FULL CONTACT. Już wiem, że to będzie moja ścieżka
poniedziałek, 06 styczeń 2014
UCZEŃ II KLASY GIMNAZJUM W BYTONI JEST MISTRZEM POLSKI W BOKSIE!

Jakub Kotlewski chodzi do II klasy gimnazjum w Bytoni. Cztery razy w tygodniu jego mama, Anna, dowozi go na treningi do Starogardu. Tam, pod okiem Łukasza Rusiewicza i Tomasza Zaborowskiego, chłopak uczy się sztuki bokserskiej. Tata, Robert, dowozi go rzadziej, gdyż pracuje jako kowal konstrukcji okrętowych w stoczni w Gdańsku.


- Od czego się zaczęło? Dwa lata temu od kick-boxingu – mówi chłopak. - Wtedy mama dowoziła mnie na treningi do Tomasza Janowicza. Trenowałem pół roku. Przeszedłem do sekcji bokserskiej, gdyż w kick-boxingu jest light contact, a mocno uderzyć można dopiero w wieku 18 lat, w full contact. Przeszedłem, pomimo popularności kick-boxingu. U Janowicza trenuje go młodzież w dwóch grupach, razem około 30 osób. W boksie jest inaczej. Przychodzi sporo adeptów, ale bardzo szybko się wykruszają i niekoniecznie po pierwszym sparingu, gdy się obrywa cios. Rezygnują nawet po pierwszym treningu, po rozgrzewce. Na treningach między innymi mamy walkę z cieniem, worki, dwa razy w tygodniu sparingi. Wszędzie są lustra i można obserwować swoje ruchy.




- A dlaczego nie zacząłeś trenować piłki nożnej lub innej dyscypliny w Bytoni?

- Syn nie lubi piłki nożnej – mówi tata. - Co tu, w Bytoni, jeszcze można trenować? Jest unihokej, trochę tenis stołowy. Ale i tak, jeżeli ktoś chce już regularnie coś trenować, także i piłkę nożną, to rodzice dowożą do Gdańska lub Starogardu. A tak w ogóle mało osób chce coś trenować. Myślę, że przez komputery. Szkoda, bo gdy dowozimy syna do Starogardu, moglibyśmy kogoś zabrać... W sekcji bokserskiej mają dobrych trenerów. Rusiewicz to również dobry bokser. Jeździ do Kliczków na sparingi. Jedyny, który nie dał się przez nich znokautować. Syn pod jego okiem i Tomka Zaborowskiego prędko się rozwija. Dotąd walczył w kategorii młodzików (do 14 lat). Teraz będzie przez 2 lata w kadetach (16 – 16), następnie w juniorach (17 – 18) i młodzieżowcach (do 19 lat).

W połowie stycznia ub. r. Jakub wywalczył pierwszy medal - w Turnieju Bokserskim Aleksego Antkiewicza w Supsku. W czerwcu w Międzynarodowym Turnieju Bokserskim im. Jerzego Kruży w Tczewie zdobył złoty medal. Zdobył też złoto w półfinale do Mistrzostw Polski, w którym walczyli chłopcy z czterech województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego, lubuskiego i wielkopolskiego. Tym samym zdobył prawo walki w finale Memoriału im. Brunona Bendiga pod Patronatem Marszałka Senatu Bogdana Borusewicza.

- W pierwszej walce w półfinale przeciwnik ani razu mnie nie uderzył - opowiada Jakub. -  W drugiej walce przeciwnik w był już na deskach w pierwszej rundzie, w następnych dwóch rundach też. W finałowej walce o  złoto miałem cięższego przeciwnika. Ja ważyłem 54 kg, a on,  trenujący 4 lata, 60 kg. Wygrałem bez problemu.




- Jakub nie boi się żadnego zawodnika – wtrąca tata. - Walczy z zawodnikami o 4 lata starszymi – mających po 19 lat i 3 lata treningu. Ostatnio wygrał na springu z chłopakiem ważącym 68 kg i wyższym od niego o 8 cm. Ma już za sobą około 80 sparingów. Sparingi są po rundzie, po dwie.

- Będziesz bokserem zawodowym?

- Czy zawodowym, nie wiem. Wiem, że to jest moja ścieżka życiowa.

- On ma odporność na ciosy. To widać od razu - tata.

- Ale to będzie trudna ścieżka. I życie na walizach.

- Już teraz młodzi bokserzy są na walizach. Jeżdżą i walczą.... Przy okazji – dziękujemy państwu Kinder, właścicielom firmy Polmet. W nagrodę za zwycięstwo syn i inii z klubu, którzy wywalczyli medale, otrzymali bokserskie ciuchy i inne nagrody. 

Rozmawiał Tadeusz Majewski