www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
sobota, 04 kwiecień 2020
 
 
Najbrzydsza, zdewastowana, niespójna, zachwaszczona – listę epitetów można by mnożyć Drukuj E-mail
czwartek, 19 maj 2011
Najbrzydsza, zdewastowana, niespójna, zachwaszczona – listę epitetów można by mnożyć, ale sołtys Beata Jankowska mówi:
 
Miradowo jest moim miejscem na Ziemi

- Małe „who is who”. Imię i nazwisko, wiek (hmm...? - można ominąć), skąd Pani jest - "miardowinka"?), wykształcenie, zawód, praca, hobby, o... internet: czy jest Pani w portalach społecznościwych, jak często korzysta Pani z GG?















- Nazywam się Beata Jankowska, mam 36 lat,pochodzę ze Starogardu. Od 12 lat mieszkam w Miradowie. Jestem po liceum medycznym, mam wykształcenie średnie maturalne:) Obecnie zajmuję się domem i wychowuję dwoje dzieci -  Pawła (14 l.) i Paulinę (9 l.). Oboje uczą się w szkole z Zblewie w gimnazjum i podstawówce. Mam internet. Jestem zalogowana m.in. na facebooku, wp, nk, w kilku księgarniach internetowych. Gg również posiadam, ale niestety

rzadko korzystam, bo brakuje mi czasu, a i chęci czasami też nie ma.

- Dlaczego to Pani kandydowała na sołtysa Mirodowa, a nie mąż (sołtys poprzedniej kadencji – przyp. red.)? 
- Mąż nie mógł ubiegać się o drugą kadencję z przyczyn osobistych, ponieważ wyjechał. Moją kandydaturę zgłoszono podczas zebrania wiejskiego, które odbyło się 25 lutego w salce wiejskiej.
- Czy miała Pani tremę? 
-  Maleńką, choć pomyślałam, że powinnam dać sobie radę na wypadek gdybym wygrała. Miałam małe doświadczenie. Wiedziałam, jak to wygląda, gdyż przez cztery lata sołtysowania męża pomagałam mu w sprawach formalnych i organizacyjnych.



- Łatwo Pani wygrała?
- Miałam kontrkandydata pana Janusza Barczyńskiego, którego bardzo szanuję. Głosowało 40 osób, z czego 23 przypadły mi, a 17 głosów mojemu rywalowi. I w ten sposób zostałam sołtysem Miradowa.
- Proszę opowiedzieć o swoim sołectwie...
- Miradowo to mała wieś, licząca trochę ponad 300 mieszkańców. Można pomyśleć, że leży przy berlince, ale tak do końca nie jest, ponieważ gospodarstwa są rozsiane dookoła. Rozciąga się od berlinki (gospodarstwo agroturystyczne pp. Wysockich) aż pod las, jak się jedzie do szkółki leśnej. Życie mieszkańców upływa raczej spokojnie. Młodzi ludzie pracują, młodzież się uczy, starsi uprawiają ogródki itd. Myślę, że jest tak w większości małych miejscowości. Ogólnie to spokojne miejsce na Ziemi, dobrze się tu mieszka – na pewno lepiej niż w mieście  - mniej tu tego gwaru, hałasu,pośpiechu:)

- Czy zmieni się coś z dziką łąką w centrum wsi? 
- Cóż mogę powiedzieć... Niejednokrotnie ten temat był poruszany na zebraniach wiejskich przez mieszkańców i przechodzi bez echa. TO nie jest teren gminy i gmina nic nie może poradzić w tej sprawie. Co prawda w lecie jest tam koszone przez pracowników właściciela czy dzierżawcy tego terenu (do końca nie jestem zorientowana, jak to wygląda), ale można byłoby ten teren wykorzystać w innych celach, np. zorganizować tam dla naszych małych mieszkańców malutki placyk zabaw, jakieś ławeczki i piaskownicę. Takie miłe otoczenie wśród kwitnących jabłoni czy wiśni prawda??? Zobaczymy, co uda mi się w tej sprawie załatwi. 
- Czy może Pani skomentować to, co się stało z obiektami w zespole pałacowo-parkowym? Piszą o tym na portalach w Trójmieście.
- To, co się stało z pałacem w Miradowie i terenem wokół niego, woła o pomstę do nieba. Jak można było dopuścić do takiego stanu takie piękne miejsce, wpisane do rejestru zabytków? Gdzie był konserwator zabytków, skoro fakt dewastacji pokazują portale w Trójmieście? Myślę, że gdyby nowemu właścicielowi tak bardzo nie zależało na pozbyciu się mieszkających tam ludzi, to ten pałac miałby realne szanse istnieć do dziś, ponieważ ludzie tam mieszkający dbali o niego. W końcu był ich ”domem”. Dbali też o teren wokół niego. Rosły tam kwiaty, stały huśtawki, było czysto. A dziś to miejsce straszy. Przykry widok.

- Czy nie warto „powalczyć” o piękny miradowski park (pałac i zespół gospodarczy już jest "pozamiatany")? Może dałoby się zawrzeć z właścicielem „majątku” jakiś układ, żeby ten park był również wiejski?
- Czy mógłby być również wiejski, nie wiem, ale obiecuje się tym zainteresować i „powalczyć” o to. Skontaktuję się z właścicielem i porozmawiam na ten temat. Zobaczymy, czy uda mi się coś wskórać w tej sprawie.
- A może też „powalczyć” o zatoczkę przy berlince, żeby osoby sprzedające w Miradowie w sezonie jagody i grzyby (przede wszystkim dzieci) były bezpieczne? W Miradowie jest najwięcej takich stoisk – też przykry widok. Sugerowałem reportażu o tym zamieszczonym w „Dzienniku Bałtyckim”, żeby urządzić długie, estetyczne stoisko z zadaszeniem. Co Pani na to? Widziałem takie stoiska tu i tam.  
- Też spróbuję powalczyć. Dowiem się, gdzie „uderzyć” (to droga krajowa) i czy istnieje realna szansa na urządzenie miejsca na bezpieczny handel przy szosie:).   

- Kiedy we wsi będzie kanalizacja?
- W przyszłym roku, więc już niedługo. Bardzo na to liczymy, że to jest już ostateczny termin rozpoczęcia tej inwestycji u nas.
- Czy jest jeszcze świetlica? O, i dlaczego w Miradowie nie ma drużyny piłkarskiej?
- Nie ma świetlicy jako takiej. Jest mała salka wiejska, która służy do zebrań wiejskich i do zabaw, jakie młodzież urządza sobie co jakiś czas. Stoi tam stół do tenisa, kupiliśmy z mężem kilka gier planszowych, tablice z rzutkami, karty, szachy i warcaby, z których korzystają czasem dzieci i młodzież... Nie wiem dlaczego nie ma drużyny piłkarskiej.  Może jest małe zainteresowanie tą dyscypliną sportu? O to musiałby pan zapytać chłopców.

- To wszystko przez internet. Ma Pani, korzysta z niego. Czy ma Pani rozeznanie, jaka mniej więcej część mieszkańców Miradowa ma dostęp? Czy internet może się przydać w jakiś sposób w pracy sołtysowej?
- Jest w bardzo wielu domostwach, tak że jesteśmy - mówiąc młodzieżowym slangiem - na fali. Jest bardzo pomocny, można o wielu rzeczach się dowiedzieć, więc jest dobrze. A i kontakt e-mailowy można mieć z instytucjami, do których zgłaszam się czasem z zapytaniem o konkretną sprawę. W naszym sołectwie bolączką są drogi, ich stan (myślę, że nie tylko naszą, pewnie wielu sołectw), aczkolwiek co jakiś czas są naprawiane do stanu używalności. Wiadomo, każdy chce jeździć dobrymi drogami, a dziury nie wzbudzają sympatii. Może się to się zmieni po położeniu kanalizacji. Miejmy nadzieję, bo bez niej trudno się żyje.



- Trudno się żyje bez nadziei i kanalizacji. Jakie jeszcze ma Pani, hmm...  nadzieje?
- Przydałaby się piękna, nowa świetlica, być może z zapleczem na organizowanie różnych imprez, aby sołectwo mogło coś na tym zarobić i zainwestować w wieś:) Przydałby się mały plac zabaw dla najmłodszych mieszkańców, ale nas jako sołectwa po prostu na to nie stać. Chciałam kupować chociaż co roku coś dla dzieci, ale niestety - na wszystkie takie rzeczy musi być atest, a to zaraz kosztuje. Więc nie ma szans. Być może doczekamy się dnia, gdy gmina stworzy dla naszych pociech mały plac zabaw.
- Jak według Pani będzie wyglądać Miradowo za 20 lat?
- Dobre pytanie, ale nie znam odpowiedzi. Mam tylko nadzieję, że będzie dalej takim spokojnym i cichym miejscem na Ziemi - moim miejscem na Ziemi. A tak serio to oczywiście mam nadzieję, że pójdziemy z duchem czasu i nasze Miradowo wypięknieje, że znajdą się ludzie, którzy nie będą bali się tu zainwestować, być może stworzą jakieś miejsca pracy dla naszych mieszkańców. Czas pokaże. 
Z Beatą Jankowską przez internet rozmawiał Tadeusz Majewski.          
                                                                



 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!