www.mamboteam.com
 
Strona główna
czwartek, 14 listopad 2019
 
 
PODRÓŻE. LONDYN - Camden Town - dzielnica punków, cyberpunków, gotów, metali itd. Drukuj E-mail
środa, 25 styczeń 2017

Kiedy na początku lat 70. długowłosy hipis Dyzio śpiewał na pustej (!) plaży jeziora Narty – Warchały, niedaleko Jedwabna hymn hipisów, nie śniło mu się, że gdzieś tam w innym świecie rozkwita hipisowskie życie alternatywne, jak np. w Camden Town. Jedynie, co ich – wydawać by się mogło – łączyło, to idea hymnu, a zaczynał się on tak": "Grosza nie mam i nie będę nigdy swego domu miał, ale zawsze robił będę tylko to, co będę chciał...".

A już zupełnie przyśnić mu się nie mogło, że za pół wieku hipis z klasyczną gitarą byłby jakimś dziwacznym, archaicznym ptakiem, rekwizytem ze starej epoki w świecie przeróżnych subkultur – punków, cyberpunków, gotów, metali, emo itp. w Camden Town, jak mówią, mekce hipsterów, ale o wiele bardziej turystów (czwarte miejsce w Londynie pod względem ich liczby!). W Camden Tawn walą po oczach kolory, niezwykła moda, rasy z całego świata, pyszne jedzenie przeróżnych kuchni, z chińską na czele, łechcą nozdrza zapachy przypraw, fascynuje miszmasz – multi kulti – nic tu Ciebie nie zaskoczy! Każdy – jak w hymnie hipisów – pozornie, pozornie! robi tu co chce i nikogo to nie dziwi, co po części przerzuciło się na cały Londyn. Pozornie, bo to jakiś taki wentyl, klatka szerszej konwencji. Wszędzie masz tu show i modę, także w mrocznym sklepie „Cyberdog”, z fantastycznymi, nowoczesnymi rzeźbami o wielkim artyzmie, niesamowitymi neonowymi sukienkami, fluorescencyjną bielizną, ociekającą perwersją garderobą i erotycznymi gadżetami. Kiedy mijasz stoiska z przeźroczystym obuwiem, któremu nadajesz kolor własnych skarpetek, z ciężkim jak odważniki obuwiem punków itp., gdy wchodzisz do pracowni fotograficznej, gdzie charakteryzują Ciebie na kowboja, żebyś na zdjęciu wyszedł na Dzikim Zachodzie – dla nas egzotyka, tam uświadamiasz sobie, że dla Anglii to takie oczywiste, to ich historia – słuchasz przy gastronomii siedzących na rusztowaniach nad głową drozdów czekających na okruchy z tego stołu światowych smaków, wiesz już, że w przeciwieństwie do hymnu hipisów śpiewanego pół wieku temu przez Dyzia nad jeziorem Narty tu te wszystkie stroje, tatuaże, fryzury, pomysły, zapachy słono kosztują, a gdy chcesz sobie zrobić fotkę np. w "Cyberdog" czy ciuchom wystawionym na pokuszenie przed jakimś ciekawszym sklepie, od razu wyłapią Ciebie czujne i ruchliwe oczy kamer i ochroniarzy, i możesz za to gorzko pożałować, mogą ci zabrać nawet aparat. Tu wszystko, przenikająca się sztuka, kicz i komercja, ma swoje prawa autorskie, tu są najnowsze trendy światowej mody. Weź więc mały szpiegowski aparacik, jak pojedziesz do Camden Town i koniecznie zapomnij o hymnie hipisów.

Tadeusz Majewski - z Facebooka

Komentarz Krzysztofa Strzelińskiego: To też miejsce jednego z kilkunastu ulicznych targowisk w Londynie - jednego z bardziej znanych. Są one jedną z wielu atrakcji Londynu z uwagi na ich specyficzny klimat i warto czasem zboczyć z zaplanowanych szlaków, żeby go poczuć. Na zdjęciach jest też Regent's Canal, zbudowany w XIX w. do celów przemysłowych, chyba najbardziej znany z całego systemu londyńskich kanałów, po którym w okresie letnim można popływać "wodnym autobusem".










Fot. Tadeusz Majewski
 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!