KULINARNE PROWOKACJE. Tylko rodowici Kociewiacy znają i jedzą groch z kapustą!
wtorek, 23 maj 2017



Kulinarne rady przy "berlince", komentarze na Fb

Najlepsza grochówka jest z grochu niełuskanego. Trzeba go całą noc moczyć, żeby zmiękł i dopiero gotuje się zupę. Niełuskany groch ma wyrazisty smak i najlepiej nadaje się do prawdziwej polskiej zupy. Groch w zupie się rozkleja, a łuski pływają osobno, ale są mięciutkie. Innej grochówki nie uznaję! Przeciętna grochówka jest gotowana z grochu łuskanego. Szybko się gotuje, ale to nie jest nasza zupa, jaką kiedyś gotowano w naszych domach, to nowoczesny wyrób. Byle szybko, bylejakość. Taka nowoczesna grochówka smakuje, jakbyś ugotował sobie z torebki. Grochówka musi z 3 godziny gotować się na mięsie i najlepiej dodać do wywaru trochę wędzonki do smaku, potem ziemniaczki i oczywiście włoszczyzna, a na koniec dodajesz podsmażoną cebulę z wędliną lub wędzonką, i majeranek, czosnek, i doprawiasz, a my, Kociewiacy, jeszcze dodajemy do talerza kiszoną kapustę, i dopiero jest domowy groch z kapustą, i bułka do tego... o matko, teraz jestem głodny! [uwaga przy wpisywaniu notatek] ...chyba jutro moczę groch! ...Tylko rodowici Kociewiacy znają i jedzą groch z kapustą kiszoną! Jadłeś tak kiedyś w domu?!




Wojciech Giełdon: Cicer cum caule...

Shemek Derda: Ależ pan Tadeusz smaku narobił ...

Mieczysława Krzywińska: Grochówka przestaje być prawdziwa, kiedy dodaje się do niej wypełniacz, czyli ziemniaki. Przykro "mię", ale z kartoflami to żadna grochówka, tylko oszukane "coś". Ja, córka Kresowianki, Ci to mówię. Grochówka z ziemniakami to jak kapuśniak z kaszą jęczmienną. PRO - FA - NA - CJA! Chcesz iść "po taniości"? Wrzuć kartofle do grochówki!

Tadeusz Majewski: Ja też z Kresów. To nie mój przepis. Spisałem i tu wrzuciłem.

Mieczysława Krzywińska: To wyrzuć ;)

Małgorzata Glanert: Warszawiaki to grochówkę robią z makaronem. Licha.

Tadeusz Majewski: Ale my tu goście na Kociewiu, bose Antki. Trzeba zaakceptować tutejszość albo zrobić Kresy na Kociewiu :)

Mieczysława Krzywińska: Fuuuuj :( Bez ziemniaków i innych fanaberii najlepsza :) Radzę spróbować.... Mogę być bosa, ale bez kartofli w grochu.

Małgorzata Glanert: Ja jestem z krwi i kości od urodzenia Kociewianka i tylko kociewską grochówkę uznaję.

Urszula Dąb - Pani Mieczysławo: Tutaj jest Kociewie i tak my gotujemy groch z bulwami w środku od pokoleń, a nie w święta.... Barszcz także gotujemy z bulwami w garze, a nie osobno na talerzu... A pierożki jadamy ze skwarkami, a nie w czystym barszczu na talerzu... Tak gotujemy na Kociewiu.... Do Małgorzaty Glanert: - Od pokoleń czy urodzenia. Bo to duża różnica.

Mieczysława Krzywińska - Urszula Dąb: Szanuję, próbowałam. Jem bez ziemniaków. Mogę tu jeszcze mieszkać?

Małgorzata Glanert - Urszula Dąb: Piszę o sobie tzn. ja się tu urodziłam, rodzice też Kociewiaki. W worku nie przywieźli.

Urszula Dąb - Małgorzata Glanert: Witaj w takim razie, rodowita Kociewianko od pokoleń... Takich osób jest coraz mniej i typowej kociewskiej kuchni nie znają. Może kapustę kiszoną z kaszą ugotujemy na golonce.

Mieczysława Krzywińska: A może znają i nie lubią? Ale na pewno na świecie nie ma lepszej kuchni... Nie ma sensu jej poznawać. Brawo kartofle i kasza! For ever!

Małgorzata Glanert - Mieczysława Krzywińska: Brawo kartofle i kasza - to je krupnik.

Mieczysława Krzywińska: Prawdziwy krupnik jest bez kartofli.

Ewa Kłos: Też uwielbiam groch z kapustą. Panie Tadeuszu, ale mi Pan narobił apetytu. Gotuję groch. Pozdrawiam!

Małgorzata Glanert: Jutro gotuję grochówkę z łuskami i ziemniakami po kociewsku. Mniam mniam.

Aleksandra Dunst: Ja też. Jutro. Dobrze, że mam z kim się podzielić, bo sama to mało zjadam, a trudno ugotować w bardzo małej ilości.

Danuta Dobrzyńska: Oj, zapomniałam o takiej prawdziwej na tym dzikim Zachodzie. Jutro moczę groch.

Aleksandra Dunst: Tak jak w opisie, tak gotuję. Wędzonka baaaardzo mile widziana, a na goloneczce smakuje cudownie. Majeranek na końcu, już po ugotowaniu, a ziemniaczki? Jasna sprawa – oczywiście, leciutko rozgotowane, żeby się w całość komponowały i nie latały oddzielnie. Super! Dużo włoszczyzny oczywiście.

Wojciech Giełdon: A jak do "cicer cum caule" ma się kościół w Zblewie ze zdjęć?

Tadeusz Majewski: Ten pan, Kazimierz Kajut, serwuje tam, przy berlince, w tle z kościołem, taką grochówkę.

Małgorzata Glanert - Tadeusz Majewski: Dobra jest ta grochówka u p. Kajuta. Musiałam nieco posmakować.

Tadeusz Majewski: Też dzisiaj smakowałem. Super była. No i przy okazji poznałem smak kociewskiej grochówki.

Małgorzata Glanert - Tadeusz Majewski: Jeśli żyjesz, to była smaczna.

Tadeusz Majewski: Żyję :)

Marcin Piotr Pląskowski: Ja mieszaniec jestem.

Dorota Bogumiła Zegarowska: Nieprawda. Nie jestem Kociewianką, a w moim domu jadło się groch z kapustą na wigilię.

Bożena Łucja: Jedyną zupą, której nie lubię.

Lonia Bukowska: TAK, TO już tradycją JEST.

Jerzy Redlarski: Taką właśnie lubię. Staram się jak najczęściej. SMACZNEGO!

Anna Sakowicz: Z kapustą? Chyba się nie skuszę.

Tadeusz Majewski: To jest warunek przyjęcia do Wielkiego Szczepu Kociewiaków.

Jerzy Redlarski: Radzę spróbować, chociaż małe co nieco...

Anna Sakowicz - Tadeusz Majewski: Ha, ha :) Dobrze, że mąż przyjął mnie do małego szczepu, bo mój organizm źle znosi kapustę.

Lila Maria Dywelska: A propos grochówki i kapusty. Mieszkając w Skórczu chodziłam do koleżanki, u której widywałam jej ojca jedzącego grochówkę. Wkładał do niej kiszoną kapustę (nie mogłam wyjść z podziwu, że można coś takiego jeść). W moim domu tego nie było. Moja mama pochodziła z okolic Bydgoszczy, a ojciec to mieszanka polsko-holenderska z Wołynia. Kuchnia była zupełnie inna...

Marysia Jarek Stanek: Ja nie umiem gotować dla dwóch osób, więc pierwszego dnia jemy grochówkę, a drugiego dnia grochówkę z kapustą.

Elżbieta Szachta: Każdy region ma swoje zwyczaje, a grochówka po kociewsku - palce lizać i dokładkę wlewać.

 

Fot. Tadeusz Majewski