www.mamboteam.com
 
Strona główna
poniedziałek, 28 wrzesień 2020
 
 
KACEPR MACHOWSKI. Historia / którą opowiem / będzie zimna Drukuj E-mail
środa, 16 kwiecień 2014
Jest już środek nocy (hm, właściwie o której jest środek nocy?). Wybieram wiersze Kacpra Machowskiego i wrzucam do właśnie otwartego bloga przy moim portalu. I już wiem - wrzuciłem za dużo. Powinienem wstawiać je pojedynczo, raz na wieczór/noc. Bo wiersze te są jak dobre wino, które należy sączyć słowo za słowem, wyłapując sensy i wczuwając się w klimat. Myślę, że gdyby ktoś te utwory zaśpiewał przy odpowiedniej muzyce, mogłyby wprawić w trans. Ciekawa to poezja - na swój sposób zimna i twarda, ale niebywale naładowana emocjami, z niebanalną refleksją, rytmiczna, z ascetyczną lecz zaskakującą metaforą, z licznymi powtórzeniami, inna od tego, co spotykam w na ogół ciepłym światku liryki. Poezja, a może piosenki? Kilka dni temu pytałem Kacpra, czy zna teksty Morrisona z grupy The Doors. Nie zna. No tak. Przecież młodzi ludzie (Kacper ma 18 lat) słuchają innej muzyki. Niemniej poleciłem mu film o tym zespole. Coś te wiersze Kacpra mają wspólnego z tekstami Doorsów. Zapraszam do lektury.
Tadeusz Majewski







Północ


Światła zostały zgaszone

Jakiś czas temu

Historia którą opowiem

Będzie zimna


Północ

Na zegarze

Matka nocy

Ukrzyżowanego

Jezusa Chrystusa

Płakała

Także nade mną


Północ

Wracała zawsze

O tej samej porze

Myśli

Wychodziły jak zjawy

Zza rogu


Północ

Przynosiła ze sobą

Ciebie

Łzy nie zawsze

Były bolesne


Północ

Głaskała mnie

I układała do snu

Zamykała moje oczy

Zawsze tak czule





Chcę to


Daj mi to

Daj mi tamto

Tak bardzo chciałem wszystkiego

Miałem dziurę w głowie

Mówiłeś że nie można mieć wszystkiego naraz


Nawet nie chciałem cię całować

Teraz chcę to

Chcę to

Chcę to

Chcę to powiedzieć

Pozdrowię cię środkowym palcem

Rozśmieję ci się w twarz


Wyjdź i zamknij drzwi

Mógłbyś być lecz cię nie ma

Pokażę ci co zgubiłeś

Gdy się rozpędziłeś

Tańczmy


Dawałeś to

Dawałeś tamto

Ale nic nie jest równe niczemu


Pojadę rowerem

Prosto pod wiatr

Zobaczę cię

Zacznę się śmiać


Jesteś nisko

Byłeś wysoko

Chciałem

Powiedzieć że to tylko strata czasu

Nie chciałem pakować

Się w pułapkę

Chciałem



Urodzeni by walczyć


Ręce zaciskają się w pięści

Oddech przyspiesza

Oczy otwierają się powoli

Zaczynamy walczyć


Jesteśmy jak maszyny do zabijania

Mamy zabójczą broń

Urodziliśmy się by walczyć


Tak zaczęła się walka

Pole bitwy jest wszędzie

Każde z nas

Pragnie czegoś więcej


Wszyscy jesteśmy

Ulepieni z tej samej gliny

Jesteśmy tacy sami

Urodzeni by walczyć


Każde z nas urodziło się

Z misją

Wszyscy wyznaczyliśmy własne cele

Kroczymy

Dumnie

Zrodzeni do walki


Weź broń do ręki

Ruszaj na bitwę

Ponieważ

Urodziliśmy się

By walczyć





Krzyk


W pokoju panował mrok

Powietrze było gęste

I ciężkie


Byłem sam

Przez długi czas

Sam

Nieocalony

Trwałem w

Ciszy

Teraz jedyne co słyszę

To Krzyk


Księżyc malował

Się na niebie

Kolorem srebra


Niekochanie

W miłości

We dwoje

Osobno

Trwaliśmy w ciszy

Nie wiemy

Dlaczego to koniec


Krzyk

Jest jedynym co słyszę

Teraz

Przeszywa

Moją głowę

Serce


Krzyk

Bezwzględny

Zabójca ciszy



Droga zagubionych


Chmury zmierzały donikąd

Podobnie jak my

Ślady naszych stóp

Wyryte na

Drodze zagubionych


To my

Idziemy

To ja

To ty


Droga zagubionych

Wracamy tam skąd przybyliśmy

Marzyciele

Szaleńcy

Wirujemy


Przemierzamy

Bezkresne mile

Obserwując

Zderzające oceany

Idziemy


Droga zagubionych

Niesie nas

Przed siebie

Wędrujemy

Rozbici

Popsuci

Niezrozumiani


To mogę być ja

To może być każde z nas

Idziemy

Drogą zagubionych

Wypatrując pól

Znajomych naszym oczom



Złoto Śmierć Nagość Sztuka


Złoto

Śmierć

Nagość

Sztuka


Jestem grzeszny

Paraduję w futrach z wrogów

Jestem zniewolony

Umieram w sztuce


Jestem jednym z tych

Których nienawidzisz

Wylewam krew

Na ołtarzu sztuki


Dywany wyścielone

Czerwienią

Sztuka jest poświęceniem


Nie ubiorę więcej futra

Z twych włosów

Nie wypije już

Za nasze zdrowie

Twojej krwi


To wszystko nie jest tak głębokie

Więc pozostawmy

To wszystko

Jesteśmy grzesznikami

Dla świata

Jesteśmy ofiarami

Dla śmierci

Jesteśmy inspiracją

Dla sztuki


Złoto

Śmierć

Nagość

Sztuka



Zwierciadła


Nie ma w nich niczego zabawnego

Dla ślepego

Który nie widzi w nich nic

Może to głupie

Wyrocznie wiedzą wszystko


Każda blizna i rana

Pozostają na swoim miejscu

Zawsze


Zwierciadła płoną tej nocy

Lustra pękają

Przyjrzyj się bliżej

Zwierciadłom, które znikają

To takie proste

To takie odpowiednie

Kiedy lustra płoną


Być może straciłem zmysły już dawno

I poruszam się wstecz

Nazwijcie mnie głupcem

Ale spojrzę

W zwierciadła

Po raz ostatni


Kiedyś być może będzie do czego wracać

Jeżeli wszystko nie zostanie spalone


Wszystkie zwierciadła

Płoną tej nocy

Obserwuj

Zwierciadła które znikają

To takie odpowiednie

Kiedy lustra płoną


Manicure


Nigdy nie czułem się

Tak pewnie jak teraz

Możesz pomyśleć

Że jestem idiotą

Ale

Kocham

Swój

Manicure


Możesz być piękny

Możesz być bogaty

Ale będziesz martwy

Bez miłości

Bez pasji

Bez manicure


Zawsze pytali mnie

Czy to ma jakieś znaczenie

Albo jakikolwiek sens

Byli zdziwieni, kiedy mówiłem

Że

Kocham

Swój

Manicure


Możesz być biedny

Możesz być skończony

Ale zawsze pozostaniesz żywy

Z miłością

Z pasją

Z manicure


Gdziekolwiek

Możesz być

Cokolwiek

Możesz robić


Możesz kochać

Swój

Manicure



Blond’E


Zdejmuję pelerynę

Chciwości Świata

I zasiadam przed lustrem

Samouwielbienia

Wpatrując się

W głębię

Własnego ja


Mam na sobie skórę

Makijaż

Manicure

Jestem

Blond’E


Tonę w otchłani

Pustki miłości

Być może umrę?

Będąc

Blond’E

Nakładam

Kolejną warstwę

Siebie

Na oczach ich wszystkich

Stając się

Blond’E

Zdejmuje z siebie

Chaos tłumu

Pozostawiając

Mnie pośrodku

Przestrzeni

W której

Staję się

Blond’E

Tonę w otchłani

Nakładam

Kolejną warstwę

Farby

Stając się

Blond’E


Pasja


To miasto wygląda cudownie

Wieczorem

Popatrz na mnie

Jak idę

To sztuka

To pasja


Jestem modny w moim

Futerku

Pasja

Kladzie swe ręce na mnie

Pasja

Spójrz jak chodzę

Pasja

Zjawiam się i znikam


Okryj mnie futrem

Ubierz w ubrania od Versache

I spryskaj Calvinem Cleinem

Popchnij na wybieg i każ być pięknym


Pasja

Rzuć okiem na mnie

Pasja

Rzuca mnie na łóżko

Pasja

Obnaża mnie do naga


Możemy być sławni

Pić drogiego szampana

Jeździć złotymi samochodami

Ale jeżeli będziesz kłamcą

pasja nie przyjdzie do ciebie

pasja

Jaki chcesz być

Pasja

Wylewa krew

Pasja

To moda

Pasja

To sztuka

To SENSUAJART




Zbrodnia z miłości


Nie jestem królową Anglii

Nigdy nie stanę się

Marilyn Monroe

Nie zobaczysz mnie też

W skórze Antoniny

Ani nigdy nie poznasz jako

Marię Magdalenę


Po prostu

Nie umiem być

Kimś innym niż jestem


Ta historia może nie mieć końca

I ciągnąć po czerwonym dywanie

Na którym będę tańczyć


Będziesz mógł mnie kochać

Będziesz mógł mnie podziwiać

Upadającego

Możesz wyciągnąć pistolet

I wycelować go we mnie

Możesz

Popełnić zbrodnie z miłości


Nie jestem McQueen

I nigdy nie przejdziesz się w moich butach

Nie jestem GaGa i nigdy nie usłyszysz

Moich piosenek w radiu

Ja to nie Freddie Mercury

I nikt nigdy nie wspomni o mnie za

sto lat


Możesz kochać mnie tak mocno

Jak kocham noc

Rozsyp płatki róż

Połóż mnie na łóżku

Podziwiaj

Kochaj

Pragnij

Tylko nie płacz

Gdy popełnimy

Zbrodnię z miłości




Krążymy bez celu


Zbyt twardzi by płakać

Zbyt smutni by się śmiać

Nie potrafimy

Powiedzieć swoich uczuć


Błądzimy po korytarzach

Z głowami

Spuszczonymi w dół

Krążymy bez celu

Zmierzając

Nie wiadomo dokąd


Wciąż przemierzając

Te same szlaki

Jesteśmy tacy sami

To świat się zmienił


Żyjemy w cieniu

Na pustkowiu

A wszystko toczy się

Dalej


W tym

Labiryncie dusz

Snując się bez celu

Nie żyjąc


Błądzimy po korytarzach

Z czołami

Zwróconymi ku dołowi



Kuloodporni


Powiedzieli nam

Że nie możemy patrzeć im w oczy

Wmawiają, że nie mamy racji

A świat patrzy na nas z pogardą

Kim jesteś?


Każde z nas ma misje

Kuloodporni

Nie zamierzamy się zmieniać

Przełamując zasady gry


Mówią, że nie wiemy

Kim jesteśmy?

Beznadziejni i samotni

Próbują wmówić nam

Że jesteśmy nikim

Sypią piachem

Kiedy wiatr wieje

W twarz


Mam wizję jak

Pokazać siłę

Mury, które tworzymy

Zniewalając nasze myśli

Pozostaną zburzone

Nie możemy poddać

Się łatwo


Musisz być uparty

Nikt inny nie jest

W stanie unieść tego

Tak bardzo


Urodziłeś się by latać

Trzymaj się teraz




Spalę to miasto


Krok w krok

Od lewej do prawej

Reflektory błyszczą

Na nas


Dzisiaj

Spalę to miasto

Będzie gorąco

Będzie wysoko

Zniszczymy to wszystko


Maszeruj maleńka

Paraduj

Dumnie

Dzisiaj

Spalę to miasto


Zostaniesz w ruinach

W płonących

Zgliszczach

Kiedy spalę to miasto


Zostaniesz skończony

Maleńki

Tej nocy

Kiedy podpalę to miasto


Tańczmy

W rytm płonącego miasta

Kiedy będzie upadało

Nasze

Płonące miasto




Czerwone Usta


Byłem taki smutny

Kiedy nalewałem sobie następny kieliszek

Nawet

Nie wiem, kiedy

Zacząłem płakać


Dawno temu zapomniałem o tym

Ja smakują

Twoje czerwone usta

Twoje

Słodkie usta

Pomalowane czerwoną szminką


Byłaś tak niezwykle świetlista

I zaczarowałaś

Mnie

W pełni

Bladego światła księżyca


Poznałem smak twoich czerwonych ust

Po raz pierwszy

Były tak słodkie

Były nieskazitelne

Zwilżone czerwonym winem


Tak bardzo

Bałem się chwili

W której

Nie będę mógł

Więcej poznać

Smaku twych ust

Teraz zasypiam

Przepełniony goryczą

I żalem

Że więcej nie poznam

Smaku twych

Czerwonych Ust




Niesprawnie otwarci


Niesprawnie otwarci

Zagubieni nocą

Błądzimy

Na mrozie


Potłuczone odłamki

W nas

Zranieni w głębi

Uciekamy

Niesprawnie otwarci


Powietrze, którym oddychamy

Wypełnia nas szarością

Popsute odłamki

Ukryte pod ziemią


Nie uciekaj

Nie poddawaj się

Znajdź mnie


Potłuczone odłamki

Popsute w nas

I tak dalej

Połóż je tutaj, ukryj przed światem

Pozwól mi być niesprawnie otwartym


Szukamy światła

Błądząc w ciemnościach

Nieidealni

Stajemy się niesprawnie otwarci


Nie chcę patrzeć

Jak przegrywasz

Walka z cieniem tego

Jaki chcesz być


Jesteśmy bezpieczni

Niesprawnie otwarci



Oskarżony


Jest środek nocy

Jestem trochę rozdarty

Jesteśmy pod ziemią

Miasto świrów


Trafiłem do baru

Ktoś grał bluesa

Ludzie patrzyli z ukosa

Aż zacząłem śpiewać

I zatańczyłem

W swoich tanecznych butach


Jestem całą noc na łowach

Ale zgaś światło

Ponieważ czuję się

Lekko oskarżony


Trzymałem się na uboczu

Przez cały czas obserwując

Ulice wydają się zbyt długie

Walnę jednego na zachętę

Zapomnę o smutku


Zgaś światło

Weź mnie pod ziemię

Do świrów takich jak ja

Ponieważ czuję się oskarżony

Niebezpiecznie


Zabierz mnie stąd

Ci ludzie mnie nie lubią

Weź mnie pod ziemię

Gdzie będę wolny


Nie obwiniaj mnie

Ale zgaś światło

Ponieważ czuję się

Oskarżony




 
wstecz
 
Top! Top!