www.mamboteam.com
 
Strona główna
niedziela, 17 listopad 2019
 
 
W markowych butach przy cichej muzyce Jana Sebastiana po galerii Drukuj E-mail
piątek, 26 grudzień 2014
Jedno ze zdjęć. Obywatelki klasy robotniczej na wykładzie z zakresu leninizmu i marksizmu w 1955 r. w zakładzie "Kociewiak" przy ul. Paderewskiego słuchały płomiennej mowy towarzysza Michaiła Katzana nt. bazy oraz pasożytującej na niej nadbudowie, czyli klasie nieprodukcyjnej (lekarze, prawnicy, urzędnicy, a zwłaszcza nieroby lekkoduchy artyści - takie dzisiejsze Dody; osobną grupę stanowili badylarze i wszelkiej maści prywaciarze - a priori wyzyskiwacze).

 

 

 

 

 




Po czym obywatelki robotnice ze zdwojoną energią rzuciły się do maszyn, by przekroczyć 200% normy w produkcji konfekcji lekkiej, ciężkiej oraz - no właśnie - obuwia. Tow. Michaił mówił, że już niedługo staniemy się Łodzią Północy i przegonimy Ameryką, zwłaszcza w produkcji płaszczów z flauszu i buciorów typu zetor. [Gdyby w tamtym czasie ktoś im powiedział, że w ich zakładzie po ok. 60 latach zadomowi się portugalski kapitalista wyzyskiwacz Juan Cortés y Biedronka, popukałyby się znacząco w czoło.]



Po kilkunastu latach wielka myśl Michaiła Katzana przyoblekła się materialne dzieło - stanął otóż gigantyczny zakład o nazwie Neptun, produkujący miliony par obuwia. To wtedy staliśmy się dziesiątą potęgą gospodarczą świata, a niektórzy mówili nawet, że ósmą. Jeszcze do niedawna socgraffiti przy ul. Pomorskiej przedstawiało mapę świata ze strzałkami ekspansji naszych butów. I naprawdę sporo te nasze buciory musiały przejechać kilometrów, żeby sobie gdzieś tam daleko pochodzić. Produkcja szła na całego, aż tu nagle krach. Zdaje się, że ostatnia większa partia naszych glanów powędrowała do Niderlandów. Nasze buty stały się nomen omen niechodliwe. Zapewne przy lepszej wiedzy o regułach światowego handlu kadr zarządzających i o unowocześnianiu butów można było ten eksport, ten wielki rynek zbytu obronić, ale nie będziemy tutaj gdybać. Jeszcze długo trzymał się na wspornikach przeszklony ażur zadaszenia nad wielkimi halami.

 


Następne zdjęcia to wizualizacje Neptuna z 2008 r. Wielki, ciekawy architektonicznie obiekt, o elewacji w dużej części w kolorze grafitu. Na marginesie - rok 2008 był niebywały - władze piały z zachwytu - dwie galerie! (naprzeciwko Focus Mall). Ostatnia wizualizacja jest już bliska temu, co widzimy na co dzień. Elewacja chyba inna - ma kolor brązowej cegły, już nie tak elegancko. Na stronce kociewiacy.pl dałem informacje, co w tej galerii będzie. Kino, rozrywka, nowoczesne sklepy z towarami z całego świata. Prawdopodobnie wielkie światowe firmy będą o wiele mniej płaciły za 1m2 dzierżawy niż te nasze - małe i malutkie, które zdecydują się wydzierżawić jakieś kąty i popełnić ekonomiczne harakiri, z rozpaczliwą nadzieją, że może samurajski miecz będzie tępy jak kosa ze skansenu z Wdzydz. Co łączy te zdjęcia? Oczywiście buty. Nie wierzę, żeby nie było stoisk z butami - przecież buty to podstawa - z markowym obuwiem - m.in. z Włoch, dokąd ze 25 lat temu trafiało nasze. Ale proszę mi tu nie marudzić! Obiekt śliczny, teraz Tczew będzie nam zazdrościł! I lepiej przecież kupować buty niż je produkować. To piękne, że będziemy mogli w eleganckich butach z różnych krajów świata, z markowymi torebkami (zapomniałem - dawny Neptun produkował też torebki - sporo ich sprzedałem w Budapeszcie, szły jak szampon Zielona Łączka) sunąć przy cichej muzyce Jana Sebastiana po korytarzach naszej galerii, wkręcając się w bezwzględnej walce naszej codziennej w klasę nuworyszów - prezesi, wiceprezesi, adwokaci, lekarze, kapitaliści, urzędnicy (ale ci z przednich siedzeń), spekulanci, bankierzy, handlarze, klienci z Norwegii przed świętami itp. - płacącą złotymi, a nawet diamentowymi kartami. A wy, klaso robotnicza, bazo próżniacza, maso ciężko pracująca, nie łudźcie się, że pojawi się ktoś w rodzaju Michaiła Katzana. Nie będzie już rewolucji. Choć mówi się jeszcze "Lenin wiecznie żywy", to rosną mu tylko paznokcie. Fuj.

Tadeusz Majewski - z Facebooka (ponad 100 komentarzy pod felietonem)

 
















 
 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!