www.mamboteam.com
 
Strona główna
poniedziałek, 17 luty 2020
 
 

ARTYKUŁ ARCHIWALNY
MASZYNA SNÓW

Maszyna (epsylon) snów. Ich stronka w naszym portalu pwostała dzięki sympatycznemu zbiegowi okoliczności. Pisze o tym lider zespołu w pierwszym tekście. Potem  - w jakim grają składzie, a na zakończenie  słowa własnych utworów. Maszyna snów (w środku powinien być epsylon, ale nie ma w zestawie czcionek)... Właśnie zbieraliśmy się

do wyjścia po małej próbie u mnie w domu. Byliśmy już spóźnieni na pociąg, a to wszystko przez moje przeciąganie. Do końca chciałem szlifować  nasze utwory od strony technicznej. Na marginesie - nigdy nie byłem w sto procent usatysfakcjonowany z końcowej pracy - wychodzę z założenia, że żadne dzieło tak naprawdę nie zostało ukończone (raczej pozostawione). Ale mniejsza z tym.
Konfrontacje miały się zacząć o 18.00, a na 17.00 mieliśmy być na miejscu w celu ustalenia rodzaju muzyki, jaką gramy.

Bębniarz jechał pociągiem, w którym my mieliśmy się znaleźć. Pech chciał, że pociąg nas zostawił i to nieźle w tyle.
Jedyny pomysł, jaki przyszedł mi do głowy, to okazja, łapmy stopa. Mieliśmy niecałą godzinę, aby zdążyć. Wiosła na plecy i w drogę. Grzech nie wierzył, że damy radę coś złapać. 45 km przed nami i niecała godzina do dyspozycji. Grzech wymiata na prowadzącej i właśnie niósł czarną nowiusieńką kopię LKG. Ja trochę skromniej - bas 4 stary defil z 78. Machałem jak opętany i nic. W końcu spory kawał przed nami stanęła jakaś fura. Podbiegliśmy pewni celu z pytaniem wartym wioseł: "Dobry... Jedzie pan na Starogard?". "Nie tylko do Czarnej Wody". "Dobra może być".
Zamiast do Czarnej Wody dojechaliśmy dychę dalej, bo gościu okazał się być w porządku i jako zagorzały fan starego klasycznego rocka podrzucił nas aż do Kalisk. Tam dalej wyczekiwaliśmy szczęścia - z młodzieńczym zapałem o jutro oraz wiarą na kolejną furę. Dużo się nie pomyliliśmy. Zatrzymał się klient, który podobnie jak poprzedni, miał jechać tylko kawałek. Nie dość, że nas podrzucił do Starogardzkiego Centrum Kultury, to jeszcze zaproponował nam darmową stronkę w wirtualnej, i poprosił o komentarz e-mailem, bo jak mówił, szuka zespołów muzycznych, którym chciałby pomóc rozwijać zainteresowania i talent. Dobra, wiem. W zasadzie każdy może sobie założyć stronę w internecie i zrobić się na gwiazdy, ale nie o to chodzi. Po prostu niecodzienna sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, sprawiła, że tu i teraz Wam to piszę. Bo gościu tam i wtedy, jeden jak i drugi, spadł nam z nieba, bo nie wiem, co by było, gdybyśmy tak stali przy drodze, bezproduktywnie machając na przejeżdżające auta. I nie robimy się na pierwszy plan, a raczej na prostych chłopaczków, którzy tylko chcą grać i cieszą się tym, jak paczką groszków za dwa pięćdziesiąt.

Kim jesteśmy

Nazywamy się MASZYNA  SNÓW. Na konfrontacjach występowaliśmy pod skróconą nazwą czyli M psi S. Jesteśmy z Czerska i w obecnym składzie, który liczy trio, gramy od niedawna. Każdy z nas ma jakby swoją historię, niedostępną dla innych, wykreowaną na swój własny indywidualny sposób. Każdy próbował szczęścia w innych składach, grając z różnymi ludźmi, nabywając jakichś tam doświadczeń. Teraz spotkaliśmy się -jedni spośród miliona i wybraliśmy. Stojąc na granicy z czymś bardziej rzeczywistym niż przedtem postanowiliśmy to rozwijać. Nasza muza to lekko metalowe granie z odrobiną ciężaru i dynamiki. Doszukiwać się w tym oryginalności raczej trudno. Tyle tego było, że nie jest łatwo stworzyć coś nowego. Ale przynajmniej się staramy i robimy swoje. Mimo że nabyliśmy pewnych doświadczeń w konstrukcji utworów oraz ich aranżacji, to nadal jest to surowe i niedojrzałe. Ciągle szukamy błądząc, pośród różnych stylów i gatunków wyławiamy pomysły z całej tej kupy bezużytecznych śmieci, przeterminowanych akordów, spleśniałych rifów oraz rozkładających się jak miesięczna padlina na słońcu solówek. Ale to wszystko jeszcze ma kiczowate zarysy. Czasami zbyt daleko wysyłam siebie w poszukiwaniu martwej fali, aby ją później obudzić po swojemu. Zbyt daleko,  bo potem nie stąpam twardo po ziemi. Spoko, nikt z nas nie pobiera używek. Po prostu spędzasz z  instrumentem tyle czasu, że ludzie stają się dla ciebie obcy, a wszystkie skojarzenia przyrównujesz do muzyki, nawet swój własny kibel.
Skład zespołu: Tomek Stopa, znany wśród przyjaciół jako Hesus, gra na perkusji. Jego ulubione zespoły to TOOL, PLACEBO, SYSTEM OF A DOWN, KORN itd... Jest najmłodszy z nas. Najstarszy członek zespołu to Grzegorz Muzioł, w ekipie znany jako Grisza. Gra na gitarze. Ulubione zespoły RAGE AGAINT THE MACHINE, ILUSION itd... I ja -guitar bestowal, woke TOOL, NIRVANA, SYSTEM OF A DOWN, QUUNS OF THE STONE AGE, BAUHAUS, JOY DIVISION, GODFLESH, SCORN itd...

Plany na przyszłość?

Hm... Trudno cokolwiek powiedzieć. To już wiadomo - chcemy grać. Póki co, mamy za sobą dwa koncerty. Być może dopiero dwa, ale sytuacja finansowa tego kraju jest beznadziejna i nie pozwala się kreować w taki sposób, jakby się tego oczekiwało. Druga sprawa to, to że trudno jest stworzyć zespół - zespół naprawdę dobry i zgrany (mam na myśli bardziej emocjonalne podejście, ponieważ uważam, że poprzez chęci oraz determinację każdy jest w stanie się nauczyć grać, czy to prędzej czy później). Czasami trzeba być też głuchym na opinie innych ludzi, by nie zrazić swej wrażliwości, a to przecież ona daje nam moc tworzenia. Trzeba też umieć słuchać i być otwartym, gdyż krytyka uczy, a nie niszczy. Każdy człowiek to inny świat, żyjący w innym układzie. Trzeba o tym pamiętać zawsze i wszędzie. Cały czas się uczę czegoś nowego poprzez współpracę z innymi, zauważam w sobie pewne niedociągnięcia, które mają swój określony wpływ na resztę. Aby znaleźć się w tym miejscu, w którym obecnie jestem, potrzebowałem ponad sześć lat. Być może to dużo. Zgodzę się z taką opinią  jak najbardziej. Ktoś inny powie: "Stary, przez sześć lat to powinieneś być wymiatacz". Tak, z tym też się zgodzę. Sześć lat to sporo. Ale droga człowieka, który chce dojść do celu, nie jest usłana różami. Przypomina raczej taniec clowna na linie, który musi uważać, by nie spaść, bo żadna ze stron nie jest dla niego oparciem. Jest też narażony na wyśmianie, obrzucany słowami, które miażdżą mu ramiona, powodując w rezultacie zniekształcenie jego duszy, a w najgorszym upadek. Ale musi to przetrwać, przeskoczyć poprzeczki, jakie stawia mu życie, by nie dać się stłumić, lecz pozostać sobą.
No a my za niedługi czas będziemy mieli zrobione 6 numerów, a przez zimę warto pracować, żeby latem pokazać się na jakimś koncercie. Numerów krótkich raczej nie mamy, więc można się spodziewać 30 minut live. Przez zimę będziemy też dorabiać, żeby było na lepszy sprzęt. Mnie jeszcze czeka kapitalny remont budy, w której gramy, no i takie ogólne pierdoły. To chyba by było na tyle. A na koniec tych wywodów dołączam dwa teksty.  
Pozdrawiam wszystkich
Wojtek...
        
Nasze teksty

KRÓLEWSKA ODYSEA
                                                                                                                                        
Uciekałem przez morza  
Uciekałem przez wiatry
Pukałem do drzwi
Mroczniejszych komnat piekła
Stojąc u progu płakałem
Płakałem jak dziecko
Ufając sobie na tyle
Aby iść dalej

Wejść do środka
Od środka zobaczysz    
Jak mordują dla chwały  
Jak zabijają na arenach  
By odnieść wygraną
Od środka zobaczysz
Co forsuje minuty
Gdy czas jest legendą  
Wtedy pukasz do drzwi
Wejdź do środka  
I wszedłem by zobaczyć
By popatrzeć by być gotów
Na światełko co
Rozświetla mrok
Gdzie unoszą się
Skąpane w brudzie
Przetłuszczone zwłoki strun
Gdzie artyści śmierdzą wódą
Chlejąc, myślą że to ich
Ostatni dzień
Gdzie rozkłada się
Pod sceną śmiałek
Któremu nie udał się
Skok na tłum
Wejdź do środka...


M A G I N A                                                                                                                                                                                                                    
Codziennie umierasz i budzisz się znów                            
Zasypiasz ponownie by ulżył ci ból                                    
Nie płacisz za miłość lecz kupić ją chcesz                          
Nie płacisz za życie bo wstyd ci je nieść                                                                                                                                
Znów płacze ci matka upadasz do stóp                              
Sprzedajesz jej słowa wytarte o bruk                                  
Jak kamień unosisz scenariusz swych zdjęć                      
Do ściany przybijasz ostatnią swą chęć
Na płytkiej kartce rysujesz swój grób
O krok od śmierci pociągasz za spust                                  
W teatrze grasz udając deszcz                                          
Jak smutny mim tańczysz we śnie                                            
Mój słodki boże chwyć mnie za rękę                                    
Bo chyba zbłądziłem i nie wiem gdzie jestem                      
Dookoła obrazy jakie winno być życie                                  
Wypalone od środka i zimne jak lód                                      
Wypełniony wiernością skręcam się i płacze                          
Serca już stanęły dzwony biją w wstecz
Wypełniony wiecznością zamieniam się w kamień              
Serca już stanęły dzwony biją w wstecz.                                  
                                                                                                        
1. MASZYNA ??? SNÓW na scenie w SCK-u.
2. Młodzi żywo reagują na muzykę. Podbnie jak 20 - 30 lat temu na muzykę TSA czy Perfectu.




INNE DANE
DATA PUBLIKACJI: 2005-01-30 18:41:48
SERWIS: kociewiacy.pl




UPIEA v. 0.7
© Piotr Madanecki 2006
 
 
Top! Top!