www.mamboteam.com
 
Strona główna
środa, 26 luty 2020
 
 
ANTONI CHYŁA. Jako koło łowieckie „Łoś” w Skórczu już piąty rok reintrodukujemy kuropatw Drukuj E-mail
wtorek, 29 wrzesień 2015


Jako koło łowieckie „Łoś” w Skórczu już piąty rok reintrodukujemy kuropatwy w naszych dwóch łowiskach: Skórcz obwód nr 259 i Frąca obwód nr 298. W tym roku 4 lipca wraz z stażystą Pawłem Manuszewskim byliśmy w Rajkowach u Zdzisława Kamienieckiego po kuropatwy...

Rajkowy po raz trzeci.

Dla wielu z nas Rajkowy to tylko wieś na Kociewiu w gminie Pelplin. Dziś miał tam miejsce piknik ekologiczny „Ekologia i My”. W programie przewidziano mszę św. Hubertowską w kościele pod wezwaniem św. Bartłomieja, wręczenie nagród w konkursie plastycznym dla dzieci „Ekologia i My”, koncert zespołu „Hubertus” ze Sztumu, pieczonego dzika i bigos (myśliwski - „kapusta w garnku, a mięso w lesie”), pokazy sokolnicze i prezentację projektu dofinansowanego przez WFOŚiGW w Gdańsku „Remont wolierowej hodowli kuropatw, odnowa stada podstawowego oraz kontynuacja reintrodukcji na terenie województwa pomorskiego”.



Już po raz trzeci bierzemy udział w tym wydarzeniu. Koło Łowieckie „Łoś” jest reprezentowane przez poczet sztandarowy w składzie: Daniel Dworakowski, Sławomir Kukliński i Krzysztof Sturgulewski, który na miejsce przybywa z małżonką. My docieramy na parking przy kościelny dziesięć minut przed mszą. W sumie to bardzo dużo jest samochodów, z których wychodzą mieszkańcy parafii. Dużo też zieleni mundurów myśliwych, którzy w tym roku dość licznie przybyli. Widać poczty sztandarowe kół łowieckich „Głuszec” Kartuzy, „Sokół” WKŁ Pruszcz Gdański, „Szarak” i „Knieja” Tczew i naszego „Łosia” Skórcz. Witamy się z kolegami myśliwymi. Wśród nich poznaję posła RP pana Kazimierza Smolińskiego. Udajemy się do kościoła. Poczty sztandarowe oczekują przed kościołem. Wyróżnia się sztandar z OSP Rajkowy. 



Ten kościół zadziwia, gdyż podczas tej trzeciej bytności w nim odkrywam nowe uroki. Jego wystrój jest naprawdę wspaniały. Co prawda proboszcz będzie w homilii wyjaśniać, że nie jest on bazyliką, lecz świątynią parafian. Siadam w ławce przed tymi zarezerwowanymi dla gości. Kościół wypełniony jest wiernymi. Rozpoczyna się celebracja mszy z elementem wprowadzenia sztandarów do świątyni. W imieniu gospodarzy wita wszystkich Zdzisław Kamieniecki - to on był realizatorem tych spotkań. Wita gości w osobach posła, władz łowieckich ZO PZŁ w Gdańsku, włodarzy gminy Pelplin, przedstawicieli ALP, poczty sztandarowe, sokolników z czterema sokołami wędrownymi, członków orkiestry i uczestników mszy. Wsłuchuję się w słowa homilii proboszcza. Jestem pełen podziwu, gdyż każda homilia - te głoszone w poprzednich latach i dziś - jest inna. Proboszcz musiał włożyć dużo pracy w jej przygotowanie, gdzie cytuje z pamięci wersety. Proboszcz wspomina o książce kolegi Ignacego Stawickiego pt. „Święty Hubert w diecezji pelplińskiej”, z której cytuje napis będący w stanicy myśliwskiej z Lęborka: „By mieć prawo nazywać się myśliwym, nie wystarczy mieć strzelbę, przestrzegać tradycji i etyki łowieckiej, szanować zwierza i umieć czasem nie strzelać”, który dedykuje leśnikom i myśliwym. W imieniu myśliwych podziękowanie proboszczowi składa kolega Ryszard Mazurowski i wręcza upominek. Dużym aplauzem jest przyjęta recytacja wierszy przez uczennicę Zuzię.

 


W czasie mszy miałem możność siedzieć w ławce z dziewczynką o imieniu Martyna. Chciałem ją spytać, co wyniosła z tej mszy, lecz odjechała samochodem z rodzicami z parkingu, nim dotarłem na miejsce. Po mszy wszyscy udali się do świetlicy na dalszy ciąg pikniku. Miłym akcentem był udział mieszkańców wsi Rajkowy.



Jako koło łowieckie „Łoś” w Skórczu już piąty rok reintrodukujemy kuropatwy w naszych dwóch łowiskach: Skórcz obwód nr 259 i Frąca obwód nr 298. W tym roku 4 lipca wraz z stażystą Pawłem Manuszewskim byliśmy w Rajkowach u Zdzisława Kamienieckiego po kuropatwy. Zdzisław pokazał nam wyremontowaną wolierę i hodowlę, gdzie zrobiłem kilka zdjęć, jak również podczas wypuszczania kuropatw. Kuropatwa zawsze była w krajobrazie polskiej wsi, lecz dziś przegrywa z uwagi na wielkołanowe uprawy, brak zakrzaczeń, które są nagminnie likwidowane przez użytkowników ziemi rolniczej, nadmierne stosowanie środków ochrony roślin - wspominał o tym w swej homilii proboszcz.






W oparciu o relację starszych osób, które przeżyły okres okupacji, można stwierdzić, że to kuropatwy stanowiły uzupełnienie żywności, choć były pozyskiwane nielegalnie. Przed laty byłem świadkiem, jak kuropatwa z młodymi pisklętami przechodziła szosę za Wolentalem, pod górką za budynkami pana Trepkowskiego. Ja prowadziłem pojazd służbowy w kierunku Starogardu, a jadący od Pączewa samochód terenowy Ułaz zatrzymał się i mrugał światłami. Ja się również zatrzymałem i zobaczyłem, jak kuropatwa przeprowadza pisklęta z prawej strony na lewą patrząc w kierunku Pączewa. Kuropatwa ta podskakiwała na wysokość zderzaka tego Ułaza. Kierowcę rozpoznałem - był to znajomy dyrektor majątku Wolental pan Teofil Byjoś. Co ciekawe, gdy przeszły pisklęta, to kuropatwa podążyła za nimi. Byliśmy pełni podziwu dla tej kuropatwy. O naszej kuropatwie można by pisać bardzo dużo. Życzę każdemu, aby mógł się spotkać naocznie z tym ptakiem, a jest ku temu okazja dzięki myśliwym i hodowli w Rajkowach.

Ps. Warto odwiedzić Rajkowy we wrześniu każdego roku i być uczestnikiem tej mszy. W dobie internetu na stronie ZO PZŁ w Gdańsku można uzyskać informację, kiedy takowa msza się odbędzie. Jakość zdjęć z kościoła jest nie najlepsza, być może to wina mojego wzroku.

Skórcz dnia 27.09.2015 rok Antoni

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!