www.mamboteam.com
 
Strona główna
czwartek, 30 marzec 2017
 
 
AGATA NALBORSKA. Jak blogerzy dostają książki za darmo i dlaczego im się to nie podoba? Drukuj E-mail
sobota, 21 styczeń 2017
Od dwóch lat jestem szczęśliwą posiadaczką bloga. Określenie "mól książkowy" wspaniale do mnie pasuje, więc od razu postanowiłam, że poświęcę tę część Internetu na swoje przemyślenia dotyczące książek. Na początku tylko wystukiwałam recenzje o książkach z biblioteki i domowego regału. Opisywane przeze mnie powieści miały często kilkadziesiąt lat i tysiące innych omówień. Przeglądałam różne witryny z pytaniem: jak to możliwe, że blogerzy wypowiadają się na temat książki, która jeszcze nie pojawiła się na rynku wydawniczym?


Odkryłam współpracę recenzencką. Wydawnictwa potrzebują promocji, a czy istnieje lepszy sposób niż przekazanie przedpremierowego towaru osobom, które mogą zachęcić do niego spory krąg ludzi? Korzystają na tym wszyscy: czytelnicy wiedzą na co odłożyć pieniądze i jak uniknąć pomyłki w wyborze lektury, blogerzy czytają książki szybciej niż ktokolwiek inny (wyłączając autora) i nie muszą wykosztowywać się na powieści, a wydawnictwa zyskują rozgłos dla swoich premier. Dlaczego więc coraz więcej recenzentów rezygnuje z tej formy współdziałania?
1. Nie ma czasu
Jestem osobą wyrozumiałą. Wiem, że każdy człowiek na świecie ma problem, który wydaje mu się najważniejszy w kosmosie.  Zdaję sobie sprawę z tego, że pani do spraw marketingu i promocji może tkwić w takiej sytuacji, ale nie zmienia to faktu, że rozmowa z blogerem jest jej pracą. Nie wysyłam powiadomień o opublikowanej recenzji, by słyszeć ''oh, dziękuję, rozpływam się pod twoim piórem'', ale dlatego, że jestem uczciwa i chcę, żeby wydawnictwo wiedziało, że wywiązałam się z umowy. Dlaczego więc nie dostanę maila zwrotnego, by mieć pewność, że obie strony są usatysfakcjonowane? Proste - nie ma na to czasu.

2. Szczodry wujaszek.
W pewnej części wydawnictw panuje zasada wysyłania na początku miesiąca maila z linkami do nowości. Należy wtedy wybrać sobie książkę, na którą mamy ochotę w danym czasie, odesłać jej tytuł i czekać na przesyłkę. Jakież to zaskoczenie, gdy po otwarciu paczki nie widzimy jednej książki, ale... dwie... trzy... czasem nawet więcej i wiadomość: Miłego czytania i recenzowania. I tutaj pojawia się zagwostka.
3. (Nie)miła niespodzianka
Wiem, jaka to radość dostać wiadomość od znanego wydawnictwa z propozycją zrecenzowania głośnej zapowiedzi. Wyobraźcie sobie, że przeczytaliście dwie części wyśmienitej trylogii, a trzecia wychodzi dopiero za pół roku, a tu nagle... Propozycja przeczytania jej przed wszystkimi! Nie wierzę, że się nie zgodzisz, mój drogi molu książkowy. Tak więc stukasz w swoją klawiaturę, że chętnie przeczytasz, napiszesz opinię i podajesz swój adres, po to, by... dostać mail z wiadomością: Świetnie, przesyłam wersję przed korektą w PDF, pamiętaj, by napisać recenzję do przyszłego tygodnia! 
Bardzo śmieszne.
4. Przekupka
Pisz do mnie pięć razy dziennie. Wysyłaj każdą zapowiedź w innym mailu. Podsyłaj miejsca zebrań autorskich. Proponuj co chwilę nowe książki. Proś o posty z rankingami i  wspomnienia o wydawnictwie pod KAŻDYM  postem. Jestem recenzentką. Nie mam życia. Mam czas tylko na to, by ciągle dostawać wiadomości od wydawnictwa. Jedyna rzecz, którą kocham bardziej od ironii ;)
5. Bloger zgodzi się na wszystko
Nie wiem skąd wzięło się to przekonanie, że blogerów można traktować, jak tanią siłę roboczą. Zdaję sobie sprawę z tego, że jesteśmy świetnym źródłem reklamy i robimy to prawie za darmo, ale jeśli dostaję wiadomość, która praktycznie zmusza mnie do zrecenzowania książki, która przyjdzie do mnie w formie ''szczotki'' i z prawdziwą powieścią nie ma nic wspólnego, podziękuję. Jeszcze nie studiuję i mam czas, żeby wyglądać, jak student z toną notatek zamiast książki.  Czytam dla przyjemności, więc nie spodoba mi się umowa, która zmusi mnie do przeczytania pięciu książek w tygodniu i zrecenzowaniu ich "do wczoraj".

Podsumowując, o życiu blogera sam Edward Stachura napisałby niejeden szary wiersz, ale sami zdecydujmy, czy warto spróbować swoich sił w czymś tak szeroko zakrojonym, odpowiedzialnym, wymagającym i niezwykle korzystnym.

BLOG AGATY Skazani na książki  - PRZEJDŹ
 
dalej »
 
Top! Top!