Gm. Zblewo. Plaże - można było porozmawiać
wtorek, 22 lipiec 2008

Można było podpowiedzieć tym entuzjastom: Słuchajcie, tak nie można zrobić, zróbmy to tak...

Mówi Rita Gollus – kierowniki Referatu do spraw Programów Europejskich i Budownictwa w Urzędzie Gminy





W Radziejewie powstała plaża w 2003 roku. Zrobiła to Rada Sołecka. Zainicjowała i wykonywała - plażę z boiskiem do siatkowej plażowej. Był to nieużytek. Wyrównali spychaczem, nawieźli piachu, postawili kamienie. Uporządkowali. Trwało to kilka dni, może dłużej, bo od razu czegoś takiego się nie da zrobić.

Cały ten teren należy do Nadleśnictwa Kaliska. Nie pamiętam, czy oni (Rada Sołecka) o tym informowali gminę. W każdym razie to była ich wyłącznie całkowicie oddolna i autentyczna inicjatywa. Raczej nic tam nie zostało wycięte, ponieważ to było pastwisko – tak mamy to sklasyfikowane w ewidencji gruntów... I nagle zimny prysznic. Oni się wstydzili o tym mówić?


Rita Gollus prezentuje pracowania studentów.

Trudno się dziwić. Ta sprawa chyba została zgłoszona na Policję, więc poczuli się jak przestępczy. Czy ze strony Nadleśnictwa była próba negocjacji? ...Nie, wręcz przeciwnie. Przyjechali do Urzędu Gminy i zażądali od nas wyjaśnienia. Zaczęliśmy drążyć temat i szukać, kto to zrobił. I odpowiedzieliśmy, że jako gmina nic tam nie wykonywaliśmy, w związku z tym nie poczuwamy się do przywrócenia tego terenu do stanu pierwotnego. Więc oni doszli do tego, że zawiniła Rada Sołecka i pociągnęli ją do odpowiedzialności. Stwierdzili, że mieszkańcy wsi weszli na teren Nadleśnictwa...

Oczywiście – tak uważam - można było się dogadać, zrobić na zasadzie użyczenia gruntu, nawet jeżeli miał przeznaczenie rolnicze. Trzeba tylko było chcieć rozmawiać. W efekcie w Radziejewie nie ma plaży. Ta cała ich przygoda trwała dwa czy trzy tygodnie. Podobnie jest w Małym Bukowcu. Plaża znajduje się na terenie Nadleśnictwa. Wieś też podjęła tam działania. Sołtys z synami synami naprawił przy tej plaży pomost. Został nawieziony żwir czy piasek. Mały Bukowiec to typowo turystyczna wieś i zrozumiałe, że chce mieć dostęp do wody. Ta plaża to zwyczajowo przyjęte miejsce do kąpieli dla miejscowych i turystów... Gdzie ja się kąpię? ...Ja nie pływam...

Borzechowo. Inicjatywę podjął sołtys. Od Kośnikowa mają tam ładny teren i tam, przy tak zwanej Rybakówce, Rada Sołecka nawiozła żwir. A pani R. niby wycięła drzewa (tymczasem – z tego co wiem - powycinała odrosty od drzew, i odsłonił się przepiękny widok na całe jezioro). Tak, w Borzechowie nie mają wiejskiej plaży. Chcieli ją sobie zrobić, co jest zrozumiałe. Zamontowali nawet ograniczniki, żeby ludzie nie wjeżdżali na teren do plażowania.

To było ze 3 lata temu. To pozostawiono jakby bez konsekwencji, ale zostało po tym w świadomości tych ludzi: nie wolno wam nic więcej robić. A ludzie i tak tam chodzą. Podobnie jest w Twardym Dole na tak zwanej plaży bytońskiej... Czy o tym rozmawialiśmy z Nadleśnictwem? Oczywiście. Przy każdej okazji, kiedy się spotykamy z nadleśniczym w sprawie uzgadniania projektów miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, poruszamy problemy urządzenia plaż we wszystkich tych miejscowościach. Póki co – bezproduktywnie...

Chociaż poszliśmy dalej w przypadku Radziejewa, bo pomimo to, że tam były decyzje niekorzystne, to opracowujemy plan zagospodarowania przestrzennego i pomimo wszystko chcemy zalegalizować i urządzić tam plażę publiczną. Poza tym plaże w Borzechowie, Radziejewie i Małym Bukowcu mamy ująć do studium w kierunku ich zagospodarowania przestrzennego gminy Zblewo.

Jest to pierwszy dokument obowiązujący przed stworzeniem planu... pewne materiały juz są, i to bardzo ciekawe. W 2003 roku przyjechali do nas studenci z Politechniki Gdańskiej z Wydziału Architektury na praktykę urbanistyczną. Posiadamy wszystkie ich opracowania. Na ich podstawie możemy pracować i działać dalej. Te prace to takie koncepcyjne pierwsze opracowania, ale bardzo wartościowe... W tym roku w sprawie plaż było już jedno spotkanie.

Oni, mieszkańcy wsi, mają swoje poglądy, a Nadleśniczy swoje. Od strony prawa oczywiście Nadleśniczy ma rację – to są tereny Nadleśnictwa, a raczej Skarbu Państwa. Z drugiej strony nie można ich traktować jak własny folwark. Można było podpowiedzieć tym entuzjastom: Słuchajcie, tak nie można zrobić, zróbmy to tak...


Na jednym ze zdjęć, jak jest, na zdjęciu niższym – jak mogłoby być.

Not. Tadeusz Majewski - M-K