www.mamboteam.com
 
Strona główna
czwartek, 21 styczeń 2021
 
 
Święty Wojciech idzie przez Kociewie Drukuj E-mail
sobota, 14 październik 2006
W 997 r. biskup Wojciech (ok. 955 – 997) szedł przez Kociewie. Piszą historycy, że to postać obrosła legendami i że trudno określić, którędy w 997 – za przyzwoleniem   Bolesława Chrobrego - szedł w celach misyjnych do Prus, gdzie znalazł śmierć. 

 

Według jednej z trzech wersji podróżował odnogą historycznej „drogi kupców” (via mercatorum), prowadzącą z Wyszogrodu przez kociewskie: Gródek – Lipinki – Przewodnik – Osiek – Skórcz – Grabowo – Bobowo – Starogard – Swarożyn – Lubiszewo – ostatnia meta: Gdańsk. Stawał – według legend – na głazach, służącym poganom za ołtarze ofiarne i odprawiał msze. Lud te kamienie nazywał Biskupimi lub Świętymi. Nocował też w gródku w Osieku, zatrzymał się też w ważnej stacji kupiecko-handlowej w Skórczu, a w Grabowie – z racji masy ludzi, jaka przybyła na jego spotkanie - był zmuszony wejść na głaz, by być lepiej widzianym i słyszanym. Józef Milewski pisze, że „w tym rozumowaniu (że biskup szedł tędy) ważny jest fakt, że węzłowe punkty odpoczynkowo-noclegowe na szlaku Wojciechowym leżą mniej więcej w równych od siebie odstępach – około 30 km”. Wędrówkę biskupa upamiętniają nazwy kościołów (np. w Starogardzie)  i figur świętego (np. w Bobowie). Jest też piękna figura męczennika przy kościele w Zblewie, postawiona w 1902 roku. Według legendy orszak z jego ciałem przeprawiał się przez Węgiermucę  w Bobowie i zatrzymał się w Zblewie. Według legendy, a przecież przez jego ciało  przewożono w drodze powrotnej drogą  po prawej stronie Wisły).
Między czasem wędrówki św. Wojciecha a czasem teraźniejszym jest ogromna przestrzeń tysiąca lat – ogromny obszar dla legend, domniemań, nieraz karkołomnych hipotez. Gdyby jakiś Kociewiak skonstruował wehikuł czasu, sprawdzilibyśmy, którędy szedł faktycznie i czy w ogóle szedł (jedna z hipotez zakłada, że przypłynął do Gorzędzieja statkiem). Ale niech ten ogromny obszar niewiedzy pozostanie. Dzięki niemu święty Wojciech ma miejsce wszędzie.

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!