www.mamboteam.com
 
Strona główna
sobota, 04 kwiecień 2020
 
 
MOJE PROWOKACJE. Kociewiacy, potomkowie I UE? Drukuj E-mail
czwartek, 24 lipiec 2014
Znacie Genia? Nieźle pisał reportaże. Teraz mieszka w Dąbrówce pod Starogardem i produkuje świece do uszu. Poza tym zbiera książki o Kociewiu i od czasu do czasu udaje się do Kasparusa - świętego miejsca swojego dzieciństwa.

W Dąbrówce, naprzeciw jego domu, stoi pokrzyżacki, czyli gotycki kościół. Byłem niedawno u niego, przed koszmarną tragedią (kilka dni później ziemia zasypała dwóch mężczyzn kopiących rów). Genio robił grilla, ja strzelałem z wiatrówki do butelki, jaką nasadził na kij w odległości mniej więcej 30 metrów. Po oddaniu kilkunastu strzałów się zniechęciłem. Nie pomogło zdanie z Ludluma: "Muszka, szczerbinka - trafiony". Nie dość, że bezczelna butelka nie chciała się dać trafić, to jeszcze nie widziałem rozrzutu ołowianych kulek.
Ale ja nie o tym...

- Chodź, ci coś pokażę - powiedział Genio.
Poszliśmy drogą wzdłuż kościelnego muru, do miejsca, gdzie ktoś zrobił wykop.
- To pod kanalizację - mówił Genio. - Kopali głęboko i trafili na... mur. Chcieli rozwalać, ale się sprzeciwiłem. Zadzwoniłem do konserwatora zabytków. Od razu się tematem zainteresowali i zabronili rozwalać.

Patrzyliśmy w ten dół. Na mniej więcej głębokości 2 metrów widać było już oczyszczony mur z gotyckiej cegły. Podkreślam - mur, a nie jakaś podwalina: ława czy fundament. Znak, że w tym miejscu, oddalonym od kościoła z kilkanaście metrów, stała jakaś gotycka budowla. I również znak, że przez kilka ładnych wieków - z 6 bodajże - poziom powiedzmy zerowy gruntu był w tym miejscu niższy o minimum dwa metry. Oto jak nawarstwiła się ziemią historia.

Wróciliśmy. Genio pokazał mi dziwny według niego kamień. Śliski w dotyku w miejscach granatowych, szorstki, gdzie granat pokrywały plamy bieli.
- To krzemień - powiedziałem bez wahania. - Często można takie znaleźć na polach.

Na drugi dzień, gdy wpadłem do niego, zmieniłem zdanie. W słonecznym świetle śliskie miejsca nie były wcale sine, a zgniłozielone.
- To szkło. Bryła szkła. Skąd to masz?
- Z wykopu.
Kościół, odsłonięta część gotyckiego muru - ciekawy rebus.
Wyjąłem kartkę ze szkicem mapki, jaką zrobiłem w czasie świąt.
- Czy wiesz, co ta mapka pokazuje?
Genio, najwybitniejszy znawca starogardzkiego Kociewia, nie mógł się połapać, o co chodzi, co zresztą mnie nie zdziwiło. Mapka jest niechlujna, jak najbardziej robocza.
- To mapka Unii Europejskiej w naszych stronach - skróciłem jego męki. Wygląda tak.




Uściślając, mapka pokazuje budowle krzyżackie na terenie powiatów starogardzkiego, tczewskiego i fragmentu powiatu świeckiego. Jest to właściwie szkic czasu - kilku wieków, mniej więcej od XIII do XV. Zarys historii niemierzony datami wojen zapisanymi w historycznych dokumentach, a istniejącymi do dziś bądź do niedawna obiektami. Wizualizacja, nawet tak bardzo prymitywna, zmusza do refleksji i - po klikaniu na strony WWW o Krzyżakach - do innego spojrzenia, niż stereotypowe na ten zakon. Stereotypowe, czyli rodem z Sienkiewicza.

Stereotyp ten na terenach zwłaszcza starogardzkiego Kociewia może być pogłębiony tym bardziej, że to akurat na naszych ziemiach - według reżysera Aleksandra Forda - toczyła się bitwa pod Grunwaldem. A wyglądało to tak.

Kociewiacy, zasileni wojskami z południowej części Rzplitej iluś tam narodów, pod wodzą króla Jagiełły pokonali Krzyżaków w bitwie pod Grunwaldem, miejscowości leżącej bodajże koło wsi Barchnowy w gminie Starogard. A gród Juranda stał na wodach jeziora Jamertale w Lesie Szpęgawskim, a nie w Spychowie niedaleko Szczytna.

W wojnie z Krzyżakami zasłużyły się kociewskie konie stacjonujące w Stadzie Ogierów w Starogardzie oraz pracownicy tej placówki. Rzec by można, że Kociewiacy to dzielna grupa etniczna zamieszkująca te tereny, która wyrastała i krzepła bojowo w kraju ciemiężycieli Krzyżaków, w gruncie rzeczy Niemców. Ciemiężyciele ci na kilka wieków opanowali m.in. Pomorze Nadwiślańskie i przez ten czas łupili zniewolonych Kociewiaków ze wszystkiego, co było ich, a przede wszystkim kazali im niewolniczo budować przeróżne obiekty z cegieł i kamieni.

Mapka pokazuje niesamowite zagęszczenie tych budowli, słusznie nazwanych w albumie przedstawiającym obiekty sakralne kościołami Kociewia. Nie jest bowiem ważne, kto zaprojektował, wniósł myśl technologiczną, a siła rąk, pot, wysiłek i oczywiście krew.

Mapka pozwala łatwo podliczyć te budowle. Wyszło mi tak.


I. KOŚCIOŁY

W powiecie starogardzkim stoi (w niektórych przypadkach stało) ich 14. Wyliczam:

1. Fara w Starogardzie

2. Kościół w Kokoszkowach – 3,3 km do Baszty Gdańskiej w Starogardzie (piękny - niektórzy mówią, że to kościół o cechach romańskich!)

3. Kościół w Obozinie (był - nowy jest neogotycki)

4. W Godziszewie (był - nowy stoi na gotyckich fundamentach)

5. W Skarszewach


6. W Jabłowie (część oryginalna, część bardzo dobrze zrekonstruowana)

7. W Bobowie (pozostała część - po pozostałości dobudowano coś w nieokreślonym stylu)

8. W Czarnymlesie (część - potem dobudowano ciekawą część barokową)

9. W Skórczu (szkoda, że nie pozostała kościelna wieża, która świadczyła o jego obronnym charakterze, w obecnym kształcie jest moim zdaniem zbyt zwalisty)

10. W Klonówce (piękny - z galeryjką na wieży, z której podobno w bezchmurne dni widać Tczew, Starogard i Pelplin - nie wiem; słyszałem, nie byłem w galeryjce)

11. W Barłożnie (zachował się fragment, który stanowi bodajże wschodnią ścianę pięknego barokowego obiektu)

12. W Kościelnej Jani (pozostała mająca charakter obronny wieża, świetnie dobudowana reszta - różnice widać dopiera oglądając detale)

13. W Lalkowach (piękny, z wysoką wieżą),

14. W Dąbrówce (tak blisko Starogardu, przeoczyłem go i nie ma na szkicu).

W powiecie starogardzkim Krzyżacy postawili 14 kościołów, z czego większość stoi do dzisiaj i jest dumą Kociewiaków!

Podobnie jest w powiecie tczewskim. Tych nie policzyłem. Ale warto wymienić:

słynną katedrę w Pelplinie (Cystersów, ale czy ma to znaczenie? Wszak ten gotycki kompleks istniał na terenie państwa krzyżackiego), Piasecznie, Gorzędzieju, Nowej Cerkwi, Rajkowach, ze dwa w Tczewie i jeszcze kilka innych.

Zdumiewa gęstość zabudowy tych około 30 kościołów (podliczę w powiecie tczewskim i podam dokładną ich liczbę). Niektóre stały w bardzo podobnej odległości, jak ten w Kokoszkowach od Baszty Gdańskiej (3,3 km). Weźmy na przykład linię od Starogardu na południowy wschód i południe. Klonówka - z 6 km, Jabłowo - z 5 km, z Jabłowa do Bobowa - ze 3 km, z Bobowa do Czarnegolasu - z 4 km, z Czarnegolasu do Skórcza - z 5 km, ze Skórcza do Barłożna - z 3 km, z Barłożna do Kościelnej Jani - z 3 km, z Kościelnej Jani do Lalkowych - z 6 km.

Wybitny znawca Zakonu Krzyżaków Paweł Pizuński powiedział mi, że wieże kościołów musiały się widzieć, bo dzięki temu, przy pomocy dymnych sygnałów, ci, którzy w nich przebywali, mogli się komunikować. Była to ich jakby sieć telegraficzna albo ówczesny internet.

Gdzieniegdzie Krzyżacy zostawiali na tych budowlach napisy. Np. w Piasecznie pociągnęli pod linią dachu napis w języku starogermańskim. Na niektórych natomiast cegłach zostały odciski palców muratorów (Lalkowy), stąd cegły te nazywane są „palcówką”.


II. ZAMKI I ZAMECZKI

Jeszcze większe zdumienie ogarnia, gdy się przyjrzymy, jak ci okupanci wykorzystywali (kogo?) przy budowie obiektów niesakralnych.

I znowu liczymy w powiecie starogardzkim:

1. Sam Starogard - nie wiem, czy można mówić w tym przypadku o zamku, ale raczej tak, jeżeli mur obronny liczył ok. 1 km, z czego część zachowała się w niezłym stanie i jest - trzeba to z uznaniem przyznać - pod solidną opieką

2. Zamek w Skarszewach (została resztówka)

3. Na Wyspie Starościńskiej Jeziora Borzechowskiego Wielkiego (rozebrany)

4. W Osieku (rozebrany, budulec przewieziony w XIX w. do Starogardu)

5. W Rynkówce (był – dziś na podpiwniczeniu stoi pałac)

Zamki - 5 w powiecie starogardzkim - dodane do kościołów jeszcze bardziej zagęszczają przestrzeń. Dodajmy do tego, że blisko granicy z powiatem starogardzkim Krzyżacy postawili: zamek w Starej Kiszewie, w miejscowości Grabina Zameczek i Sobowidzu. Ale to nic wielkiego w porównaniu do powiatu tczewskiego i okolic. Tam te zamki są o wiele większe. Pomijając zamek w Tczewie, po którym zostały jedynie ślady, imponują zamki w Gniewie, Nowem (Kujawsko-Pomorskie) i dalej - w Świeciu.

Ponieważ zajmujemy się terenem Kociewia, a nie ziemią barbarzyńskich Prusów, nie będziemy zajmować się takimi kolosami, jak zamek w Malborku - stolicy Krzyżaków, Prabutach, Kwidzynie czy Sztumie. Można tylko nadmienić, że stoją one bardzo blisko Kociewia. Do Malborka ze Starogardu - trochę ponad 30 km, do Kwidzyna na Powiślu licząc z hipotetycznym mostem przez Wisłę na wysokości Opalenia - ze 40 km ze Starogardu.


III. MIASTA

Nie interesuje nas tutaj kwestia lokacji, nadania praw miejskich itp. Popatrzmy po prostu na zabudowę.

1. Miasto Starogard. Wspomniany wyżej mur o długości 1 km, baszty obronne, fara, ratusz (obecnie istniejący stoi na gotyckim podpiwniczeniu tamtego), kamienice - musiały być, bo są gotyckie piwnice. Fantastycznie prosty i czytelny do dzisiaj układ urbanistyczny z ulicami przecinającymi się pod kątem prostym.

2. Miasto Skarszewy - byłaby architektoniczna bajka, jest horror; przez 20 lat nic nie zrobiono, żeby ratować tak piękną ekspozycję gotyckich murów - za 20 lat ich nie będzie. Aż dziw, że mieszkańcy Skarszew nie widzą w tym nic cennego. W mieście Wiesława Brzoskowskiego, przewodniczącego Rady Powiatu i wybitnego historyka oraz wspomnianego Pawła Pizuńskiego. Wstyd wobec Starogardu, gdzie powstało stowarzyszenie, które skutecznie zajęło się murami. Ale to na marginesie.


IV. WODOCIĄGI, HUTY, BARCIE ITP.

Wszystko to, tę tak gęsta sieć budowli - według stereotypu - wznosił uciemiężony lud. Pytanie tylko, jaki? Musiał nawet budować wodociągi, choć nie istniały wówczas środki ani przedakcesyjne, ani unijne. Projektantem wodociągu w stolicy Kociewia, Starogardzie, podobno (nie znoszę wyrazu "podobno", ale niech tam) był astronom Mikołaj Kopernik, syn Barbary Kopernik z domu Watzenrode.

Do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać inne obiekty, które służyły ku uciesze i pożytkowi Krzyżaków, a jakie z racji kruchego budulca zmiotła historia. Chodzi tu na przykład o huty szkła, żelaza, młyny, stawy hodowlane (Krzyżacy nie jedli kurczaków, lubili ryby), barcie, gdzie pracowały dla nich zniewolone pszczoły itp.

Jeżeli założymy, że te wszystkie budowle - kościoły, zamki i miasta, były zamieszkałe przez Krzyżaków, to nie bardzo wiadomo, gdzie podziewała się zniewolona przez nich ludność tubylcza. Przy tej gęstości obiektów krzyżackich nie daje się znaleźć dla nich miejsca. Wątpliwe, by widząc dookoła boom budowlany z cegły, znając krzyżackie PUP i ZUS, mieszkali w przydrożnych szałasach czy lepiankach przy murach - nie w środku miasta, rzecz jasna, a na zewnątrz.

Być może, ponieważ trzeba ich jednak jakoś przestrzennie umiejscowić, zamieszkiwali dzisiejsze Bory Tucholskie (czyli gminy Osieczna, Osiek, Lubichowo).

Jest tylko w tej całej dywagacji jeden szkopuł. Na jednej z licznych stronach poświęconych Krzyżakom piszą, że owego rycerstwa z czarnym krzyżem na białym płaszczu w całym państwie krzyżackim – od Ziemi Chełmińskiej, Torunia, przez Lębork, Gdańsk, Elbląg, Warmię i Mazury po Królewiec - średnio biorąc zamieszkiwało tylko około tysiąc i to na ogół w tzw. zamkach wysokich, a spora część w ich stolicy Malborku, gdzie w samej głównej sali zamkowej mogło przesiadywać ich razem 400. Wielu mieszkało też w potężnych zamkach w Kwidzynie i Prabutach. Nie mówiąc o Gdańsk, Elblągu czy Toruniu. Z prostego rachunku wynika, że na liczne miasteczka przypadało ich po kilku, jeżeli w ogóle.

Kto więc chodził na msze do tych wszystkich kościołów? Kto zamieszkiwał M-2, M-3 czy apartamenty gotyckich kamienic miejskich? Kto to wszystko wznosił? Kto pił wodę z wodociągów? Niepokoi myśl, że jednak jakaś ludność tubylcza. Bo jeżeli nie, to mielibyśmy ogromne pustostany.

Daje się to owszem - w świetle informacji z internetu - wytłumaczyć to inaczej. Otóż rycerstwo krzyżackie, nie znając piłki nożnej i idei Euro 2012, w ramach rozgrywek parasportowych w Unii Europejskiej sprowadzało gości na zawody ujarzmiania dzikich Prusów, a w dalszej kolejności Litwinów i Polaków, których, nie znając historii, traktowali jako naród pogański. Można założyć, że te wszystkie domy - kamienice gotyckie, nawet całe miasta były to zespoły hotelowo-gastronomiczne, czekające na rycerzy – gości z Anglii, Francji i innych państw Zachodu. A ci przecież nie żyli w celibacie. Tylko - następne pytanie - skąd kobiety?

W może to wszystko - Krzyżactwo, zachodni przybysze, ludność tubylcza, później, u schyłku państwa zakonnego, osadnicy z Zachodu i Rzplitej zwłaszcza - tu się koligaciło i unifikowało jak w unijnym tyglu?

Piszemy sobie tak lekko, a pytania coraz cięższego kalibru. Np. w jakim języku mówiono w tych stronach? Nie umiem na nie odpowiedzieć. Mam nadzieję, że zrobią to historycy. Budujące jest na zakończenie tych dywagacji to, że i tak żeśmy te zawody wygrali.

Patrzyłem na bryłę, która w słonecznym świetle okazała się nie krzemieniem, a szkłem.

- Wiesz, Genio? Być może niedaleko kościoła w Dąbrówce stała huta szkła. I stąd te odkopane mury i to szkło. Możemy tylko zgadywać, tak mało wiemy o tamtym czasie. Ech, przydałby się wehikuł: wsiadamy, jedziemy w przeszłość z sześć wieków i patrzymy, jak było. Inaczej to tylko gdybanie.

Tadeusz Majewski

17.05.2011 r.


 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!