www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
czwartek, 17 październik 2019
 
 
Maciej Kubik o sobie, wychowaniu poprzez sport i Troi Kleszczewo Drukuj E-mail
niedziela, 25 październik 2009

Kto jest kim. Maciej Kubik o sobie, wychowaniu poprzez sport i Troi Kleszczewo

„Zapalać może ten, co sam płonie”

Jestem Kociewiakiem, do 21. roku życia mieszkałem w Rywałdzie, skąd wyprowadziłem się do Pinczyna. Tu ożeniłem się i zamieszkałem.





Jestem absolwentem oliwskiej Akademii Wychowania i Sportu o specjalności wychowanie fizyczne – kierunek nauczycielski. Posiadam uprawnienia instruktora piłki nożnej. Od wczesnych lat młodzieńczych uprawiałem piłkę nożną. Reprezentowałem szkolę na różnych zawodach i konkursach sportowych, poczynając od piłki ręcznej, biegów przełajowych, na piłce nożnej i tenisie kończąc.


Trenowałem i grałem

w Koronie Rywałd. I tam nabierałem piłkarskich szlifów. Moimi mentorami byli trenerzy i zawodnicy, z którymi współpracowałem, między innymi p .Zenon Kroplewski, Janusz Kępkowski, Zdzisław Stanek, Jarosław Błażej, Zdzisław i Janusz Grzona, Jarosław Banaś. Później drogę trenera ukazał mi p. Dariusz Bedla, który jest niedoścignionym wzorem oraz skarbnicą wiedzy.

Sport interesuje mnie w całej swej okazałości, bowiem w moim zawodzie jest to niezwykle ważne i potrzebne. Jeżdżę na nartach, pływam, miałem przygodę na desce z żaglem, jeśli mam okazję, gram w tenisa stołowego. Lubię biegać. Oprócz tego jestem czynnym trenerem – gram w seniorskiej drużynie Troja Kleszczewo. Interesuje mnie każda wzmianka na temat sportu, życia sportowców itp.

Swoim przykładem, zdrowym stylem życia - bez nałogów staram się zainteresować dzisiejszą młodzież. Ukazać im prawdziwe piękno sportu – rywalizacji w duchu fair play. Rywalizacji bez nałogów, używek oraz poszanowania siebie i przeciwnika. Bowiem „zapalać może ten co sam płonie”.


Uczę

w Zespole Szkół Publicznych w Kleszczewie od 1998 roku. Nie jest to praca ani łatwa, ani lekka . Kto pracował w szkole, wie, o czym mówię. Ale ja tę pracę sam wybrałem i pokochałem.

Uważam, że dzisiejsza młodzież nie odbiega psychomotorycznie od tej z mojej młodości. Potrzeba po porostu jakiegoś impulsu – u mnie to była piłka nożna, którą uprawiali wszyscy moi koledzy i znajomi. Oprócz tego zawsze w szkole stały stoły tenisowe i mogliśmy się wyszaleć. Dzisiaj dzieci i młodzież, którą atakuje wszechobecny internet, ma trudniej. Bo jak wytłumaczyć dziecku, że pot i zmęczenie to najlepsza droga do doskonałości? Do tego by być mistrzem? Przecież w domu na krześle jest o wiele łatwiej i przyjemniej…


Jednakże przy pomocy rodziców udało mi się zorganizować i utworzyć drużynę młodzieżowa, którą prowadzę już od kilku lat. Reprezentuje swoją szkołę, gminę, powiat na szczeblu wojewódzkim, grając pod egidą Pomorskiego Związku Piłki Nożnej w Gdańsku. Trzon drużyny stanowią uczniowie Szkoły Podstawowej z Kleszczewa oraz ze Zblewa. Dzięki pomocy i zaangażowaniu rodziców – dowóz dzieci na treningi – taka drużyna ma rację bytu. Bo one chcą trenować, biegać grać. I to jest najważniejsze.

W swojej pracy zawodowej odnoszę wiele sukcesów. Z moimi podopiecznymi często jeżdżę na finały powiatowe oraz wojewódzkie. Tylko w tym roku szkolnym moi uczniowie byli na:

- Powiatowych Biegach Przełajowych w Skórczu,

- zdobyli II miejsce w powiatowym turnieju halowej piłki nożnej szkół wiejskich,

- dostali się na półfinały wojewódzkie w unihokeju, pokonując na swej drodze szkoły z powiatu starogardzkiego,


Na terenie gminy Zblewo

króluje piłka nożna. Dość powiedzieć, że w naszej gminie istnieje 6 drużyn seniorskich:

- „B” klasa: Meteor Pinczyn, Orzeł Radziejewo, LZS Bytonia,

- „A” klasa: Sławek Borzechowo, Sokół Zblewo oraz

- rodzynek Liga okręgowa: Troja Kleszczewo.

Tyle drużyn w jednej gminie to ewenement na skalę całego województwa. Oprócz tego funkcjonują drużyny młodzieżowe: dwie w Kleszczewie, po jednej w Pinczynie oraz Borzechowie. Wydaje mi się, że to żaden fenomen. Po prostu w każdej miejscowości jest stadion sportowy... może to za mocne słowo - boisko i tam właśnie dzieci i młodzież spędzają dużo czasu. Rodzice też tak spędzają swój własny czas wolny i przekazują dalej swoje hobby.

Trzeba też powiedzieć o Orliku, który funkcjonuje w Zblewie, a niedługo będzie zbudowany (do końca października) w Pinczynie. Dzięki zajęciom na Orliku wszyscy mieszkańcy Gminy Zblewo mają możliwość grania, trenowania przez cały rok. Ogromna tu zasługa włodarzy gminy z wójtem Trawickim na czele. Zajęcia odbywają się już od godziny 15, a kończą się o godzinie 21. Po kilku latach – sądzę - zaowocuje to tym, że będziemy mieli najbardziej usportowioną gminę w całym powiecie, a może województwie.

Oprócz piłki nożnej w Pinczynie, Borzechowie i Zblewie lubią pograć w siatkówkę. To wszystko dla mężczyzn.

A dla kobiet? Przede wszystkim aerobik prowadzony przez moją małżonkę Alicję Kubik w Pinczynie i Borzechowie oraz p. Ewę Osowską, która prowadzi zajęcia dla kobiet po 30-tce w Zblewie.


Grom Troja Kleszczewo

od 10 lat gra na szczeblu wojewódzkim w klasie okręgowej. Jest to zasługa przede wszystkim samych piłkarzy, kierownictwa (byłego i obecnego) oraz dobrej współpracy z Gminą Zblewo. Do tego dochodzą starania sołtysa wsi i samych mieszkańców, którzy pomagają drużynie.

Jednakże największy udział w istnieniu i funkcjonowaniu klubu mieli i mają panowie: Krzysztof Jankowski, Dariusz Brzoza, Sławomir Wesołowski oraz Ireneusz Liebrecht. Źródła sukcesu upatrywać trzeba w zaangażowaniu tych właśnie ludzi. Nie wydaje mi się, że kleszczewiacy mają lepsze predyspozycje do gier zespołowych. W Kaliskach czy też w Zblewie również pracują z młodzieżą, jest lepsza baza sportowa i infrastruktura, a mimo to nie mogą pochwalić się takim osiągnięciem.

Niestety sukces ten nie byłby możliwy bez wsparcia sponsorów. Na początku współpracował z klubem p. Dariusz Brzoza, bez którego pomocy nie udałoby się zbudować szatni dla sportowców. Od kilku lat pomaga nam organizacyjnie i finansowo p. Mieczysław Rosani – właściciel lokalu TROJA. Bez wsparcia tych właśnie ludzi klub miałby kłopoty z utrzymaniem się w lidze.

W mojej drużynie na dzień dzisiejszy występują:

ośmioro wychowanków: Wesołowscy Michał (19), Dawid (18) i Sławomir (37), Liebrecht Ireneusz (37), Wołoszyk Andrzej, (20) Brajsa Piotr (20), Makurat Arkadiusz (24), Bielang Wiesław (23), Szarmach Piotr (17);

zawodnicy spoza Kleszczewa: Zając Arkadiusz (34), Stanek Mateusz (20), Bączkowski Zbigniew (29), Kleinschmidt Paweł (23), Jabłonka Piotr (27), Wilczewski Jacek (36).

Uważam, że opierając zespół na samych mieszkańcach gminy nie zbuduje się zespołu mogącego włączyć się do walki na arenie wojewódzkiej, bowiem mamy za rywali zespoły z takich miast i miejscowości jak: Chojnice, Prabuty, Pelplin, Kwidzyn, Czersk, Tczew, Stare Pole, Lipusz, gdzie są o wiele większe skupiska ludzi uprawiających tę dyscyplinę sportu. Uważam również, że zespół Troja Kleszczewo jak na tak małą miejscowość jest reprezentowany dość licznie przez swoich wychowanków.


Budżet klubu opiera się przede wszystkim o pieniądze od sponsorów oraz z Gminnego Zrzeszenia LZS W Zblewie. Młodzież grająca w klubach jest zabezpieczona wyłącznie z pieniędzy Gminnego Zrzeszenia LZS.

Pomysł, aby utworzyć jedną silną drużynę – reprezentację gminy uważam za słuszny. Aczkolwiek wszelkie animozje oraz jakieś dawne urazy i niechęć do współpracy między poszczególnymi miejscowościami jest tak silna, że ten pomysł spali na panewce. Powiem tylko, że w drużynie Troi nie występuje żaden inny mieszkaniec innej miejscowości gminy oprócz mnie. A chętnie bym widział w drużynie kilku graczy ze Zblewa, Pinczyna czy też Borzechowa.

Uważam również, że wyróżniający się zawodnicy powinni reprezentować kluby IV, III i II ligi. Tak czynią w Kaliskach, gdzie zdolni, młodzi gracze trafiają do klubów z wyższych lig.


Obecnie trenujemy

dwa razy w tygodniu, ale przed sezonem i na początku trenowaliśmy trzy razy. Wszyscy moi piłkarze traktują grę jak hobby i w pełni się poświęcają. Cierpią na tym rodziny, krewni i przyjaciele, gdyż sezon przygotowawczy zaczyna się już styczniu - co weekend mecz aż do sezonu. W sezonie gramy również co tydzień do połowy czerwca. Później dwutygodniowa przerwa i zaś od nowa…. Ale kochamy ten sport, a rodziny ten fakt muszą zaakceptować. Dlatego z mojej strony ogromne podziękowania dla wszystkich żon, matek, dzieci za cierpliwość, troskę i siłę ducha.

Marzy mi się praca z samymi zapaleńcami, którzy grę z piłką traktują nie jak zło konieczne, ale jak przygodę. Jak szkołę charakterów. Jeśli tacy się znajdą – a wierzę że tacy są – to o końcowy sukces jestem spokojny. Bo piłka to nie tylko gra. To sztuka życia.

Jeśli w przerwie zimowej wzmocnimy zespół kilkoma graczami, którzy pociągną zespół, to myślę, że włączymy się w walkę o awans do IV ligi.

Na boisku w Kleszczewie nie ma już kamery (kilka lat temu mecze nagrywał p. Dariusz Brzoza) ani grilla. Ale są nadal wspaniali kibice, dla których gramy.

Oprac. Tadeusz Majewski

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!