc robię pokazówkę (określenie zaczerpnięte z recenzji Klocucha) i depnąłem. Ale potem znowu spory podbieg i końcówka jest ciężka. Nawrót na malutkim rondzie i teraz już tylko jakiś km do mety! Ostatnie metry i jest! Życiówka 1:34;34! Jeszcze nie wyhamowałem, a już dostałem medal, podbiega Pablito i gratuluje! Podobno blady byłem jak ta biała koszulka, zdyszany pytam Pondżola, jak tam u niego? Jest drugi z czasem takim, że laczki spadają - 1:19:47!!! Drugi na półmaratonie!!!!!!!! Jest wielki sukces i jest wielka euforia, zrobił to, zrobił to!!!!


Radość z biegu!

Teraz tylko czekamy na naszego Mariuszka. Dobiega, widzi nas i też strzela pokazówkę! Zacisnął pięści poczuł się jak super sajan z dragon balla i walnął takiego sprinta, że włosy zjeżyły nam się na głowach!!! Co za szaleniec! Ale potem na szczęście przyhamował, bo z taką prędkością to by chyba wleciał do tych stawów i z karpiami pływał. Potem znowu wszedł w swoje spokojne tempo. Nie zazdrościliśmy mu, bo zrobić jeszcze kolejne 21 km to trzeba mieć twardy tyłek, tym bardziej że tam tak wieje.

(...)

It's good!

Potem czekamy dość długo na ostatniego maratończyka. Jest super atmosferka, rozmawiamy z biegaczami, wszyscy zadowoleni. Czekamy na wręczenie nagród bo przecież Pablito jest drugi! Potem miła niespodzianka - puchary będzie wręczać pani Jolanta Fierek! Super fajny moment, nasz człowiek ze star wormsów Pondżol odbiera puchar z rąk pani Jolanty i kurde jest wielka radość! Pondżol pocisnął i wspaniale jest widzieć tego gościa na drugim stopniu podium!!!! Tym bardziej, że... to jego debiut na tym dystansie!!! Łapiemy się wszyscy za głowę, że jest z niego taka rakieta, ale taki jest właśnie nasz Pondżol! Strzelamy fotki i wszyscy razem się cieszymy!

Star wormsowe biegowe trio!

Okej na zakończenie krótko podsumowując - kolejny wspaniały dzień! Wspaniałe były nasze starty i wyniki. Zawody świetnie zorganizowane, atmosfera znowu fantastyczna. Czego chcieć więcej? A przecież to dopiero początek sezonu! Do zobaczyska na kolejnych zawodach!

Wszyscy razem na podium!

PRZEJDŹ DO BLOGA - LINK

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!