www.mamboteam.com
 
Strona główna
czwartek, 21 listopad 2019
 
 
O sołtysie Miłobądza, romantyczce spacerującej Mostem Tczewskim i damie z Facebooka. Szkic Drukuj E-mail
poniedziałek, 01 grudzień 2014
Czasami jestem zapraszany (albo się wpraszam :) do szkół w celu przeprowadzenia warsztatów dziennikarsko-literackich, a przede wszystkim po to, żebym dokładnie wyjaśnił, czym jest reportaż. Z góry mówię, że nie mam w głowie żadnych definicji, a po prostu na warsztatach zrobimy wspólnie reportaż, uściślając - utworzymy jego szkic, jakby podwaliny. No i wymieniam punkty. Punkt pierwszy. Żeby powstał reportaż, musi się coś dziać, muszą zachodzić jakieś wydarzenia – eventy :(









Punkt drugi - muszą być bohaterowie tego dziania się;

punkt trzeci - trzeba wiernie zapisywać wypowiedzi bohaterów (nie radzę nagrywać – 3 razy dłużej trwa opracowanie);

punkt czwarty – trzeba zarysować miejsce, czas, ogólną atmosferę;

punkt następny – muszą powstać dobre zdjęcia dokumentujące przebieg akcji;

punkt następny po następnym – trzeba to wszystko, ten cały surowiec zgrać i dopiero wówczas zabrać się za tworzenie tej jakże szlachetnej formy, jaką jest dla mnie reportaż.

Bardzo ważne w opracowaniu jest zgrabne operowanie mową zależną i niezależną oraz umiejętne, dyskretne rysowanie tła. Można oczywiście też eksperymentować. Ja w tegorocznych reportażach opublikowanych w "Rejsach" np. wrzucałem e-maile, co dynamizowało akcję oraz wprowadzało do niej czas teraźniejszy. Więc... zaczynamy!


E-mail

Panie Tadeuszu,

w nawiązaniu do rozmowy telefonicznej ponawiam zaproszenie o przeprowadzenie warsztatów literacko-dziennikarskich dla młodzieży technikum ekonomicznego w poniedziałek 22 września o godz. 10.30. Zajęcia dla ok. 25 -osobowej grupy odbędą się w świetlicy internatu Zespołu Szkół Ekonomicznych im. ks. Janusza St. Pasierba (Tczew, Gdańska 17). Będę czekać na Pana w szkole w sekretariacie (na parterze, naprzeciw wejścia).

Przy okazji oglądnęłam Pana portal internetowy Kociewiacy i pomyślałam, że warto by było zamieścić informacje o Festiwalu. Czy to jest możliwe, jak Pan sądzi? W tym celu załączam plakat.

Serdecznie pozdrawiam

Eleonora Lewandowska

Prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Tczewskiej



Szanowna Pani Eleonoro!

Plakat o Festiwalu już zamieściłem. Oczywiście jutro będę, zgodnie z wcześniejszą umową.

(ten e-mail akurat jest wymyślony :), ale to nic: plakat zamieściłem).

Ze Starogardu do Tczewa jedzie się ok. 20 minut (dzisiaj odległość mierzy się nie w kilometrach a w minutach). - To dziwne. Dwa leżące tak blisko miasta – mówił mi niedawno urzędnik UM Starogard mieszkający w Tczewie – a takie zupełnie inne w charakterze. Fakt.

Z roztargnienia czekam w szkole, a nie w internacie. Po chwili ktoś mnie zaczepia i pyta, czy ja to ja (tego nie piszcie w reportażach – jak najmniej w reportażu nas, w pierwszej osobie).

I jesteśmy w dużej, ciepłej – boazeria (sosna? daglezja? modrzew? - ważne w reportażu) – sali internackiej. Młodzieży chyba nawet więcej niż 25. Stoły ustawione w zamknięty prostokąt, przez co trudno będzie o zdjęcia z bliska. Siadam przy stole przy oknie. Na ścinie wisi ekran (miałem pokazać kilka reportaży z portalu, ale dałem sobie z tym spokój – za długo trwa, do tego moje zajęcia to nie wykłady).

Zaczyna się. Prezentuję swoje książki i 5 nr pisma "Zielony Autobus", wydawanego w Starogardzie przez OPP. W Tczewie takiego nie mają i nam zazdroszczą, ale o takich rzeczach, o zazdrości proszę nie pisać w reportażu :)

Po prezentacji swojej twórczości jak zwykle u mnie - konferencja prasowa. I po kolei: po pierwsze - wybór bohaterów, na ogół trzech; po drugie – wybór fotoreportera; po trzecie – wybór skrybów czyli protokolantów. Przy tym trzecim zawsze podkreślam, że trzeba wiernie, toczka w toczkę, zapisywać wszystko to, o czym mówią bohaterowie oraz mianowani na godzinę - dwie dziennikarze (zostaje nimi reszta uczniów). To trzecie jest niebywale ważne przy powstawaniu reportażu. Tu kłania się umiejętność zapisywania w tempie mówienia. Żaden dyktafon, o czym już pisałem wyżej. Przez 26 lat pracy dziennikarskiej utworzyłem własny zapis, biorąc pod uwagę najczęściej powtarzające się słowa – np. "jest" – zapisuję "j", "w formie" – stawiam kwadracik, "polski" – "pl", "pierwszy" - "1".



I są bohaterowie konferencji prasowej – chłopak i dwie dziewczyny. Teraz dopiero zaczyna się właściwa akcja - w tym technikum od początku do końca bardzo interesująca. Po godzinie od razu widać, że bohaterowie na łeb na szyję biją dziennikarzy (dwoje bardzo aktywnych – proszę pomyśleć o jakichś zajęciach dziennikarskich). Skrybowie zawiedli, ale trudno się dziwić – w szkołach w powiecie starogardzkim są przyzwyczajeni do tej mojej formy zajęć, ćwiczę to z nimi przez 3 lata. Po warsztatach – konferencjach u nas na ogół jeszcze tego samego dnia otrzymuję stenogramy z ich przebiegu. Tu – po otrzymaniu tydzień po zajęciach - czuję niedosyt, gdyż nawet nie wiem, kim byli bardzo ciekawi bohaterowie.

Pierwszy odpowiada na pytania chłopak, który wcielił się w rolę sołtysa Miłobądza. Przyjął tę rolę, gdyż... to będzie zaraz w e-mailu, jaki otrzymałem po tygodniu. Nie ma natomiast w e-mailu jego np. imienia, nie ma "kapki" opisu (zawsze warto dać trochę opisu wyglądu bohatera – kilka cech szczególnych albo jedną, rzucająca się najbardziej w oczy), nie ma nic o wyglądzie albo o sposobie mówienia – a mówi czyściutko, ze świetną dykcją i bardzo logicznie, a co najcenniejsze, ma swoje własne, a nie gdzieś wyczytane, od kogoś przejęte, co się wyczuwa w trakcie wypowiedzi. Ma własne zdanie właściwie na wszystkie poruszane tematy.

Wiec po tygodniu e-mail. Bezcenne wypowiedzi niestety zostały sprowadzone często do haseł, równoważników zdań.










E-mail z notatkami od skryby z moimi wtrętami [w kwadratowych nawiasach]


Sołtys Miłobądza

Pan Sołtys Miłobądza - urodzony w Miłobądzu (wieś powstała 100 lat po Tczewie jako osada rolniczo-sadownicza; największa atrakcja to kościół - inwestycja proboszcza; 11 km od Tczewa na drodze do Gdańska). Znany dzięki ojcu i dziadkowi (od 3 pokoleń jego rodzina piastuje stanowisko sołtysa). Co nakłoniło go do zostania sołtysem (oprócz tradycji)? Nowe pokolenie, nowe pomysły. Czy ma jakiś program? Celem na kadencję jest wprowadzenie zmian w budynku szkoły w Miłobądzu... Chciałby załagodzić konflikt proboszcz – mieszkańcy. Ludzie ze sobą nie rozmawiają, żadna ze stron nie chce nawiązać kontaktu. Jak rozwiązać? Szczerą rozmową dwóch stron. Często sołtys to pierwszy próg kariery politycznej. Czy dla niego też? „Mi tam nie spieszno” [wreszcie słowa bohatera]. Na razie pasje sprowadzają go na inny, apolityczny tor. Co to za pasje? ...Szkoła aktorska.

[Tu chwila przerwy w akacji. Teraz już wiemy, dlaczego jest taki wygadany. Po prostu talent i prawdopodobnie ćwiczenia. Gra roli sołtysa to zapewne dla niego pestka.]

Inne pytania, m.in. o filmy i współczesny dramat polski. Ulubione polskie produkcje filmowe - Alek Pietrzak „Mocna kawa wcale nie jest taka zła”, Wojciech Smarzowski „Pod mocnym aniołem” ("ciężka polska tematyka"), Pasikowski „Pokłosie” (nie jest to film antypolski, „Trzeba czasem spojrzeć na coś z kilku perspektyw, dlatego nie można wykluczyć kogoś z danej narodowości” [brawo za ten zapis!]

[I jeszcze pytanie o Facebooka, co mnie interesuje w związku z zamówionym 3 miesiące temu reportażem do "Rejsów".]

„Nie zapominajmy o dobrych stronach Facebooka”; nie prowadzi się tam monologu, tylko dialog (możliwość komentowania). Facebook umożliwia kreowanie własnej osoby.

[Ja zapamiętałem jeszcze, że ten świetny mówca stwierdził, że jego pokolenie dzięki internetowi jest o wiele bardziej otwarte niż starsze pokolenia. Zaskoczył mnie też uwagą, że wie coś o grupie Bilderberga - mówiliśmy o lasowaniu mózgów przez m.in. Fb.]




Oni zadali najwięcej pytań (sołtys Miłobądza też)





Pani Minister Świata Realnego

Pani Minister Świata Realnego to jedyna osoba w tym towarzystwie niemająca konta na Facebooku.

Mieszka na Żuławach. [Tu moje zaskoczenie – Tczew to przecież nie Żuławy. Po chwili dziewczyna wyjaśnia, że mieszka w Lisewie Malborskim, z którego idzie przez słynny most (teraz remontowany). Widać, że dziewczyna jest romantyczką, co zresztą zdradzają jej oczy, duże i ciemnobrązowe (bodajże - reportażysta powinien to odnotować, oczy to przecież zwierciadła duszy)]

Przeraża ją, jak zmienia się świat. To, że tracimy kontakt ze światem realnym, nie jest dobre. Istnieje coś ważniejszego niż wirtualny świat, nie można zrezygnować ze świata realnego.

Dlaczego „nie” Facebookowi? Bo prawdziwych relacji nie utrzyma się przez internet, znajomości na odległość też.

Dziewczyna ma świadomość, że "nie da się całkowicie odejść od technologii, należy jednak stwarzać okazje do spotykania się". Ona chodzi do szkoły pieszo (godzina w jedną stronę), podziwia piękno przyrody, zastanawia się nad sobą, ogląda naturę. Skłania ją to do refleksji zachowanie ludzi po odejściu od Facebooka - na początku przeżywają ogromny szok. Gdy nie ma np. prądu, zupełnie nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Owszem, dzięki Fb łatwiej zakomunikować o jakimś wydarzeniu, jednak kiedyś ludzie jakoś sobie z tym radzili.

Facebook to alternatywa dla firm, małych wydarzeń - darmowa reklama. Tu Fb ma sens. Posiadanie Facebooka nie jest złe, ale nie należy spędzać tam po prostu za dużo czasu. Jak zachęcić ludzi do rezygnacji z Facebooka? „Nie do rezygnacji, lecz do zmniejszenia czasu". I przez pokazywanie świata rzeczywistego, wyjście z domu, uświadomienie, że poza komputerem istnieje jeszcze inny świat. Niestety, większość młodzieży spędza za dużo czasu w internecie. Serial „Black Mirror” pokazuje, do czego zmierza świat; to wizja świata w przyszłości. Ogólnie – reasumuje dziewczyna z Lisewa Malborskiego - „Wszystko, co istnieje, ma dwie strony i może sprowadzać do złego lub dobrego”.




Pani Minister Świata Wirtualnego

[Została wybrana na skutek mojego "Testu Awatara" – pytań o ilość godzin spędzonych w sieci (7.1 h dziennie – Fb, gry i esy – przebadałem ponad 12 tysięcy uczniów przez 3 lata).] Dziewczyna przyznaje, że kiedy miała internet w telefonie, była zalogowana na Facebooku 24 h na dobę. Teraz nie ma już dostępu do Fb na telefonie, gdyż jej tata uznał, że płaci za wysokie rachunki za jej internet. Nie czuje się uzależniona. Ba, w wolnym czasie czyta książki, ogląda filmy, spotyka się ze znajomymi, ale ma w trakcie tego przyzwyczajenie do sprawdzania powiadomień na komórce. Wie, że uzależnienie od Facebooka prowadzi nawet do samobójstw i że ludzie uzależnieni przestają dostrzegać realny świat. Internet to ich okno na świat – „Ludzie wolą patrzeć w ekran monitora, niż przez normalne okno”.

[To wszystko powinno być zapisane na zasadzie: pytanie - odpowiedź, partie dialogowe. Wówczas reportaż żyje.]

Pani Eleonora po razu drugi daje znak, że czas już minął. Koniec. Jakoś prędko zeszły te dwie godziny, bo i tempo dobre, i dobre wypowiedzi. Mam nadzieję, że i Wam się to podobało, uczniowie z Tczewa. I macie szkic do reportażu.

Dziękuje Pani Eleonoro!


PS. Od 4 miesięcy jestem uzależniony od Fb. Od 2001 mam własny portal. Bardzo chciałbym spacerować tym mostem, gdzie kiedyś czytałem wygrawerowane na żółtych cegłach wpisy na wieczystą pamiątkę (znalazłem nawet wpis mistrza olimpijskiego Jacka Wszoły), ale czas, czas, czas nasz, proszę Was strasznie goni. Niech to szlag!

Tadeusz Majewski

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!