www.mamboteam.com
 
Strona główna
czwartek, 30 marzec 2017
 
 
K. KRANICKA, D. TYBORCZYK rozmawiają z Pawłem Pizuńskim o pracy historyka pisarza [MŁODZI-STG] Drukuj E-mail
poniedziałek, 28 listopad 2016
Paweł Pizuński, pisarz i historyk o niesamowitej wiedzy. Jego specjalność to historia Krzyżaków i polskich rycerzy. Pochodzi z Grudziądza, ale już bardzo długo mieszka w Skarszewach. Przez 12 lat zarażał swoich uczniów pasją do historii, był nauczycielem. Spod jego pióra wyszły takie książki, jak: „100 Gdańszczan znanych i godnych poznania”, „Krzyżacy od A do Z”, „Poczet wielkich mistrzów krzyżackich”, „Sekretne sprawy Krzyżaków”, „Tajemnice Grunwaldu”, „Pierwszy pitawal gdański”, „Wielki leksykon Rycerstwa polskiego”. Kolejna książka w drodze...

Na początek proszę powiedzieć kilka słów o sobie...

Od lat pasjonuję się historią, a od ostatniego roku studiów zacząłem interesować się Krzyżakami. Kiedyś mieszkałem i uczyłem się w Grudziądzu. Skończyłem tam podstawówkę i ogólniak, a później wybrałem się na studia historyczne, gdzie dali mi do wyboru trzy specjalizacje. Miałem określić, z której będę zdawać egzamin. Dali mi do wyboru specjalizacje ogólno-historyczną, pedagogiczną i archiwistyczną. Wybrałem tę trzecią. Po skończeniu uniwersytetu pracowałem jako nauczyciel w szkole, chociaż miałem możliwość porządkowania archiwum wykładowych.

Skąd posiada Pan tak ogromną wiedzę?

Nie wiem, czy posiadam aż tak ogromną wiedzę, nie specjalizuję się tyko w dziedzinie Krzyżacy. Intere4sują mnie także inne dziedziny historii. Od niedawna interesuje mnie też fizyka kwantowa. Jest to bardzo fajna sprawa. (...)

Widać, że Pan jest ciekawy świata - historia, tu fizyka...

Człowiek zawsze stara się robić różne rzeczy, bo go to po prostu interesuje. Ja zajmuję się głównie historią. Dlaczego zaczęło się od Krzyżaków... Gdy byłem na studiach, istniała tylko jedna książka na temat zakonu krzyżackiego w języku polskim, a w języku niemieckim wówczas było tego multum.

Czyli Pan dowiadywał się tych wszystkich rzeczy z książek niemieckich autorów?

Tak. Kiedy pisałem pierwszą książkę, musiałem zaczerpnąć wiedzy tylko i wyłącznie z niemieckich książek. Wtedy na temat zakonu krzyżackiego były tylko prace mojego profesora, Karola Górskiego. Miałem z nimi styczność studiując historię.

Jak zrodziły się u Pana te pasje?

Może zrodziły się dlatego dlatego, że jeździłem zwiedzać zamki krzyżackie. Kiedyś mieszkałem w Grudziądzu, w którym był zamek krzyżacki. Dzisiaj pozostały tam tylko ruiny. Jako młody chłopak zakupiłem sobie komara i jeździłem nim zwiedzając zamki.

Ile czasu zajmuje pisanie książki?


To zależy. Czasami rok, czasami szybciej. Najgorsze jest zbieranie materiału.

Skąd czerpie Pan informacje?

Tak jak mówiłem wcześniej, najczęściej czerpię informację z niemieckich książek. Tych źródeł jest bardzo dużo.

Nad jaką książką pracował Pan najdłużej? Z której jest Pan najbardziej zadowolony?


Najwięcej czasu poświęciłem książce pt. „Wielki leksykon rycerstwa polskiego”. Tę książkę pisałem aż 5 lat. Powstała przez przypadek. Pewnego razu usłyszałem w radiu, że ludzie piszą promując niemiecką historię, a od polskiej się odwracają i nagle usłyszałem moje nazwisko. Zarzucili mi, że między innymi i ja promuję niemczyznę. To był jakiś absurd. W żadnym wypadku tego nie robię.

Czy pana książki cieszą się popularnością?


Ja nie wiem, co to znaczy popularność. Pierwsza książka, „Poczet Wielkich Mistrzów Krzyżackich”, była wydawana dwa razy i sprzedano tego raptem... nie potrafię powiedzieć, gdzieś około 6000 egzemplarzy. Gdy skończyłem tę, książkę napisałem „Krzyżaków od A do Z”. Wyszło tylko jedno wydanie. Dostawałem mnóstwo listów dotyczących tej książki. W przeciągu roku miałem wydać drugą, ale zabrakło mi czasu. Później powstały „Sekretne sprawy Krzyżaków”, które sprzedały się bardzo dobrze. Można powiedzieć, że szło coraz lepiej.

Ma Pan jakieś inne pasje?

Tak jak mówiłem wcześniej, od niedawna interesuję się fizyką kwantową. Co ciekawe, kiedyś byłem stolarzem i zajmowałem się rzeźbieniem w drewnie. Miałem nawet plan, żeby otworzyć stolarnię. Kiedyś na studiach mój kolega pokazał mi, jak to się robi. Bardzo fajna i prosta sprawa. Przygotowanie stolarza do zawodu zajmuje rok pracy, potem,
żeby zająć się tak twórczym zawodem, jakim jest stolarstwo, naprawdę trzeba temu poświęcić mnóstwo czasu. Żeby zostać historykiem, trzeba przygotowywać się minimum 5 lat. Każdemu się wydaje, że historia to jest takie tam coś. Wcale tak nie jest. Historyk na przykład musi znać języki, ale nie takie, które są w użyciu. Nie angielski, ale niemiecki, rosyjski, ze względu na to, że większość źródeł historii polskiej były sporządzone w języku okupanta. Trzeba też znać oczywiście łacinę starożytną i średniowieczną, jeżeli chce się drążyć tematy związane ze starożytnością albo średniowieczem. Już nie mówiąc o tym, że trzeba znać dawny polski, który oczywiście różni się od języka polskiego współczesnego. Znajomość języków jest potrzebna między innymi po to, aby sprawdzić autentyczność przeróżnych dokumentów. W średniowiecznych dokumentach zawsze umieszczano listę świadków, którzy w trakcie spisywania dokumentu poświadczali jego prawdziwość. Żeby zajmować się takimi rzeczami, trzeba poznać dużo dziedzin.

Czy konsultuje się Pan z kimś?

Tak oczywiście, wielokrotnie. Mam mnóstwo przyjaciół w Malborku i na Uniwersytecie Gdański, z którymi się spotykam najczęściej w archiwum albo w bibliotece i wymieniam się doświadczeniami.

Czy można powiedzieć, że dzięki pisaniu zdobył Pan szczególne osiągnięcia?


Dla historyka największym dowodem uznania jest to, że jego prace są doceniane i cytowane przez innych historyków. Są ludzie, którzy zajmują się danym tematem i powołują się na moje książki. To jest taka forma uznania.

To na zakończenie może kilka słów do czytelników.


Co ja mogę powiedzieć? Przede wszystkim zachęcam do czytania, bo ta umiejętność coraz bardziej zamiera.

Z Pawłem Pizuńskim rozmawiały Klaudia Kranicka i Daria Tyborczyk

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!