www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
sobota, 19 wrzesień 2020
 
 
Sztuka z filcu i przestrzenne bombki Drukuj E-mail
niedziela, 25 październik 2009
Gdyby Barbarze Rolińskiej (29) ze Zblewa po ukończyła Technikum Technologii Żywienia ktoś powiedział, że będzie się zajmowała sztuką, zapewne parsknęłaby śmiechem





Po ukończeniu szkoły zaczęła pracować w sklepie masarskim „Herold” jako sprzedawca. Po pewnym czasie odeszła z powodu choroby. Długo trwała rehabilitacja.

W zeszłym roku zaczęła szukać jakiegoś pomysłu na pracę – ot, taką w domu, żeby dawała jej satysfakcję. Znalazła dość przypadkowo. Wpadła na pomysł, by przed Świętami Bożego Narodzenia każdej osobie z rodziny – około dwudziestu, sama ma pięciu braci – dać prezent. I każdemu wręczyła aniołka z masy solnej. Mężowi – aniołka z piłką, bo Czarek, były piłkarz, grał w Zawiszy Bydgoszcz.

- Czy miałam w szkole jakieś predyspozycje plastyczne? Nie – mówi pani Barbara. - Ale mój dziadek, Pietrzak, był artystą. Rzeźbił, malował, wypychał zwierzęta... No nie, nie był artystą zawodowym. Amatorem... Rodzice, tata ze Zblewa, mama góralka, są fachowcami w dziedzinie stolarstwa. Ja... można powiedzieć, że odkryłam w sobie talent plastyczny w wieku 28 lat.


Wyrobów z masy solnej na wystawce w domu Barbary Rolińskiej nie ma. Są prace o wiele ciekawsze i z bardziej szlachetnego materiału. Obrazy na płótnie, puchary, śliczne szklane kule z domkami w środku, biżuteria i wyroby z... filcu.

- Wyszukałam w internecie stronę, Kreatywni.com, na temat prac robionych ręcznie. Zobaczyłam, że można robić biżuterię, szale i torby z filcu. Pojechałam do pani, która prowadzi tę stronę po filc. Okazało się, że organizuje szkolenia w tym zakresie. Akurat chciałam namalować obraz dla teścia. Po wizycie u tej pani i kursach zrobiłam metodą decoupage.

Przyglądam się obrazom. Niby kopie, na przykład tancerka Degasa. Niby, bo okazuje się, że część obrazu jest przyklejona – tancerka, detale, a część namalowana przez panią Barbarę ręcznie. Ta technika jest na razie w Polsce prawie w ogóle nieznana. Tu trzeba jeszcze dodać, że przyklejone fragmenty są ze specjalnego papieru, sprowadzanego z Włoch i kiedy patrzy się na obraz, nie widać różnicy między częścią wklejoną a namalowaną.


- Zrobiłam jeden obraz, potem następne. Jeździłam też na następne szkolenia i proszę, mam certyfikat od Kreatywni.com. Certyfikat, że umiem tworzyć z filcu i papieru. Rozwijałam się, robiłam codziennie coś po kilka godzin. Ta twórczość stała się moją pasją, a teraz staje się moją pracą. Ściągnęłam z Włoch specjalną książkę, w której piszą i pokazują, jak to się robi. Z Włoch, bo u nas to dziedziny nieznane.

Oglądamy wyroby z filcu. Torbę, szal i biżuterię, filcowe kwiaty. Po chwili kolorowe puchary. Podobne oraz wyroby z filcu Barbara Rolińska pokazywała na stoisku podczas powiatowych dożynek w Lubichowie.

- Tam pokazałam przede wszystkim wyroby z filcu. To, co mogłam, wyciągnęłam. Szkoda, że miałam tylko dwa stoliki, bo w pozostałej części namiotu były stoiska dla pań z nalewkami. W przyszłym roku kupię namiot i urządzę sama stoisko typowo na wystawę. Będzie wizytówką Zblewa.

Pani Barbara na obrazy nie stawia. Jest tego pełno – kopie, reprodukcje, oryginały, a zainteresowanie takie sobie. Puchary to co innego.

- Szkło kupuję, a ozdabiam sama. Maluję farbami akrylowymi. Ale na tej szklanej powierzchni są też ornamenty przestrzenne, na przykład wypukłe kwiaty. Formuje się je osobno, a potem nakleja. Technika? Też nie taka prosta. I też tego u nas nikt nie robi.

Przechodzimy do najładniejszej części domowej ekspozycji. Bombki, ale jakieś takie niespotykane, przestrzenne. Wielkie – o średnicy 16 centymetrów. Z widokiem na to, co w środku. W każdym misternie wykonany domek, przy mim maleńkie świerki, na tle namalowanego za domkiem zimowego pejzażu. Do niektórych bombek będą stojaki, jeżeli ktoś sobie zażyczy do postawienia na świąteczny stół. Bombki - jakby zwieńczenia pucharów.

- Te pomysły i technologia też z Włoch, bo u nas się tego nie robi. Nie ma w Starogardzie, w Gdańsku? Może w jakichś sklepach hobbystycznych.

Czy pani Barbara czuje się artystką?

- Czy czuję się artystką... Najważniejsze, że czuję się spełniona. Że się odnalazłam.

Czy z tego dałoby się wyżyć?

- My się dopiero uczymy doceniać prace ręcznie robione. Z drugiej strony ciężko się obronić przed chińszczyzną... Tak, w jakiś sposób czuję się artystką – pani Barbara na chwilę wraca do tamtego pytania.

Czy z tego dałoby się wyżyć? - znowu to samo pytanie.

- Z tych prac ciężko. Chyba że byłoby to połączone ze szkoleniami. W przyszłym roku chcę zrobić certyfikat: aranżacje i dekoracje wnętrz, artystyczne dekorowanie ścian.

No tak, pewnie i te dziedziny są u nas ubogie w porównaniu z tym, co robią Włosi.

Pani Barbarze życzmy powodzenia w tak delikatnych zajęciach i w zdobywaniu certyfikatów. Jeszcze tylko na zakończenie coś, co jest już dziś czymś normalnym, a mianowicie strona internetowa: www.pwlibra.com.pl. Proszę wejść i obejrzeć...

Tadeusz Majewski


 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!