www.mamboteam.com
 
piątek, 04 grudzień 2020
 
 
EDMUND ZIELIŃSKI. Dzięki Wam, Druhowie! Drukuj E-mail
czwartek, 30 sierpień 2012
Po wielu, wielu latach gościłem w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Zblewie. A było to w sobotę 25 sierpnia 2012 roku. Zostałem zaproszony osobiście przez pana kapitana Marka Kamysza, zapewne na prośbę Zarządu OSP. Idąc na to spotkanie, pomyślałem: Edmundzie, jesteś już dość stary, skoro zblewscy druhowie chcą sięgnąć do twojej pamięci sprzed ponad pół wieku, by opowiedzieć, jak to kiedyś w straży było...



W spotkaniu udział wzięli: Mirosław Kulas – prezes OSP, Józef Marks – wiceprezes, Jan Reszczyński – wieloletni naczelnik OSP, Zenon Krzyżyński – wieloletni prezes OSP, Wojciech Engler – gospodarz OSP, Wiesław Pelowski – członek OSP i były Komendant Zawodowej Straży Pożarnej w Czarnej Wodzie, Edward Makowski – członek zarządu OSP, Tomasz Marks – członek zarządu OSP, Marek Kamysz – skarbnik OSP, Adrian Reszczyński – pracownik etatowy OSP i opiekun drużyny młodzieżowej.


Kiedy wspominam tamte nasze spotkania w starej remizie, jakże były inne od dzisiejszych. Odremontowane pomieszczenie przeznaczone na świetlicę było dla nas cennym nabytkiem. Tu odbywały się zebrania, potańcówki i inne luźne spotkania. Obok za ścianą ciasna remiza na jeden samochód. Była tak ciasna, że końcówki drabiny Szczerbowskiego kaleczyły tynk tylnej ściany. Jakaś szafka, wieszaki na kombinezony i półka na stalowe bojowe hełmy poniemieckiej armii i wejście na wspinalnię. Na sobotnim spotkaniu druhowie oprowadzili mnie po wszystkich pomieszczeniach nowoczesnej strażnicy, której wyposażenie spełnia wymogi dzisiejszej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej. Z zazdrością patrzyłem bojowe samochody, jakich wtedy nam brakowało. Chociaż nasz stary „ropniak” - Mercedes Benz mógłby sobie stać tu gdzieś obok i mówić o dawnych akcjach zblewskich strażaków.


Spotkaliśmy się w obszernej sali przy kawie i słodkościach. Wspominaliśmy dawne dzieje, szukaliśmy korzeni dzisiejszej Straży Pożarnej i słuchaliśmy budzących ogólną wesołość dowcipów pana Edwarda Makowskiego.

Z uwagi na czekającą mnie jeszcze wizytę na pikniku w Białachowie (na zaproszenie KGW i sołtysa) musiałem kończyć moją wizytę w zaprzyjaźnionej jednostce. Wręczyłem panu prezesowi wykonany przeze mnie krzyż, by zawisł na ścianie sali. Obiecałem też, że jesienią zabiorę do renowacji rzeźbę św. Floriana. Wymaga odnowienia.



Druhowie drodzy. Życzę Wam jak najmniej wyjazdów do nieszczęśliwych zdarzeń, a każdemu z Was dobrego zdrowia i wszystkiego co się dobrem zwie.

Gdańsk 29 sierpnia 2012 Edmund Zieliński

Autor zdjęć - Adrian Reszczyński

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!