www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
poniedziałek, 11 grudzień 2017
 
 
Bagorski będzie miał wystawę na XI festiwalu "kaczmarki underground" w Krakowie - Wieliczce Drukuj E-mail
wtorek, 15 sierpień 2017



Krzysztof Bagorski od 2012 r. mieszka w Małym Bukowcu, turystycznej miejscowości w gminie Zblewo. Rysuje pastelami. Przez krótki czas zdobył uznanie Kociewiaków przede wszystkim jako portrecista. Od 1 do 3 września będzie miał wystawę prac na XI festiwalu „kaczmarski underground" w Krakowie - Wieliczce

Krzysztof Bagorski (ur. w 1974 r. w Gdańsku, a do 2012 r. mieszkaniec Gdyni) od dziecka przyjeżdżał do Małego Bukowca, gdyż po części tam są jego korzenie. Już w dzieciństwie zdradzał zdolności plastyczne i interesował się sztuką, zwłaszcza portretami, najbardziej tymi z "Pocztu królów polskich" Matejki. W latach 1985 – 1989 chodził na zajęcia plastyczne w Pałacu Kultury i Młodzieży w Gdyni, gdzie poznał podstawy różnych technik plastycznych. W latach 1989 1994 zgłębiał tajniki malarstwa, rzeźby i historii sztuki w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Gdyni Orłowie. Dyplom plastyka uzyskał w pracowni snycerstwa. W czasie nauki, podczas zwiedzania Muzeum Witkacego w Słupsku, zetknął się z techniką pastelu. Zafascynowała go ze względu na niezwykłe możliwości ekspresji. Po skończeniu liceum sam uczył się malować pastelami. Jego ulubieni artyści to Wyspiański i Witkacy, mistrzowie portretu wykonanego techniką pastelu, każdy mający swój styl. Inni: Caravaggio, Rembrandt, impresjoniści francuscy, Salvadore Dali, Malczewski, Fałat. Fascynuje go również malarstwo historyczne w stylu Jana Matejki.

Bagorski żył z malarstwa, ale też i z innej pracy, m.in. z wypożyczalni kaset. Na ścianie mieszkania w Małym Bukowicu wisi jego obraz przedstawiający dziadków Bągorskich od strony taty na tle wsi. Nazwisko taty już nie ma ogonka przy 'a' i brzmi Bagorski. Tata urodził się w 1943 r., Niemcy zapisali w metryce 'a' i tak zostało.

Krzysztof Bagorski jak najbardziej czuje się Kociewiakiem. Tu są jego rodzinne strony. Bierze udział w tutejszych plenerach i wystawach organizowanych przez Towarzystwo Artystyczne "Zakochani w Kociewiu". Niektóre jego działa wiszą w kościołach, co w pewnym sensie uwiecznia artystów i daje wielką oglądalność. Na przykład w Borzechowie można obejrzeć obraz przestawiający Jana Pawła II, poświęcony w marcu 2012 r. przez ks. proboszcza Adama Kapelusza. Tego samego roku obraz został pokazany na wystawie w kościele św. Jana w Gdańsku.




Artysta swoje dzieła prezentuje też na stronach w internecie. To dziś niezbędne. Są możliwości techniczne, więc się je wykorzystuje. Internet przydaje się jeszcze w innym celu. Ludzie nie lubią pozować "na żywo" i nadsyłają zdjęcia. Nie lubią pozować, bo kto dzisiaj przy tym tempie życia ma czas siedzieć kilka godzin? Nadsyłają także zdjęcia, gdyż czasami portret ma być prezentem, czyli niespodzianką, o powstawaniu której obdarowany nic nie wie. Bagorski lubi też pokazywać otaczających go ludzi, a szczególnie dzieci, naturalne i szczere. I jego internetowej galerii dominują portrety. Ale jest też przyroda, pejzaż. W takich przypadkach sam robi fotografie. Niespecjalnie widzi siebie malującego w sezonie turystycznym portrety "na żywo". Już próbował. Malował w Twardym Dole w 1999 r. kilka portretów dziennie. To nie dla niego. Na portret potrzebuje 3 godziny i trochę czasu, żeby odpocząć. Woli pracownię, gdzie do narysowania portretu "na żywo" zwykle potrzebuje od dwóch do trzech sesji.



Często maluje przy muzyce Jacka Kaczmarskiego, którego zresztą kilka razy sportretował. 2-3 lata temu skontaktowała się z nim współorganizatorka corocznego festiwalu „kaczmarski underground" i zaproponowała mu wystawę. Zrezygnował, gdy usłyszał, że ma być tam gwiazdą. W tym roku przyjął jednak propozycję. Od dłuższego czasu pracuje nad obrazami na tę imprezę. Odbędzie się w Krakowie - Wieliczce od 1 do 3 września, a zacznie się w "Piwnicy pod Baranami". Jego wystawa wpisze się w szerszy cykl wydarzeń pod nazwą "Kaczmarski. Cztery źródła niepokoju". Ma przygotować ok. 15 prac. 




Fascynacja twórczością Jacka Kaczmarskiego zaczęła się u niego już w podstawówce. Słuchał piosenek opozycyjnych, antykomunistycznych, tak samo jak jego tata. Słuchał też z kolegami. Tata jednego z nich zdobył gdzieś płytę winylową z piosenkami o Katyniu. Było to dla nich mocne przeżycie.

Kaczmarski napisał około tysiąc utworów. Wystawa ma nawiązywać do jego twórczości. Nie zabraknie też Przemysława Gintrowskiego, w dużej części wykonawcy jego piosenek, i Herberta (Kaczmarski nagrał 3 płyty z poezją Herberta). Kaczmarski był też twórcą widowisk muzycznych Muzeum, Raj, Mury (1979), które wykonywali jako koncerty.




W 1981 r. Kaczmarki i Gintrowski mieli koncerty we Francji. Po wprowadzeniu stanu wojennego Kaczmarski został na Zachodzie, pracował dla RWE i cały czas nagrywał. Potem jeździł po świecie i śpiewał już bardziej poetyckie teksty, te związane z polityką stały się wielowymiarowe. Bagorski robił zdjęcia Kaczmarskiemu i Gintrowskiemu w kościele św. Jana w Gdańsku. Atmosfera była niesamowita, zupełnie jakby coś wisiało w powietrzu. Na podstawie tych zdjęć zrobił obraz. Do dziś Kaczmarki inspiruje Bagorskiego. W tekstach Kaczmarskiego jest coś, co artyście z Małego Bukowca nigdy się nie znudzi. Słowa, które mówią coś ważnego, kiedy maluje obrazy. Miał nawet ambicję zrobić coś na podstawie utworów barda, zilustrować jakiś utwór, ale tu pojawił się problem. Bagorski musi konkretnie widzieć, co maluje (są artyści, którzy potrafią malować z głowy). Druga sprawa. Trudno namalować obraz na podstawie piosenek, które często same w sobie są opisami obrazów. Kaczmarski, polonista, humanista, świetnie znał się na obrazach, wchodził w nie, opisywał, interpretował piosenkami. Łatwiej Bagorskiemu zrobić coś nie jest na podstawie czegoś konkretnego.




Co będzie więc miał na wystawie. Oczywiście portrety Kaczmarskiego. Do tego udało się dołożyć kilka portretów kobiet, odpowiadających klimatowi tekstów. Słuchał utworu "Portret płonący" i doszedł do wniosku, że wszystko w twórczości Kaczmarskiego się zgadza z portretem, który zrobił. Albo "Sen kochającego psa" – bardzo pięknie opisana kobieta. Też to nawiązuje do jednego z jego portretów. Nie jest ważne, co Bagorski ma na myśli, to już jego sprawa. Ważne, że utwór jest zgodny z klimatem wrześniowej imprezy. Kiedyś zrobił autoportret Witkacego, którego, jak wspomniałem wyżej, bardzo lubi, i też się zgadza. Kaczmarski napisał utwór "Autoportret Witkacego", a wykonywał piosenkę Gintrowski. W utworze jest tak, jakby Witkacy mówił o sobie. Bagorski po wysłuchaniu "Autoportretu" w Gdyni pobiegł do księgarni i kupił album o Witkacym. Obu, Kaczmarskiego i Gintrowskiego, Bagorski miał okazję poznać, porozmawiać z nimi. Byli bardzo skromnymi ludźmi. Ma podpisane przez nich płyty.

Tadeusz Majewski

Dla przypomnienia



Mury


On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt
On im dodawał pieśnią sił, śpiewał, że blisko już świt
Świec tysiące palili mu, znad głów unosił się dym
Śpiewał, że czas, by runął mur, oni śpiewali wraz z nim

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Wkrótce na pamięć znali pieśń i sama melodia bez słów
Niosła ze sobą starą treść, dreszcze na wskroś serc i dusz
Śpiewali wiec, klaskali w rytm, jak wystrzał poklask ich brzmiał
I ciążył łańcuch, zwlekał świt, on wciąż śpiewał i grał

Wyrwij murom zęby krat
Zerwij kajdany, połam bat
A mury runą, runą, runą
I pogrzebią stary świat!

Aż zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas
I z pieśnią, że już blisko świt, szli ulicami miast
Zwalali pomniki i rwali bruk - Ten z nami! Ten przeciw nam!
Kto sam, ten nasz najgorszy wróg! A śpiewak także był sam

Patrzył na równy tłumów marsz
Milczał wsłuchany w kroków huk
A mury rosły, rosły, rosły
Łańcuch kołysał się u nóg...

Patrzy na równy tłumów marsz
Milczy wsłuchany w kroków huk
A mury rosną, rosną, rosną
Łańcuch kołysze się u nóg...

Jacek Kaczmarski



 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!