www.mamboteam.com
 
Strona główna
środa, 13 listopad 2019
 
 
Tadeusz Majewski. Czasami zabierał się ze mną w rejs Drukuj E-mail
niedziela, 20 listopad 2016







Mylą mi się czasy moich bardzo licznych rejsów i również katalogi z materiałami z tych rejsów na dyskach komputera, ale dzielnie porządkuję i nie będzie takiej sytuacji, jak w opowiadaniu Jorge Luisa Borgesa, którego bohater zapętlił się i zamknął swoje życie na indeksowaniu własnych wspomnień. Co do czasów - z biegiem nomen omen mojego osobistego czasu stoją się one coraz bardziej względne i coraz mniej wiadomo, co to jest dziś, wczoraj, niedawno, dawno i dawno, dawno temu.


Więc jeszcze nie tak dawno, obojętnie co to słowo tutaj znaczy, zawiozłem do Andrzeja pudło kartek zapisanych małą czcionką, w sumie z 600 stron. Narzekał na tę czcionkę, ale przeczytał przez dwa dni (myślę, że czytał ze cztery razy prędzej niż ja) - Hm, tu, w tych wydrukach, są co najmniej trzy książki - zauważył, gdy jego żona tradycyjnie parzyła mi malinową herbatę. Bywałem u niego często, czasami także w drodze do Szlachty, na początku niepotrzebnie jadąc przez jego rodzinne Złe Mięso i Osieczną. Wskazał mi skrót leśnym duktem. Podczas tych moich wizyt Andrzej przyciszał Premiership i godzinami rozmawialiśmy o literaturze i całym świecie, co niekoniecznie jest już tożsame jak świat i poezja u Stachury. Andrzej sam chciał porozdzielać teksty z tego pudła na reportaże, inne formy i opowiadania, zająć się redakcją i napisać wstępy. Co do tego ostatniego (opowiadania) oponowałem, gdyż, jak słusznie na jednym ze autorskich spotkań zauważyła Anna S., Polacy ich nie czytają. Powieści tak. Tłumaczyłem, że z tych części prozy będzie powieść. - A gdzie masz reportaż o profesorze Januszu Hankowskim? - zapytał w ten szczególny dzień omawiania zawartości pudła. - Oczywiście będzie - odparłem. - W czwartym rozdziale trzeciej części "Przeplotni". W tym zestawie wydruków nie ma, bo w drukarce skończył się tusz. Tu muszę dodać, że czasami Andrzej zabierał się ze mną w reporterskie rejsy, a jeden z nich zawiódł nas do Zdrójna, wioski liczącej z dziesięć dymów, gdzie profesor Janusz Hankowski, wybitny malarz i twórca Galerii El, utworzył galerię dla swoich przyjaciół. Byłem tam kilka razy i podziwiałem jego wspaniałe obrazy. Mam już złożone ponad dwieście stron trzeciej części "Przeplotni" i teraz dobieram materiały do czwartego rozdziału. Reportaż z tamtego rejsu oczywiście jest, ale zdjęcia musiałem zebrać z różnych katalogów. Były w różnych, gdyż rozdzieliłem je, by wysyłać do kilku wydawców i nie mogły się powtarzać. A to reportaż o profesorze Hankowskim i Andrzeju w moim portalu (dziś podciągnąłem w czasie i dałem nowe zdjęcia) : http://kociewiacy.pl/gminy/osieczna/index.php…

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!