KRZYSZTOF TRAWICKI. To my jesteśmy solą naszej ziemi
niedziela, 27 maj 2012
Jak Państwo pamiętacie, a szczególnie wierni Czytelnicy „KZ”, w ostatnim „okienku” część swojej wypowiedzi poświęciłem wizycie naszego Honorowego Obywatela Gminy Zblewo Jego Ekscelencji Ks. Biskupowi Janowi Bernardowi Szladze, którego miałem przyjemność witać w imieniu naszej społeczności w kościele parafialnym podczas bierzmowania. Nigdy nie przypuszczałbym, że będzie to ostatnia wizyta duszpasterska Jego Ekscelencji, a tym bardziej, że będą to ostatnie pozdrowienia dla całej społeczności gminy...




























Kłaniając się przed pogrzebem w pałacu biskupim świętej pamięci naszemu Biskupowi uświadomiłem sobie, jaki wielki wpływ miał również na działalność naszą jako samorządowców. Jego coroczne spotkania z wójtami i wielokrotne wizyty w gminach, a w naszej w szczególności, były zawsze obdarzone troską o problemy sprawy małych ojczyzn. Jego zawsze konkretne oceny i podpowiedzi były doceniane przez społeczności i przez to obdarzano Go tytułami honorowego obywatela gmin. Bardzo się cieszę i jestem usatysfakcjonowany, że i ten tytuł przypadł również naszemu Biskupowi w gminie Zblewo.
Osobiście wielokrotnie spotykałem się z Biskupem. Każde spotkanie wywierało na mnie niesamowite wrażenie co do Jego refleksji, skojarzeń, głębi myśli, znajomości działania samorządowego, jak i pozycji i roli każdego mieszkańca naszych małych ojczyzn w kreowaniu przyszłości i rozwoju naszej gminy. Zawsze dodawał otuchy i mówił, że zostajemy przewodnikami naszych ojczyzn nie po to, by nam się kłaniano za populistyczne decyzje, ale żebyśmy mieli odwagę iść pod wiatr i przewidzieć rozwój przynajmniej na kilka albo kilkanaście lat. A kiedy byłem posłem i odpowiadałem za losy naszej całej ojczyzny, to zwracał mi uwagę na wartości, które były u zarania powstawania naszej państwowości i ojczyzny, i na te przywary, niedoskonałości oraz zwykłe niechlujstwo, które przyczyniły się w historii do naszych upadków, z jakich z wielkim trudem jako państwo musieliśmy się podnosić, nie wspominając ile ofiar pochłonęły.
Tyle moich nasuwających się refleksji co do śmierci naszego Biskupa.

Po raz pierwszy połączyliśmy dwie imprezy - obchody Dnia Strażaka i Święto Ludowe. Patrząc na sztandary obu organizacji, tak bardzo historycznie związanych z krajobrazem wsi polskiej, pomyślałem i podkreśliłem to w swoim przemówieniu, że na tych sztandarach jest cała wielkość ludzi wsi polskiej, bo na sztandarze strażackim napisane jest „Bogu na chwałę, bliźniemu na pożytek”, a na zielonym sztandarze PSL-u „Żywią i bronią”. Przez te napisy strażacy, ludowcy, wieś polska mówią o wartości, którą stanowią ludzie wsi. Dzisiaj, gdy słucham mediów, które poszukują nowej definicji patriotyzmu, mogę powiedzieć, że nie trzeba w ogóle jej szukać, bo ona jest zawarta dokładnie w tych dwóch hasłach widniejących na sztandarach strażackich i PSL-u, które mają wielowiekową tradycję. Kiedy trzeba było, to i strażacy, i chłopi nie tylko żywili, ale i bronili i przed wrogiem, i przed nieszczęściami dnia codziennego. I jako wiceprezes Powiatowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP i prezes Zarządu Gminnego OSP, i jako szef ludowców PSL-u na Pomorzu chylę czoła przed działalnością strażaków, rolników i społeczności wsi pomorskiej i kociewskiej, i mówię - nie dajmy się ogłupić w tym poszukiwaniu nowej formuły patriotyzmu. To my jesteśmy solą naszej ziemi, ojczyzny, Polski. Tu mała dygresja. Nie wstydźmy się, co w mediach próbują kompromitować, utworu, który wygrał konkurs na hymn Euro 2012 „Koko euro spoko”, bo to jest utwór z duszy ludu, a nie z komercyjnych zamówień.

Niektórzy widząc mnie w mundurze strażackim są zaskoczeni. Ale ja byłem od 1974 r. czynnym strażakiem - drużyny młodzieżowej w Piecach. Do dziś nie zapomnę mojego udziału w dwóch pożarach - u państwa Fenskich w Piecach, gdzie paliła się od pioruna stodoła, i pożaru domu, już nie pamiętam czyjego, też w Piecach. Tam po raz pierwszy widziałem pożar całego poszycia pokrytego eternitem. To było szalenie niebezpiecznie, gdy te płyty pękały i latały wokoło. Zostałem przez to nawet lekko ranny.

A teraz z naszego gminnego podwórka. Rozpoczęliśmy inwestycję, która miała być zakończona do końca ubiegłego roku, ale w związku z interwencją co niektórych znanych wszystkim moich oponentów, związaną ze znalezieniem fragmentów wysypanego eternitu, musiałem przeprowadzić dodatkowe badania, prosić Pana Marszałka, żeby zechciał nie odbierać nam dofinansowania na inwestycję budowy parkingu przy starej plebanii, dokończenia Placu 700-lecia i placu za remizą strażacką, jak i całego wjazdu do szkoły w Zblewie. W tym miejscu dziękuję Panu Marszałkowi za zrozumienie i przesuniecie dofinansowania naszej inwestycji na rok bieżący.

6 czerwca razem z panią skarbnik podpisuję umowę z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska na dofinansowanie termomodernizacji obiektów użyteczności publicznej i liczę, że te inwestycje przebiegną sprawnie. Realizujemy cały czas dużą inwestycję kanalizacyjną, o czym Państwo się dowiecie na innych stronach „Kuriera”.

W dniu 25 maja z pierwszą wizytą od czasu powołania był u nas, w UG, minister rolnictwa Bogdan Dąbrowski. Poprzedni minister był dyrektorem Związku Gmin Pomorskich, gdzie jestem wiceprezesem. Po części było to spotkanie kurtuazyjne, a po części poświęcone sprawom rolnym, a szczególnie wymarznięciom zbóż i obecnie panującej suszy, którą obserwujemy z niepokojem.
Wszystkim nam, a w szczególności rolnikom życzę deszczu. A wszystkim, którzy w dniu moich urodzin 24 maja złożyli mi mnóstwo wspaniałych życzeń (jedne utkwiły mi w pamięci szczególnie: „Panie wójcie, sto lat, a jak będą panu dawać 150, to bierz je pan też”) - serdeczne dzięki.