www.mamboteam.com
 
STRONA GŁÓWNA
poniedziałek, 17 luty 2020
 
 
Kręgielnia w Borzechowie? Dlaczego nie? Drukuj E-mail
poniedziałek, 20 luty 2012

We wsi powstało Koło Gospodyń Wiejskich (dziesiąte w gminie Zblewo). Wybrano przewodniczącą – jest nią Zofia Kośnik. Już sam fakt, że udało się zorganizować KGW, jest sukcesem

Pomysły wstępne

- Dlaczego tak późno? W gminie jest już 9 KGW...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 




Mieczysław Kośnik: - Trudno powiedzieć, dlaczego w Borzechowie tak późno. Może taka specyfika mieszkańców. Latem pojawiała się grupka kobiet, która próbowała zorganizować, ale nie wiedziały od czego i w jaki sposób zacząć. Potem, po posiedzeniu rady sołeckiej, kobiety z rady poprosiły, żebym zorganizował spotkanie, gdyż dowiedziały się, że są jakieś fundusze z Kółek Rolniczych i można z nich skorzystać. Zobowiązałem się jako radny zorientować w sytuacji i doprowadzić do spotkania, by powołać Koło Gospodyń Wiejskich. Doprowadziłem do zebrania w szkole 13 grudnia i się zawiązało. Byli już Hałuszczak i Ormanin z ODR, a wszystko to pomogła załatwić nasza pani Ela Glaza.

- Pieniądze z Kółek Rolniczych... To zawsze muszą być pieniądze, żeby się coś zorganizowało?

M.K.: - Chodzi o to, że przy okazji można wykorzystać te fundusze..

- Dużo osób przyszło?

Zofia Kośnik: - Przyszły 24 kobiety. To dużo. Daliśmy ogłoszenie. To znaczy ksiądz ogłosił, że będzie takie spotkanie. Zaprosił panie, które chcą działać na rzecz środowiska w Borzechowie nie mówiąc, że to ma być Koło Gospodyń Wiejskich, bo nazwa niezbyt dobrze się kojarzy. Chętnie bym ją zmieniła. Zresztą kobiety, które teraz przychodzą, też nie mówią KGW, pytają, kiedy się odbędzie to nasze „spotkanie wiejskie”. To się bardziej kojarzy z tą dawną wsią.

- I została pani przewodniczącą...

Zofia Kośnik: - Poszłam wesprzeć inicjatywę. Wcale nie miałam zamiaru kandydować. Tym bardziej, że większość z tych osób, które przyszły, to ludzie młodzi, przed czterdziestką. Miały wybrać spośród siebie przewodniczącą, zastępcę, członka zarządu i sekretarz. I wybrały.

M.K: - Żona została wybrana jednogłośnie. Nie było innej kandydatury. Nikt nie chciał.

- Z.K.: To chwilowa funkcja. Myślę, że jak się zorganizują, to się za to weźmie ktoś z młodych. One po prostu nigdy nie działały, więc brakuje im doświadczenia i odwagi, żeby się tego podjąć. Ale już widzę osoby, które mogą mnie szybko zastąpić. Jest ich wiele. Nie znaczy to, że gdy któraś mnie zastąpi, nie będę pomagać.


- Jak często się panie spotykacie?

- Co dwa tygodnie, w środy. Na razie w szkole. Dyskutujemy. Już sama wymiana poglądów każdemu dużo daje, bo się przynajmniej człowiek z człowiekiem spotka, a nie zamyka się w sobie. Padają różne, wstępne pomysły. Najczęściej dotyczą działań na rzecz naszego środowiska. Przecież nic nie będziemy zmieniać ani w gminie, ani w powiecie. Aktywnych jest 15 pań.

- Jakie pomysły?

M.K: - Pomysłów mają dużo. Były w Karolowie, gdzie zebrały się panie z wszystkich KGW gminy i będą 7 marca w Pinczynie. Na tych spotkaniach panie z KGW wymieniają się doświadczeniami... Konkretne pomysły? Panie mają pomysł, żeby zbudować kręgielnie. Co jeszcze... W Borzechowie ma być Orlik. Chodzi o to, żeby uprawiano na nim również inne dyscypliny, a nie tylko piłkę nożną. Albo – to społeczna sprawa – żeby zajmować się rodzinami. Co do innych pomysłów – nie będziemy ich na razie zdradzać.

- Hm, ciekawe – budowa kręgielni. Mogę dostarczyć projekt największej kręgielni w Starogardzie. Przed wojna były w mieście trzy. Po wojnie zbudowano tylko jedną.

Z.K.: - Już jest sukces, że się zorganizowałyśmy. Bo dzisiaj ludzie siedzą w domach i się wrogo nastawiają do sąsiada. Nie spotykają się nawet starsi, żeby powspominać. To izoluje człowieka od człowieka. A grupa, która przychodzi, jest otwarta i to mnie cieszy. Można wyrwać z domu, pojechać do teatru, odciągnąć dzieci od komputera i pójść na górkę, na sanki.

- Wiele Kół Gospodyń Wiejskich idzie w stronę regionalizmu. Czy tak będzie z KGW Borzechowo?

Z.K.: - Raczej nie, w stronę nowoczesną. Ale oczywiście kulinariami się zajmiemy.

Rozmawiał Tadeusz Majewski.


Przed wojną największa i najlepiej wyposażona kręgielnia istniała na terenie szpitala w Kocborowie. Oto jej plany. Był to obiekt drewniany. Jeżeli zbudowano ją na początku XX wieku, to dlaczego nie miałaby powstać w Borzechowie w XXI wieku? Repr. Tadeusz Majewski



 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!