www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
poniedziałek, 09 grudzień 2019
 
 
Celine Mass-Pujdak: Przygotowuję przemowę pt. "What is your story?", m.in. o blokach w Kleszczewie Drukuj E-mail
niedziela, 24 kwiecień 2016


Z FACEBOOKA. Szanowny Panie Tadeuszu, mam pytanie - czy ma Pan zdjęcia z Kleszczewa Kościerskiego z lat 1970 – 1990? Pytam, ponieważ przygotowuję się do przemówienia i bardzo chciałabym pokazać kilka zdjęć z mojego miejsca urodzenia. Czy mógłby Pan mi w tym jakoś pomóc? Bardzo będę wdzięczna. Celina Pujdak
- Witam Pani Celino. Niestety nie mam, pomimo poszukiwań. Chyba mieszkańcy Kleszczewa nie za bardzo lubili fotografować swoją wieś. Szukałem zwłaszcza zdjęć z czasów PGR-ów. Nikt nic nie ma. Chciałem napisać reportaż do "Rejsów" - magazynu "Dziennika Bałtyckiego" o PGR-ach i nic nie wyszło z powodu braku zdjęć. A cóż to za przemówienie Pani przygotowuje, jeśli można wiedzieć? - Ha ha, szkoda... Właśnie takie z PGR-ów by mi się przydały! ...Przygotowuję przemowę pod tytułem "What is your story?", czyli moją własną historię, początek, który bierze się właśnie w Kleszczewie w blokach i w wychowaniu w komunizmie. Potem był Starogard, a po maturze wyemigrowałam do Holandii. Udało mi się po kilku latach dostać wizę, skończyć studia i od kilku lat, krok po kroku, zrobić wspaniałą karierę. To przemówienie dla 150 dyrektorów naszych największych banków i ubezpieczalni w Holandii. Moim celem jest, abyśmy inaczej patrzyli na cudzoziemców, uchodźców itp. Właśnie zdjęciami z komunizmu chciałabym podkreślić, skąd "uchodźcy" pochodzą, choć często tego nie widać. (...) A teraz tak myślę, może jakieś typowe zdjęcia komunistyczne Pan ma? Np. marsz 1 maja?
- Zrobimy "deal". Ja jutro pojadę jeszcze raz do Kleszczewa i dokładnie przeszukam te bloki, a Pani napisze o sobie - wspomnienia z Kleszczewa, nauka, wyjazd, kariera, no i zdjęcia. Może być? (...)


Z Celine Maas-Pujdak "rozmawia" Tadeusz Majewski


- Jak długo mieszkała Pani w Kleszczewie Kościerskim?


- Urodziłam się i spędziłam moje całe dzieciństwo w Kleszczewie Kościerskim. Mieszkałam razem z moimi rodzicami i braćmi w ‘blokach’ PGR-owskich. Chodziłam w Kleszczewie do szkoły podstawowej i wyprowadziłam się na stałe do Starogardu w wieku 18 lat.

- Co Pani najbardziej utkwiło najmocniej w pamięci z "kleszczewskiego" dzieciństwa?

- Teraz patrzę na moje dzieciństwo z dwóch różnych perspektyw. Z jednej strony miałam bardzo fajne dzieciństwo, wielu rówieśników mieszkających na osiedlu, wieczne zabawy ‘na dworzu’, oczekiwanie na naszych ojców, którzy o 15.00 wracali z pracy z PGR-ów, spotkania harcerskie. Lata spędzaliśmy nad Jeziorem Kleszczewskim lub Semlińskim, jechaliśmy na obozy harcerskie albo na kolonie do Andrychowa. Z drugiej strony mam mniej miłe wspomnienia. W czasach komunizmu rodziny borykały się z innymi problemami. Alkohol był przyczyną wielu kłótni i rozbicia rodzin, również mojej własnej rodziny. System komunistyczny był nastawiony na "bezwzględne posłuszeństwo" w szkole, kościele i w rodzinie. Teraz, po wielu latach patrzę na to z innej perspektywy i myślę, że ten system nie doprowadził do niczego dobrego.

- Gdzie się Pani kształciła w Polsce?

- Słowo ”kształciłam” uważam za przesadne. Po ukończeniu szkoły podstawowej poszłam do II Liceum Ogólnokształcącego w Starogardzie. W wieku od 12 do 16 roku życia uczęszczałam również do Szkoły Muzycznej w Starogardzie. Szczególnie ten okres wspominam bardzo miło. Po ogólniaku poszłam do pracy i zaczęłam studia zaoczne na Politechnice Koszalińskiej, które przerwałam po roku ze względu na wyjazd do Holandii. Nie dorobiłam się więc w Polsce jakichś dobrych dyplomów. Na szczęście w Holandii dużo lepiej mi się powiodło.





- Kiedy Pani wyjechała do Holandii?


- W wieku 20 lat. Będąc jeszcze w Polsce załatwiłam sobie pracę jako opiekunka do dzieci w Holandii. To był dla mnie dość ciężki okres, choć miałam nadzieję i wierzyłam, że w Holandii mam lepsze perspektywy. Musiałam wszystkiego krok po kroku sama się dorobić. Praca, nauka języków, dostosowanie się do kultury i wyznaczenie sobie celu, który dałby mi perspektywę, aby tu zostać i ułożyć sobie życie.

- Zrobiła Pani karierę. Proszę o niej powiedzieć kilka zdań.

- Myślę, że pierwszym krokiem było dla mnie świadome wybranie kraju, w którym chcę sobie ułożyć życia. Każdy cudzoziemiec mieszkający pierwsze lata za granicą żyje w rozterce. Z jednej strony zarabianie pieniędzy i lepsze warunki życia w nowym kraju, z drugiej strony rodzina, przyjaciele, kultura i obyczaje w ojczyźnie. Wielu z nas wyjeżdża, aby się dorobić i wraca z bagażem do Polski. Ja sama po jakichś 2 - 3 latach podjęłam decyzję, że nie wrócę. To była dla mnie bardzo trudna decyzja, ale podstawa dla ułożenia swojego życia w Holandii.
Po podjęciu tej decyzji wiedziałam, że aby ułożyć sobie życie, muszę najpierw skończyć studia. Przez rok więc kształciłam się, aby zrobić od nowa maturę z języka holenderskiego, angielskiego i historii. Po żmudnym okresie nauki dostałam się do najstarszego i bardzo prestiżowego Uniwersytetu w Lejdzie. Studiowałam ekonomikę i prawo Europy Wschodniej (spec. Rosja.) W trakcie studiów wyjechałam na pół roku na stypendium do Sankt Petersburga i udzielałam się społecznie w rożnych organizacjach.
Zawsze miałam jedną myśl w głowie - "tej szansy nie mogę zmarnować!". Choć musiałam sama się finansowo utrzymywać, udało mi się zdać wszystkie egzaminy, napisać pracę, ukończyć studia i dostać dyplom. Łatwe to nie było, ale nie żałuje żadnej swojej decyzji... Zaraz po studiach otrzymałam pracę w sektorze finansów. Moim zadaniem była realizacja tymczasowych, często kilkumiesięcznych projektów w rożnych bankach i ubezpieczalniach. Ten system był dla mnie bardzo dobry, ponieważ mogłam zrobić staż pracy w rożnych firmach i mogłam sama podjąć decyzję, jaka praca w jakiej firmie mi bardziej odpowiada. Po kilku latach, w 2010 roku, przeszłam na stały etat do banku (Fortis/ ABN AMRO), gdzie obecnie wykonuję już czwartą funkcję. Podjęłam również studia podyplomowe Investment Management, które skończyłam z wyróżnieniem. Obecnie pracuję jako strategiczny konsultant - doradca dla dyrekcji banku.








- Prowadzi Pani ciekawe wykłady. Czego one dotyczą?


- Poza pracą, nauką i układaniem sobie kariery zawsze interesowałam się tematem Diversity & Equality, czyli Różnorodności i Równości społeczeństwa w firmach. Napisałam kilka dokumentów strategicznych, które zostały w pełni zaakceptowane w naszym banku. Zawsze walczyłam o to, abyśmy inaczej (pozytywnie) patrzeli na mniejsze grupy społeczne, takie jak cudzoziemcy, osoby chore albo ograniczone w pracy, uchodźcy, społeczność LGBT itp. Temat tolerancji i akceptacji leży głęboko w moim sercu i praca nad tym tematem, również w tak liberalnym kraju, jak Holandia, daje mi bardzo dużo energii. W jednym z moich ostatnich projektów pracowałam bardzo intensywnie z Krzysztofem Charamsa (księdzem z Watykanu, który ogłosił światu, że jest gejem i ma partnera) nad tematem tolerancji i akceptacji homoseksualizmu. Jest to bardzo trudny, ale bardzo ważny temat dla nas wszystkich. Ta współpraca, jak również masa innych prac, sprawia, że cały czas mogę się uczyć, kształcić i pomagać innym.
Moje wykłady są różnorodne, ale głównie dotyczą właśnie tych tematów. Jestem zapraszana na wykłady na uniwersytetach, jak również na kongresach organizowanych przez bank, w którym pracuję. Przemawiam do studentów, cudzoziemców i często apeluję do osób na wysokich stanowiskach, aby patrzyli na grupy społeczne z innych perspektyw. Apeluję również często do osób, które chcą się wybić, ale z rożnych powodów boją się albo nie wiedzą, jak podejmować pierwsze kroki. Jeżeli masz ambicję, to musisz postawić kroki poza swoją strefą komfortu. Niepewność czy strach są normalną reakcją, które musisz akceptować, ale które nie powinny Cię paraliżować. Wyznaczenie celu i dążenie do niego nie, nie w siedmiomilowych butach, ale krok po kroku, jest kluczem do sukcesu.

- Czy wraca Pani czasami do Kleszczewa? Jak Pani wspomina tę miejscowość?

- Niestety, nie wracam do Kleszczewa. Moja rodzina już tam nie mieszka, więc nie mam do kogo wracać. Ale mam bardzo miłe wspomnienia i teraz, odpisując na pytania, nawet spontanicznie zaczynam tęsknić za Kleszczewem.




Celine z mężem - Holendrem. PP. Maas mają dwóch synów, Oscara i Caspera
 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!