www.mamboteam.com
 
piątek, 03 kwiecień 2020
 
 
BLOG PAULINY "JAK PACHNIE PINIĄDZ" - drugi dzień na portalu Gazeta.p!l Drukuj E-mail
czwartek, 06 kwiecień 2017
polskanightingale

Wiosna 2014

W wyjątkowo słoneczny wiosenny dzień stałam na placu Piccadily w Manchesterze czekając na swojego wybranka numer jeden z portalu randkowego.

„Nazywam się David, mam 36 lat. Obejrzałem twój profil, masz piękne oczy. Czuję, że twój wzrok prześwietla moją duszę. Napiszę coś o sobie. Jestem muzykiem w zespole rockowym, przesyłam w załączniku kilka moich kawałków. Piosenkę 'The one' dedykuję specjalnie dla ciebie.” - napisał pan numer jeden. Zaintrygował mnie swoim listem. Odsłuchałam piosenki. Szału może nie było, ale najważniejsze, że facet ma pasję. Po krótkiej wymianie zdań, umówiliśmy się na kawę w angielskim pubie w centrum Manchesteru na Piccadilly.


Stojąc w umówionym miejscu wpatrywałam się w każdego przechodnia, próbując rozpoznać mężczyznę ze zdjęcia profilowego na portalu randkowym. Zdjęcie przedstawiało rudego, przystojnego mężczyznę z niebieskimi oczyma. Wszystko pięknie, ale już był spóźniony 10 minut. Nagle ktoś stojący za mną stuknął mnie w ramię.

- Paula?

Odwróciłam się. Spojrzałam, kto mnie zaczepił. Z trudem rozpoznałam mężczyznę ze zdjęcia. Trochę go poniosła wyobraźnia i w opisie swojej osoby na portalu odjął sobie jakieś 10 lat. Z rudej grzywy na fotografii pozostały jedynie rzadkie kępki włosów po bokach głowy. Nie, żeby wygląd fizyczny był dla mnie szczególnie ważny. Oczywiście, najważniejsze jest wnętrze. Jednakże jakoś tak na sam początek pan nie powinien ściemniać.

- Zapraszam na kawkę. Albo, co będziemy się rozdrabniać, napijmy się wina! – powiedział David z trudnym do zrozumienia szkockim akcentem. Uśmiechnął się, pokazując spore braki w uzębieniu. Usługi dentystyczne w Anglii są bardzo drogie, co odbija się na stanie zdrowia zębów mieszkańców. Polacy emigranci najczęściej umawiają się do dentysty w Polsce, o ile nie jest to przypadek bardzo nagły.

Zawahałam się. Czułam się zawiedziona. Faktem jest, że jeżeli pan dałby zdjęcie swojego prawdziwego oblicza na portal, pewnie pula jego kandydatek by się zmniejszyła. Mogłabym zarzucić mu od razu oszustwo w sprawie wyglądu i pójść do domu. Ale, z drugiej strony, pomyślałam, zobaczę, co ma do powiedzenia. A lampki wina to ja nigdy nie odmawiam.

- Przepraszam za spóźnienie. Wiesz, muszę ci coś powiedzieć, mam 5-letnią córkę. Miała iść pod opiekę dzisiaj do mojej byłej żony. Wiesz, jak to dzieci się grzebią, zawsze coś się wydarzy po drodze, nic nie można zaplanować. – David dużo mówił. Tutaj też mnie zaskoczył. Nie pisnął nawet słowem we wcześniejszej korespondencji o córce. – Alice, tak mała ma na imię. Jest nieznośna. Po matce – mrugnął do mnie porozumiewawczo.

David opowiadał o sobie, swoim domu rodzinnym, pracy, o muzyce. Po wypiciu połowy butelki wina zreflektował się, że należy zapytać również mnie, co robię i czym się interesuję.

- Jestem pielęgniarką w domu opieki... – zaczęłam.

- COOL! Pielęgniarka! Te wasze pielęgniarskie fartuszki zawsze działają na moją wyobraźnię... – Davidowi zaświeciły się oczy. Oblizał wargi, rumieniec wypłynął mu na twarz. Rozmowa zeszła na niepokojący tor. Przez myśl przeszło mi, że czas się ewakuować. Niezwłocznie podziękowałam Anglikowi za spędzony czas, mówiąc, że już muszę wracać do domu.

- Spotkamy się jeszcze? – David spojrzał na mnie błagalnie. To jest najtrudniejszy moment, w końcu facet spędził ze mną ostatnią godzinę. Starał się, był miły, mimo iż czasem czegoś nie zrozumiałam, prawił komplementy. Słowa uwięzły mi w gardle, ale wypite wino dodało mi odwagi.

- Przepraszam David, raczej już się nie spotkamy. To nie było to, czego szukam. – odpowiedziałam po chwili.




Po przyjściu z nieudanej randki do domu okazało się, że czeka mnie niespodzianka. Będziemy mieć nowego współlokatora. Do mieszkania wprowadzi się jeszcze jeden znajomy Marty i jej męża. Potrzebuje na pilnie zakwaterowania. A u nas salon wolny, tam dwie kanapy. Od biedy nawet para by się tam zmieściła. Będzie tam mieszkał tylko do czasu, aż Karol z dziewczyną się nie wyprowadzą z trzeciego pokoju na własne mieszkanie, wtedy kolega zajmie ich pokój. Chłopak miał zacząć pracę w magazynie, również rozpoczynając pracę w bardzo wczesnych godzinach, a praca tam jest 6-7 dni w tygodniu. Więc prawie nie będzie go w domu.

Tylko, że wynajmowany dom w Manchesterze przestał już być domem. Nie można było się w nim czuć swobodnie. Cienkie ściany ograniczały poczucie prywatności, nie można było swobodnie porozmawiać przez telefon, bo każdy lokator dokładnie słyszał rozmowę. Zaczęły się kłótnie o dyżury sprzątania i wieczne kolejki do toalety. Dom nie był już spokojną przystanią do odpoczynku psychicznego, zamienił się jedynie w miejsce, do którego przychodziłam się wyspać.

PRZEJDŹ DO CAŁEGO BLOGA PIELĘGNIARKI ZE STAROGARDU - LINK

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!