www.mamboteam.com
 
Strona główna
niedziela, 17 listopad 2019
 
 
GNIEW. Obiecał mi prezes, że prom nadal będzie![Z FB] Drukuj E-mail
wtorek, 19 kwiecień 2016
A obiecywał mi w 2010 r. były już prezes Zamku Gniew Krzysztof Lisiecki (hotelarz z Pułtuska, uparty wróg kociewszyzny), że po wykupieniu przez Polmlek łąk nadwiślańskich i wydzierżawieniu starorzecza Wierzycy stworzy port zamkowy i uruchomi żeglugę na Wiśle. Zarzekał się również, że pozostawi prom już nie jako jedną z dwóch - z Opaleniem - poważną wtedy przeprawę przez Wisłę, ale jako atrakcję turystyczną.



Ruszył ogromny front inwestycji, w wyniku czego zamek szalenie się zmienił, otoczenie też. Dziedziniec zamkowy został przykryty szklanym dachem, wybudowano nawet szklane schody i szklaną antresolę. A prom przestał kursować.
- Po 4 latach zakończyła się kadencja urzędowania Krzysztofa Lisieckiego w Zamku Gniew i właściciele Polmleku stwierdzili, że czas na zmiany - pisze na blogu "Aktywny Gniew" Krzysztof Urban. - Zmiana na lepsze, czy na gorsze, to się okaże.
Promu niestety już od dawna nie ma. Jest oczywiście piękny most o rzut beretem pod Opaleniem. Sam się do jego budowy troszeczkę przyczyniłem swoją pisaniną w Rejsach" i "Angorze" (lubię tak o tym myśleć, nawet jeżeli to nieprawda). Ale moim zdaniem prom powinien być nadal. Pomijam kwestię opłacalności (rodzina z dziećmi - jak mi niedawno powiedziano przy zjeździe do martwego portu promu - dałaby spokojnie za taką podróż ze 3 dychy za auto). Chodzi mi przede wszystkim o potrzebne dzisiaj piękno takiej przeprawy, o spowolnienie czasu i te drobne płotki refleksji, jakie rodziły się w naszych głowach, gdy patrzyliśmy na wodę rzeki, która z całkowitą obojętnością wobec naszego tu chwilowego istnienia ględziła coś tam sama do siebie o swojej nieskończoności przy burcie tej dziwacznej jednostki pływającej. Prom, po załadowaniu dozwolonej liczby aut, niby stał nadal w miejscu, ale to było złudzenie, może spowodowane ciszą - żadnego warkotu diesli, żadnego pomruku silnika. Jednak oddalał się od brzegu po trajektorii wygiętej w łuk liny i jakimś cudem zbliżał się do drugiej strony. Poruszając się w ten oto sposób odnosiliśmy wrażenie, że kursujemy pomiędzy dwoma zupełnie odrębnymi, nieznanymi sobie krainami, co samo w sobie było ekscytujące.
A oto moje ostatnie zdjęcia z podróży promem (zdaje się do Piekła i Białej Góry).

Tadeusz Majewski


WIĘCEJ O PORZUCONYM PROMIE https://www.facebook.com/notes/micha%C5%82-majewski/prom/1193269500687320?hc_location=ufi

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!